Archive | Ogólnie

Dorota Arciszewska-Mielewczyk-felieton

Przypominacie sobie państwo ile było medialnego śmiechu z prezesa Kaczyńskiego, gdy ten powiedział, iż w Szwecji istnieje 51 stref, gdzie praktycznie nie obowiązuje prawo tego kraju? Dziennikarze przed kamery zaciągnęli wystraszonego ambasadora Szwecji, który wszem i wobec oznajmił, że w jego ojczyźnie obowiązuje prawo szwedzkie. Co miał biedak powiedzieć? Śmiechom nie było końca. Lemingi miały obaw po same pachy.
Kilka dni temu na jednym z portali internetowych przeczytałam: „Przestępcze gangi kierowane przez rodziny arabskie zastraszają mieszkańców zachodniej części Berlina, ignorując niemieckie prawo i wprowadzając własne zasady postępowania (…) — napisano na łamach dziennika „Tagesspiegel”, opierając się na raporcie badacza islamu Mathiasa Rohego. – Wykorzystując „zamknięte struktury rodzinne oraz archaiczne rozumienie honoru”, gangi zastraszają ofiary przestępstw, świadków i całe społeczności lokalne, tworząc równoległy system wymiaru sprawiedliwości”. Z cytowanego raportu wynika również, że konsekwencje bezprawia ponoszą przede wszystkim kobiety. Małżeństwa zawierane są na zasadach islamskich, a w przypadku rozstania winę zawsze ponosi kobieta.

Co robi cały postępowy świat? Co zdobiły feministki, Komitety Obrony Demokracji i wszystkie te śmieszności, które nas zewsząd otaczają? Nic! Kompletnie nic! Bo – po pierwsze – to takie niepoprawne politycznie, by pouczać wyznawców Allaha jak mają żyć, a – po drugie – można dostać po zębach.
Ponieważ to wszystko wygląda obiecująco i na przyszłość rokuje jak najlepiej (piszę te słowa z dużym przekąsem) przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz po raz kolejny ostro skrytykował kraje UE odmawiające przyjęcia imigrantów. Przyjaciel wszystkich postępowych sił na świecie ostrzegł, że brak solidarności może mieć wpływ na podział środków finansowych w UE. Komunikat jest jasny i prosty: Jeżeli Polska nie przyjmie imigrantów, to Niemcy zakręcą nam kurek z pieniędzmi! Teraz mamy do wyboru, albo posłuchać p. Schulza, albo wyciągnąć wnioski ze słów szefa niemieckiego Urzędu Ochrony Konstytucji (BfV) Hansa-Georga Maassena. Otóż Massena powiedział, iż w Niemczech żyje 430 islamskich ekstremistów, których uważa się za tak groźnych, iż mogą oni w każdej chwili popełnić ciężkie przestępstwa.

Były doradca Nicolasa Sarkozy’ego, Maxime Tandonnet, na łamach francuskiego dziennika „Le Figaro” powiedział: „Osiągnąłem już taki poziom obrzydzenia i odrazy, że najchętniej bym milczał. Ale sumienie mi na to nie pozwala. Ogromna fala imigrantów, głównie młodych mężczyzn, ucieka z Iraku i Syrii do Europy, pozostawiając za sobą garstkę kobiet, jazydek, które w ich miejscu walczą z Państwem Islamskim. Kobiety pozostają, a mężczyźni uciekają. A Europa wylewa nad tymi mężczyznami krokodyle łzy i szeroko otwiera im swoje drzwi. Jazydki i chrześcijanki są więzione przez Państwo Islamskie, publicznie gwałcone i torturowane, sprzedawane w niewolę. A gdzie są feministki? Gdzie obrońcy praw człowieka? Europa obnaża swoją obłudę tchórzostwo i ślepotę, do tego stopnia, że wywołuje to mdłości. To, że przyzwala na takie barbarzyństwo, to hańba absolutna! Polityka, chęć do działania, do podejmowania decyzji, zdechła w Brukseli już dawno jak stara opona. Zastąpił ją tani moralizm propagowany przez najgorszych”.

