Archive | Ogólnie

Porywczy kleryk

W peerelu duchowieństwo było traktowane przez bezpiekę jako grupa szczególnie niebezpieczna dla systemu. Dlatego funkcjonariusze komunistycznej policji politycznej usilnie zabiegali o to, aby pozyskać do współpracy nie tylko już wyświęconych kapłanów, lecz również kleryków przygotowujących się do kapłaństwa. Potwierdza to przypadek ks. Jana Kopytki z archidiecezji krakowskiej. Nie jest tajemnicą, że od początku lat sześćdziesiątych w Polsce każdy ksiądz diecezjalny, zakonnik, a nawet alumn był rozpracowywany przez aparat bezpieczeństwa i miał założoną teczkę ewidencji operacyjnej (TEOK) . Już w latach czterdziestych bezpieka przyjęła założenie, że będzie dążyć do destrukcji Kościoła przy pomocy konfidentów zwerbowanych wśród duchownych. Miano ich pozyskiwać drogą zastraszenia, szantażu, przekupstwa, a czasem osobliwie rozumianej lojalności wobec „ludowego” państwa. Zadaniem uległych kapłanów było informowanie swych mocodawców o nastrojach panujących w lokalnym Kościele, ale również rozgłaszanie destrukcyjnych i fałszywych wiadomości, ponieważ dezintegracja i dezinformacja rozpracowywanych środowisk była jednym z podstawowych zadań komunistycznego aparatu represji . Rozbudowa agenturalnej sieci należała do podstawowych zadań funkcjonariuszy bezpieki. Drobiazgowo analizowali oni życiorysy „wrogów ustroju socjalistycznego”, m.in. duchownych, starając się znaleźć „punkt zaczepienia” do ewentualnego werbunku. Jeśli chodzi o kleryków, szczególną uwagę zwracali na tych, którzy odznaczali się pilnością w nauce i zdolnościami. Esbecy wychodzili bowiem z założenia, że w przyszłości właśnie ci najbardziej inteligentni będą mianowani na ważne stanowiska kurialne i kościelne, wysyłani na studia specjalistyczne, a nawet zostaną hierarchami .

Kandydat na TW ps. „Pedagog”

Starszy inspektor RSB w Nowym Targu, por. Adam Turotszy , 14 listopada 1970 r. przygotował wniosek o opracowanie kandydata na tajnego współpracownika. Miał nim zostać kleryk trzeciego roku Wyższego Metropolitarnego Seminarium Duchownego Jan Kopytko. Swój wniosek Turotszy uzasadnił, stwierdzając m.in., że Kopytko „[…] tkwi w rozpracowywanym przez nas środowisku seminaryjnym, posiada bezpośrednie dotarcie do osób pozostającym w naszym zainteresowaniu i ma możliwości realizowania zadań w stosunku do nas” . Następnie Turotszy przedstawił szczegółowy harmonogram realizacji swoich planów.Pisał: „Dokonać wszechstronnego rozpoznania osobowości, cech charakteru kandydata, usposobienie, nałogi, skłonności do prowadzenia życia świeckiego. Zebra[ć] dane dotyczące pobytu kandydata w seminarium przede wszystkim: stosunek do przełożonych, regulaminu, trudności, prezentowane poglądy, postawy. Powyższe przedsięwzięcia zrealizowane zostaną poprzez: od obywateli, możliwości operacyjne pozostających do dyspozycji SB, kontaktów operacyjnych posiadających dotarcie do kandydata w m[iejscu] zamieszkania:

– wykorzystanie do uzyskania danych rozmów prowadzonych z k.o. ps. »Antoni« przez kpt. St[anisława] Polaka, który jako osoba duchowna posiada dotarcie do kandydata,

– możliwości operacyjne t[ajnego] w[spółpracownika] ps. »Heniek« pozostającego na kontakcie por. A. Turotszy. Za realizację powyższych przedsięwzięć odpowiedzialny por.

