79 rocznica agresji ZSRS na Polskę

W 79 rocznicę agresji Związku Sowieckiego na Polskę członkowie Klubu Gazety Polskiej w Żywcu oraz kandydaci na radnych z list Prawa i Sprawiedliwości złożyli kwiaty pod tablicą poświęconą żołnierzom Narodowych Sił Zbrojnych.

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Starsi, mądrzejsi, bogatsi

Szanowni Państwo!

Układ, w którym jedna ze stron jest starsza, mądrzejsza i bogatsza, dyktuje jednoznacznie wzajemne zależności. Dawno temu odkryli to mężczyźni żeniący się z kobietami od siebie młodszymi, głupszymi i często biedniejszymi. W tradycyjnym związku małżeńskim, mąż uzurpował sobie tę uprzywilejowaną rolę. Jeśli zdarzyło się, że był młodszy, lub biedniejszy od żony, starał się ukryć ten „wstydliwy” fakt. W przypadku intelektualnej przewagi żony, próbowano tego faktu po prostu nie zauważać.

Te dobrze znane wszystkim zasady usiłuje się przedstawiać jako obowiązujące również w układzie międzynarodowym, uzasadniając np. dominację Niemiec nad Polską. Zapomina się przy tym, że polska demokracja jest o parę wieków starsza od niemieckiej. Mądrość niemiecką można oceniać na różne sposoby, ale stadne podążanie za Hitlerem, czy Merkel o mądrości narodowej Niemców świadczy nie najlepiej. Czy są od nas bogatsi? Oczywiście! To jak porównywanie rabusia z obrabowanym.

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

„Naprzód Żywiec”

Dzisiaj w piątek 14 września z  hasłem „Naprzód Żywiec”rozpoczął swoją kampanię wyborczą na burmistrza Antoni Szlagor. Na rondzie przy policji pojawił się również baner kandydatów do rady miejskiej w Żywcu – Okręg nr 2 Komitetu Wyborczego Antoniego Szlagora.

 

Napisano wZ miasta Żywca2 komentarze

Mój dziadek Wiktor

Kapitan Ignacy Buś był odznaczony orderem Virtuti Militari. Jest pochowany na cmentarzu w Żywcu we wspólnym grobowcu Legionistów…

Sekretarz Miasta chętnie opowiada o zasługach pradziadka, uczestnika wojny polsko-bolszewickiej. Okazuje się jednak, że tradycje oficerskie były podtrzymywane w następnym pokoleniu z tym zastrzeżeniem, że syn Ignacego zamienił mundur kapitana Wojska Polskiego II RP na pagony oficerskie LWP. Choć w jego karierze nie brakowało odznaczeń i awansów, nie przeczytamy o nich na profilu Tomasza Busia. Wiktor Buś dosłużył się stopnia ppłk, a w roku 1967 rozstał się z 16 Kaszubską Dywizją Pancerną, która kilka lat później dokonała masakry robotników podczas tragicznych wydarzeń grudnia 1970 roku.

Dodajmy jeszcze, że syn Wiktora był funkcjonariuszem straży przemysłowej w żywieckiej Fabryce Śrub. W świetle tych faktów nie dziwi komentarz Wiesława Augustynowicza podczas jednej z dyskusji na temat Ignacego Busia:

Nie należy winić potomnych za grzechy przodków

Wiesław Augustynowicz jest prywatnie wujkiem Tomasza Busia.

Kariera Wiktora Busia

Brązowy Medal za zasługi dla Obr. kraju 1968

Brązowy Medal Siły zbroj. w sł. ojcz. WRD z dn. 12.10.1952

Medal X lat Polski Ludowej WRD nr 1403 z dn. 22.07.1955r.

Srebrny Krzyż zasługi WRP nr 0540 z dn. 17.07.1957

Srebrny Krzyż zasługi – postanowienie prezydenta RP z dn. 16.04.1948

Medal Zwycięstwa i Wolności – MON 1946

Szk. Podst. 7 klas w 1934r

Lic. Humanist. 5 klas w 1939r.

Lic. Ogólnok. 11 kl. w 1959r

średnie WUML-1963-65r. dyplom.