Oto jeden z nielicznych głosów rozsądku, który tonie w morzu poprawności politycznej. Kto nie będzie chciał przyłączyć się do zespołu politycznych samobójców, tego p. Schulz będzie straszył i upominał. My jednak powinniśmy iść własną drogą, wyciągać wnioski z doświadczeń innych i być nieustępliwi wobec nieuprawnionych nacisków ze strony szantażystów w krawatach.

źródło: https://www.facebook.com/arciszewskamielewczyk/posts/1728183770749444

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Komunistyczni kontrolerzy z Węgier

Skandalem jest, że spółka Altus Zrt., będąca własnością byłego premiera Węgier Ferenca Gyurcsánya, otrzymała z Komisji Europejskiej zamówienie dotyczące zbadania polskiej polityki rozwoju. Wartość audytu to ok. 400 tys. euro. Warto przypomnieć, że rząd Gyurcsánya został odsunięty od władzy, kiedy ujawniono węgierskie taśmy prawdy, z których Węgrzy dowiedzieli się, że „kłamaliśmy rano, w południe i wieczorem”. Jednym z dyrektorów w Altus Zrt. jest żona Gyurcsánya Klara, z domu Dobrev, rodziny powiązanej ze służbami komunistycznej Bułgarii. Podobne zamówienie spółka dostała na zbadanie węgierskich funduszy spójności. Węgierski rząd stanowczo sprzeciwił się decyzji UE, przypominając, że Ferenc Gyurcsány jest przewodniczącym partii Koalicja Demokratyczna, która nie zrezygnowała ze swoich postkomunistycznych idei i dąży do odzyskania władzy. Wyrażono obawę, że pieniądze mogą być wykorzystane na nielegalne dofinansowanie partii. W związku z protestami obiecano, że Altus Zrt. nie otrzyma więcej podobnych zleceń od KE. Mam nadzieję, że polski rząd równie stanowczo zaprotestuje przeciwko przyznaniu tej spółce unijnych pieniędzy.

Ryszard Kapuściński

źródło: http://www.klubygp.pl/komunistyczni-kontrolerzy-z-wegier/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Niby kapitalizm

Tak jak niegdyś fałszywie używano słowa „demokracja” do opisywania sowieckiego totalitaryzmu, tak dziś nadużywa się słów „wolny rynek” i „wolna konkurencja” do opisywania ustroju gospodarczego, który z liberalnym kapitalizmem nie ma nic wspólnego. Procesy gospodarcze kontroluje się obecnie o wiele skuteczniej niż w czasach siermiężnego socjalizmu. Współczesne elity sprawujące realną władzę wykorzystują do tego nieporównanie bardziej wyrafinowane metody i zaawansowane technologie. Naszych rodziców i dziadków ujarzmiano strzałem w potylicę i przesłuchaniami w esbeckich katowniach. Nas zmusza się do uległości odcinając od możliwości podjęcia zatrudnienia i zdobywania środków do życia, pozostawiając banicję, jako alternatywę dla samobójstwa.

Trudna do zrozumienia groteskowość systemu komunistycznego polegała między innymi na tym, że na ogromnym, głodnym wszystkiego środkowoeuropejskim rynku nie udało się zorganizować silnej i stabilnej gospodarki. Niezaspokojony popyt — marzenie każdego normalnego przedsiębiorcy — nie miał żadnego biznesowego znaczenia w modelu gospodarczym, który w każdym detalu poddany był kontroli komunistycznej ideologii oraz partyjnej nomenklatury. Naturalne prawo popytu i podaży nie działało w czasach, gdy jedyną poprawną politycznie formą gospodarowania były tzw. jednostki gospodarki uspołecznionej. Choć dziś może to dziwić, pomimo ogromnego popytu brakowało wszystkiego — od mieszkań, po środki higieny osobistej… i to nie było śmieszne, bo bieda pozbawia godności, deprawuje i rodzi patologie.

Reglamentowanie deficytowych dóbr służyło przede wszystkim do ujarzmiania społeczeństwa, a także do pozyskiwania bezpieczniackiej agentury i jej współpracowników. W zamian za  pieniądze i resortowe przywileje funkcjonariusze służby bezpieczeństwa, milicji obywatelskiej i ludowego wojska polskiego infiltrowali, donosili i rozbijali opozycję, niszcząc bez skrupułów życie dysydentów i ich rodzin. Mimo totalnej kontroli, nie udało się komunistom zapewnić życia w dostatku i szczęściu. Próby zbudowania ustroju opartego na fałszywych pryncypiach, kłamstwach i zbrodniach zakończyły się ostatecznie nędzą, hiperinflacją oraz zdeterminowanym oporem wzburzonego, zamkniętego w socjalistycznym obozie społeczeństwa.