  1. Turotszy.

Dokona[ć] szczegółowego rozpoznania osób w środowisku rodzinnym kandydata pod kątem wytypowania do opracowania i pozyskania źródeł, poprzez które zabezpieczono by dopływ informacji o pobycie, zachowaniu się wymienionego w czasie ferii i wakacji. Zrealizuje w terminie do 30 III [19]71 r. por. A. Turotszy. Wspólnie z pracownikiem RSB w Zakopanem zebra[ć] bardziej wszechstronne dane charakteryzujące kandydata z okresu nauki w szkole średniej. Przede wszystkim ustali[ć] osoby, z którymi się przyjaźnił, ewentualne kontakty, sympatie wśród dziewcząt, a które można by wykorzysta[ć] operacyjnie. Zrealizuje w terminie do dnia 30 XI [19]70 r. por. A. Turotszy. Przeprowadzi[ć] szczegółowe i wszechstronne rozpoznanie rodziny i rodzeństwa kandydata. Zwraca[ć] uwagę na momenty kompromitujące i ewentualność ich wykorzystania. Powyższe zrealizować przy pomocy Posterunku MO w Czorsztynie. Skonsultować z Wydziałem IV-tym zadania planowane w stosunku do osoby kandydata, które realizowane mogłyby być przez sieć t[ajnych] w[spółpracowników] pozostających na kontakcie Wydziału i innych RSB, a posiadających operacyjne dotarcie i możliwości. Zrealizuje por. A. Turotszy. W okresie ferii zimowych z kandydatem przeprowadzona zostanie rozmowa sondażowo-rozpoznawcza. Plan rozmowy opracowany zostanie oddzielnym dokumentem. Zrealizuje w terminie do 7 I [19]71 r. por. A. Turotszy” .Plan sporządzony przez Turotszego nie został w pełni zrealizowany. Jak wynika z jego zeszytu ewidencyjnego kandydata na tajnego współpracownika , bezpiece nie udało się ustalić rodzeństwa kandydata oraz dalszej rodziny. Nie pozyskano też szczegółowych informacji z okresu pobytu kandydata w Liceum Pedagogicznym w Zakopanem, trzyletniego pobytu w seminarium i nie odszukano jego znajomych i przyjaciół. Nie uzyskano też o nim informacji od tajnych współpracowników .

„Śmierdziało nim na odległość”

W okresie ferii zimowych, 5 stycznia 1971 r., w mieszkaniu Kopytków w Kluszkowcach pojawił się dziwny „obcy”, który powiedział tylko, że jest z Nowego Targu, i zaproponował Janowi rozmowę w cztery oczy. Jan przypomniał sobie nauki rektora seminarium Eugeniusza Florkowskiego, że klerycy nie powinni spotykać się z podejrzanymi osobami. Poprosił więc do pokoju swego bliźniaka Filipa, chcąc, żeby był świadkiem rozmowy. Gdy „obcy” zaoponował, Jan powiedział, że „w ich rodzinie, jak w każdej dobrej rodzinie socjalistycznej wszystkie sprawy omawia się wspólnie”. Na to ów „obcy” szyderczo stwierdził: „Pan się nie nadawał na nauczyciela, więc poszedł na byle jakiego księdza”. Wtedy Jan nie wytrzymał. Otworzył drzwi mieszkania i zdecydowanie krzyknął: „Wynoś się pan za drzwi!” Oczywiście, wtedy nie był pewny, że ów „obcy” to funkcjonariusz bezpieki, ale gdy na kartach książki ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego znalazł potwierdzenie swoich podejrzeń, stwierdził krótko: „przecież śmierdziało nim na odległość”. Dodał też, że nie żałuje, iż wyrzucił go wówczas za drzwi. Dzięki temu miał spokój na wiele lat. Ale bali się rodzice,szczególnie matka, bo przecież domyślali się – wspomina dziś ks. Jan – że ów „obcy”, to ktoś z bezpieki12 . Ich niepokój był tym bardziej uzasadniony, gdyż w okresie powojennym właśnie w tym regionie funkcjonariusze UB, biorący udział w wielu pacyfikacjach, skrytobójczych mordach i torturach w więzieniach, głęboko wpisali się w społeczną pamięć. Turotszy zaś podsumował swój pobyt u Kopytków i próbę pozyskania krewkiego kleryka do współpracy kilkoma zdaniami: „W czasie osobistego zetknięcia się – rozmowy operacyjno sondażowej – okazał się nieprzystępnym, trochę aroganckim. Nie zdecydował się na rozmowę z pracownikiem sam na sam. Stwierdzał, że nie życzy sobie kontaktów z naszą służbą”.

Ubek pominął natomiast fakt wyrzucenia go za drzwi. Kopytko po przyjeździe do seminarium zgłosił się do rektora i opowiedział mu o spotkaniu z dziwnym nieznajomym. Ksiądz Florkowski nie miał wątpliwości, kim był ów „obcy” i jaki był cel jego „odwiedzin”. „W początkach lat siedemdziesiątych – wspomina ks. Jan

– około połowa kleryków w czasie ferii i wakacji była nachodzona przez bezpiekę. Wiedzieliśmy też, że w seminarium są kapusie”14. Kilka miesięcy później Turotszy przedłożył przełożonym wniosek o zaniechanie dalszego „opracowania” kandydata do zwerbowania ps. „Pedagog”, uznając, że „dalsze zajmowanie się wymienionym nie przyniesie rezultatów w formie pozyskania. W rozmowie ustosunkował się negatywnie do wszelkich kontaktów z naszą służbą. O wszelkich rozmowach z nami będzie meldował przełożonym w WSD”15. Ksiądz Jan natomiast jest dziś przekonany, że ubecy nie byli wcale tacy „mocni i wszechwładni jak się mogło wydawać”16. Wie też, że ci, którzy współpracowali z bezpieką, przegrali swoje życie. Może mieli drobne upominki,pieniądze, paszporty czy lepsze stanowiska i awanse, może dzięki współpracy z bezpieką ukrywali swoje ludzkie słabości, ale życie przegrali. Lepiej więc było „obcych” wyrzucić za drzwi.

autor: Ks. Józef Marecki

źródło: IPN Kraków

zdjęcie: IPN

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Podwójny agent

Szanowni Państwo!

Niewątpliwą spuścizną PRL jest nasycenie wszelkich struktur władzy agenturą sowiecką, niemiecką i każdą inną. Ci agenci, ich dzieci oraz wnuki nie rozpłynęły się we mgle. Stale są i działają rozmaicie na szkodę Polski, w sposób oczywisty i bezczelny. Odgrażają się, że jak wrócą do władzy, to powsadzają do więzień tych, którzy mieli odwagę podnieść rękę na złodziei i ich pobratymców.

Ale to, co widoczne gołym okiem, jest mniej niebezpieczne od tego, co głęboko skrywane. Nie trudno sobie wyobrazić, że nasi wrogowie próbują wywierać wpływy na decyzje rządu niekorzystne dla narodu, a korzystne dla lobby, któremu służą. Zadajmy sobie pytanie jak sami próbowalibyśmy wybrnąć z takiej sytuacji. Człowiek prawy może nie zgodzić się na niecną propozycję i podać się do dymisji, ale to nie załatwia sprawy. Lepiej byłoby uświadomić lobbyście-szantażyście, że spełnienie jego życzenia pociągnie konsekwencje, na które on sam, wcale nie miałby ochoty.

Co by mogło być takim niepożądanym czynnikiem dla szantażysty? Poinformowanie szerokiej publiczności o problemie i konsekwencjach jakie nas czekają. Jeśli sam szantażowany nie może tego zrobić, to należy go w tym wyręczyć. Dziennikarz demaskujący niecne zamiary wynikające z przyjęcia jakichś uregulowań prawnych, może się przyczynić do ich zablokowania. W ten sposób wykona pracę za ministra, premiera czy prezydenta, nawet gdyby ten dygnitarz był podwójnym agentem, nie wiadomo której ze stron sprzyjającym.

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Brzydka kampania w Żywcu

Dopiero od kilku dni na rondach w Żywcu można zobaczyć rozstawione konstrukcje z banerami kandydatów na burmistrza miasta Żywiec. Do naszej redakcji dotarła informacja, że w dniu 23 września na rondzie obok mostu kolejowego doszło do zniszczenia baneru kandydata na burmistrza Pana Andrzeja Widzyka. Czy to początek politycznej walki w Żywcu?

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Konferencja prasowa kandydata PiS na burmistrza Żywca

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią Andrzej Widzyk, kandydat Prawa i Sprawiedliwości na burmistrza Żywca, przedstawił kolejne punkty swojego programu wyborczego.

INFRASTRUKTURA I TURYSTYKA

  1. Powołanie zespołu architektów czuwających nad projektowaniem przestrzeni miejskich. Dzięki temu powstawałyby przemyślane i praktyczne rozwiązania podkreślające charakter danego miejsca w tym między innymi ilość miejsc reklamowych.
  2. Budowa nowych parkingów w mieście. Zbudujemy parking piętrowy w pobliżu centrum miasta oraz rozbudujemy istniejące parkingi.
  3. Budowa miejskiego Aquaparku. Przystąpimy do budowy kompleks basenów z przeznaczeniem dla dzieci, dorosłych oraz osób starszych jak również turystów.
  4. Utworzenie w porozumieniu z lokalnymi przedsiębiorcami system ŻEKA — Żywieckiej Elektronicznej Karty Atrakcji — celu przyciągnięcia turystów.
  5. Modernizacja dróg miejskich oraz budowa nowych chodników. Dzięki dobrej współpracy pomiędzy rządem, a samorządem miejskim i powiatowym będziemy przeprowadzali więcej remontów dróg i chodników niż dotychczas.
  6. Budowa sieci ścieżek rowerowych. Przystąpimy do tworzenia ścieżek rowerowych w Żywcu, jak również połączymy obecnie istniejące ścieżki rowerowe w sąsiednich gminach w szczególności wokół Jeziora Żywieckiego.
  7. Współpraca z administracją rządową w celu odmulenia i zmodernizowania Jeziora Żywieckiego. Będziemy zachęcali do inwestowania w powstawanie nowych miejsc rekreacji i wypoczynku wokół Jeziora Żywieckiego.
  8. Wsparcie Starostwa Powiatowego w budowie hali sportowej przy I LO w żywcu aby
    młodzież szkół prowadzonych przez miasto żywiec jak również mieszkańcy mogli z niej korzystać.
  9. Rozpoczniemy konsultacje społeczne w sprawie zapotrzebowania na „ tramwaj miejski” łączący Zabłocie z dzielnicą Sporysz aby maksymalnie skrócić czas przejazdu miedzy tymi dzielnicami.
  10. Utworzenie na rzece Sole przystani kajakarskiej na wysokości terenu przy TESCO. Zaraz po wygranych wyborach będziemy zabiegali w porozumieniu administracją rządową o realizację tego pomysłu.
  11. Modernizacja alejek w Krajobrazowym Parku Żywieckim Habsburgów. W miejsce kostki brukowej położymy nawierzchnię, która ułatwi poruszanie się alejkami rodzicom z wózkami dziecięcymi, rowerzystom oraz osobom uprawiającym nordic walking.
  12. Zagospodarowanie rezerwatu przyrody Grapa i istniejącej tam ścieżki zdrowia. Ogłoszenie projektu na koncepcję przestrzenną i nowoczesne urządzenia sportowe.
  13. Wprowadzenie regulacji prawnych dotyczących stawiania banerów reklamowych i bilbordów. Ograniczymy ilość niekontrolowanie stawianych bilbordów i reklam zaśmiecających krajobraz. W wielu miastach tego typu reklamy są zabronione.

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

79 rocznica agresji ZSRS na Polskę

W 79 rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę członkowie Klubu Gazety Polskiej w Żywcu oraz kandydaci na radnych z list Prawa i Sprawiedliwości złożyli kwiaty pod tablicą poświęconą żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych.

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Starsi, mądrzejsi, bogatsi

Szanowni Państwo!

Układ, w którym jedna ze stron jest starsza, mądrzejsza i bogatsza, dyktuje jednoznacznie wzajemne zależności. Dawno temu odkryli to mężczyźni żeniący się z kobietami od siebie młodszymi, głupszymi i często biedniejszymi. W tradycyjnym związku małżeńskim, mąż uzurpował sobie tę uprzywilejowaną rolę. Jeśli zdarzyło się, że był młodszy, lub biedniejszy od żony, starał się ukryć ten „wstydliwy” fakt. W przypadku intelektualnej przewagi żony, próbowano tego faktu po prostu nie zauważać.

Te dobrze znane wszystkim zasady usiłuje się przedstawiać jako obowiązujące również w układzie międzynarodowym, uzasadniając np. dominację Niemiec nad Polską. Zapomina się przy tym, że polska demokracja jest o parę wieków starsza od niemieckiej. Mądrość niemiecką można oceniać na różne sposoby, ale stadne podążanie za Hitlerem, czy Merkel o mądrości narodowej Niemców świadczy nie najlepiej. Czy są od nas bogatsi? Oczywiście! To jak porównywanie rabusia z obrabowanym.

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Mój dziadek Wiktor

Kapitan Ignacy Buś był odznaczony orderem Virtuti Militari. Jest pochowany na cmentarzu w Żywcu we wspólnym grobowcu Legionistów…

Sekretarz Miasta chętnie opowiada o zasługach pradziadka, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej. Okazuje się jednak, że tradycje oficerskie były podtrzymywane w następnym pokoleniu z tym zastrzeżeniem, że syn Ignacego zamienił mundur kapitana Wojska Polskiego II RP na pagony oficerskie LWP. Choć w jego karierze nie brakowało odznaczeń i awansów, nie przeczytamy o nich na profilu Tomasza Busia. Wiktor Buś dosłużył się stopnia ppłk, a w roku 1967 rozstał się z 16 Kaszubską Dywizją Pancerną, która kilka lat później dokonała masakry robotników podczas tragicznych wydarzeń grudnia 1970 roku.

Dodajmy jeszcze, że syn Wiktora był funkcjonariuszem straży przemysłowej w żywieckiej Fabryce Śrub. W świetle tych faktów nie dziwi komentarz Wiesława Augustynowicza podczas jednej z dyskusji na temat Ignacego Busia:

Nie należy winić potomnych za grzechy przodków

Wiesław Augustynowicz jest prywatnie wujkiem Tomasza Busia.

Kariera Wiktora Busia

Brązowy Medal za zasługi dla Obr. kraju 1968

Brązowy Medal Siły zbroj. w sł. ojcz. WRD z dn. 12.10.1952

Medal X lat Polski Ludowej WRD nr 1403 z dn. 22.07.1955r.

Srebrny Krzyż zasługi WRP nr 0540 z dn. 17.07.1957

Srebrny Krzyż zasługi – postanowienie prezydenta RP z dn. 16.04.1948

Medal Zwycięstwa i Wolności – MON 1946

Szk. Podst. 7 klas w 1934r

Lic. Humanist. 5 klas w 1939r.

Lic. Ogólnok. 11 kl. w 1959r

średnie WUML-1963-65r. dyplom.

Udział w bojach: udziału nie brał

Udział w ruchu partyzanckim i konspiracyjnym : udziału nie brał

Przynależność partyjna:  13.01.1958 r  PZPR

Stopień wojskowy:

podporucznik   16.04.1947r

porucznik          22.07.1949

kapitan              28.04.1952

major                 01.06.1956

podpułkownik  16.09.1963

źródło: IPN

zdjęcie: MyHeritage

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Leszek Żebrowski z wykładem w Żywcu na 100 – lecie odzyskania niepodległości RP

Klub Gazety Polskiej w Żywcu zaprasza na wykład Pana Leszka Żebrowskiego – historyka, ekonomisty, publicysty. Tytuł wykładu ” Polskie czyny zbrojne”.

Wykład odbędzie się 18.09. tj. wtorek o godz. 19.00 w Auli Domu Katolickiego przy katedrze N.N.M.P. w Żywcu ul. Zamkowa 12.

Polecamy!

Pan Leszek Żebrowski już nie pierwszy raz gości w naszym mieście.

Ma niezwykły talent opowiadania o historii naszej ojczyzny w sposób ciekawy i zachęcający do samego zainteresowania się danym tematem.

 

 

źródło: facebook Klub Gazety Polskiej w Żywcu

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Postsovieticum jest przede wszystkim pojęciem apriorycznym – Teza II

Jeżeli formułujemy tezę, że postsovieticum jest pojęciem apriorycznym, wyrażamy przez to myśl – a raczej przekonanie, że totalitarny system sowiecki nie może stale trwać. Z jego istnieniem nigdy nie należy pogodzić się, ani też go zaakceptować. Musimy ten system zanegować w swoim sumieniu, ze wszystkimi jego antyludzkimi elementami i zbrodniami, odrzucić go w imię godności człowieka oraz wypowiedzieć w sobie wyrok potępiający go.

Postsovieticum nie powinno więc jawić się w naszej świadomości jako możliwy, a nawet upragniony rezultat, ostatecznie niezależnych od naszej wewnętrznej postawy procesów historycznych i politycznych, których rezultaty możemy najwyżej po fakcie (a posteriori) z większym zadowoleniem zarejestrować.

Taka postawa, w gruncie rzeczy obojętna wobec tego, czym jest system sowiecki w swojej istocie, wstrzymująca się od jego etycznej oceny, jest oznaką kapitulacji, niegodną człowieka wezwanego w każdej sytuacji do dawania odpowiedzi na wezwanie Prawdy i Dobra.

Aprioryczność pojęcia polega właśnie na tym, iż stwierdzenie w naszej świadomości etycznej nieprawości i nielegalności istnienia obecnego porządku, musi być absolutnym punktem wyjścia rozważań i spekulacji na temat przyszłości. Postsovieticum powinno istnieć dla nas jako kategoryczny imperatyw sumienia. Każdy powinien być przekonany: gdyby to ode mnie zależało, gdybym mógł mieć na to decydujący wpływ, obecny system musiałby zostać zniesiony i zastąpiony nowym porządkiem – właśnie postsovieticum.

Oczywiście taka postawa nie może wynikać ze ślepej nienawiści, czy też emocjonalnej niechęci. Nie chodzi o antykomunizm za wszelką cenę, ale podjęcie pewnego rodzaju „krucjaty antykomunistycznej”.

W pojęciu a priori należy doszukiwać się stałych, niezmiennych zasad, określających nasze postawy – w miejsce różnych subiektywnych motywów działania. Mówiąc o postsovieticum jako o apriorycznym postulacie, odwołujemy się do trzech praw, najwyższych rangą w świetle ludzkiego wartościowania, uzasadniających naszą ocenę zjawiska sowieckiego komunizmu:

  1. Do motywów religijnych, wynikających z wiary chrześcijańskiej
  2. Do motywów etycznych opartych o ogólnoludzkie sumienie.
  3. Do motywów personalistycznych, określających prawa człowieka i jego godność w               świetle ogólnego porozumienia współczesnej ludzkości.

Trzeba jeszcze tylko podkreślić, że przyjęcie twierdzenia o postsovieticum jako kategorii a priori wymaga odpowiedniej dojrzałości ludzi, a tym samym ich wychowania. Inaczej grozić nam będzie nadużycie głoszonych tutaj haseł dla rozmaitych celów partykularnych lub też różnego rodzaju manipulacji czy gier politycznych, gdzie piękne hasła schodzą do roli propagandowych chwytów i parawanów.

źródło: Ks. Franciszek Blachnicki – Wydawnictwo Światło Życie

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Chórzyści

Szanowni Państwo!

 

W tradycyjnym teatrze były trzy sposoby narracji: monolog, dialog i chór. Obecnie, nie licząc pewnej fundacji o mylącej nazwie „Otwarty Dialog”, ta forma komunikacji zanika. A tak na marginesie, podejrzewam że ten „Otwarty Dialog” tyle ma wspólnego z dialogiem i otwartością, co organ KPZR „Prawda” z prawdą. Nasi wschodni sąsiedzi „tak już mają”.

Współczesny teatr (a jest nim praktycznie każde wystąpienie telewizyjne) z dialogu całkowicie prawie zrezygnował, na rzecz chóru. Zaprasza się do studia parę osób i pozwala na „swobodną wymianę myśli”. Wolna amerykanka dyskusji polega na przekrzyczeniu pozostałych. Rację ma ten, kto potrafi najgłośniej i nieprzerwanie mówić cokolwiek. Pozostali nie dają oczywiście za wygraną i powstaje kakofonicznie zgodny,  atonalny chór, w którym każdy śpiewa własną pieśń, nie przejmując się innymi, a najmniej ewentualnymi słuchaczami, bo ci na ogół szybko dają za wygraną i sięga po pilota.

Zastanawiam się, skąd się wzięła ta chóralna nowomowa. Przypuszczam, że taki styl narzuciło młode pokolenie wychowane w kulcie asertywności. Dawniej bowiem młody, zwłaszcza inteligentny człowiek, spostrzegał dość wcześnie, że może czegoś nie wiedzieć i zbłaźnić się nieprzemyślaną wypowiedzią. Obecnie takich obaw nie ma. To co kiedyś postrzegane było jako chamstwo, czy głupota, jest nazywane nowocześnie asertywnością i jak najbardziej pożądane. Kiedy doda się do tego jeszcze poprawność polityczną zabraniającą nazywać rzeczy po imieniu, powstaje mieszanina piorunująca w postaci powszechnego, fermentującego bełkotu.

Wszyscy mówią, nikt nie słucha i może o to właśnie chodzi?

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Adres redakcji

Ul. Piekarska 2 34-360 Milówka