Udział w bojach: udziału nie brał

Udział w ruchu partyzanckim i konspiracyjnym : udziału nie brał

Przynależność partyjna:  13.01.1958 r  PZPR

Stopień wojskowy:

podporucznik   16.04.1947r

porucznik          22.07.1949

kapitan              28.04.1952

major                 01.06.1956

podpułkownik  16.09.1963

źródło: IPN

zdjęcie: MyHeritage

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Postsovieticum jest przede wszystkim pojęciem apriorycznym – Teza II

Jeżeli formułujemy tezę, że postsovieticum jest pojęciem apriorycznym, wyrażamy przez to myśl – a raczej przekonanie, że totalitarny system sowiecki nie może stale trwać. Z jego istnieniem nigdy nie należy pogodzić się, ani też go zaakceptować. Musimy ten system zanegować w swoim sumieniu, ze wszystkimi jego antyludzkimi elementami i zbrodniami, odrzucić go w imię godności człowieka oraz wypowiedzieć w sobie wyrok potępiający go.

Postsovieticum nie powinno więc jawić się w naszej świadomości jako możliwy, a nawet upragniony rezultat, ostatecznie niezależnych od naszej wewnętrznej postawy procesów historycznych i politycznych, których rezultaty możemy najwyżej po fakcie (a posteriori) z większym zadowoleniem zarejestrować.

Taka postawa, w gruncie rzeczy obojętna wobec tego, czym jest system sowiecki w swojej istocie, wstrzymująca się od jego etycznej oceny, jest oznaką kapitulacji, niegodną człowieka wezwanego w każdej sytuacji do dawania odpowiedzi na wezwanie Prawdy i Dobra.

Aprioryczność pojęcia polega właśnie na tym, iż stwierdzenie w naszej świadomości etycznej nieprawości i nielegalności istnienia obecnego porządku, musi być absolutnym punktem wyjścia rozważań i spekulacji na temat przyszłości. Postsovieticum powinno istnieć dla nas jako kategoryczny imperatyw sumienia. Każdy powinien być przekonany: gdyby to ode mnie zależało, gdybym mógł mieć na to decydujący wpływ, obecny system musiałby zostać zniesiony i zastąpiony nowym porządkiem – właśnie postsovieticum.

Oczywiście taka postawa nie może wynikać ze ślepej nienawiści, czy też emocjonalnej niechęci. Nie chodzi o antykomunizm za wszelką cenę, ale podjęcie pewnego rodzaju „krucjaty antykomunistycznej”.

W pojęciu a priori należy doszukiwać się stałych, niezmiennych zasad, określających nasze postawy – w miejsce różnych subiektywnych motywów działania. Mówiąc o postsovieticum jako o apriorycznym postulacie, odwołujemy się do trzech praw, najwyższych rangą w świetle ludzkiego wartościowania, uzasadniających naszą ocenę zjawiska sowieckiego komunizmu:

  1. Do motywów religijnych, wynikających z wiary chrześcijańskiej
  2. Do motywów etycznych opartych o ogólnoludzkie sumienie.
  3. Do motywów personalistycznych, określających prawa człowieka i jego godność w               świetle ogólnego porozumienia współczesnej ludzkości.

Trzeba jeszcze tylko podkreślić, że przyjęcie twierdzenia o postsovieticum jako kategorii a priori wymaga odpowiedniej dojrzałości ludzi, a tym samym ich wychowania. Inaczej grozić nam będzie nadużycie głoszonych tutaj haseł dla rozmaitych celów partykularnych lub też różnego rodzaju manipulacji czy gier politycznych, gdzie piękne hasła schodzą do roli propagandowych chwytów i parawanów.

źródło: Ks. Franciszek Blachnicki – Wydawnictwo Światło Życie

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Chórzyści

Szanowni Państwo!

 

W tradycyjnym teatrze były trzy sposoby narracji: monolog, dialog i chór. Obecnie, nie licząc pewnej fundacji o mylącej nazwie „Otwarty Dialog”, ta forma komunikacji zanika. A tak na marginesie, podejrzewam że ten „Otwarty Dialog” tyle ma wspólnego z dialogiem i otwartością, co organ KPZR „Prawda” z prawdą. Nasi wschodni sąsiedzi „tak już mają”.