Dwa dziesięciolecia na przełomie wieków były okresem względnej wolności gospodarczej, ponieważ dla konieczności zbudowania nowego państwa i gospodarki na ruinie PRL nie było alternatywy. Początki nie były łatwe, ponieważ w okresie komuny zniszczono lub zmuszono do emigracji tych wszystkich, którzy posiadali do tego odpowiednie kompetencje. Budowanie nowej rzeczywistości ustrojowej odbywało się na zasadach improwizacji — metodą prób i błędów, w politycznym chaosie oraz z niewielkim zaangażowaniem krajowego kapitału, bo tylko nieliczni posiadali tutaj jakieś większe pieniądze. Wspaniałomyślnie, jak się mogło wówczas wydawać, pomagały nam kraje zamożnego Zachodu oferując know-how, konsultantów, fundusze pomocowe, stypendia oraz kapitał inwestycyjny. Wspierając  nas w budowaniu demokracji i kapitalistycznej gospodarki instalowały jednocześnie przyczółki dla swojej kolonialnej ekspansji.

Ich partnerem, o dziwo, była przede wszystkim stara komunistyczna nomenklatura oraz dogadana  z nią przy Okrągłym Stole postsolidarnościowa opozycja, czyli te gremia polityczne, które nadal kontrolowały najważniejsze instytucje państwowe i gospodarkę, bez względu na to, która partia znajdowała się aktualnie przy władzy. W zamian za  kontrolę polityki personalnej tutejszych przedstawicielstw zachodnich koncernów oraz inne korzyści, postkomunistyczne elity gwarantowały zagranicznym partnerom ochronę ich interesów, dostęp do polskiego rynku, taniej siły roboczej oraz korzystne rozwiązania legislacyjne i decyzje administracyjne, umożliwiające kolonialną eksploatację na preferencyjnych warunkach zarówno naszych narodowych zasobów, jak i prywatnych kieszeni.  W ten sposób wykreowano klasę tutejszych kompradorów, która w perspektywie realnej zmiany ustroju państwa (nie pozorowanej, jak w roku 1989.) zaciekle broni swoich uprzywilejowanych pozycji, korzystając z propagandowego wsparcia mediów informacyjnych należących prawie w całości do zagranicznych — głównie niemieckich — koncernów.

Paradoksalnie, pomimo licznych hipermarketów, reglamentowanie dostępu do dóbr materialnych nadal pozostaje podstawowym narzędziem panowania nad polskim społeczeństwem i neutralizowania antysystemowej opozycji. Metody są jednak inne, niż te z okresu PRL. Dziś nie  ogranicza się dostępu do towarów w sklepach, ale do pracy i pieniędzy. Możliwe to jest dzięki pełnej, niejawnej kontroli funkcjonowania przedsiębiorstw, kontroli dostępu do rynków oraz kontroli dostępu do miejsc pracy w sektorze publicznym i prywatnym.

Z wyjątkiem niewielkich lokalnych warsztatów i sklepików, bez zgody tajnych służb nie rozwinie w Polsce działalności żaden znaczący przedsiębiorca, ponieważ odcięty zostanie od zamówień i zleceń, źródeł finansowania, licencji, wydrenowany będzie z know-how, a ponadto uwikłany w niekończące się postępowania skarbowe i administracyjne (jak choćby Roman Kluska i Optimus).  Nie otrzyma również szybkiej i skutecznej ochrony swoich interesów w postępowaniach  przed dyspozycyjnymi prokuraturami i sądami. Zagraniczne marki nie wejdą na polski rynek zanim nie ułożą się z tajnymi służbami, reprezentowanymi przez specjalnie powołane do pośredniczenia w takich sprawach spółki.

