Archive | Ogólnie

Stanisław Pięta dla Frondy: Opozycja uprawia groteskę

Fronda.pl: Jakie są granice zachowań opozycji w Sejmie? Najnowszym sposobem walki o demokrację jest śpiewanie piosenek. Posłanka Joanna Mucha śpiewała „Nie pucz kiedy odjadę”… Jak Pan to skomentuje?

Stanisław Pięta, poseł PiS: Myślałem, że istnieją pewne granice, które ze względu na powagę miejsca i mandatu poselskiego są nie do przekroczenia. Nawet ostry protest musi być organizowany w sposób racjonalny. Przecież protestującym posłom chodzi o osiągniecie jakiegoś politycznego celu. Jaki to cel? Szczerze powiem, że obecnie nie wiem jaki cel mają na myśli. Zapowiedzi, że będą protestować do końca i do skutku niewiele mi mówią. Nie rozumiem na jaki skutek czekają protestujący posłowie. To wszystko to sytuacja, w której widzimy pewnego rodzaju pustkę programową i ideową środowisk lewicowo-liberalnych. We współczesnym świecie tego rodzaju narracje całkowicie bankrutowały. W zestawieniu z kryzysem demograficznym, zagrożeniem terroryzmem, upadkiem kultury europejskiej, to co oferuje PO i jej klon, czyli Nowoczesna jest zupełnie nieadekwatne do sytuacji jaką mamy w Polsce. Brak programu i idei skutkuje nieporadnością taktyczną.

Czym jest owa nieporadność w wykonaniu PO i Nowoczesnej?

Kolegom z PO i Nowoczesnej puszczają podstawowe hamulce i brak im poczucia własnej śmieszności. Zastanawiam się czy osoby protestujące mają kontakt z własnym elektoratem. Takie historie jak udawanie rannego przez osoby wspierające protest, przyjęcie na wigilię pasztetu, czy też ostatnia aktywność wokalna w izbie poselskiej, pokazują Polakom, że mają do czynienia z osobami zupełnie niepoważnymi. To taka głębia groteski, która jakby się mogło wydawać, nigdy nie może się zdarzyć. Są rzeczy bardzo poważne jak próba zablokowania ustawy budżetowej, czy obrona UB-eków i ich skandalicznie wysokich emerytur. Obok tego istnieją jednak także kwestie wizerunkowe. Zarówno w sprawach fundamentalnych, jak też w sprawach budowania medialnego wizerunku, partie, które jakby się mogło wydawać mają wielu doświadczonych specjalistów, popadli jakby w intelektualno-polityczne odrętwienie. Po tego rodzaju sytuacjach nie pozostaje nic innego jak samorozwiązanie. Ich zachowania powodują absolutną niewiarygodność przekazu jaki głoszą. Jeżeli PO i Nowoczesna chcą przekonać do swojej narracji o zagrożeniu wolności w Polsce, wybierając tego rodzaju metody, totalnie się ośmieszają.

Czy to świadome działanie aby przenieść polską politykę w sferę śmieszności?

Wydaje mi się, że człowiek zajmujący się polityką świadomie takich głupstw popełniać nie może. To wszystko podyktowane jest frustracją. Do dzisiaj posłowie nie są w stanie poradzić sobie z porażką, której doznali w ubiegłorocznych wyborach. Na to nakłada się beznadzieja, jeśli chodzi o szansę tych środowisk na reelekcję. Odsłaniana jest obecnie Polakom prawda o pracy tych ludzi. Chociaż mają jeszcze jakieś poparcie w sondażach, to szansa na to, że Polacy wybiorą siły polityczne, które zechcą sprowadzić imigrantów, narazić obywateli na niebezpieczeństwo jest niewielka. Szansa na wybór sił, które na koszt uczciwie pracujących milionów ludzi, będą urządzać swego rodzaju pseudo-państwo, korporację oligarchiczną, w której tylko wybranym będzie dobrze, nie istnieje. To co oferują partie opozycyjne jest zupełnie nieatrakcyjne. Formacje te przez swoją fatalną pracę w okresie ubiegłych 8 lat i zupełną nieporadność polityczno-medialną dzisiaj popełniają polityczne i wizerunkowe samobójstwo. Spada nakład „Gazety Wyborczej”, kompromitują się ideowe centra tych środowisk, takie jak choćby „Krytyka Polityczna”. Ich twarde zaplecze w postaci chociażby byłych funkcjonariuszy UB zostanie pozbawione wysokich dochodów. Te środowiska, które możemy nazwać spadkobiercami Okrągłego Stołu są w trudnej sytuacji. Szczęśliwie ta ich trudna sytuacja jest dobra dla Polski.

Dziękujemy za rozmowę.

źródło: http://www.fronda.pl/a/stanislaw-pieta-dla-frondy-opozycja-uprawia-groteske%2C84567.html?utm_source=dlvr.it&utm_medium=twitter

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Ośmiorniczki dla ośmiornicy

   Szanowni Państwo!

 

     Dawniej przynależność do odpowiedniej klasy rozpoznawało się po stroju i wykwintnej (lub nie) mowie. Dzisiaj metkę trzeba mieć przyszytą na widocznym miejscu, bo innego sposobu odróżnienia podkoszulka za 10 zł od sto razy droższego nie ma.  Mowa im wulgarniejsza, tym przynależność do „wyższej klasy”, bardziej oczywista, co udowodnili niezbicie dygnitarze poprzedniego rządu w lokalu z ośmiorniczkami.

 

     Zaborcy, a zwłaszcza Rosjanie niszczyli polską szlachtę i inteligencję na wszystkie dostępne sobie sposoby. Okazało się, że nie dość skutecznie, bo jednak udało się Polskę podnieść z ruin po 123 latach – niestety tylko na  lat 20.

 

     Podczas II wojny światowej znowu Niemcy i Rosjanie mordowali z premedytacją polską inteligencję. W PRL-u na jej miejsce wprowadzano „inteligencję pracującą” z „awansu społecznego”, albo wprost importowaną ze Związku Sowieckiego. To była jakość! W ubieganiu się na studia dodatkowepunkty za pochodzenie miały za zadanie wykluczyć dzieci „czarnej reakcji”. Tak powstała polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza pasożytująca na Polakach.

 

     Te komunistyczne dynastie mają się dobrze, dlatego z taką zaciekłością zwalczają lustrację i z determinacją bronią wymiaru niesprawiedliwości.  UltraNowoczesny Pertu, któremu głowa psuje się od góry, jest jednym z wielu przykładów, do czego może aspirować miernota zasilana obcymi pieniędzmi, którymi nawet nie umie zarządzać. Ale czy ośmiornicy, czyli mafii potrzebne są takie umiejętności?

 

     Przy wigilijnym stole niech nam nie zabraknie tradycyjnego karpia i zapomnijmy chociaż na chwilę o ośmiornicy, z którą przyjdzie nam się zmierzyć. Gdyby rządowi udało się zakręcić kurek z lewackimi pieniędzmi dla KOD-u czyli Komunistycznego Organu Destrukcji, to byłoby po krzyku.

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Życzenia na Boże Narodzenie

Aby przy świątecznym stole nie zabrakło światła i ciepła rodzinnej atmosfery, a Nowy Rok niósł ze sobą szczęście i pomyślność.

„Żywiec w sieci”

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Przygotowują pucz!

W sobotnie popołudnie zapadła decyzja o zorganizowaniu wiecu poparcia dla rządu RP przez kluby „Gazety Polskiej”. Podjęliśmy ją po piątkowych wydarzeniach w Sejmie i po chamskich zachowaniach posłów PO oraz Nowoczesnej. Ponadto okazało się, że w rozróbie przed Sejmem oprócz KOD-u brali też udział bojówkarze z Antify. Do tej pory kluby „GP” nie reagowały na to, co robią ludzie spod znaku KOD-u. To nie był nasz poziom dyskusji, nie chcieliśmy dawać im satysfakcji. Jednak sytuacja zaczyna się stawać niepokojąca. Przeciwnicy rządu chcą zdestabilizować Polskę i przygotowują pucz. Najpierw zamierzają wprowadzić do Sejmu bojówkarzy z KOD-u, którzy wraz z Antifą będą okupowali Sejm, budowali barykady i palili opony. W piątek okazało się, że zamówiono do Sejmu 1000 kanapek, zgłoszono demonstrację na 12 w nocy i zaczęto okupację sejmowej sali posiedzeń. Z kolei w sobotę aż w 11 województwach przestały działać nadajniki TVP. Plan zaczął być realizowany. Oni mają to we krwi, zawsze w grudniu uderzają w Polaków. My to wiemy, dlatego przyjechaliśmy do Warszawy pokazać rządowi, że nie jest sam i nigdy nie dopuścimy do rządów komunistów i złodziei.

 

Ryszard Kapuściński

źródło: http://www.klubygp.pl/przygotowuja-pucz/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Komitet Obrony przed Demokracją

Szanowni Państwo!

 

    W PRL-u nie zawsze i nie wszystko było na kartki. Banany „rzucano” przed świętami, ale trzeba je było wystać w kolejce. Nie było oczywiście pewności czy dla wszystkich starczy, była raczej pewność, że ostatni odejdą z kwitkiem. Pewna pani z końca kolejki zaproponowała, żeby ekspedientka sprzedawała wszystkim tylko po jednym kilogramie. Kiedy sama znalazła się przed ladą zażądała 2 kg.

 

    Taka sama zmiana reguł podczas gry przytrafiła się obecnej opozycji totalnej, żeby nie powiedzieć totalitarnej. Póki się im zdawało, że będzie rządzić wiecznie, to demokracja była dobra, ale kiedy zadziałała tak jak demokracja działać powinna, trzeba było nagle zmienić reguły gry w trybie pilnym. Kłopot w tym, że nie wypada przyznać się do złamania zasad. Pozostało tylko jedno: zamiana znaczeń. Odtąd demokratycznie wybrana władza to dyktatura. Stąd już jedne konieczny krok do obrony demokracji, która nie wiadomo na czym polega. Czyli wniosek z tego taki: faktycznie KOD powstał w obronie przegranych KODomitów i ich pociotków, ale głównie do obrony przed demokracją.

 

    No, może jeszcze w obronie „ludzi honoru”, którzy wprowadzili stan wojenny 35 lat temu.

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Bohdan Smoleń nie żyje

Zmarł Bohdan Smoleń – miał 69 lat. Informację o jego śmierci potwierdził zastępca dyrektora wydziału kultury Urzędu Miasta Poznania Marcin Kostaszuk .

Urodzony w 1947 roku Bohdan Smoleń, po ukończeniu studiów (zootechnika) już od 1968 roku zaangażował się w działalność kabaretową. Aktywnie działał w ramach kabaretu Pod Budą.

Dużą sławę przyniosła mu działalność w kabarecie Tey w Poznaniu, gdzie wraz z Zenonem Laskowikiem stworzyli wiele kultowych żartów, które trafiły do annałów polskiego kabaretu.

W 1983 r. Smolenia nagrodzono na festiwalu w Opolu za monolog „A tam cicho być”. Nie obyło się bez reperkusji. Właśnie za ten monolog otrzymał oficjalny zakaz pracy od wydziału kultury KC PZPR.

Poza działalnością kabaretową, dał się również poznać jako aktor filmowy i telewizyjny.

Ze względu na pogarszający się stan zdrowia w ostatnim czasie wycofał się z życia artystycznego. Prowadził fundację Stworzenia Pana Smolenia zajmującą się rehabilitacją chorych dzieci za pomocą hipoterapii.

– U nas wystąpił publicznie chyba po raz ostatni. Miał być gościem, ale nie wytrzymał. Poprosił o mikrofon, aby powiedzieć kilka słów – wspomina w rozmowie z portalem niezalezna.pl Paweł Kuleszewicz z „Kabaretu na Woźnej”.

źródło: niezalezna.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Zaczęło się od Stefana Michnika

Sprawa Stefana Michnika to nie tylko problem rozliczenia stalinowskich zbrodniarzy sądowych. Ten żyjący w cieniu swojego brata sędzia stał się ważnym elementem, a jednocześnie symbolem przemian, które doprowadziły do powstania systemu postkomunistycznego.

Sowieci szykowali się do zmian ustrojowych co najmniej od lat 70. Zdawali sobie sprawę, że wprowadzony przez nich system był nieefektywny ekonomicznie i ostatecznie przegra rywalizację z bogatymi krajami Zachodu. To, że godzili się na pewien zakres zmian, nie oznacza, że chcieli oddać władzę. Ta miała pozostać w ich ręku, ale narody krajów przez nich opanowanych powinny dostać złudzenie demokratyzacji i liberalizacji systemu. Potrzebni im do tego byli ludzie, którzy z jednej strony mogli być wiarygodni dla społeczeństwa, z drugiej – całkowicie kontrolowalni. Najlepiej oczywiście było to robić przez agenturę i jest faktem, że trzy najważniejsze ośrodki strajkowe w roku 1980 kierowane były przez ludzi zarejestrowanych jako agenci SB. Jednak nawet liczna agentura nie była dostateczną gwarancją kontroli. Agenci nie stanowili grupy społecznej, a zawsze było ryzyko ich przewerbowania. Potrzebna była  jeszcze elita opozycji, która ze względu na swoje uwikłania osobiste i rodzinne nie była w stanie rozliczać komunistów. Tą elitą stali się ludzie powiązani z twórcami systemu sowieckiego w Polsce, a potem z różnych powodów wypchnięci poza obóz władzy. Komunistom było wszystko jedno, czy mieli to być narodowi Moczarowcy (śmiechem historii jest to, że sam Moczar był Ukraińcem, a jego pogrobowcy dzisiaj to zaciekli wrogowie jakiejkolwiek współpracy z Ukrainą), czy kosmopolici. Chodziło o wybranie grupy najbardziej efektywnej. Okazała się nią ta druga, bo była dużo bardziej wyizolowana z tradycyjnych środowisk oporu, takich jak Kościół czy żołnierze podziemia niepodległościowego. Wybrańców pozwolono wypromować, tych drugich mocno przyziemiono. Liderami wybrańców stali się Jacek Kuroń, twórca czerwonego harcerstwa, krytykujący PZPR za zbyt łagodny stosunek do Kościoła, Bronisław Geremek, sam głęboko uwikłany w komunistyczny system, i Adam Michnik, którego cała bliska rodzina była powiązana z komunistami. Oczywiście najbardziej znaną postacią w tej zsowietyzowanej rodzinie był jego starszy brat, który jako dwudziestoparolatek dopuścił się sądowych zbrodni na polskich patriotach. W wyniku walk frakcyjnych ta grupa społeczna znalazła się w opozycji do głównego nurtu w partii, a potem została z niej wypchnięta. Niezależnie od wewnątrzkomunistycznych rozgrywek tego typu elita była idealna do wykreowania nowej opozycji, która mogłaby nawet uczestniczyć we władzy. Nie obawiano się gwałtownego rozliczania komunistów przez Michnika, skoro jednym z pierwszych skazańców musiałby być jego brat.

W czasie zjazdu Solidarności w 1981 r.  ekipa Michnika i Kuronia została całkowicie odrzucona przez delegatów. Stan wojenny to „naprawił”. W nowej Solidarności już bez żadnych wyborów grali pierwsze skrzypce. I tu jednak parę razy sytuacja wymknęła się spod kontroli. Pęknięciem systemu był półroczny rząd Olszewskiego, rządy PiS w 2005 r. czy obecne miażdżące zwycięstwo PiS-u. Za każdym razem pogrobowcy komunizmu próbowali powtarzać ten sam manewr i tworzyć swoją opozycję. W 1992 r. konstruktywną opozycję bez Kaczyńskiego, Macierewicza, Parysa itp., w 2007 r. prawicę bez Kaczyńskiego, a w 2010 r. prawicę i prawicowe media „niesmoleńskie”. O tym ostatnim na razie nie będę pisał, bo parę osób po naszej stronie naprawdę się zdenerwuje.

Tak czy inaczej, Stefan Michnik do dzisiaj jest gwarantem odpowiedniej postawy elit III RP.

Tomasz Sakiewicz

źródło: http://www.klubygp.pl/zaczelo-sie-od-stefana-michnika/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Zaprzańcy z PRL‑u

Patrząc z perspektywy mijającego roku, może dobrze się stało, że powstały organizacje, w których swoje miejsce znaleźli ludzie z zapałem służący niegdyś komunistycznej władzy. Że zorganizowano wiece, w których uczestniczyli byli funkcjonariusze milicji, ZOMO, WSI, SB i inni zaprzańcy. To oni po 1989 r. założyli maski i zostali bez żadnej refleksji przyjęci przez Polaków jako pełnoprawni uczestnicy życia publicznego. Ci ludzie, przez lata wiernie służąc komunistom, niszczyli jakiekolwiek próby budowania wolnej Polski. Nie przebierali w środkach, posuwając się nawet do morderstw. Robili to z różnych powodów. Jedni, bo nienawidzili Polaków, inni za namiastkę władzy, za talony na różne dobra, za możliwość kupowania w sklepach za żółtymi firankami, a byli tacy, którzy biegali z pałką tylko za dodatkowe pół kilo szynki na święta. Ale to nasza wina! Przyjęliśmy ich do społeczeństwa, nie bacząc na ich przeszłość. Nie zostali napiętnowani i ukarani. Ten błąd możemy naprawić. Dzisiaj, kiedy zdjęli maski, broniąc swoich przywilejów, musimy spojrzeć im w twarz i wskazać im miejsce w Polsce, które powinni zająć kilkadziesiąt lat temu. Na marginesie życia publicznego.

Ryszard Kapuściński

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Trwa okupacja aresztu na ul.Rakowieckiej w Warszawie – aktualizacja

Około godziny 16.00 w dniu 12.12.2016 trzydziestu działaczy niepodległościowych rozpoczęło okupację aresztu śledczego w Warszawie na ul.  Rakowieckiej!

00:09
Jak informuje w drugiej rozmowie telefonicznej Adam Slomka – obu usuniętym silnie wykręcono ręce  i wyniesiono ich siłą na zewnątrz budynku. Policjanci [?} byli nieoznakowani, nie podali podstaw prawnych interwencji i rozpierzchli się natychmiast po dokonanej interwencji.
 
23:37
Pacyfikacja protestu!
Usunięcie Adama Słomki  i  Przemysława Sytka – KPN –  z aresztu siłą przez kilku funkcjonariuszy w kominiarkach, z napisem GIS na kurtkach, którzy wyskoczyli nagle z pomieszczenia sąsiadującego z salą, w której od kilku godzin trwał protest. [Grupa Interwencji Specjalnych to antyterrorystyczna  – z założenia – grupa działająca najczęściej na lotniskach i w sytuacjach kryzysowych – najprawdopodobniej to oni przystąpili do akcji likwidacji protestu]. 
23:30
Kilkunastu protestujących na czele z Adamem Słomką przebywało do godziny 23:30  wewnątrz aresztu na Rakowieckeij. Uniemożliwiano wchodzenie  do aresztu i wychodzenie z niego.
Grupa kilkunastu pikietujących na zewnątrz udała się na Starówkę na zaplanowane obchody pod tablicą Grzegorza Przemyka.
————————————————————————————————————
Organizatorami protestu są weterani niepodległościowi  i działacze pod egidą Stowarzyszenia „Niezłomni”. Wśród 9 postulatów jest m.in. ściganie zbrodniarzy komunistycznych i uwolnienie więźnia sumienia Zygmunta Miernika.
Zapraszamy na godz. 21.30 na wiec pod aresztem na Rakowieckiej 37. Przemówi Zygmunt Miernik, który obecnie przebywa na przepustce.
O 22.00 spodziewamy się pod aresztem około 200 opozycjonistów więzionych na Rakowieckiej, z Andrzejem Gwiazdą – mówił nam w rozmowie telefonicznej Adam Słomka.
Areszt jest obecnie otoczony kordonem policji, niczym ZOMO, i radiowozami na sygnale! Na zewnątrz gromadzi się coraz więcej osób.
Po pewnym czasie 16  protestujących, jacy pozostali w środku, zostało odizolowanych od przebywających na zewnątrz i nie ma z nimi obecnie kontaktu – donosi Ewa Stankiewicz wprost z Rakowieckiej około 22.30.
img_20161212_160209-0
Datę okupacji wybrano nieprzypadkowo – symboliczna 35. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce przypada dziś w nocy! W Polsce więzi się Zygmunta Miernika z pobudek politycznych, a sprawcy zbrodni komunistycznych i aparat nie-sprawiedliwości sędziów i prokuratorów – także okresu stanu wojennego – do dziś nie poniósł żadnej odpowiedzialności.
Organizatorzy protestu domagają się elementarnej sprawiedliwości!
Ok. 24 planowany jest apel poleglych pod tablicą upamiętniającą Grzegorza Przemyka na ul.Jezuickiej.
NIKT NIE POWINIEN BYĆ SAM WOBEC BEZPRAWIA I BEZKARNOŚCI KOMUNY!
[info podała jako pierwsza Ewa Stankiewicz]:
https://twitter.com/ewa_stankiewicz

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Chodźcie z nami …

Miałem okazję brać udział w debacie w TVP.INFO poświęconej wezwaniu apologetów Okrągłego Stołu do wypowiedzenia 13 grudnia posłuszeństwa rządowi Beaty Szydło. Platforma Obywatelska wydelegowała do dyskusji posła Marcina Święcickiego. Ten prominentny działacz PZPR, który zrobił karierę przy niewątpliwym wsparciu swojego teścia Eugeniusza Szyra (wicepremier PRL 1952-1972; poseł na Sejm PRL I,III,IV,VI kadencji; od marca 1976 był ministrem gospodarki materiałowej w rządach: Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha, Józefa Pińkowskiego i Wojciecha Jaruzelskiego) ma nadal czelność – jako były członek KC PZPR – stawać w kontrze tym, którzy walczyli o polską niepodległość. To raczej jego przyzwyczajenie lub natura. Nie wgłębiam się bardziej w działalność towarzysza Święcickiego po 1989 roku chociaż niewątpliwie to on stoi za złodziejską reprywatyzacją Chmielnej 11 w Warszawie.

W tym programie TVP apologeci PO, SLD, KOD i zwolennicy „pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy SB i MO” leją krokodyle łzy nad stanem polskiej demokracji. Tymczasem nikt rozumny nie zastanawia się nad hipotetycznym historycznym istnieniem „dobrych funkcjonariuszy Gestapo”. Tymczasem PO i Nowoczesna uważa, że funkcjonariusze UB/SB, którzy przeszli weryfikację czasów rządu wieloletniego posła na Sejm PRL Tadeusza Mazowieckiego otrzymali jakieś nadzwyczajne przywileje polegające na ich wybieleniu z darowaniem win włącznie. Taki parszywy płk rez. Adam Mazguła twierdzi publicznie, że, cyt. „były tam [w czasie stanu wojennego] jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu”. W gruncie rzeczy funkcjonariusze aparatu represji powinni zostać pozbawieni świadczeń emerytalnych i rentowych przez wyjęcie ze stażu pracy służby dla komunistycznego reżimu. Obniżenie im świadczeń przez weryfikację samego uprawnienia byłoby aktem sprawiedliwości społecznej. Tymczasem rodzime „zielone ludziki” finansowane przez 27 lat z naszej podatniczej kieszeni „ustawiły się” i prowadzą jakąś akcję propagandową mającą na celu osłabienie państwa polskiego. Skoro na obniżce świadczeń oprawców III RP ma zaoszczędzić 500 mln rocznie to czas zadać pytanie jakie sumy wydała III RP na ich utrzymanie. Warto tu dodać zmarłych bandytów komunistycznych z GL/AL, MSW czy komunistycznych sędziów i prokuratorów oraz kadrę dowódczą LWP. To są setki miliardów złotych wydanych tylko dlatego, bo apologeci Okrągłego Stołu dotrzymali porozumień lewicy KOR z PZPR.

System wybielania zbrodniarzy nie jest naszym rodzimym wymysłem. Oto kilka lat temu „Der Spiegel” opisywał sprawę weteranów Waffen SS.

Walcząc o władzę w powojennych Zachodnich Niemczech główne partie zabiegały o ich poparcie. Działacze CDU i SPD uwierzyli w zapewnienia organizacji zrzeszającej byłych żołnierzy formacji uznanej za „organizację przestępczą”, że może zapewnić nawet 2 mln głosów wyborców. W zamian za poparcie, główne partie polityczne pomogły byłym esesmanom uzyskać przywileje emerytalne i wpuściły ich w swe szeregi. Współcześni historycy niemieccy analizują związki demokratycznych polityków niemieckich z weteranami elitarnych jednostek bojowych SS opierając się głównie na archiwach organizacji HIAG („Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy”) zrzeszającej weteranów Waffen SS, rozwiązanej na szczeblu centralnym dopiero w 1992 r. Weterani Waffen SS nie mieli politycznych ambicji po 1945 roku, ale chcieli dostawać takie same ulgi socjalne i emerytury jak byli żołnierze regularnych formacji Wehrmachtu. Chcieli też oczyścić swój wizerunek po tym, jak w Norymberdze uznano ich za organizację przestępczą. Dlatego HIAG utrzymywało bliskie kontakty z rządzącą chadecją i opozycyjną SPD. Szczególnie dziwią relacje socjaldemokratów z byłymi nazistami. Lider SPD Schumacher stracił jedną z nóg podczas długiego pobytu w obozach koncentracyjnych, a mimo to po wojnie spotkał się z delegacją HIAG w Bonn w 1951 roku, otwierając weteranom Waffen SS drzwi do SPD.  Najbardziej znanym działaczem SPD, który przyznał później, że walczył w szeregach Waffen SS był laureat Nobla, Guenter Grass.  Schumacher usprawiedliwiał później swoje spotkanie z Bonn, tłumacząc, że „nie byłoby dobre dla młodej demokracji” wykluczać tak dużą grupę niezadowolonych ludzi.

W III RP nie przywracano przywilejów zbrodniarzom, a je utrzymano. Ostatnia manifestacja SB-cji pod Sejmem RP wraz z próbą porównywania sytuacji z 13 grudnia 1981 z 13 grudnia 2016 roku są jednym z elementów relatywizowania historii. Dotąd nie było potrzeby restaurowania przywilejów komunistycznych zbrodniarzy – czego widocznym znakiem był udział prezydenta Komorowskiego w pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego. Upadek SLD i przejęcie przez PO wielu prominentnych działaczy PZPR powoduje przykry skutek, czyli stan, w którym na przykład poseł Platformy Antoni Mężydło firmuje bądź co bądź rozgrzeszenie zbrodniarzy i jakieś wspólne z płk rez. Mazgułą inicjatywy polityczne PO, KOD i Nowoczesnej wymierzone w demokratycznie wyłoniony rząd. 2 marca 1984 roku w ramach tzw. porwań toruńskich Mężydło został uprowadzony, torturowany i więziony przez funkcjonariuszy OAS (grupy specjalnej SB) w okolicach Okonina, a następnie pozostawiony na wysypisku śmieci w Brodnicy. Dziś płk rez. Adam Mazguła publicznie twierdzi, że „były tam [w czasie stanu wojennego] jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu”.

Zatem warto znać granicę, której przekroczyć nie wolno. Już 12 grudnia o 23:30 na Starym Mieście w Warszawie przy ul. Jezuickiej 2 pod tablicą upamiętniającą śp. Grzegorza Przemyka rozpoczynamy uroczystości. Weterani walki z komunizmem ze zrozumieniem odnoszą się do rozwijających się przecież życiorysów niektórych działaczy obecnej opozycji, czyli tych kolegów, którzy kiedyś w PRL byli z „nami”, a dziś zostali postawieni w jednym szeregu z „nimi”. Ważne jest to czy mają na tyle siły woli i poczucia przyzwoitości, aby w XXXV rocznicę wprowadzenia stanu wojennego nie szli ramię w ramię ze swoimi niegdysiejszymi oprawcami.

Adam Słomka

Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI,

poseł na Sejm RP I,II,III kadencji

 

 

Napisano wOgólnie7 komentarzy

Related Sites