Współczesny teatr (a jest nim praktycznie każde wystąpienie telewizyjne) z dialogu całkowicie prawie zrezygnował, na rzecz chóru. Zaprasza się do studia parę osób i pozwala na „swobodną wymianę myśli”. Wolna amerykanka dyskusji polega na przekrzyczeniu pozostałych. Rację ma ten, kto potrafi najgłośniej i nieprzerwanie mówić cokolwiek. Pozostali nie dają oczywiście za wygraną i powstaje kakofonicznie zgodny,  atonalny chór, w którym każdy śpiewa własną pieśń, nie przejmując się innymi, a najmniej ewentualnymi słuchaczami, bo ci na ogół szybko dają za wygraną i sięga po pilota.

Zastanawiam się, skąd się wzięła ta chóralna nowomowa. Przypuszczam, że taki styl narzuciło młode pokolenie wychowane w kulcie asertywności. Dawniej bowiem młody, zwłaszcza inteligentny człowiek, spostrzegał dość wcześnie, że może czegoś nie wiedzieć i zbłaźnić się nieprzemyślaną wypowiedzią. Obecnie takich obaw nie ma. To co kiedyś postrzegane było jako chamstwo, czy głupota, jest nazywane nowocześnie asertywnością i jak najbardziej pożądane. Kiedy doda się do tego jeszcze poprawność polityczną zabraniającą nazywać rzeczy po imieniu, powstaje mieszanina piorunująca w postaci powszechnego, fermentującego bełkotu.

Wszyscy mówią, nikt nie słucha i może o to właśnie chodzi?

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

„Nie ma i nie będzie dogadywania się ze Szlagorem” – Andrzej Widzyk o fake newsach

W pierwszym dniu nowego roku szkolnego, przed dawnym budynkiem szkoły podstawowej nr 9 na Podlesiu, Andrzej Widzyk, kandydat na burmistrza wraz z Judytą Leśko, kandydatką do Rady Miasta Żywca z listy Prawa i Sprawiedliwości, przedstawili najważniejsze punkty programu PiS dotyczące edukacji i sportu. Całość dokumentu zostanie opublikowana na stronie www.andrzejwidzyk.pl

Następnie kandydaci odpowiadali na pytania dziennikarzy. Jedno z nich dotyczyło rzekomego porozumienia między Andrzejem Widzykiem a burmistrzem. Miałoby wynikać z niego, że Andrzej Widzyk zostanie zastępcą burmistrza.

„Takie fake newsy to element brudnej kampanii. Prawo i Sprawiedliwość jest poważnym ugrupowaniem politycznym. Jeżeli wystawia kandydata, robi to właśnie po to, żeby walczyć o program, który będzie przedstawiony i – w przypadku gdyby mi się udało wygrać wybory – zostanie dla Żywca zrealizowany” – powiedział Andrzej Widzyk.

ZAŁOŻENIA PROGRAMOWE PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI DLA MIASTA ŻYWCA – WYBORY SAMORZĄDOWE 2018 EDUKACJA I SPORT

1. Wsparcie dla tworzenia na terenie miasta klubów malucha, przeznaczonych dla dzieci od 12 miesiąca do 3 roku życia.
2. Wsparcie dla rozwoju żłobków i przedszkoli. W dawnym budynku przeniesionej już szkoły podstawowej nr 9 na Podlesiu będziemy dążyli do powstania placówki dla najmłodszych dzieci.
3. Rozwój bazy dydaktycznej. W XXI wieku każde dziecko ma prawo do nowoczesnego sprzętu elektronicznego w szkołach. Będziemy wyposażali nasze szkoły i dostosowywali sale lekcyjne do aktualnych standardów.
4. Zapewnienie potrzebującym dzieciom opieki. Każde dziecko ma prawo do pomocy w nauce szczególnie, gdy oboje rodziców pracuje. We wszystkich szkołach będziemy dążyli do stworzenia otwartych świetlic środowiskowych, gdzie dzieci będą mogły realizować swoje pasje.
5. Rozwój i modernizacja infrastruktury sportowej przy szkołach podstawowych. Jako Prawo i Sprawiedliwość będziemy współpracować z Ministerstwem Sportu i Turystyki w celu wybudowania hali sportowej, która spełni oczekiwania mieszkańców, jak również w celu budowy i remontu boisk znajdujących się na terenie miasta Żywca.
6. Rozwój bazy do aktywnego spędzania czasu. Będziemy dążyli do powstania siłowni plenerowych, modernizacji oraz budowy nowych placów zabaw oraz budowy parku linowego na terenie miasta.
7. Wsparcie dziecka przez sport. Będziemy aktywnie wspierali lokalne kluby sportowe w ich rozwoju oraz wszelkie inicjatywy sportowe. Będziemy organizowali turnieje oraz gry miejskie, które będą wspomagały rozwój fizyczny dzieci oraz dbały o ich zdrowie.

Napisano wZ miasta ŻywcaKomentarzy (1)

Zaufanie bezpieki, kariera w PZPR – sylwetka sztabowca Antoniego Szlagora

Pełnomocnikiem finansowym Komitetu Wyborczego Wyborców Burmistrza Antoniego Szlagora został po raz kolejny Wiesław Augustynowicz. Redakcja dotarła do materiałów, z których wynika, że pełnił tę funkcję również podczas wyborów samorządowych w 2010 roku oraz że jest obecnie przewodniczącym rady nadzorczej spółki komunalnej TBS.

W okresie PRL pracował w wielu zakładach na stanowiskach kierowniczych m.in. jako zastępca dyrektora Odlewni Żeliwa w Węgierskiej Górce, aktywny członek PZPR. Wyjeżdżał służbowo do krajów byłego bloku wschodniego oraz do państw Bliskiego Wschodu takich jak Pakistan i Egipt. Cieszył się pełnym zaufaniem SB. Świadczą o tym archiwalne fragmenty korespondencji służbowej.

Wniosek do komendy KWMO Bielsko-Biała o uzgodnienie zatrudnienia Wiesława Augustynowicza przy pracach obronnych, stanowiących tajemnicę państwową, złożył Naczelny Dyrektor Zjednoczenia Przemysłu Wyrobów Odlewniczych Stanisław Kopystyński:

Z-ca Komendanta d.s. Bezpieczeństwa w Bielsku Białej.

Pracując wcześniej w Wojewódzkiej Usługowej Spółdzielni Pracy w Bielsko-Biała na wniosek Z-ca Prezesa d.s. Pracowniczych został dopuszczony do spraw obronnych.

Odpowiedź zastępcy KW MO d.s. Służby Bezpieczeństwa w Bielsku Białej ppłk. Adama Felika na jedno z wcześniejszych pism:

Odpowiadając na pismo z dn 20.08.1976r. uprzejmie informuję, że Komenda Wojewódzka Milicji Obywatelskiej nie wnosi zastrzeżeń w sprawie upoważnienia Ob. Wiesława Augustynowicza do prowadzenia prac tajnych i obronnych stanowiących tajemnicę państwową i służbową.

W centralach handlu zagranicznego funkcjonariusze służb specjalnych PRL zbierali kapitał, który wykorzystali po 1989 roku. W PTHZ Varimex, z którą związany był  Wiesław Augustynowicz, działał TW „Marta” – tajny współpracownik SB. CHZ-y na przełomie lat 80. i 90. stały się również elementem procesu uwłaszczania nomenklatury PZPR i osób związanych z tajnymi służbami PRL. Dla członków komunistycznej nomenklatury, patrząc z ich osobistego punktu widzenia, była to szansa na życiowe „ustawienie się”. Ze środowiskowego – możliwość utrzymania przez PZPR przewagi w wymiarze ekonomicznym. Z kolei dla funkcjonariuszy służb podmioty te stanowiły naturalne pole lokowania agentury (np. kurierów, łączników), stały się również swoistym poligonem, na którym „testowano” mechanizmy rynkowe, wykorzystując je jednocześnie do działań operacyjnych. W późniejszym okresie, w samym roku 1989, doświadczenie owego „poligonu” umożliwiło ludziom służb skuteczne zagospodarowanie otwierającego się obszaru biznesowego już w III RP. Centrale handlu zagranicznego odegrały również swoją rolę w aferze FOZZ, w wyniku której państwo polskie poniosło gigantyczne straty.

Wiesława Augustynowicza łączą też bliskie związki rodzinne z Adolfem Bielem, działaczem Komunistycznej Partii Polski, PPR i PZPR, który w roku 1946 brał czynny udział w zwalczaniu podziemia niepodległościowego na Żywiecczyźnie.

źródło: IPN, wPolityce.pl

zdjęcie: Kronika Beskidzka

 

 

 

Napisano wZ miasta Żywca2 komentarze

Żarliwi wyznawcy

Szanowni Państwo!

 

Człowiek musi w coś wierzyć. W sowieckiej Rosji wiarę w Pana Boga, zastąpiono w wiarę w Stalina, która przetrwała do dzisiaj. Komunizm na zachodzie usiłował zastąpić wiarę w Boga wiarą w naukę, którą jednak próbował zmanipulować na własny użytek i mamy to, co mamy. W tym celu wymyślono relatywizm, który podważa wszystko, stawiając na równi naukę z ideologią przeczącą nie tylko samej nauce, ale zdrowemu rozsądkowi. Ta pseudonaukowość jasno została wyrażona w nazwie sekty scjentologów.

Kiedy pisałam o wyznawcach „płaskiej ziemi”, zakładałam, że to bardziej żart, niż rzeczywistość. Myliłam się jednak. „Sekta płaskiej ziemi” istnieje i broni swoich racji. Podobnie jak „wyznawcy pancernej brzozy”. Jedni i drudzy opierają swoje wierzenia na „nauce fizyki” specyficznie pojmowanej, albo po prostu dla nich niepojętej. Wolą zatem podpierać się autorytetami rzekomo naukowymi – jedni uczonych afrykańskich, a drudzy radzieckich, o przepraszam – rosyjskich, oczywiście.

Wiara w zabobony wszelakiej maści w średniowieczu miała się zapewne równie dobrze, jak dzisiaj. W Polsce czarownic nie palono na stosach, a ich karykatury przetrwały do dziś.

Żarliwe i bardzo oczywiście „nowoczesne” wyznawczynie zabobonów wbijają szpilki w kukiełki, mając nadzieję zaszkodzić w ten sposób nielubianym przez siebie ludziom.

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Lokalne mafie będą fałszować wybory! Prezes RKW J.Targalski dla Frondy

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Czy Pana zdaniem zmiany, które zaszły w Ordynacji wyborczej są gwarancją, że wybory samorządowe zostaną przeprowadzone w sposób uczciwy?

Dr Jerzy Targalski, historyk, politolog, publicysta: Mamy gwarancję, że wybory będą sfałszowane przez lokalne mafie, ponieważ PiS o to zadbał, żeby Ordynacja wyborcza dawała znów, wprawdzie inne niż poprzednio, ale również szerokie możliwości takiego działania. Słuszne zadanie powierzono Panu Łukaszowi Schreiberowi, który – moim zdaniem – zrobił wszystko, by Ordynacja umożliwiała fałszerstwa, a teraz jeszcze okazało się, że o wszystkim będzie decydował nie naród, tylko sędzia Hermeliński, czyli jak zwykle: wielkie słowa, a w praktyce sabotaż i kapitulacja.

Ma Pan na myśli to, że się nie uda pod pretekstem RODO nagrywać przebiegu procesu wyborczego?

Postulowaliśmy, żeby tę całą PKW rozegnać na cztery wiatry, gdyż była odpowiedzialna za uchwalanie wytycznych wręcz zachęcających do fałszerstw wyborczych. Zamiast tego Prezydent złożył hołd PKW i wszyscy pozostali na miejscu. W ten sposób pozostawiono sprawne narzędzie sabotowania reform i było tylko kwestią czasu kiedy sędzia Hermeliński przystąpi do ratowania systemu fałszowania wyborów. Zadanie to postanowił wykonać pod pretekstem RODO. Równie dobrze mógłby się powołać na plamy na słońcu, gdy w istocie zaszantażował PiS: albo nie będzie transmisji, albo PKW sparaliżuje wybory – i jak zwykle PiS skapitulował. W ten sposób nie będziemy mieli transmisji ani z lokali, ani z liczenia głosów. Nawet w Rosji można było spokojnie obserwować w internecie jak dosypywane są głosy. U nas fałszerstwa się ukrywa i dlatego sędzia Hermeliński zażądał likwidacji transmisji, a przecież jego wola jest ważniejsza od żądań narodu. Po prostu nasza wyższość polega na zakłamaniu i udawaniu.

Ale gdzie tu wina posła Schreibera jr.?

Pan Schreiber zapatrzył się na wybory ukraińskie, gdzie za Kuczmy głowa rodziny głosowała za wszystkich jej członków i wprowadził zasadę jednej koperty dla wielu wyborców. Jego zdaniem, cała rodzina może wkładać swoje karty wyborcze do koperty. Daje to możliwości nieograniczonych fałszerstw i to fałszowania nie przez PiS oczywiście – bo oni są do tego niezdolni, tylko przez lokalne mafie. Do tego są ważniejsze jeszcze sprawy, mianowicie PiS wymyślił ”komisarzy wyborczych” i dał takie obostrzenia w zakresie kryteriów kto może być komisarzem, że w praktyce okaże się, iż komisarzami będą tylko działacze PSL-u, PO i SLD.

Zasada, że komisarz musi mieć za sobą doświadczenie pracy w administracji samorządowej lub państwowej od razu zawęża grono kandydatów do ludzi systemu. Największe doświadczenie tego typu mają lokalni złodzieje. Pierwotnie komisarze mieli się rekrutować z innych rejonów niż ten, w którym będą pracowali, ale aby mogli ten wymóg obalić – dano im możliwości sabotowania ustawy i wprowadzono zasadę dobrowolności zgłoszenia. Ludzie uczciwi nie zgłaszali się, by nie narazić się lokalnym układom, a bezpieczniactwo skorzystało i zbojkotowało zgłoszenia, by wymusić zmianę zasad. Teraz już komisarzem mogła zostać osoba z danego okręgu, czyli przedstawiciel lokalnej mafii.

Tych komisarzy już wybrano i ich listę ogłoszono.

Moim zdaniem wybrano właśnie ludzi z aparatu lokalnego, więc teraz można przeanalizować kto został komisarzem i z kim jest związany. Z pewnością jednak nikt tego nie zrobi. Za dużo roboty i po co? Żeby usłyszeć, że szkodzi się pozornej zmianie?

Do tego dochodzi sprawa członkostwa w komisjach… Myśmy proponowali jako Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy, żeby organizacje społeczne mogły kierować swoich obserwatorów do komisji wyborczych.

No i mogą.

Nie, nie mogą.

Ale na stronie PKW jako jeden z punktów figuruje informacja, że ,,..zarejestrowane w Polsce stowarzyszenie i fundacja, do których celów statutowych należy troska o demokrację, prawa obywatelskie i rozwój społeczeństwa obywatelskiego, ma prawo wyznaczyć po jednym obserwatorze społecznym do komisji obwodowych, okręgowych, rejonowych i terytorialnych.” (źr.:http://pkw.gov.pl/336_Wydarzenia/1/0/23988_Weszla_w_zycie_nowelizacja_Kodeksu_wyborczego)

Nie zrozumiała pani problemu. Mamy teraz dwie komisje, czyli potrzeba minimum 60 tys. ludzi. Ci obserwatorzy będą mogli być w komisjach – ale jako ochotnicy, czyli za darmo, podczas gdy członkowie komisji kierowani przez komitety wyborcze otrzymają dietę. Partie nam skierowań nie dadzą, bo wynagradzają w ten sposób ludzi za zbieranie podpisów, a ochotników do pracy za darmo, w obecnej sytuacji rozczarowania twardego elektoratu pani nie znajdzie.

No tak. Mogą, ale społecznie, to miałam na myśli.

Społecznie nikt nie będzie pracował 12 godzin. Ochotnicy, czyli obserwatorzy mają takie same prawa jak członkowie komisji wyborczej, więc nie są kierowani do komisji tylko ”mają prawo być razem z komisją” – a to jest różnica!

I jak to uprawnienie do obecności i czuwania pro publico bono i za wyrazy uznania przełoży się na liczbę społecznych ochotników?

Może ze 100 osób w skali kraju, nie więcej, a w związku z tym znów otworzą się szerokie możliwości kombinowania i oszukiwania.

Ciekawe, jak to się ma do informacji, że kwoty na wybory w porównaniu z poprzednimi wyborami mogą podobno być aż dziesięciokrotnie wyższe a za udział w szkoleniu 2 x po 2 godziny można otrzymać aż 2,3 zł netto? Czy to może być prawda?

Ludzi w komisjach będzie dwa razy więcej, a z tych szkoleń nic nie wyniknie, bo oni nie potrafią szkolić do wykrywania fałszerstw. Potrzeba większej ilości ludzi, ale tym prawdziwie zainteresowanym, żeby wybory były uczciwe – drogę zamknięto, i koniec!

Sprawa następna, bardzo ważna: kto w tych wyborach będzie startował i kto wygra? No oczywiście wygrają – w sensie uzyskania największej liczby głosów – byli członkowie PSL, SLD i PO, którzy teraz wystąpią jako PiS-owcy albo jako Zjednoczona Prawica…

Aha – czyli ci, którzy się, że tak powiem, ”przyczepili do okrętu”?

Już niedługo to będzie większość. A to, że wygra PiS i wszyscy ci występujący ”jako PiS” – to jeszcze nie oznacza, że nastąpi zmiana władzy w samorządach. Bo ci, którzy są przeciwnikami PiS-u uzyskają wspólnie większość. I to, że ”PiS” uzyska 30 czy tam 40 procent to nie znaczy, że przejmie władzę.

Czyli pod egidą PiS dostaną się do samorządów ci co zawsze – i co dalej?

To znaczy tyle, że zgodnie ze strategią prof. Parucha najcenniejsi są ludzie z PO, PSL, SLD, którzy przechodzą do PiS, a ci którzy chcą rzeczywistych zmian, stwarzają zagrożenie i trzeba ich eliminować. Wszystko w ramach walki o mityczne Centrum i ”budowę Jedności Narodowej”. W rezultacie to nie ludzie lokalnych układów zostaną zasymilowani przez PiS, tylko oni PiS zasymilują. Po prostu: lokalne mafie się nieco przekonfigurują i rozszerzą. Czyli wszystko po staremu, ale w nowych dekoracjach.

Czy to znaczy, że znowu ci sami zostaną urzędnikami w swoich rejonach i dalej wszystko będą robić utartym schematem – po ”PO-wsku” czy po ”PSL-owsku” i ani na jotę inaczej?

Albo powstaną wrogie PiS-owi większościowe koalicje, albo będzie musiał przekupywać jakichś radnych lub wchodzić w zgniłe koalicja z PSL-em, SLD itp. I skończy się tak, że byli PSL-owcy w PiS-ie będą tworzyli koalicje z aktualnymi PSL-owcami z PSL-u.

To jakiś ciemny, iście szatański plan. Bo ten scenariusz brzmi jak niekończąca się opowieść trwania na zawsze poprzedniej władzy, która pączkuje pod nową postacią.

To nie plan tylko konsekwencje przyjętej strategii otwarcia na centrum i stałego, systematycznego kopania twardego elektoratu, gdyż ten przecież musi na nas głosować, ponieważ inni są gorsi. Dla osłody można wygłosić przy okazji kolejnej kapitulacji radykalną mowę dla ludu pisowskiego, tylko że coraz mniej ludzi daje się na to nabrać. Część więc pozostanie w domu, a część będzie głosować na rozmaite grupy skrajne, najczęściej zinfiltrowane przez rosyjską agenturę.

Gdyby Pan miał podsumować te szumnie zapowiadane, wielkie zmiany w Ordynacji wyborczej, to jak by Pan je określił?

Rewolucji nie było, ale muł po rewolucji zostanie.

Dziękuję za rozmowę

źródło: Stowrzyszenie RKW

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Adres redakcji

Ul. Piekarska 2 34-360 Milówka