W departamentach polityki personalnej każdej większej firmy (działającej za zgodą służb) zatrudnieni są natomiast funkcjonariusze dysponujący możliwościami błyskawicznego prześwietlenia każdego życiorysu, podejmujący ostateczne decyzje o zatrudnieniu. Kompetencje kandydata do pracy nie mają większego znaczenia, ponieważ dobra praca jest tylko dla osób powiązanych z resortami bezpieczeństwa, ich rodzin i współpracowników, natomiast dla pozostałych — niewolniczy wyzysk i szklany sufit. Nadal obowiązuje stara resortowa zasada BMW — Bierny, Mierny, aby Wierny.

Mechanizmy kontroli rynku, przedsiębiorstw i rynku pracy działają dyskretnie i większość ludzi nie uświadamia sobie tych utajnionych procedur. Dostrzegają jedynie fragment rzeczywistości —  trudne do zrozumienia i pokonania bariery, które ograniczają ich szanse na rynku pracy, a w konsekwencji dostęp do wielu podstawowych dóbr materialnych, niezbędnych do ułożenia sobie godnego życia. Zderzając się w ojczystym kraju z barierą totalnej niemożności, nie analizują jej przyczyn, ale podejmują decyzję o opuszczeniu Polski — najpierw na jakiś czas, a później na stałe, bo nie mają do czego wracać. Emigrują najczęściej ludzie młodzi, niemający nic do stracenia,  którzy swoje szanse na pieniądze oraz zawodowy i osobisty rozwój oceniają tutaj prawie na zerowe. Miłość do ojczyzny staje się dla nich frazesem, skoro ojczyzna tej miłości nie odwzajemnia, a za jej okazywanie mogą zapłacić utratą środków do życia i perspektyw, ostracyzmem, biedą i społecznym wykluczeniem.

Niby-kapitalizm, który wyewoluował z socjalistycznej demokracji spowodował, że patriotyzm stał się domeną głównie emerytów, mających zapewnione jako takie utrzymanie; bezrobotnych na utrzymaniu swoich rodzin, żyjących nadzieją na zmiany; polityków oraz bezpieczniackiej agentury, zadaniowanej do kompromitowania i rozbijania autentycznych opozycyjnych środowisk. Patologiczny, pasożytniczy, niemający nic wspólnego z wolnym rynkiem i wolną konkurencją system gospodarczy pogłębia przepaść między nieliczną warstwą zamożnych kompradorskich elit i skazaną na zdeklasowanie resztą społeczeństwa. W dłuższej perspektywie zbankrutuje, tak jak zbankrutowała gospodarka epoki realnego socjalizmu.

Łukasz Rzetelski   |

Źródło: info.jawamedia.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Stowarzyszenie RKW pod Centralą Kłamstwa Michnika

Po zakończeniu Mszy Świętej za Ojczyznę w kościele św. Kazimierza Królewicza na ul. Chełmskiej 21A uformowaliśmy pochód i około 13 min 50 pomaszerowaliśmy w dół w kierunku ul. Czerniakowskiej i skręciliśmy w lewo na ul. Czerską. Zaraz po godz. 14 byliśmy pod „Wybiórczą”, która przygotowała się na nasze nadejście. Wejścia bronili ochroniarze. a z głośników puszczano głośną muzykę i utwory Jacka Kaczmarskiego. Wnukowie agentów Kominternu usiłowali się przystroić w szaty męczenników rozstrzeliwanych przez Wolnych Polaków.

Ustawiliśmy się pod murami siedziby Agory, gdzie modlitwy poprowadził ks. Małkowski. W momencie, gdy ksiądz Małkowski dokonywał egzorcyzmów, niebo poczerniało, zawiał bardzo silny wiatr i zaczął padać silny deszcz.

Demonstrowaliśmy pod Agorą do około 16 min 30 gdy doszła do nas duża grupa uczestników marszu organizowanego przez PiS. Głos zabrali wówczas Wojciech Reszczyński i Maciej Pawlicki

Tłum skandował_ „Adam Michnik Targowica”, „Adam Michnik przestań kłamać”, „Oddajcie kasę z reklam”, „Adam Michnik nie opluwaj Polski” i inne. Około godz. 17 skandując te same hasła oraz „Telewizja Narodowa”, „Dość kłamstw w mediach” pomaszerowaliśmy ulicami Dolną do Puławskiej i dalej pod stare wejście do TVP na Woronicza.

Pod siedzibą TVP żądaliśmy postawienia w stan likwidacji antypolskiej TVP i zbudowania Polskiej Telewizji Narodowej. Głos Zabrali Marcin Dybowski, Jerzy Targalski i Jadwiga Chmielowska. Po godz. 18 demonstrację zakończyliśmy.

W akcji Stowarzyszenia RKW wzięli udział członkowie z Warszawy i okolic, Torunia, Siedlec, Zamościa, Radomia, Radomska, Żyrardowa, Wrocławia, Olsztyna, Płocka, Białegostoku, Hamburga, i kilku mniejszych ośrodków.

1902139239384531812382991799161433180

źródło: Stowarzyszenie RKW

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Ryszard Petru finansuje uliczne demonstracje? Jest zawiadomienie do prokuratury. Dowodem NAGRANIE

– Jeżeli jest to prawdą, że Poseł Ryszard Petru namawia ludzi za pieniądze do wyjścia na ulice, to może oznaczać, że namawia on tym samym ludzi do wszczęcia nielegalnych i niczym nieuzasadnionych rozruchów i niepokojów społecznych – czytamy w zawiadomieniu do Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Portal niezalezna.pl otrzymał kopię zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Do wniosku dołączony jest również film.

Cała sprawa ma związek z konferencją prasową Ryszarda Petru przed Pałacem Prezydenckim. W jej trakcie, do lidera Nowoczesnej podszedł mężczyzna pytając o pieniądze oferowane rzekomo za wychodzenie na ulicę.

„Przyjechałem, bo pan ma pieniądze rozdawać niby. Za wyjście na ulicę” – mówi mężczyzna.

Ryszard Petru wszystkiemu zaprzecza, a całą scenę rejestrują kamery telewizji informacyjnych. Film z nagraniem błyskawicznie trafia do internetu:

http://niezalezna.pl/73705-ryszard-petru-finansuje-uliczne-demonstracje-jest-zawiadomienie-do-prokuratury-dowodem-nagrani
To właśnie ten fragment nagrania dołączony został do zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.

Jeżeli jest to prawdą, że Pan Poseł Ryszard Petru namawia ludzi za pieniądze do wyjścia na ulice, to może oznaczać, że namawia on tym samym ludzi do wszczęcia nielegalnych i niczym nieuzasadnionych rozruchów i niepokojów społecznych w sposób co najmniej moralnie wątpliwy, a nawet według mnie niezgodny z prawem – czytamy w treści zawiadomienia, którego kopię, jego autor przesłał do redakcji portalu niezalezna.pl

W dalszej części zawiadomienia, jego autor wyraża zaniepokojenie z powodu prowokowania nieuzasadnionych niepokojów społecznych.

Jestem wysoce zaniepokojony wyżej wymienioną sytuacją, ponieważ mogłaby ona wskazywać na to, że Pan Ryszard Petru zobowiązany jako Poseł na Sejm RP w sposób szczególny do przestrzegania obowiązującego w Polsce prawa, dopuszcza się do jego łamania i namawia innych, do tego za pieniądze, czyli poprzez nielegalne działania, i do tego jeszcze opłacane w sposób nielegalny, mogące skutkować w przyszłości nieuzasadnionymi niczym niepokojami społecznymi i niszczycielskimi rozruchami ulicznymi w całej Polsce – czytamy w treści zawiadomienia, które wpłynęło do szczecińskiej Prokuratury Okręgowej

144957799911196173705

źródło: niezależna.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

W niedzielę 13 grudnia 2015 r. odbędzie się V Marsz Wolności i Solidarności.

W niedzielę 13 grudnia 2015 r. odbędzie się V Marsz Wolności i Solidarności. Marsz rozpocznie się przy Placu Trzech Krzyży w Warszawie o godz. 13:00.

źródło: https://www.facebook.com/stanislaw.pieta?fref=nf&pnref=story

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Sejm: prezydencki projekt ws. obniżenia wieku emerytalnego

Sejm na rozpoczynającym się właśnie posiedzeniu zajmie się prezydenckim projektem ws. przywrócenia  wieku emerytalnego. Obecnie wiek emerytalny wynosi 67 lat dla kobiet i mężczyzn. Kobiety docelowo mają go osiągnąć w 2040 r., a mężczyźni w 2020 r.

Zgodnie z projektem prezydenta Andrzeja Dudy wiek przechodzenia na emeryturę będzie zróżnicowany ze względu na płeć – 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.

Zmiany obejmą osoby objęte powszechnym systemem emerytalnym oraz rolników. Przywrócony miałby być też niższy wiek stanu spoczynku dla sędziów i prokuratorów.

Wiceminister resortu rodziny, pracy i polityki społecznej Stanisław Szwed powiedział w rozmowie z Radiem Maryja, że takich zmian oczekuje społeczeństwo.

– Będzie pełne poparcie dla tego projektu. Oczywiście też w samym projekcie jest zapowiedź uzasadnienia pana prezydenta o szerszą debatę nad choćby kwestią związaną ze stażem emerytalnym. Będziemy chcieli, żeby na poziomie parlamentu – mówię teraz nie jako minister, ale jako poseł – odbyło się wysłuchanie publiczne, czyli żeby była szersza debata w tych tematach. Jeżeli nawet nie przy tym projekcie, to na pewno do tego tematu wrócimy. Ta sprawa dotycząca przywrócenia wieku emerytalnego powinna być w miarę szybko rozstrzygnięta. Ta sprawa jest dla nas oczekiwana – podkreślił minister Stanisław Szwed.

Projekt w sprawie obniżenia wieku emerytalnego prezydent złożył jeszcze w Sejmie poprzedniej kadencji, jednak ten nie zajął się nim.

Prezydent zapowiedział wówczas, że złoży go ponownie w nowej kadencji. Zmiany miałyby wejść w życie 1 stycznia 2016 r.

źródło: Radio Maryja

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czy relacje polsko-niemieckie po zwycięstwie PiS zmierzają we właściwym kierunku?

Czytając prasę naszych zachodnich sąsiadów, a także niektóre polskie tytuły, można odnieść wrażenie, że zbliżamy się ku nieuniknionej katastrofie. Pominę prasę polską (jeżeli ona jest polską, bo wiele tytułów znajduje się w rękach właścicieli niemieckich), która toczy wojnę z PiS z powodów pragmatycznych czując instynktownie, że czas, w którym ze skarbu państwa płynął w ich kierunku strumień pieniędzy z reklam – zbliża się ku końcowi. Skupmy się na niemieckich tytułach. Zauważam powtórkę w lat 2005-2007. Polska jest ponownie oskarżana o nacjonalizm, totalitaryzm i demontaż demokracji. Skąd ten nagły „zwrot akcji”, skoro przez ostatnie osiem lat byliśmy ostoją wartości, które teraz są w Polsce rzekomo gwałcone? Moja diagnoza jest następująca: rządy PO/PSL prowadziły wobec Berlina politykę wasalną, całkowicie uległą, niesuwerenną. Nie było więc żadnego powodu, by niemieckie media atakowały Warszawę, bo i za co, skoro była to linia tożsama z polityką kreowaną przez Berlin. Po wyborach i zwycięstwie PiS sytuacja uległa radykalnej zmianie i…zaczęło się.
Dirk Birgel, redaktor naczelny dziennika „Dresdner Neueste Nachrichten” pisze: „Przeciera się oczy ze zdumienia, patrząc ostatnio na Polskę, w której od miesiąca rządzi narodowo-konserwatywna partia PiS. Od tego czasu nie ma dnia bez jakiejś antyeuropejskiej prowokacji. Już na pierwszej konferencji prasowej nowo wybranej premier flagę UE zastąpiono flagą polską, która, jak stwierdziła pani premier „jest ładniejsza”. Proszę zwrócić uwagę, że gdy zachodni politycy występują na tle swoich narodowych barw – nie ma żadnego problemu, ba gdy Donald Tusk również występował na tle biało-czerwonych, też nie grano żadnego larum! Dopiero konferencja prasowa Beaty Szydło wstrząsnęła niemieckimi dziennikarzami, a polityków PO zmusiła do przeprowadzenia kabaretowej akcji umieszczenia barw unijnych w poselskich ławach.
Niemieckie media oraz politycy zza Odry mają również nam za złe, że Polska niezbyt entuzjastycznie podchodzi do problemu imigrantów, a ściślej rzecz ujmując – ich przymusowej relokacji. Nasi zachodni sąsiedzi chcieliby się tym problemem podzilić z Polską. Już sam fakt, że przez Polskę przetacza się dyskusja nad celowością przyjęcia imigrantów, wywołuje w Berlinie wyraźne rozdrażnienie i irytację. Wszak za rządów Ewy Kopacz wszystko tak pięknie i sprawnie działało. Pięknie i sprawnie – po myśli Berlina.
„Sueddeutsche Zeitung” zarzucił Polsce „narodowy egoizm”, a szef MSW Niemiec Thomas de Maiziere i wicekanclerz Sigmar Gabriel zagrozili krajom odmawiającym przyjęcia uchodźców ograniczeniem funduszy. „To logiczne, że nie zapomnimy o tym, iż niektóre kraje pozostawiły będących w potrzebie przyjaciół samym sobie i że następnym razem ograniczymy naszą pomoc” – grożą nam Niemcy.
Tak więc jesteśmy świadkami powrotu do retoryki z lat 2005-2007, ale z jednym wyjątkiem. Wówczas byliśmy „bombardowani” zarówno przez media, polityków, jak i niemieckich internautów wypowiadających się na różnych forach. Tymczasem teraz ci ostatni nagle zmienili front! Coraz więcej przeciętnych Niemców chwali stanowisko Warszawy wobec problemu imigrantów. Skąd ta nagła zmiana stanowiska? No cóż, Niemcy na własnej skórze doświadczają klęski polityki Multikulti. Większość Niemców nie rozumie wielkiej polityki, ale słyszy eksplozje z Paryża i widzi, że macki terrorystów sięgają do ich ojczyzny. To jest namacalny fakt, którego nie mogą zanegować, choćby nie wiem jak byli „młotkowani” przez swoich polityków i media.
Dostrzegam tu ogromne zadanie dla polskiej polityki zagranicznej, by tłumaczyć przeciętnym Niemcom nasze stanowisko. Nie niemieckim politykom i mediom, a właśnie przeciętnym Niemcom. Wszak to oni wybierają sobie rząd.

autor: Dorota Arciszewska – Mielewczyk

źródło: https://www.facebook.com/arciszewskamielewczyk/posts/1724280304473124

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Antoni Szlagor przed Sądem Okręgowym w Katowicach

Jutro o godzinie 12.00 w Sądzie Okręgowym w Katowicach przy ulicy Andrzeja odbędzie się rozprawa
dotycząca lustrowanego Antoniego Szlagora, burmistrza miasta Żywca.
5 lutego 2015 roku Sąd Apelacyjny w Katowicach po rozpoznaniu apelacji prokuratora OBL, uchylił orzeczenie Sądu Okręgowego w Katowicach z dnia 19 sierpnia 2014 r. o zgodności z prawdą oświadczenia lustracyjnego złożonego przez wymienionego i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania Sądowi I instancji.
źródło: IPN

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Porno-sztuka

Dobrze, że mainstream tak starał się nagłośnić skandal związany z Teatrem Polskim we Wrocławiu. Dzięki temu, pomijając kłamstwa i manipulacje, do opinii publicznej wreszcie dotarły informacje w jaki sposób wydawane są publiczne pieniądze przeznaczone na kulturę. Warto przypomnieć, że Teatr Polski dotowany jest kwotą około 10 mln zł. To z tych pieniędzy dyr. Krzysztof Mieszkowski zrealizował spektakl w którym zatrudniono zagranicznych „aktorów” porno. To z dotacji wynoszącej około 15 mln złotych Jan Klata, dyrektor Teatru Starego w Krakowie realizuje spektakle w których zasłużeni aktorzy np. kopulują ze scenografią, lub sztukę, w której hymn Polski śpiewany miał być na melodię „Deutschland, Deutschland über alles”. To niejaki Jerzy Zoń, reżyser krakowskiego teatru KTO, za 170 tys. zł. wystawił spektakl w którym zhańbiono i sprofanowano wszystko co dla Polaka jest święte. Dlaczego jest tak, że wszystko co obsceniczne, wulgarne, antychrześcijańskie, antypolskie, zasługuje na państwowe dotacje? Panowie dyrektorzy: artystą się jest, albo nie i nie ma to żadnego związku ze śmiesznymi kapelusikami jakie zakładacie na przepełnione lewacką ideologią głowy.

autor: Prezes KGP Ryszard Kapuściński

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites