Archive | Ogólnie

Czy będzie ograniczenie do 40 km/h na drodze S1?

W dniu 4 lipca 2017 roku Wójt Gminy Węgierska Górka wystąpił do Dyrektora Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Katowicach z wnioskiem o wprowadzenie ograniczenia prędkości do 40 km/h na całym odcinku drogi S1 (DK69 i DP 1435) przebiegającej przez teren Gmin Węgierska Górka i Milówka, a na moście na rzece Sole w Węgierskiej Górce do 30 km/h.

Źródło: zywiec.super-nowa.pl / www.gddkia.gov.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Dziś o 20.10 Marek Chodakiewicz w TVP INFO o wizycie Prezydenta Donalda Trumpa w Polsce

Serdecznie zapraszamy na interesujący wywiad z prof. Markiem Janem Chodakiewiczem dzisiaj 05.07. o godz. 20.10.  w TVP INFO. 

Prof. Marek Jan Chodakiewicz – amerykański historyk polskiego pochodzenia, profesor specjalizujący się w badaniu stosunków polsko-żydowskich, tematyki Holocaustu oraz historii Europy Środkowej i Wschodniej XIX-XX wieku. Od 2003 jest profesorem historii w The Institute of World Politics w Waszyngtonie. W kwietniu 2005 został przez prezydenta Busha powołany do amerykańskiej Rady Pamięci Holokaustu, a od 2008 jest kierownikiem Katedry Studiów Polskich im. Tadeusza Kościuszki (The Kosciuszko Chair of Polish Studies).

Światopogląd Marka J. Chodakiewicza mocno osadzony jest w katolicyzmie. Lekcje pobierał w domu, jak również u ks. Teofila Boguckiego, proboszcza najpierw parafii św. Jana Kantego, a potem kościoła pw. św. Stanisława Kostki, gdzie posługiwał bł. ks. Jerzy Popiełuszko. Jego wiedza i publikacje dalekie są od stereotypów i poprawności politycznej, dzięki czemu dla wielu stają się inspiracją dla pogłębionej refleksji.

Ten pięćdziesięciolatek z krótko przystrzyżoną czupryną, spacerujący po Warszawie w koszulce z napisem „Katoendek”, przypomina raczej łobuziaka z Żoliborza niż wybitnego historyka. Swoją karierę w USA zawdzięcza, jak mówi, Panu Bogu, darczyńcom i sobie. Kiedy okazało się, że sam musi na siebie zarobić, nie uciekał od żadnej pracy. Pomagał przy transporcie nieboszczyków oraz w restauracji. Pracował w pączkarni i w ekskluzywnym sklepie, gdzie klienci podczas zakupów potrafili zostawiać w kasie jednorazowo kilkaset tysięcy dolarów.
Chodakiewicz, choć zazwyczaj grzeczny, bywa też szorstki – kiedy słyszy niesprawiedliwe opinie o Polakach. Wszechstronnie wykształcony intelektualista, student tak wybitnych współczesnych myślicieli jak Robert Conquest, Tony D’Agostino, Martin Malia, był również stypendystą amerykańskiej IREX w początkach lat 90. I choć wszystko zapowiadało, że ten absolwent warszawskiego liceum na Woli może zostać wyrzucony ze szkoły przed ukończeniem liceum, w Stanach Zjednoczonych studiował na niezwykle prestiżowych uczelniach. Począwszy od College of San Mateo w Kalifornii, a skończywszy na San Francisco State University, uniwersytecie w Stanford czy University of California w Berkeley, gdzie działał również w Amnesty International. W czasie stanu wojennego aktywnie włączył się w pomoc walczącym rodakom.

Lekcją historii dla Chodakiewicza – juniora były wizyty na Cmentarzu Powązkowskim, gdzie z rodzicami i znajomymi porządkowali groby żołnierzy powstań okresu zaborów, roku 1920 czy Powstania Warszawskiego. Często jednak z cmentarza przepędzali ich ORMO-wcy w ortalionowych płaszczach. W okresie licealnym niekwestionowanym autorytetem w dziedzinie „historii mówionej” był Jan Rossman. Harcerz, wchodzący w skład Głównej Kwatery Szarych Szeregów, oficer Armii Krajowej. – W PRL spotykałem ludzi, którzy nie dali się zgnieść komunistom, ale i tych, którzy zostali przez nich „zmieleni”. Dotyczyło to zarówno ludzi związanych z AK, jak i z przedwojennymi strukturami ogólnie pojętej narodowej demokracji – opowiada Marek Chodakiewicz. – Miałem jednak to szczęście od Boga, że kiedy zacząłem się formować intelektualnie, to byłem na wolności. Trafiłem do USA jako młodzieniec. Jeśli chodzi o historię i kulturę Polski, wszystko, cokolwiek było związane z polskością, zawdzięczam „dinozaurom”. To oni mnie formowali. Ludzie, którzy byli w wojsku przed wojną i walczyli w jej trakcie. To była stara kadra doskonale wykształconych obywateli II RP. Przedwojenna elita. Ludzie o wysokiej kulturze i morale. Jak choćby płk Jan Jurewicz, który umarł, mając 103 lata. Spotykaliśmy się u niego na śniadaniu. Nazywano to „śniadaniem u pułkowników”. Kiedy przychodziłem, średnia wieku spadała do… 85 lat. Sami staruszkowie tam zasiadali do posiłku! Słuchałem, urzeczony opowieściami o II Rzeczpospolitej. Płk Jurewicz znał ludzi walczących w powstaniu styczniowym. Tak więc mogę powiedzieć, że moja „historia mówiona” sięgała XIX wieku.
Kolejną postacią, która wywarła wielki wpływ na przyszłego historyka, był Zdzisław Zakrzewski, polski inżynier optyk mieszkający w Kalifornii. Niezwykle zasłużony dla amerykańskiego systemu zbrojeniowego. Jemu to m.in. Stany Zjednoczone zawdzięczają tarczę antyrakietową i satelity szpiegowskie. Inżynier był pierwszym mentorem i przewodnikiem Marka Chodakiewicza po kalifornijskiej i amerykańskiej ziemi. – On walczył w 1939 r., a pod Narwikiem był pilotem RAF-u, absolwentem Politechniki Lwowskiej. Jego żona, Zosia, była córką prof. Janusza Witwickiego – twórcy „Panoramy Plastycznej Dawnego Lwowa”, a wnuczką wielkiego tłumacza Platona, prof. Władysława Witwickiego. Pan Zdzisław ma dziś 93 lata – opowiada Marek Chodakiewicz. – Jest bardzo sprawny psychicznie. „Ojcuje” mi duchowo. Jego dziadka zamordowało NKWD. Ojca zakapował kolega z klasy Zygmunt Winter. Aresztowano go i został zamordowany przez Sowietów. Z kolei Zdzisław walczył z Niemcami, później z Sowietami. Wie, co to totalitaryzm. Przekazywał mi to bez żadnych upiększeń i niedomówień. I tę prawdę, to doświadczenie trzeba dzisiaj przekazywać młodym ludziom, bo propaganda lewicowa jest silna. Mają wielkie pieniądze i oddziałują.

Warto obejrzeć bardzo ciekawe wykłady Pana Profesora na youtube. Polecamy!

źródło: niedziela.pl, https://pl.wikipedia.org

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Ostał ci się ino sznur…

Krzysztof Łoziński

Bez szumu, blasków fleszy TVN i zapowiedzi w Newsweeku i Gazecie Wyborczej, 6 lipca przyjeżdża do Bielska – Białej lider KOD Krzysztof Łoziński. Spotkanie odbędzie się o godzinie 18 na terenie campngu „Pod Dębowcem”.

Źródło – informacja własna portalu Żywiec w sieci

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Absolwent I LO im. Mikołaja Kopernika w Żywcu nowym dyrektorem TVP 1

Duże zmiany w TVP1. Szef TVP Kultura Mateusz Matyszkowicz przejmie obowiązki dyrektora TVP1 i dokończy pracę nad jesienną ramówką stacji. Z firmy odchodzą dyrektor i wicedyrektor – Krzysztof Karwowski i Jarosław Burdek.

Mateusz Matyszkowicz jest absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. Mikołaja Kopernika w Żywcu. Ukończył studia z zakresu filozofii na Uniwersytecie Jagiellońskim. Był redaktorem „Teologii Politycznej” i kwartalnika Fronda Lux, obejmując w 2013 funkcję jego redaktora naczelnego. W 2013 został prowadzącym magazyn literacki „Literatura na trzeźwo” w Telewizji Republika. W styczniu 2016 został dyrektorem TVP Kultura.

Źródło: wpolityce.pl / wirtualnemedia.pl

Napisano wOgólnie, Z miasta ŻywcaKomentarzy (1)

Dr JerzyTargalski dla Frondy: Jaki jest los aneksu WSI?

Dr JerzyTargalski dla Frondy: Jaki jest los aneksu WSI? – pora odpowiedzieć na pytanie

Luiza Dołęgowska, fronda.pl: Bronisław Komorowski wzbudza nadal zainteresowanie mediów, tym razem został zapytany przez dziennikarza Rzeczpospolitej, dlaczego jako jedyny był przeciwny likwidacji WSI. Jak skomentowałby Pan jego wypowiedź?

Dr Jerzy Targalski, historyk, politolog: Odpowiedź Bronisława Komorowskiego na pytanie, dlaczego jako jedyny był przeciwny likwidacji WSI wskazuje,  że głównym powodem sprzeciwu były jego powiązania z tą sowiecką służbą. Można tak wnioskować, ponieważ WSI były slużbami sowieckimi, a on nazywa je służbą polską. Rozumiem, że tak długo zadawał się z sowieckimi generałami, że mogło mu się pomylić, co jest polskie, a co sowieckie. Ja np. nie polowałem z sowieckimi generałami, nie mam więc kłopotu z tym odróżnieniem.

WSI była sowiecką służbą działającą w Polsce, natomiast jej głównym zadaniem było tworzenie mafii i rozkradanie państwa polskiego, jeśli więc ktokolwiek tę służbę popiera – oznacza to, że jest z nią personalnie powiązany.

W wywiadzie jest też pytanie o aneks do raportu o likwidacji WSI.

W tej rozmowie Komorowski nie odpowiada jednak pytanie, czy czytał aneks. Pomija je, a to oznacza, że ma coś do ukrycia. Niech przede wszystkim odpowie jasno, czy czytał aneks, czy też nie oraz niech powie, czy aneks istniał, gdy został prezydentem, czy w tym momencie tego aneksu już nie było?

Brak jasnej odpowiedzi na proste pytanie – czy czytał aneks, czy też nie czytał – i udawanie, że tego pytania nie ma, jeszcze bardziej wskazuje na powiązania Komorowskiego z sowiecką służbą, jaką był wywiad wojskowy, zwany WSI.

Pada jednak pewna sugestia czy też insynuacja, że w aneksie warto poszukać śladów kontaktów między działaczami PC i WSW, przodka WSI. Po co B. Komorowski o tym mówi i o czym to świadczy?

Chwileczkę, w takim razie dlaczego mówi ,,dobrze, że nie został ujawniony”, skoro nie przyznał się, że go czytał? A jeśli go nie czytał to na jakiej podstawie wnosi, czego można tam szukać? Wobec tego dlaczego się nie przyznaje, że ten aneks czytał? Jeżeli twierdzi wprost, że brak publikacji aneksu jest rzeczą dobrą, to na jakiej podstawie tak twierdzi?  Może na podstawie informacji od swoich oficerów sowieckich?

Ja twierdzę, że to niedobrze, że aneks nie został opublikowany, bo chciałbym się dowiedzieć, czego dotyczył, ale  go nie czytałem. Natomiast jeśli Komorowski twierdzi, że aneks nie powinien zostać opublikowany i nie potrafi uzasadnić, na jakiej podstawie twierdzi, że to dobra decyzja – to oznacza, że jest w tej sprawie całkowicie posłuszny oficerom WSI. Prawdopodobnie oni również obawiają się publikacji aneksu, bo mówi on o ich antypaństwowej działalności.

Czy były prezydent Komorowski miał szansę zapoznać się z treścią aneksu o likwidacj WSI?

Skoro Bronisław Komorowski biegł co sił w nogach, żeby się zapoznać z aneksem po katastrofie smoleńskiej i natychmiast rzucił się do przeszukiwania biurka w poszukiwaniu aneksu,  to znaczy, że tam mogą być przede wszystkim informacje o jego powiązaniach z sowiecką służbą.

Czy aneks powinien zostać opublikowany?

Aneks był przygotowany do publikacji i moim zdaniem powinien być opublikowany, natomiast po wywiadzie premiera Olszewskiego zaczynam wątpić, czy aneks istnieje. A jeśli nie istnieje, to kto go zdematerializował? W związku z tym proszę zauważyć, że Komorowski nie odpowiada na pytanie, czy go czytał. A jeśli aneksu nie ma, a Komorowski go czytał – to znaczy, że jest odpowiedzialny za jego zniknięcie.

Brak odpowiedzi na pytanie o zapoznanie się z aneksem prowokuje kolejne pytania?

Z tego wywiadu  wynika że Bronisław Komorowski jest odpowiedzialny za to, że aneks zniknął.

Tylko że my nie wiemy, czy zniknął czy też jest – o to warto zapytać, a w tym przypadku możemy pytać chyba tylko pana Prezydenta Andrzeja Dudę?

Pan prezydent powinien się zdecydować i przyznać, czy ma aneks, czy też go nie ma. To, czy chciałby go opublikować jest inną kwestią, a to, że ma obowiązek publikacji, to jest jeszcze inna sprawa. Pierwszą i najważniejszą rzeczą jest to, żeby ujawnić czy aneks jest w posiadaniu prezydenta czy też nie. Widzimy wyraźnie, że Bronisław Komorowski nie chce się przyznać czy czytał aneks – choć twierdzi, że wie, co może być jego treścią i tu spytajmy, skąd wie? A jeśli czytał aneks oznacza to, że za czasów jego rządów aneks był, istniał. Więc jeśli teraz nie ma aneksu, to właśnie on jest odpowiedzialny za jego zniknięcie.

W związku z tą sprawą jest mnóstwo pytań, na które trzeba uzyskać jasną odpowiedź: czy Prezydent Duda ma aneks, a jeśli go nie ma – należy oczekiwać odpowiedzi od Bronisława Komorowskiego, czy aneks był, gdy on został prezydentem czy też np. ukradł aneks, kiedy był pełniącym obowiązki prezydenta. Należy prześledzić losy aneksu od momentu katastrofy smoleńskiej.

Na podstawie raportu WSI mogę się domyślać, że w aneksie do tego raportu są informacje kompromitujące Bronisława Komorowskiego, tym bardziej, że wiemy o aferze marszałkowej oraz że Bronisław Komorowski był zaangażowany w prowokację WSI przeciwko Wojciechowi Sumlińskiemu.  Komorowski nie został jednak – i prawdopodobnie nigdy nie zostanie – pociągnięty do odpowiedzialności. A to oznaczałoby, że nad Bronisławem Komorowskim rozciągnięty jest parasol ochronny  i ktoś jest dla niego ,,kryszą”; pojawia się więc kolejne pytanie, kto jest tą ,,kryszą” i dlaczego?

Pytania zostały postawione – czekam więc, czy ktoś zechce udzielić odpowiedzi.

Dziękuję za rozmowę.

źródlo: RKW

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

IPN wznawia postępowanie w sprawie uwięzienia abp. Antoniego Baraniaka

Przypominamy, że w dniach 20 i 21 maja 2017 w kinie Janosik w Żywcu miała miejsce projekcja filmu pt. „Żołnierz Niezłomny Kościoła”, opowiadający historię prześladowanego przez reżim komunistyczny ks. abp. Antoniego Baraniaka. Reżyserem i producentem filmu jest Pani dr Jolanta Hajdasz , która odwiedziła Żywiec i osobiście opowiedziała o kulisach powstawania tego dokumentu. 

Prezes IPN Jarosław Szarek i dyrektor Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu prok. Andrzej Pozorski poinformowali w poniedziałek o wznowieniu czynności prokuratorskich dotyczących uwięzienia przez komunistów w latach 50. arcybiskupa Antoniego Baraniaka.

Konferencja prasowa poświęcona temu postępowaniu odbyła się w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL w Warszawie, które powstało w miejscu, gdzie komuniści przetrzymywali niezłomnego biskupa i znęcali się nad nim przez blisko trzy lata. Dziennikarze mogli obejrzeć sutannę, szaty liturgiczne i inne pamiątki, które należały do kapłana.

Gdy w 1957 roku nazwisko Antoniego Baraniaka pojawiło się wśród proponowanych przez stronę kościelną osób, które mogłyby objąć duszpasterską opieką archidiecezję poznańską, władze PRL nie zaoponowały. Partyjni decydenci i funkcjonariusze bezpieki byli przekonani, że okres jego rządów w Poznaniu nie będzie zbyt długi ani kłopotliwy. W opinii komunistów stan zdrowia wieloletniego sekretarza Prymasa Hlonda i Prymasa Wyszyńskiego był tak zły, że pozostały mu czas należałoby mierzyć w miesiącach. Choroby były efektem brutalnego uwięzienia i maltretowania w latach 1953–56. Szacunki reżimu okazały się chybione, a biskup Baraniak rozpoczął okres dwudziestoletniej posługi, którą wierni z Wielkopolski zapamiętali jako pełną oddania i troski o Kościół lokalny.

Miejsce, w którym poinformowano o wznowieniu śledztwa, prezes IPN Jarosław Szarek nazwał Golgotą Powojennego Podziemia. Zapewnił, że Instytut Pamięci Narodowej uczyni wszystko, by takie osoby jak arcybiskup Baraniak zostały upamiętnione tak, jak na to zasługują.

Tortury, jakim poddano biskupa Baraniaka, są przejmujące nawet dla osób znających metody komunistycznego aparatu represji. Zdzieranie paznokci, przetrzymywanie nago w niesławnej ciemnicy (wychłodzonej celi z mokrą posadzką i kapiącą wodą), pobicia, które pozostawiły ślad w postaci 10-centymetrowych blizn i psychiczne maltretowanie 50-letni duchowny znosił w osamotnieniu. Wiemy, że w tym czasie odbyło się blisko 150 przesłuchań (niektóre trwały po kilkanaście godzin). Hierarcha rzadko kiedy decydował się na dzielenie się z innymi osobami wspomnieniami z Rakowieckiej. Traumę, podobnie jak wcześniejsze tortury, znosił w samotności. Złożony cierpieniem, tuż przed śmiercią na wyrazy współczucia ze strony opiekującej się nią zakonnicy odpowiedział jedynie: „Siostro, to jest nic, co było tam”.

Z zachowanych dokumentów Urzędu Bezpieczeństwa możemy dowiedzieć się, dlaczego bezpieka tak brutalnie odnosiła się do polskiego duchownego. Komuniści mieli nadzieję wymusić w ten sposób fałszywe zeznania i uczynić z nich podstawę do oskarżenia Prymasa Wyszyńskiego o szpiegostwo i zdradę stanu. Przebieg i konsekwencje takiego pokazowego procesu z pewnością jeszcze bardziej zaszkodziłyby prześladowanemu Kościołowi.

Wielkie zasługi dla Pani dr Jolanty Hajdasz, która zajęła się się tym tematem i poprzez swoje filmy przypomina Polakom o wielkiej, heroicznej postawie arcybiskupa Antoniego Baraniaka.

źródło: ipn.gov.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Nowa ścieżka dydaktyczna w Żywcu

Jak podaje burmistrz miasta Żywca Antoni Szlagor trwają prace nad powstaniem ścieżki dydaktycznej w Żywcu. Po ścieżce będą mogli jeździć także rowerzyści i rolkarze. Ścieżka ma rozpoczynać się przy Moście Trzebińskim a kończy się przy Moście Kolejowym.  Jak podaje Burmistrz „Jesteśmy na etapie opracowywania projektu, uzyskania decyzji środowiskowych, pozwoleń wodno-prawnych. Po uzyskaniu tych wszystkich niezbędnych dokumentów, zostanie złożony wniosek do tzw. ZIT-ów (Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych), gdzie na to zadanie przeznaczona jest kwota dofinansowania 3.867.000 zł. A całość zadania to 4.248.125 zł.  Wkład własny to 381.125 zł.  Zakończenie inwestycji planowane jest na jesień 2018 r.”

Trzymamy kciuki , bardzo potrzebna inwestycja i szkoda, że tak późno podjęta. Ciekawe czy uda się zdążyć przed wyborami samorządowymi. Jakoś tak się złożyło.

źródło: www.zywiec.pl, zywiecinfo.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Ks. Franciszek Janczy zginął w pożarze w Domu Księży Emerytów w Bielsku – Białej

Emerytowany 74-letni ks. Franciszek Janczy zginął w nocy z poniedziałku na wtorek w pożarze, który wybuchł w jego mieszkaniu w Domu Księży Emerytów w Bielsku-Białej – podała we wtorek rano kuria diecezji bielsko-żywieckiej.

Prawdopodobną przyczyną pożaru było zaprószenie ognia. Rzecznik kurii ks. Jacek Pędziwiatr poinformował, że pożar w oknie jednego z mieszkań Domu Księży Emerytów zauważyli przechodnie, którzy wychodzili z pobliskiego dworca PKS. To oni powiadomili służby. Na miejsce przyjechało dziewięć zastępów straży pożarnej. Zniszczeniu uległo tylko mieszkanie tragicznie zmarłego księdza – ściany oraz meble i dywan.

Dom Księży Emerytów znajduje się w Bielsku-Białej u zbiegu ulic Traugutta i Żeromskiego, w sąsiedztwie kurii diecezjalnej i dworca autobusowego. Mieszka w nim 31 kapłanów. – Wszyscy pozostali na czas akcji gaśniczej opuścili budynek. Po jej zakończeniu strażacy sprawdzili stan zadymienia obiektu i zezwolili księżom na powrót do swoich mieszkań. Pożar zamknął się w przestrzeni jednego mieszkania na pierwszym piętrze. Struktura 3-piętrowego budynku nie została naruszona. Straty wstępnie szacuje się na kilkanaście tysięcy złotych – dodał rzecznik.

Jak podano w komunikacie, urodzony w Sromowcach Wyżnych ks. Franciszek Janczy miał 74 lata. W ubiegłym roku obchodził złoty jubileusz kapłaństwa. Był proboszczem m.in. w Godziszce i w parafii Matki Bożej Bolesnej w Jawiszowicach-Osiedlu Brzeszcze. Na wniosek NSZZ „Solidarność” został odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi za wkład w walkę o sprawiedliwość i niepodległość.

Związkowcy docenili, że w latach stanu wojennego kapłan niósł duchową i materialną pomoc osobom uwięzionym oraz ich rodzinom, utrzymując stały kontakt z podziemnymi strukturami „Solidarności”. W domu księży emerytów ks. Janczy przebywał od kilku lat.

 

Niech spoczywa w pokoju wiecznym.

źródło: PAP, TVP INFO

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Państwo pod rządami PiS walczy z korupcją. Zatrzymania CBŚ na Żywiecczyźnie

W 2015 roku wybory parlamentarne w Polsce wygrało Prawo i Sprawiedliwość. Od tego czasu Polacy słyszą o szeregu działań służb i instytucji podległych pośrednio lub bezpośrednio rządowi mających na celu walkę z korupcją i wyłudzeniami pieniędzy.

W ubiegłym tygodniu policjanci CBŚP z Bielsko Białej zatrzymali 4 osoby związane z kierownictwem placówek oświatowo-wypoczynkowych w powiecie żywieckim, które miały wyłudzić 1,2 miliona złotych pochodzących z puli dopłat do wypoczynku dla dzieci (subwencji oświatowej).

W Prokuraturze Regionalnej w Katowicach oszuści usłyszeli zarzuty związane z udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, która  działała od 2012 do 2016 roku. W jej skład wchodziły osoby związane z kierownictwem placówek oświatowo – wypoczynkowych, które organizowały ferie i kolonie dla dzieci. Oszuści fałszowali dokumenty, które wskazywały na uczestnictwo dzieci w ośrodkach kolonijnych w powiecie żywieckim. Preparowali również dokumentację o liczbie uczestników i długości trwania wypoczynku.

Oszuści, w czasie swojej działalności, wyłudzili ponad milion złotych. Dokładna kwota jaka padła łupem zatrzymanych zostanie ustalono w trakcie toczącego się postępowania.

źródło: BESKIDY.news / PAP

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Lepienie politycznego bałwana

Władysław Frasyniuk odgraża się, że założy nową formację socjalliberalną. Kogo tam Frasyniuk widzi? Z Platformy Obywatelskiej: Rafał Trzaskowski, Joanna Mucha, Borys Budka. Z .Nowoczesnej: Katarzyna Lubnauer oraz Joanna Scheuring-Wielgus. Po lewej stronie dostrzega Barbarę Nowacką i Roberta Biedronia. Igły, widły i powidła. Co łączy wymienionych polityków? Wspólny program? Gdzież tam! Oni wszyscy organicznie, z Frasyniukiem na czele, odmawiają PiS prawa do funkcjonowania w państwie demokratycznym. Nie ma to nic wspólnego z walką polityczną, która jest fundamentem systemu, a coraz częściej zahacza o pewną, specjalistyczną gałąź medycyny tradycyjnej, której symbolem są Tworki – z całym szacunkiem dla leczących się tam chorych. Kiedy to p. Lubnauer, za Donaldem Tuskiem, w słowach premier Szydło w Auschwitz-Birkenau dopatruje się jakiś ukrytych (ksenofobicznych) intencji, to najwyraźniej pomyliła role i powinna raczej zatrudnić się w EZOTV. Kilka razy przeczytałam wypowiedź premier Szydło, raz nawet na wspak, później co drugie słowo – może (tak sobie kombinuję) tam jakiś szyfr jest jednak ukryty, ale niczego się nie dopatrzyłam. Tymczasem poseł Lubnauer i owszem, znaczy – nadaje się do stajni Frasyniuka, jak mało kto. Sam Frasyniuk martwi się o polską młodzież, która nie popiera jego wariacji. Widzi jednak światełko w tunelu: „Jak im wyłączą dostęp do internetu, to pewnie ich to wkurzy (…) Jak im pozwolą być na dyskotekach tylko do godziny 22, tez ich to wkurzy. Może wkurzyć nowy program edukacyjny. Mówi się, że ograniczą dostęp do alkoholu, to też może ich wkurzyć”. Czy na sali jest jakiś lekarz!? Frasyniuk upatruje aktywizację młodego pokolenia, bo im PiS „ograniczy dostęp do alkoholu”!!! Szok! Na naszych oczach, i to w czerwcu, lepią politycznego bałwana! Każda matka powinna te słowa uważnie przeczytać. Opozycję mądrą i roztropną racz nam zwrócić Panie – musimy zacząć się modlić. Operacja „Kijowski” spaliła na panewce szykują więc drugie przedsięwzięcie o nazwie „Frasyniuk Reaktywacja”. Proponuję zmianę kryptonimu na Operacja „Krul” (nie ma błędu – jest po komorowskiemu), bo kogo tak ostatnio obnoszono na rękach, jak Frasyniuka na Krakowskim Przedmieściu? No, kogo? Nawet Donald Tusk musiał na własnych nogach przejść drogę z dworca do prokuratury, a Frasyniuka przeniesiono. Oczywiście, że Frasyniuk chciałby, chociaż raz dostać pałką, tak żeby na cały świat poszło, jak to reżim katuje byłego opozycjonistę. A tymczasem kaczystowska policja nic, tylko za fraki i delikatnie na bok. Skandal! Tak to oburzyło red. Maziarskiego, że ten zaapelował do policjantów, by ci nie wykonywali rozkazów niezgodnych z konstytucją. Znaczy się teraz każdy policjant będzie musiał własnym podpisem złożyć kontrasygnatę na rozkazie?! Nie widzę innej rady, jak już zawczasu prosić p. Frasyniuka, by zrobił red. Maziarskiego rzecznikiem nowego ruchu. W jednym zgadzam się z Frasyniukiem, kiedy mówi: „To potworne zbezczeszczenie zwłok, brak szacunku dla zmarłych, ta polityczna gra trupami, DNA, to jest straszne i upokarzające. Nie ma drugiego państwa na świecie, które by tak grało zwłokami ofiar katastrofy”. Tak, tylko jak on to powie prosto w twarz posłom Trzaskowskiemu, Musze oraz Budce, którzy przez lata firmowali „polityczną grę trupami”?

Dorota Arciszewska-Mielewczyk
Poseł na Sejm RP

źródło: NASZEblogi.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites