Archive | Ogólnie

Dziś program „Warto rozmawiać” TVP 1 22.00 o tragedii z 10.04.2010r.

10 kwietnia odsłonięty zostanie pomnik na pl. Piłsudskiego, trwają też ostatnie ekshumacje ofiar. O najnowszych ustaleniach podkomisji smoleńskiej z Antonim Macierewiczem, a także z dziennikarzami, którzy od początku zajmowali się sprawą katastrofy warto rozmawiać!

 

W programie także nieznana biografia słynnego polskiego kosmonauty. Zapraszamy dziś o godz. 22:00 do TVP1!

W studio:

Cz. I

Sławomir Cenckiewicz – historyk, Wojskowe Biuro Historyczne

Cz. II

Antoni Macierewicz – przewodniczący podkomisji smoleńskiej, PiS

Cz. III

Anita Gargas – TVP

Ewa Stankiewicz – TV Republika

Marek Pyza – „Sieci”

Grzegorz Wierzchołowski – „Gazeta Polska”

Polecamy!

źródło: www.wpolityce.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

10 kwietnia 2018r. msza św. w Katedrze NNMP w Żywcu o godz. 18.00

Klub Gazety Polskiej w Żywcu i Prawo i Sprawiedliwość – Powiat Żywiecki  informuję, że 10 kwietnia w Konkatedrze Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Żywcu o godz. 18.00 odbędzie się Msza św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej. Po nabożeństwie odbędzie się symboliczne złożenie kwiatów i zapalenie zniczy przy pomniku Jana Pawła II.

W Kościele parafialnym pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Milówce – Msza św. w intencji ofiar katastrofy smoleńskiej odbędzie się również o godz. 18.00. Po nabożeństwie odbędzie się symboliczne złożenie kwiatów i zapalenie zniczy pod tablicą pamiątkową.

Spotkajmy się w tym dniu, bądźmy razem!

Oni jechali w naszym imieniu oddać hołd pomordowanym w Katyniu, Miednoje, Charkowie.

To jest ważny dzień dla naszej wspólnoty, tożsamości, solidarności!

10.04.2010r.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Kim oni byli, kim są?

Szanowni Państwo!

Radziecki okupant nie dowierzał Polakom, nawet, a może zwłaszcza, polskim komunistom. Stawiał raczej na „bezpartyjnych fachowców”, do których zaliczali się przede wszystkim ubeccy oprawcy niepolskiego pochodzenia, ale w polskich, oficerskich mundurach. Dlatego na początku swych rządów Moskwa odsunęła od władzy Gomułkę, jako niepewnego, bo ideowego komunistę. W czerwcu 1956 roku pragmatyk „prawdziwy Polak i patriota” Cyrankiewicz groził odrąbywaniem rąk podnoszonych na „władzę ludową”.

Ale zbuntowani ludzie potrzebują jakiegoś przywódcy, a „Towarzysz Wiesław” wtedy nadawał się dobrze do tej roli. Polacy wiedzieli, że to komunista, ale zakładali, że „swój”. Poza tym innego nie było. Zamachu na ustrój nie brano pod uwagę, bo w tamtej sytuacji politycznej byłoby to całkowitą mrzonką. Chodziło jedynie o poluzowanie terroru, który rzeczywiście trochę zelżał. Ale wkrótce ludziom zaczęło się marzyć życie jak na Zachodzie, co znowu wymagało roszady na górze. Gierek okazał się odpowiednim człowiekiem na następną dekadę.

Powstanie „Solidarności” znowu unaoczniło władcom PRL-u, że kolej na następną zmianę, najlepiej na tyle pozorną, na ile to możliwe. Przy okrągłym stole zostaliśmy perfekcyjnie wystrychnięci na dudka przez złodziei komuchów. Broniliśmy wtedy też „swojego” Lecha W., mimo iż przygłup, nie mając pojęcia, że to faktycznie prymitywny kapuś Bolek, trzymający z czerwonymi.

A co tak naprawdę stało się w roku 2015? Odsunęliśmy od władzy czerwoną hołotę, ale czy na pewno i definitywnie? Jak należy rozumieć wetowanie przez „naszego(?)” prezydenta kolejnych ustaw, próbujących przywrócić normalność naszemu krajowi?

Kto nami właściwie rządzi?

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Domowy Kościół zaprasza na film „Pełnia życia” w kinie Janosik 22 kwietnia godz. 14.00

Domowy Kościół zaprasza do kina „Janosik” na film „Pełnia życia”, 22 kwietnia, godzina 14.00. Bilety w cenie 6 zł są jeszcze do nabycia w kawiarence „Przystań” i w zakrystii kościoła Św. Krzyża.

Wartościowy, wzruszający film tak można stwierdzić po samym zwiastunie!

Polecamy!

Ciekawostka. Główną rolę gra znakomity aktor, który zasłynął w filmie Mela Gibsona ” Przełęcz ocalonych” Andrew Garfield.

 

 

źródło: https://www.youtube.com/watch?v=Lr4B64d7EOU, www.parafiazywiecka.net

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

13 lat temu odszedł od nas św. Jan Paweł II

Dziś mija 13 lat od śmierci św. Jana Pawła II. Z tej okazji w całej Polsce odbędą się liczne uroczystości upamiętniające papieża Polaka. Na placu Piłsudzkiego w Warszawie wierni zgromadzą się na wieczornym czuwaniu. Uczestnicy będą mogli m.in. posłuchać fragmentów nauczania Ojca Świętego. Pamiętamy jak 22 maja 1995r. papież Jan Paweł II odwiedził nasze miasto Żywiec. 

Hasłem tegorocznych obchodów są słynne słowa „Nie lękajcie się” z homilii inaugurującej pontyfikat Jana Pawła II.

Ks. kard Stanisław Dziwisz, osobisty sekretarz papieża-Polaka podkreślił wczoraj w Krakowie, że św. Jan Paweł II pozostawił po sobie ogromne dziedzictwo, które jest częścią wielkich dzieł Kościoła.

– Pamiętamy jak bardzo Kościół, i cały świat, przeżywał odchodzenie tego wielkiego Ojca Świętego. Pamiętamy również jak bardzo pogrzeb świętego Papieża stał się potężną manifestacją wiary ludu Bożego i jedności Kościoła. Kościoła wdzięcznego Bogu za pasterza według Serca Bożego. Jego pontyfikat stanowi cząstkę wielkich dzieł Kościoła głoszącego Ewangelię wszelkiemu stworzeniu – mówił ks. kard. Stanisław Dziwisz.

Karol Wojtyła został wybrany na papieża 16 października 1978 roku. Był pierwszym od ponad 450 lat biskupem Rzymu, który nie pochodził z Włoch. W jego pontyfikat wpisały się 104 pielgrzymki papieskie. Ojciec Święty najczęściej odwiedzał m.in. swoją ojczyznę.

Jan Paweł II zmarł 2 kwietnia 2005 roku o godz. 21.37.

Zapamiętajmy te słowa naszego Wielkiego Nauczyciela

To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczeć!”

Nadzwyczaj mocne słowa wypowiedziane przez Papieża w Masłowie k. Kielc, podczas pielgrzymki do kraju w 1991 r. I jakże aktualne także dzisiaj!

Św. Janie Pawle II miej w opiece naszą ojczyznę!

źródło: www.radiomaryja.pl, www.wpolityce.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Radujmy się! Chrystus Zmartwychwstał! Alleluja!

Szanowni Państwo życzymy Państwu radosnych, zdrowych, rodzinnych, pełnych wiary, nadziei i miłości Świąt Wielkiej Nocy.

Niech Zmartwychwstały zagości w naszych sercach, napełniając je Bożą radością i mocą, abyśmy umieli o Nim świadczyć w naszej codzienności.

Niech te święta będą czasem pełnym refleksji i duchowych przeżyć!

Radujmy się! Wesołego Alleluja!

Mokrego dyngusa:)

życzy Redakcja „Żywiec w sieci”

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Jak policja naraziła A.Słomke na utratę zdrowia i życia

28marca  2018 r. odbywał się w Sądzie dla Warszawy Śródmieścia proces z wniosku prezes Sądu Najwyższego prof. dr. Hab. Małgorzaty Gersdorf przeciwko Adamowi Słomce koordynatorowi Miasteczka protestu „ZAMKNĄĆ MICHNIKA – UNIEWINNIĆ MIERNIKA”, za  „okazywanie demonstracyjnego lekceważenia sądów przy pomocy m.in. transparentów o treści : SKORUMPOWANI SĘDZIOWIE DO WIĘZIENIA!

W postępowaniu nakazowym czyli tajnym Przewodnicząca Wydziału Karnego Aleksandra Smyk wydała wyrok uznając winę A.Słomki i zasądziła karę finansową w wysokości 4500 złotych. Sędzia przewodnicząca sprawę po odwołaniu od jej wyroku przydzieliła do prowadzenia…. swojemu podwładnemu . Konkretnie   Michałowi Kowalskiemu, sędziemu słynnemu z ochrony piewcy stanu wojennego płk. Adama Mazguły gdyż noszenie munduru w sytuacji przez prawo niedozwolonej [manifestacji KOD] , jest „czynem społecznie szkodliwym”. Sędzia przy wymierzeniu kary wziął jednak pod uwagę „wyjątkową okoliczność” jaką jest „fakt, że obwiniony jest zasłużonym żołnierzem wojska polskiego” i odstąpił od wymierzenia pułkownikowi  LWP/KOD  kary. ..

Na procesie A.Słomki zeznawał Zygmunt Czyżewski, wiceszef firmy ochroniarskiej z Sądu Najwyższego, świadek oskarżenia zaproponowany przez Prezes M.Gersdorf. Swiadek Czyżewski  przedstawił się jako emerytowany prawnik i na wstępie zażądał  ukrycia jego danych personalnych w aktach. Wywołało to pytanie o jego wiarygodność: czy pracował w PRLu w organach bezpieki komunistycznej i czy zwalczał  dążenia wolnościowe Polaków?  Świadek odmówił odpowiedzi na to pytanie i złożył wniosek (nie mając do tego prawa) o jego uchylenie!  Ten nielegalny wniosek sędzia rozpoznał w ułamku sekundy… pozytywnie.

Zaprotestowałem wobec łamania praworządności i skandalicznego ukrywania tożsamości świadków Pierwszej Prezes Sądu Najwyższego.

Sędzia zdecydował się wyrzucić mnie z sali rozpraw i ściagnął policjantów. Ci siłą wywlekli Niezłomnych patriotów na korytarz. Sierżant Michał Kopeć zatrzymał mnie pod pretekstem niemożności ustalenia mojej tożsamości mimo, że znał mnie osobiście z kilku podobnych akcji na procesach zbrodniarzy stanu wojennego, nie mówiąc o wywieszonej wokandzie .

Zostałem zaprowadzony w kajdankach do celi nr 13 posterunku policji usytuowanej w piwnicy sądu. Tam funkcjonariusze policji przemocą zabrali mi wszystkie przedmioty (telefony, portfel z pieniędzmi, kamerę video, statyw, dokumenty procesowe) bez sporządzania protokołu przeszukania czy choćby pokwitowania. Przez radiotelefon w ciągu kilku minut potwierdzili moją tożsamość, lecz odmówili zwolnienia pod pretekstem oczekiwania na decyzję sędziego.  Sierżant Michał Kopeć zadzwonił w mojej obecności do jakiegoś oficera i zawnioskował (rzecz niebywała) o wystąpienie do sędziego o karę porządkową kilku dni aresztu dla Słomki /na święta/. Po 15 minutach ktos „wazny” oddzwonił i poinformował, że niestety sędzia odmówił wymierzania jakiejkolwiek kary. Sierżant Michał Kopeć strasznie się zdenerwował miotając przekleństwa. Po kilku minutach poprosiłem będąc w celi o zwrot dokumentów sądowych  celem ich przeczytania na co niespodziewanie wskoczył mi na plecy  sierżant Michał Kopeć przewracając kopiąc i zakładając chwyt duszący tj. uścisk ręki (łokcia) na krtani czym spowodował w ciągu max. 2 minut zatamowanie dopływ krwi do mózgu i utratę przytomności. Ręce wykręcał mi posterunkowy Arkadiusz Kubica. Całą masą ciała funkcjonariusze przycisnęli mnie skulonego (jakby w pozycji klęczącej) klatka piersiową do stalowego łóżka (tzw. sarkofagu). Było to bardzo bolesne i szokujące. Przypominało sadystyczne praktyki ZOMOWców i strażników z aresztu na Rakowieckiej z 1985 roku. Ocknąłem się po jakimś czasie leżąc twarzą na betonowej podłodze piwnicy sądu ze skutymi rękami na plecach. Zapytałem o powód napaści policjantów, w odpowiedzi usłyszałem od sierżanta że sytuacja stała się niebezpieczna  gdyż kartką papieru mogłem sobie przeciąć żyły (sic !?) Ponadto usłyszałem, że często zakłócam pracę sadów…

Funkcjonariusze trzymali mnie skutego i leżącego na zimnej podłodze piwnicy aresztu przez około godzinę. Gdy przybył jakiś przełożony (tylko słyszałem w celi  jego głos z korytarza) to kazał zapytać czy potrzebuję badania lekarskiego.  Oczywiście zażądałem rozmowy z lekarzem jako ewentualnym świadkiem.  Posadzono mnie na sarkofagu. Przyjechało pogotowie lecz ratownik Adam Komsta okazał się starym znajomym  sierżanta Michała Kopcia i stwierdził, że nie daje mi wiary gdyż ufa policjantom. Nie zdziwiło go, że siedziałem w celi bez  obuwia skuty kajdankami na sarkofagu ! Bez krępacji policjant z ratownikiem medycznym chwalili się prywatną znajomością i wspólnymi imprezami.

Sierżant M. Kopeć kategorycznie odmówił mi prawa do kontaktu z adwokatem mec. Antonim Łepkowskim czy Januszem Margasińskim. Jako pretekst podał brak znajomości numeru. Czy można go ustalić gdy funkcjonariusze zabiorą  aparat gsm i portfel z wizytówkami? Owszem, przypadkowo (opaczność?) spowodowała, że wizytówkę mecenasa miałem akurat w kieszeni marynarki przy sobie. Sierżant zabrał mi ją i gdzieś wyrzucił, mówiąc, że właśnie się zagubiła… Bezczelny arogant i zwykły przestępca w policyjnym mundurze.

Po kolejnych godzinach oczekiwania gdy zgromadzeni weterani walki o Niepodległość  zrobili pikietę przed wejściem do aresztu (piwnicy sądu) a nadto pojawiła się adwokat pro publico bono z fundacji Lex Nostra to policjanci nagle podjęli decyzję o przewiezieniu A.Słomki do aresztu podręcznego Sądu Okręgowego w al. Solidarności (zamiast na pobliską komendę miejską). Ponieważ policjanci „zapomnieli zabrać mi kurtkę z sadu” to musiałem przez kilkadziesiąt minut pozostawać na zewnątrz w niskiej temperaturze  ubrany w garnitur.

Policyjna izba zatrzymań Sądu Okręgowego gościła mnie  jeszcze przez 2 i pól godziny, a nadto funkcjonariusze kategorycznie odmówili sporządzenia protokołu przeszukania torby i osoby oraz wydania spisu (kwitu) cennych rzeczy zabranych do depozytu. Całkiem jak w ZSRR. Dopiero osobista interwencja dowódcy wydziału konwojowego policji sądowej podinspektora B.Gawryła i obecność pani mecenas spowodowały formalne wydanie prywatnej własności.

Wobec tego przejawu deptania podstawowych praw obywatelskich złożyłem do prokuratora Generalnego Z.Ziobry zawiadomienie o popełnieniu licznych przestępstw przez funkcjonariuszy policji:

1/ podania fikcyjnego powodu pozbawienia wolności.

2/ odmowę kontaktu z adwokatem

3/ Bezzasadnego i nieformalnego zabrania cennych przedmiotów (własności prywatnej).

 

A przede wszystkim  bandyckiej napaści w policyjnej celi czym sierżant Michał Kopeć naraził weterana walki o Niepodległość na groźbę utraty zdrowia a wręcz i życia.

 

Wszystko to jest możliwe gdyż nasi oprawcy, którzy przestępczo  represjonowali nas w PRL pozostają bezkarni.

Martwi również zupełny brak zainteresowania procesami politycznymi ze strony telewizji publicznej (a kamera TVN jest często obecna, choć cenzura działa tam wzorowo)

Relacja Video wykonana na żywo oraz dokumenty udostępniamy w załączeniu.

Trzeba też przypomnieć, iż Z.Miernik został ponownie osadzony w więzieniu w Wojkowicach na Śląsku, jako  ukarany karą porządkową za mówienie prawdy o sędziach chroniących pomniki ruskich okupantów.

 

/-/ Adam Słomka

Więzień polityczny PRL  i

Koordynator   Centrum  Ścigania

Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Słuchać głosu Chrystusa

W różnym kluczu możemy odczytywać słowo Boże, bo ono jest pełne treści. To słowo ciągle niesie w sobie światło dla życia każdego z nas, dla rozwiązania tych trudności, które każdy z nas inaczej przeżywa, w innej sytuacji. To samo słowo, a pełne różnorodnego blasku dla każdego z nas.
Proponuję, abyśmy dzisiejsze słowo odczytali w kluczu słuchania– słyszeć, usłyszeć, kogo słyszysz? Za czyim słowem idziesz? Jezus powiedział: „Moje owce słuchają głosu Mego”. Nie pójdą za głosem obcego, znają Mój głos. W zasadzie życie duchowe jest proste – słyszeć Jezusa, słuchać Jezusa, iść za Jego słowem, budować z Nim relację. Wystarczy. Rób tak codziennie,wytrwale. Ale jest pewien problem. O tym problemie mówi pierwsze czytanie. Jest w nas pewna rana, która pociąga nas w innych kierunkach; to rana grzechu pierworodnego, pewna deformacja naszej natury, która sprawia, że jest w nas coś innego, coś co dziedziczymy w naszych genach duchowych. Mówi się czasem o chorobach dziedzicznych, otóż jest duchowa choroba dziedziczna. Jakie są jej skutki? Otóż, gdy usłyszymy głos Boga w ogrodzie, a więc w przestrzeni swojego życia, „przestraszyłem się, bo jestem nagi i ukryłem się”. Co to znaczy? Że w każdym z nas jest głęboko zakorzeniona tendencja, by – jeśli już usłyszymy głos Boga, jeśli w ogóle Go usłyszymy, bo za tym nie tęsknimy z naszej natury dotkniętej grzechem, nie tęsknimy za głosem Boga – ale, jeśli już usłyszymy głos Boga, który przychodzi w naszą przestrzeń – przestraszyłem się – rodzi to w nas przestrach, rodzi to w nas świadomość: jestem nagi i rodzi to w nas pragnienie ucieczki i co więcej czyn ucieczki: ukryłem się. A więc podejmujemy różnorakie działania, żeby Bóg nas nie dostrzegł, żeby Bóg się nami nie zainteresował, żeby nie nastąpiło spotkanie.
W odczytanym dzisiaj fragmencie z księgi Rodzaju jest mowa: Ewa stała się matką wszystkich żyjących; jesteśmy potomkami Adama i Ewy w tym doświadczeniu, które oni nam przekazują. To jest to pęknięcie duchowe w głębi naszego ja.

Tak więc, kiedy Jezus mówi: Moje owce słuchają mego głosu, pokazuje nam rozwiązanie, pokazuje nam w jaki sposób On chce uleczyć naszą naturę, co ją leczy. Z naszej strony, abyśmy się stali uczestnikami tego innego doświadczenia, potrzeba codziennego wysiłku woli. Nie można tego wysiłku woli dokonać tak ogólnie, za innych, tylko potrzeba wysiłku woli każdego z nas. Poszczególna owca, poszczególny człowiek, poszczególny „ja”, konkretny „ja”. Jestem wezwany, zaproszony by usłyszeć głos Jezusa, by to słowo przyjąć, za tym słowem podążyć, by to była dla mnie wystarczająca motywacja mojego życia, moich decyzji mniejszych lub większych: Jezus to powiedział. To jest dla mnie wystarczające, argument, że byto podjąć, żeby według tego żyć. Nie mamy w sobie takiej tendencji, by słowo Jezusa tak nas pociągało. Potrzebujemy zadać sobie samemu pytanie o słowo Boga w nas – pytanie o to jak jest ono obecne w naszym życiu. Często jest w nas wielorakie, różne słowo, które słyszymy; słyszymy w codzienności wiele słów i one zapełniają nasze wnętrze. Dobrze, że robimy w swoim wnętrzu jakąś przestrzeń słowu Boga, gdy przychodzimy na liturgię. Jakąś przestrzeń, gdzieś jakiś kącik w
sercu. Ale trzeba walczyć o to, żeby obszar obecności Bożego słowa, jego działania był większy, szerszy, by ogarnął nas całych. Wtedy słowo Jezusa staje się dla nas autorytetem, On staje się dla nas autorytetem. I wtedy usłyszenie Jego słowa, pójście za tym słowem prostuje drogi życia. Droga duchowa tak naprawdę jest bardzo prosta, ale z tego względu, że to rozwiązanie Boże napotyka na ranę grzechową, którą niesiemy w sobie, dlatego to jest dla każdego z nas czymś bardzo trudnym, czymś co wymaga naszej uważności, wysiłku, troski, żeby nie reagować na głos Chrystusa przez ranę grzechową,
tylko reagować inaczej: wysiłkiem woli, umysłu i serca. Jak ten wysiłek woli, umysłu i serca podejmować? Podpowiada nam Maryja. Gdy wchodzimy do Jej szkoły,gdy chcemy żeby Ona nas zrodziła do życia wiary, gdy chcemy stać się dziećmi nowej Ewy i nowego Adama, potrzeba naszego podjęcia drogi, i bramą do tego jest słowo, które dzisiaj w liturgii Maryja wypowiada: „Zróbcie wszystko, cokolwiek Jezus wam powie”. Zrób, a więc zastosuj! To słowo będzie dla ciebie trudne, będzie
rodziło opór twoich emocji; twój umysł będzie przewidywał różnorakie trudności,pojawi się może zmęczenie, będziesz „kombinował” – czy tak trzeba, może można prościej, może można inaczej? Po co teraz, w środku wesela targać wodę z odległej studni i to jeszcze, by napełnić sześć stągwi kamiennych; po co aż sześćset litrów wody? Ile to trzeba się nanosić!? Możecie sobie zrobić kiedyś takie ćwiczenie:
gdzieś na pół kilometra przenosić po wiaderku, żeby ci nie było ciężko, to po wiaderku wody. Żeby przynieść sześćset litrów wody potrzeba napełniać dziesięciolitrowe wiaderko sześćdziesiąt razy; licząc rundę, pół kilometra w jedną i pół w drugą stronę to mamy sześćdziesiąt kilometrów drogi (jeśli znajdziesz kilku kolegów, to gdy będziecie nosić wodę w czterech, każdy będzie musiał przejść drogę
około piętnastu kilometrów). I jeszcze wybierz sobie taki czas upalnego dnia, żeby się wczuć w to, co czuli ci ewangeliczni słudzy. No to przecież aż się inne różne słowa im cisnęły. To byli ludzie z krwi i kości i mówią: co to ktoś wymyślił – środek wesela, upał, mogliśmy przetrwać upał w cieniu (zasada bliskowschodnia), a nie targać tę wodę; kto to wymyślił i po co? Kto się w tym będzie mył? Kąpać się będą młodzi?

Nie wiemy dokładnie jakie były reakcje sług – ten opis nie jest poszerzony, tak jakby w tym opisie krótkim są zawarte różne możliwości przeżywania naszych reakcji – ale podjęli to; i wystarczyło, że podjęli to, chociaż może bez jakiś wielkich motywacji, ale ostatecznie podjęli, zrobili to, co im powiedziano. To wystarczyło,aby dokonał się cud; Jezus objawił swoją chwałę i uwierzyli w Niego Jego
uczniowie. To co w Kanie Galilejskiej jest podpowiedzią Maryi – zrób wszystko cokolwiek Jezus ci powie – pokazuje, że motywacja rodzi się i oczyszcza w miarę działania. Poza tym wskazuje to nam na wymiar rzeczy, które wymagają od nas wytrwałości, powtarzania, pewnej długofalowości decyzji i działania. Żyjemy w cywilizacji, która wcale nas do tego nie przystosowuje. Ona prowadzi nas raczej
w tendencje minimalizacji wysiłku, pobudzenia naszej ciekawskości – bo to nie jest wiedza. Możemy nie wychodząc z pokoju być w kontakcie z całym światem pełnym informacji, mieć wirtualnie kontakt z tysiącem osób albo i więcej, przeżywać ich problemy i dzielić się z nimi problemami, a nie zbudować żadnej głębszej relacji z nikim.

Podejmowane przez nas częste działania, są jak ćwiczenie codzienne, które pozostawia w nas skutki. Jakie skutki? To trochę tak jak woda wapienna, czysta niby, a przecież powoli w podziemnych jaskiniach pozostawia stalaktyty i stalagmity, twarde jak skała. Gdy coś powtarzamy – rzeczy drobne, codzienne, zwykłe, wygodne, proste – do tego się przyzwyczajamy, to nas formuje, przez powtarzanie,
przez czas, który temu poświęcamy. Działając, powoli kształtujemy nasze zachowania i odczucia, i czego wtedy coraz bardziej nie lubimy? Rzeczy codziennych, prozaicznych, realnych, bo one są takie dziwne i takie nudne, że prawie mamy do nich wstręt, do rzeczy prostych, zwyczajnych, realnych. Rzeczy, które wymagają wysiłku będą rodzić w nas ciągle większy opór, będziemy od nich uciekać; tak
mogę, ale raz, drugi, ale trzeci to już po co? Wymyślę pięćdziesiąt teorii, że to nie jest potrzebne, a tak w ogóle to trzeba zrobić to inaczej, zracjonalizować. Odczucie niechęci do spraw, które wymagają naszego dłuższego wysiłku będzie miało także wpływ na decyzje, które podejmujemy. Będzie w nas trudność podejmowania decyzji, lęk przed decyzjami trwałymi, potrzeba pozostawienia sobie dodatkowych
furtek, by się wycofać, zbytnie kierowanie się opinią innych. Nasz styl bezkrytycznego poddawania się wpływowi zewnętrznych impulsów i kierowanie się w życiu zmieniającymi się odczuciami wskazuje także na problem wewnętrzny labilności świata naszych decyzji. W życiu młodych to się objawia
szczególnie jako wielka trudność podejmowania decyzji trwałych, decyzji życiowych. To jest szalona trudność, która jest spotęgowana doświadczeniem zmienności cywilizacji, w której żyjemy. Dzisiaj decyzje czy to ku małżeństwu czy ku życiu konsekrowanemu będą absolutnie identycznie trudne, bo one w człowieku rodzą takie odczucie, że oto zamyka się jakaś furtka, że będę musiał gdzieś iść przez całe życie w kierunku, z którym przestanę się identyfikować. Gdy brak jest człowiekowi mocnego doświadczenia wiary, odniesienia osobowego do Chrystusa i Jego Ewangelii, to wtedy zaczyna dominować rzeczywistość tymczasowości, naskórkowa; niby jakoś doświadczalna, ale doświadczalna na krótko, na chwilę, na teraz, na już.

Potrzebujemy uratowania nas z tymczasowości, z tego co płytkie i tylko chwilowe. Dlatego też słowo Maryi jest nam tym bardziej potrzebne, żeby uświadomić sobie, że pójście za słowem Jezusa ma być długofalowe, na całe życie. Jest ono dla nas nie tylko na chwilę, nie tylko na teraz, ale na całe życie; i co więcej, pójście za nim jest możliwe i jest nam potrzebne. Dlatego ważna jest mocna decyzja, żeby
iść za słowem Jezusa; żeby walczyć o to każdego dnia, aby słowo Jezusa i On sam był dla mnie autorytetem na drodze życia. Trzeba tę decyzję szczerze podejmować codziennie i przezwyciężać swój strach przed głosem Boga, przed Jego wezwaniem, przed drogą na całe życie. Potrzeba tutaj przezwyciężać swój wewnętrzny opór i być wytrwałym, by budować na solidnym fundamencie. Brak podejmowania trwałych decyzji życiowych grozi przedłużającą się prowizorką. Odwlekając
rozeznanie i podjęcie trwałych decyzji żyje się iluzją wolności i prawdziwości; posiadamy tylko jedno życie i ono przemija, a my zamiast doświadczenia głębi i piękna własnego życia możemy je przeżyć bardzo płytko. Słowo Maryi jest słowem kluczowym, jest odpowiedzią na problemy dzisiejszego
naszego życia, naszej cywilizacji. Zrób wszystko, cokolwiek Jezus ci powie. Co to oznacza dla nas?
To najpierw wezwanie: zatroszcz się o czas. Miej czas, żeby usłyszeć Pana Jezusa. Uświadom sobie, że w twoim wnętrzu jest pęknięcie grzechowe, które sprawia, że tego absolutnie nie chcesz, że masz do tego wstręt, że masz w sobie różne techniki uciekania od Boga. Ćwiczymy to od pokoleń, od Adama i Ewy;
w genach mamy przećwiczone sposoby ucieczki od Boga i Jego głosu; kombinujemy „jak koń pod górę” Po drugie potrzeba teraz poddać się słowu Jezusa. Wtedy, gdy to czynię,to słowo mnie prowadzi,
leczy, powoli prostuje moją rzeczywistość. Jezus ma program dla całego mojego życia, chce, żeby moje
życie się w pełni odnowiło.

Świętość to nie jest tylko doświadczenie chwili „Duch Święty spływa”… a jutro co? Zobaczymy… Boży dobry zamiar dla mojego życia, by było ono dobre, piękne i prawdziwe. To jest projekt, który wymaga z mojej strony codziennej uważności umysłu, woli i serca. Dlatego trzeba się do tego zachęcać wzajemnie, żebyśmy nieustali w drodze za Jezusem. Potrzeba także napełniać treścią to, o czym tekst ewangeliczny mówi krótko: słudzy zrobili, co im powiedziano. To, co uczynili, wystarczyło, aby Jezus objawił swoją chwałę. Dlatego jest potrzebny mój codzienny akt podjęcia decyzji, wysiłek umysłu, woli i serca, by słowo Boże mnie poprowadziło. Wystarczy oprzeć się na autorytecie Jezusa i zaufać temu, co mówi.
Regułą życia niech więc będzie: Jezus powiedział. I co? I to wystarczy dla mnie.

Żyć w tej perspektywie, o to walczyć, do tego dążyć. To znaczy przyjmować autorytet Jezusa dla swojego życia, nie teoretycznie, ale praktycznie. Zrób to i wszystko to, co Jezus ci mówi. Ale żeby to było możliwe trzeba mieć odwagę i czas, żeby usłyszeć co Jezus mówi. Później trzeba podjąć wysiłek, by słowo usłyszane wprowadzić w życie. Moje owce słuchają mojego głosu, idą za mną, za obcym nie pójdą. Pójście za Jezusem daje równocześnie umiejętność rozeznania innych głosów i w ten sposób ratuje mnie od fałszywych dróg. Jezus jest Drogą, Jezus jest Prawdą, Jezus jest Życiem. Ta rzeczywistość staje się moim udziałem przez moją codzienną odpowiedź na słowo Jezusa, przez wytrwałe i ofiarne podjęcie tego, do czego Jezus mnie wzywa.

Ks. Jacek Herma

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Andrzej Z. były starosta żywiecki został skazany przez Sąd Rejonowy w Żywcu

5 marca  Sąd Rejonowy w Żywcu wydał wyrok roku więzienia w zawieszeniu na 2 lata i 3 tys. grzywny oraz zakaz obejmowania stanowisk związanych z pełnieniem funkcji publicznych we wszystkich jednostkach samorządu terytorialnego przez 3 lata.Wyrok nie jest prawomocny.

Oskarżenie Andrzeja Z. byłego starosty żywieckiego dotyczyło wydzierżawienia prywatnemu przedsiębiorstwu z Żywca części gruntu – własności skarbu państwa. Według śledczych były starosta działał na szkodę interesu publicznego i dla korzyści prywatnego przedsiębiorcy.

Były starosta pełnił swoją funkcję w latach 1998 – 2014.

 

źródło: zywiec.super-nowa.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

PASJA BESKIDZKA w amfiteatrze w Żywcu – 25 marca

10.45 Wjazd Jezusa do Jerozolimy – Rynek w Żywcu

19.00 Misterium Męki Pańskiej „PASJA BESKIDZKA” – amfiteatr pod Grojcem

Sprzedaż biletów na III Pasję Beskidzką w Żywieckim Amfiteatrze odbywa się w zakrystii konkatedry, kawiarence Przystań oraz w kasie MCK – u (dzieci do lat 12 bezpłatnie) w cenie 10 zł. Całkowity dochód ze sprzedaży biletów przeznaczony jest na realizację tego przedsięwzięcia. Pasja Beskidzka powstaje przy udziale 70 aktorów w pod kierunkiem zawodowego aktora p. Eugeniusza Jachyma. Serdecznie zapraszamy na to wydarzenie realizowane z dużym rozmachem w Niedzielę Palmową 25 marca o godz. 19.00. Zobacz jak było w zeszłym roku…

 

Warto przeżyć to wydarzenie na żywo! Polecamy!

 

źródło: www.parafiazywiecka.net

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites