Przyszłość zależy od Twojego głosu

Dawno nie było takiej sytuacji. Do ogłoszenia wyników nie będziemy pewni, kto wygra wybory. Z sondażu przeprowadzonego na zlecenie „Gazety Polskiej” wynika, że różnica pomiędzy Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim wynosi trochę ponad jeden procent. Są sondaże, w których różnica jest jeszcze mniejsza albo wręcz nieznacznie wygrywa Trzaskowski. Nie wiadomo, jaki dokładnie będzie wpływ Polaków głosujących za granicą na ostateczny wynik. W USA i Kanadzie zdecydowanie wygrywa Duda, w Europie – Trzaskowski. Nie wiadomo też, czy, jak w większości badań, lekko niedoszacowani są kandydaci z prowincji. Jeżeli tak będzie, i tym razem zyska, w stosunku do sondaży, urzędujący prezydent. Jednego możemy być pewni, przy tak małej różnicy poparcia dla kandydatów każdy głos ma dzisiaj siłę huraganu, który może zmienić przyszłość.

W przypadku urzędującego prezydenta generalnie wiemy, jak przyszłość będzie wyglądała. Wiemy, co stanie się z sądami, wojskiem i ustawami zgłaszanymi przez rząd, szczególnie dotyczącymi walki z kryzysem i epidemią. Wiemy też, jakie postawy będzie promował.

Dużo większą zagadką jest Rafał Trzaskowski. W sprawie, która mocno bulwersuje Polaków, adopcji dzieci przez homoseksualistów w czasie obecnej kampanii już trzy razy zmienił zdanie. Dotyczy to większości spraw. Swoje poglądy albo formułuje tak, żeby niewiele z tego wynikało, albo je co chwila modyfikuje. Jest też bardzo agresywny. Nieustanne groźby wobec krytycznych dziennikarzy nie wróżą dobrze wolności słowa. Jego zaplecze generalnie chce ograniczać wolność słowa w sieci. Bizantyjski styl życia i marnowanie pieniędzy publicznych na ideologiczne eksperymenty też niczego dobrego nie wróżą. Zarządzana przez niego Warszawa dryfuje od katastrofy do katastrofy, co gorsza, usługi miejskie zostały przejęte przez obcy kapitał.

Ale największym zagrożeniem dla kraju jest plan polityczny doprowadzenia do zmiany władzy przez permanentny kryzys polityczny, który zamieni się w permanentny kryzys gospodarczy. To utracona szansa Polski na dogonienie europejskiej czołówki, utracona szansa naszego pokolenia na normalność. Wybór jest w naszych rękach. Pójdźmy głosować i nakłońmy do tego przyjaciół, sąsiadów i znajomych. Każdy wysłany SMS, każdy mejl, każda rozmowa to większa pewność, że to, co osiągnęliśmy, nie zostanie zniszczone.

Tomasz Sakiewicz

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Warto być Polakiem

Tuż przed drugą turą wyborów prezydenckich sondaże wskazują na niewielką różnicę między prezydentem Andrzejem Dudą a Rafałem Trzaskowskim. To niepojęte, ale okazuje się, że w kłamstwa na temat urzędującego prezydenta, które kandydat PO do znudzenia powtarza na każdym spotkaniu, uwierzyło aż tylu wyborców. Może się okazać, że na przyszłości Polski zaważy niewielka liczba głosów tych, którzy albo uwierzyli Trzaskowskiemu, albo życzą Polakom wszystkiego najgorszego. Istnieje jeszcze jedno zagrożenie. Otrzymujemy informacje od przerażonych klubowiczów „Gazety Polskiej”, że wielu ich znajomych uwierzyło w kłamliwą informację rozpowszechnianą przez zwolenników Trzaskowskiego: „Jeśli głosowałeś w I turze na Dudę, to nie musisz już iść na głosowanie, ponieważ wygrał I turę. Głosy automatycznie się przenoszą. W II turze głosują tylko ci, którzy zaznaczyli innych kandydatów”. To ohydne kłamstwo, które ma na celu zdemobilizować osoby głosujące na urzędującego prezydenta! Dlatego tak ważne jest, by wszyscy, którym na sercu leży los kraju, zagłosowali na Andrzeja Dudę, gwaranta niezależnej i bogatej Polski! By pamiętali credo śp. Lecha Kaczyńskiego: „Warto być Polakiem”.

Ryszard Kapuściński

źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

W PO Trzasku

Kolejny raz mamy okazję opowiedzieć się za Polską i patriotyzmem, lub internacjonalizmem, inaczej zwanym po prostu komunizmem. Nigdy wcześniej podział nie był aż tak wyraźny. Kandydat PO nieudolnie skrywa swoje przywiązanie do targowicy totalnej, ale nieudolność, to jego znak rozpoznawczy. Nikt myślący nie ma wątpliwości co do prawdziwych intencji niemieckiego pupilka. Apelowanie o polską rację stanu do jego zwolenników jest stratą czasu. Przecież on ma za zadanie odsunąć od władzy znienawidzony przez targowiczan PiS. Za co znienawidzony? To oczywiste – za te paskudne gęby. Niech przeto rządzą nami tęczowe śliczności z marszów równości. Ot i cała filozofia Trzasko-ludu.
Do kogo więc apeluję? Do leniwych i obrażonych. Nie czas na dąsy, gdy grozi nam rozlanie się warszawskiego szamba na całą Polskę, niezależnie od prądu Wisły. Błogie lenistwo może wiele kosztować nas wszystkich, nie tylko leniuchów. Błędem byłoby niedocenianie siły napędowej zawartej w nienawiści, zwłaszcza takie ślepej, jaką reprezentuje opozycja totalna popierana mediami finansowanymi przez Sorosa. Sztab kandydata Koalicji Antypolskiej posługuje się rozpowszechnianiem kłamstw skrojonych na własną miarę intelektualną z nadzieją, że Polacy dadzą się nabrać. Wypuścili niusa o rzekomej zbędności ponownego głosowania w drugiej turze, na obecnego prezydenta. Proponuję w rewanżu informację, że wszyscy, którzy głosowali na kandydata Platformy Obywatelskiej w pierwszej turze, powinni 12 lipca pozostać w domach, bo szkoda fatygi i ryzyka zarazy. Byłoby to też zgodne z nawoływaniem ich poprzedniej kandydatki.
Mobilizacja prawdziwych Polaków jest absolutnie konieczna. Zaraz odezwą się oburzeni ci nieprawdziwi z wyimaginowanymi zarzutami nienawiści, której sami nie próbują nawet ukrywać. Jeśli nie poprzemy obecnego prezydenta grozi nam kolejny rozbiór Polski. Zabrzmiało patetycznie? Trudno, w kabarecie Trzaskowskiego jest bardziej straszno, niż śmieszno. Nie liczmy na to, że taka łamaga z niczym sobie nie poradzi. Już Berlin da mu wskazówki, jak Polskę zaorać.
Namawiam gorąco do głosowania na Andrzeja Dudę wszystkich tych niezdecydowanych, żeby nie dopuścić do katastrofy narodowej.

źródło: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Gazeta Polska mu się nie podoba

Dawnych wspomnień czar. Czy gazeta polska była tematem dyskusji politycznych w poprzednim stuleciu? Nie tylko w poprzednim! Czy w rozgrzanej do białości walce politycznej znalazłoby się coś zrozumiałego dla pokoleń żyjących prawie dwa wieki przed nami? Sprawdźmy sami! Zapraszamy do lektury i obejrzenia krótkich scen z filmu „Antek policmajster” z Adolfem Dymszą w głównej roli.

Hodowla Króli. Znamy my was gaspada Palaki, zaczyna się  od hodowli królików a potem patrzysz i Króla na tron. Więc jaki to miałby być król ha? Taki z uszami tego. Jeszcze na smieszki z sądu robi.

Świadek Pelagia Krunwalska: Jaki to miał być Król ha? A taki król. Jest u mnie na wychowaniu od dwóch miesięcy. Biedna sierota. Proszę wysoki sądzie o zapoznanie się z treścią tej oto broszurki.

Jest to podręcznik hodowli pożytecznych zwierzątek zwanych królikami. Chciałbym jeszcze zaznaczyć,

że…..adwokat. Karmić drobno szatkowaną kapustą, marchwią. Najlepiej rozmnażają się na wolnosci.

Na wolnosci? A ha! My już im tę wolnosc z głowy wybijemy! Za eto i Sybir można. Poproszę o głos.

Pan prokurator prosi o głos. Z tymi królami może to i prawda, po naszemu też nazywają króliki ale tu jest ważniejsza sprawa. Na jednym dwa orły. Co to ma znaczyć? To chitra antypaństwowa propaganda. To nieczerż, polskie buntowszczyki wymyślili. Jeżeli na jednym dwa orły i nie ma żadnej głowy, to w carskim rządzie bezgłowie a. Ale na drugim rublu są dwie głowy. To jeszcze gorzej. To znaczy, że rząd carski jest dwulicowy. Słusznie. Ma rację. To jest osmieszanie carskiej władzy. Na podstawie paragrafu 172 litera A wnoszę o powtórne rozpatrzenie sprawy, która nabrała znaczenia politycznego.  Sąd zarządza przerwę i udaje się na naradę.

Władzy cesarskiej w celu obalenia istniejącego ustroju przy pomocy fałszywych znaków obiegowych oskarżony ………..a psik

nie bardzo mamy grzecznego sąsiada. Kopci jak komin. A to właściwie przedział dla niepalących.

Wam widzę, że się nie podoba, że ja kurzę ha? A mnie się nie podoba  Polska Gazeta.

Ech wy Polaki za bardzo was rozpieścili w tym prymitiańskim kraju. U mnie tego nie będzie.

Włażą do Qp wysoko postawionej persony i jeszcze fasony pokazują. Konduktor! Konduktor!

Zabrać te baby!

A ten co? A tego aresztowaliśmy, socjalista. Na rynku głośno krzyczał: „Precz z caratem”. Pan krzyczał? Tak. No to co? Jak to co? To podważanie ustroju. On krzyczał precz z caratem. A niech se.

Zwyczajnie chłopak nie lubi ceraty, tak jak ja. Ja wolę zjeść na gołym stole niż na ceracie.

Siemion Fiederowicz, moi ludzie aresztowali tego młodzieńca.  Za co? To rewolucjonier. Znaleźli u niego ot taką sztukę proszę. No to co? Toż to orzeł. Widzę, że nie reszka. Jednogłowy biały orzeł.

Jaki ma być? To jest polski orzeł. A nasz rosyjski orzeł jest czarny i dwugłowy. To źle. No panie, czy pan widział orła z dwiema głowami? Przecież to był wybryk natury. Toż to polski biały orzeł. To niedozwolone.  Ale bujda. Taki powinien być. Wszystko w porządku. Nie. Za takie rzeczy nie można aresztować. Wypuścić tego pana. Ależ. Nie ma ależ tylko puścić i przeprosić. Moja rączka. Czołem. uszanowanie.

Wasza wysokorodzie. Jako miejscowi kupcy Rosjanie spodziewamy się, że nasze nowo naczalstwo

nie pozwoli panoszyć się tutejszym kupcom polakom a będzie zawsze nas miało w opiece nas ruskich.

Gdzie z takiej racji? Chodzi o to, że pan policmajster na niektóre rzeczy oko by przymknął a my żeby zapanowała między nami zgoda przynieśliśmy panu policmajstrowi miły podarek na koszty z każem urządzenie się. Co? Łapówka?! Co wy bandziory! Wy złodziejaszki! Ja was w Sybir poślę! Ja was na dożywotnie rozstrzelanie! Coście państwo zrobili? Nasz policmajster nie przyjmuje żadnych łapówek!

Policja! To jest policja?! To są słonie brzuchate! Ja was nauczę, że w przeciągu 24 godzin brzuchów nie było! Zrozumiano?! Tak jest panie policmajster! Ja z was sadła spuszczę, za łapówki, za katorgi, za Sybir psia krew!  Tak ma każdy wyglądać! Do jutra wszyscy schudnąć na kość psia kość!

Jego mość bywa u brata ministra? No car. Od samego rana. Czasami całe dnie. Czasami za długo.

Car, Car. Spacerują sobie tak pochyło jak ja z panem. I tak sobie we wte i wewte. I rozmawiają sobie o tym i tamtym. A o czym oni nie rozmawiają? Rozmaicie. Np. o wojnie. Czy się kalkuluje prawda czy nie. O finansach, przychód,  rozchód, saldo, niedobory. Takie życie mego brata. Co zrobić.

Świetnie pani trafiona. Ależ to Katarzyna. No co ciotka Katarzyna Stykułkowska. Ale wysztapirowana.

Toż to Katarzyna druga. A chyba że druga, bo tamta miała większy kinol. Keskese kinol? Magne miał.

Magne? Magne takie do prania bielizny? Nie taki majątek ziemski. Magna. A gdzie to było? Pod Kijowem. Panie rotmistrzu, przecież pan także spod Kijowa. No właśnie spod Kijowa, ale magny jakoś nie pamiętam. W jakich to stronach? Półtora w lewo od miasta zaraz nad brzegiem Wołgi. No wie pan Wołga, Wołga…To bardzo ciekawe, bo pod Kijowem jest Dniepr a nie Wołga. Dniepr? Może teraz. Za moich czasów była Wołga. Ha, ha, ha dekadons.  Może cygarko rodaku? Musimy kiedy obszernie porozmawiać o naszych rodzinnych stronach.  Pan dawno nie był w Kijowie? Od czasów epidemii i cholery. A pan gdzie wtedy był w Kijowie panie majster? Nie wtedy nie byłem. To szkoda. Mnie trochę mdli.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Polska już nie będzie taka sama

Niezależnie od tego, jaki czeka nas wynik tych wyborów, Polska nie będzie już taka sama. Po raz pierwszy od 1989 roku, jeśli wierzyć sondażom, około 20 milionów ludzi chce wybierać jasną wizję przyszłości. Trudno powiedzieć, że mając dzisiaj dostęp do wielu mediów, wyborcy nie wiedzą, co wybierają, szczególnie w II turze. Choć jeden z kandydatów robi, co może, żeby oszukać część swojego elektoratu (na przykład w ogłoszonym programie jest za adopcją dzieci przez homoseksualistów, a w wypowiedziach publicznych zaprzecza, że to popiera), to jednak ludzie raczej zdają sobie sprawę z tego, z czym generalnie mają do czynienia. A jak nie wiedzą, to wolą nie wiedzieć.
Co motywuje elektorat Andrzeja Dudy? Przede wszystkim patriotyzm i wsparcie dla tradycji, po drugie  dowartościowanie ludzi do tej pory wykluczonych, po trzecie jasna wizja bezpieczeństwa państwa: niezależność od Rosji i Berlina, silna armia i realny sojusz z USA. Co motywuje elektorat Rafała Trzaskowskiego? Poczucie europejskości, elitarności, niechęć do polityków związanych obozem prawicy, a w pewnej części rewolucja kulturalno-obyczajowa, która pozwala na zerwanie z więzami tradycyjnej rodziny. Te dwie pierwsze motywacje są rodzajem iluzji, bo w Europie bez wsparcia własnego państwa jest się nikim. Elitarność może dotyczyć miejsca zamieszkania i towarzystwa, w jakim się ktoś obraca, ale biorąc pod uwagę niektóre zachowania liderów elit (choćby słynny Sławomir Nitras) i tolerowanie tych zachowań przez elektorat, mało to ma wspólnego z przynależnością do jakiejś szczególnie wysublimowanej grupy. Jednak w takich sprawach nie realia się liczą, lecz subiektywne odczucia. Dlatego na przykład w całej swojej działalności społecznej starałem się nakłaniać ludzi do tworzenia aktywnych grup (klubów „GP”), fundacji, stowarzyszeń itd. Trzeba tworzyć własne elity, które zdefiniują, co to jest elitarność. Niech zawsze wiąże się to z troską o dobro wspólne.
Na kandydatów prawicy w pierwszej turze padło ponad 50 procent głosów. Politycy o jasno określonych liberalno-lewicowych poglądach zdobyli tylko jedną trzecią elektoratu. Dlaczego więc zastanawiamy się, jaki będzie wynik wyborów i prawica musi walczyć do ostatniej chwili? Powody są dwa: udało się znowu wykreować  coś takiego jak „apartyjny” ruch społeczny. Teraz jego zwolennicy dostają zimny prysznic. Szymon Hołownia podaruje swój elektorat Trzaskowskiemu w zamian za ewentualną prezydenturę Warszawy. Czy jego wyborcy to kupią, to inna sprawa, ale wielu młodych ludzi dało się nabrać, przynajmniej w I turze. Ważniejsza sprawa to to, że  PiS miał wyraźny problem, by przekonać do siebie najmłodszych. Pod względem socjalnym dał im najwięcej w historii. Przestali wreszcie masowo wyjeżdżać za granicę, zlikwidowano bezrobocie gigantyczne w tej grupie i dano im szansę na dobry start w życie (likwidacja PIT do 26. roku życia nie ma precedensu). To dlaczego wielu z nich nie głosowało na Andrzeja Dudę w I turze? Bo młodzi ludzie potrzebują nie tylko pieniędzy, lecz także jasnych wyborów ideowych. Stąd na przykład ogromna popularność Marszu Niepodległości. Te jasne wybory prowadzą często do skrajnych postaw, ale dlatego należy umiejętnie gospodarować sferą idei, tak jak dążeń socjalnych. Muszą to robić ludzie naprawdę ideowi, autentyczni społecznicy – wiarygodni. Krętactwo, karierowiczostwo zaraża. PiS dostał wyraźny sygnał, że jego największą wartością było i jest to, że o coś chce walczyć. Musi to uwzględnić nie tylko w swoim programie, lecz także w przekazie. To nie wyklucza troski o ludzi biednych, troski o gospodarkę, a wręcz do tego bardzo pasuje. Można też robić prawdziwe pieniądze i być ideowym. Tego tak naprawdę najbardziej chcą młodzi ludzie. Z takiej Polski będą rzeczywiście dumni. Wygrajmy dla nich te wybory, a potem taką Polskę dokończmy budować. Zostaną z nami wtedy na długo. Polska dumna i Polska zamożna jest w zasięgu ręki. Ja w to wierzę.

Tomasz Sakiewicz

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Pytanie o agentkę SB, która inwigilowała Sługę Bożego ks. Blachnickiego

Podczas debaty w Lesznie kandydat na urząd Prezydenta RP otrzymał pytanie od dziennikarza, które dotyczyło Lange vel Gontarczyk. Osoba ta inwigilowała księdza Blachnickiego na krótko przed jego śmiercią w niewyjaśnionych okolicznościach. Przypomnijmy, że podobne pytanie redakcja Żywiec w sieci zadała P. poseł M. Pępek, w związku z jej zaangażowaniem w prace zespołu parlamentarnego ds. Ruchu Światło Życie i poparcie kandydatury R. Trzaskowskiego.

7eWHmRaYoURQoRHc(2)_Trim_Trim

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Nowy prezes MZK w Bielsku Białej objął stanowisko

Od 1 lipca br. Hubert Maślanka kieruje Miejskim Zakładem Komunikacji w Bielsku-Białej. Wcześniej pracował na stanowisku kierowniczym w Związku Międzygminnym ds. Ekologii  w Żywcu. Decyzją Rady Nadzorczej został powołany do zarządu spółki na funkcję prezesa zarządu. Dotychczasowy prezes Krzysztof Knapik, który dyrektorem MZK w Bielsku-Białej był od 2003 roku, objął funkcję wiceprezesa.

Polityk PO przejmuje stery przedsiębiorstwa w trudnej sytuacji. Transport publiczny w Bielsku-Białej (tak jak w innych miastach) nie jest dochodowym przedsięwzięciem. Wpływy z biletów nie pokrywają kosztów utrzymania MZK. Rocznie ratusz dokłada do interesu ponad 20 milionów złotych. Zgodnie z prawem dotacja gminy do zakładu budżetowego nie może przekroczyć 50 procent jego rocznych obrotów. W przypadku Bielska-Białej dotacja od wielu lat balansowała na tej granicy. Tymczasem bielski ratusz nie tyle chce, co musi ją zwiększać i tym samym przeskoczyć 50- procentową kotwicę. Z tego powodu Rada Miejska w Bielsku-Białej podjęła uchwałę o przekształceniu MZK w spółkę prawa handlowego w listopadzie 2019 roku.

Zmiana prezesa wywołała wiele kontrowersji. Internauci krytycznie odnosili się do faktu, że spółką związaną z ratuszem w Bielsku-Białej pokieruje kandydat Koalicji Obywatelskiej na senatora. Do tego samego ugrupowania należy też prezydent Klimaszewski. Część internautów argumentuje jednak, że pomimo braku kierunkowego wykształcenia, Hubert Maślanka ma doświadczenie w zarządzaniu transportem publicznym, o czym może świadczyć pełniona przez niego funkcja prezesa stowarzyszenia Kolej Beskidzka.

Poniżej przytaczamy kilka komentarzy z dyskusji, jaka wywiązała się pod artykułem na portalu bielsko-biała.pl.


Źródła: zywiecinfo.pl, bielsko.biala.pl, beskidzka24.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czy Dmowski i Witos poparliby bolszewików

Rafał Trzaskowski nie jest żadnym liberałem. Reprezentuje partię, która najczęściej podnosiła podatki, próbowała kontrolować niemal każdy proces gospodarczy, i to w sposób rodzący gigantyczną korupcję. Poglądami, które ujawniał jeszcze przed kampanią wyborczą, raczej pasowałby do jakiejś neomarksistowskiej bandy, która chce przeprowadzać rewolucję kulturalną, finansując ruchy LGBT i dając pieniądze na miejskich zadymiarzy. W dodatku w jego otoczeniu roi się po prostu od oficerów tęskniących za tradycjami Ludowego Wojska Polskiego, niektórzy są oskarżani o współpracę z Rosjanami. Daje się też tam zauważyć spory komponent esbecki, jak choćby współpracownica SB Jolanta  Lange, zamieszana w śmierć księdza Franciszka Blachnickiego. Jeżeli jest dzisiaj jakaś emanacja Komunistycznej Partii Polski, to właśnie Trzaskowski pasowałby tu jak ulał. Udało mu się przejść do II tury, zabierając niemal cały elektorat Robertowi Biedroniowi. I nic dziwnego, bo różnica tam jest tylko w narracji. Biedroń mówił, co myśli, i dlatego nie miał szans, a Trzaskowski spełniał warunki określone przez Izabelę Leszczynę i  nie był „za uczciwy”. Zresztą słowo „uczciwość” wykreślił z hasła wyborczego ukradzionego Lechowi Kaczyńskiemu.

O zwycięstwie w II turze rozstrzygnie elektorat  Hołowni, Kosiniaka-Kamysza i Bosaka. Co do Hołowni, to jego wyborców czeka nieprzyjemne obudzenie, kiedy zostanie podarowany jak worek z kartoflami Trzaskowskiemu. Jak znam życie, po prostu większość z nich nie pójdzie na wybory.

Pytanie, co zrobią Kosiniak-Kamysz i Bosak? Jeden odwołuje się do tradycji Wincentego Witosa, a drugi do Romana Dmowskiego. Gdyby sto lat temu zapytać tych obu wielkich przywódców, czy staną po stronie Piłsudskiego czy też wybiorą KPP, pewnie daliby po twarzy za samą sugestię, że mogliby popierać komunistów. Dzisiaj ci, którzy powołują się na ich tradycje, wcale jednoznaczni nie są. Kosiniak-Kamysz zapłacił gigantyczną cenę za to, że w tej kampanii zachowywał się bardziej jak przywódca ZSL niż PSL. Pytanie, czy Bosak będzie PAX-em czy bardziej Stronnictwem Narodowym. Jaka różnica? Dmowski, choć był daleko od Piłsudskiego, służył ojczyźnie, nie znosił marksizmu w żadnej formie, a już na pewno kulturowo cywilizacyjnej, i chciał Polski niepodległej, również od Moskwy. PAX zaakceptował rządy marksistów i zależność od Moskwy. Podobne analogie były w przypadku PSL i ZSL. To będą dni prawdy dla ruchu narodowego i ludowego. Rodzina 500 plus czy LGBT plus? Port lotniczy w Berlinie czy pod Warszawą? Wolność żeglugi dla Polski czy kontrola tej żeglugi dla Rosji? Polski patriotyzm gospodarczy czy niemiecka firma autobusowa zatrudniająca jako kierowców ćpunów? Wielkość Dmowskiego i Witosa polegała na tym, że potrafi li stanąć ponad różnicami poglądów i razem z Piłsudskim bronić Polski. Pytanie, czy ci, którzy powołują się na ich tradycje, mają cokolwiek z nimi wspólnego. Usłyszycie Państwo tę odpowiedź, i to szybko.

Prawica z wyborów na wybory zdobywa coraz więcej głosów. Jestem przekonany, że Andrzej Duda wygra – pod jednym, jedynym warunkiem: pełnej dyscypliny i mobilizacji elektoratu. Warto przemyśleć, dlaczego wielu młodych ludzi o prawicowych poglądach wybrało Bosaka czy Hołownię. Do programu 500 plus niezbędny jest jeszcze program Przedsiębiorca plus. Dla młodzieży rwącej się do biznesu zachętą nie jest coraz wyższa pensja minimalna, lecz coraz wyższa kwota wolna od podatku przy wypłacie pensji. Dzisiaj uczciwie bardzo trudno będzie coś w tej sprawie obiecać, bo mamy kryzys. Można jednak taki program przedstawić z rozłożeniem na lata. Duda musi pokazać, że jest otwarty na młodych ludzi, którzy kochają wolność, co absolutnie nie jest sprzeczne z obroną tradycji i rodziny. Tak właśnie wygląda program republikański, z polskimi oczywiście poprawkami uwzględniającymi realia.

Kochani: pełna mobilizacja! Nie oddajmy Polski neobolszewikom!

Tomasz Sakiewicz

źródło: Kluby Gazety Polskiej

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Spadkobiercy Poznańskiego Czerwca i pokolenia Stonewall w politycznym zwarciu

28 czerwca 2020 to nie tylko dzień wyborów, w których zdecydujemy, czy pozostaniemy wierni polskiej tradycji, która ukształtowała kilka pokoleń za cenę milionów ofiar w ubiegłym stuleciu, czy też otworzymy się na ideologię wielkiej i fundamentalnej zmiany. To także rocznica historycznych wydarzeń, które współtworzyły główną oś narracji dla obu ścierających się nurtów dając podwaliny ich społecznej żywotności poprzez jakże różną, ale równie ważną dla obu grup martyrologię i jej wpływ na kulturę, zwłaszcza masową.

„Chcemy Polski katolickiej, a nie bolszewickiej”

Wczesnym rankiem 28 czerwca 1956 r. ogłosili oni strajk i w pochodzie ruszyli w kierunku Miejskiej Rady Narodowej, która mieściła się przy placu Adama Mickiewicza (wówczas noszącego imię Stalina). W trakcie marszu przyłączali się do nich pracownicy innych zakładów.

Jeden z świadków tych wydarzeń, Józef Wielgosz, tak je wspominał: „Jeszcze dziś w pamięci wielu poznaniaków wyraziście odżywają obrazy z tego niesamowitego pochodu. Oto jeden z nich. W tym czasie wszyscy pracownicy fizyczni nosili obuwie drewniane, zwane wówczas kujonami lub okulakami. Pochód więc z tej racji słychać było z daleka przez głuchy stukot drewniaków o bruk. Scena ta uparcie kojarzyła się z jakimś obozem pracy. Ten przejmujący  stukot, zacięte twarze, zaciśnięte pięści i nędzny roboczy strój dopełniał obrazu jakby żywcem wziętego z tragicznych dla Polski lat okupacji. W pierwszych szeregach szły kobiety, które w fabryce wykonywały ciężką, prawie katorżniczą pracę. (…) Przechodnie na ulicy, a zwłaszcza kobiety na ich widok płakały. Najprawdziwsza prawda wyszła na ulicę, by pokazać miastu swe prawdziwe oblicze”. Idący demonstranci skandowali hasła: „Chcemy żyć normalnie”, „Precz z normami”,  „My chcemy chleba dla naszych dzieci”, „Precz z czerwoną burżuazją”, „Precz z komunistami”, „Wolności”, „Precz z niewolą, precz z Ruskami, precz z siedemnastoma latami niewoli”, „Precz z Rokossowskim”, „Chcemy Polski katolickiej, a nie bolszewickiej”.

Śpiewano hymn, „Rotę” i pieśni religijne. Pod budynkami Miejskiej Rady Narodowej i Komitetu Wojewódzkiego PZPR zebrał się kilkudziesięciotysięczny tłum.

Część manifestantów, która weszła do nich wyrzucała na zewnątrz czerwone flagi, a także niszczyła portrety i popiersia sowieckich oraz polskich przywódców. Demonstranci weszli także do budynku Komendy Wojewódzkiej MO.

Po pojawieniu się plotki o aresztowaniu delegatów, którzy prowadzili w imieniu robotników negocjacje w Warszawie, grupa manifestantów ruszyła w kierunku więzienia przy ul. Młyńskiej i przechodząc przez mur otworzyła jego bramy. Strażnicy nie stawiali oporu. Wypuszczono ponad 250 więźniów i zabrano broń z więziennej zbrojowni.

Inni demonstranci wtargnęli do sąsiadującego z więzieniem budynku Sądu Rejonowego i prokuratury. Wyrzucaną przez nich dokumentację palono na ulicy. Część protestujących przeszła również na teren Międzynarodowych Targów Poznańskich.

Pierwsze strzały w Poznaniu padły tego dnia przy ul. Kochanowskiego, gdzie mieścił się Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego (UBP), który około południa został oblężony przez tłum. Byli zabici i ranni, według świadków z budynku UBP strzelano do kobiet i dzieci.

Jak pisze Paulina Codogni w książce „Rok 1956”, wówczas to „prawdopodobnie w centrum wydarzeń pojawił się jeden z późniejszych symboli Poznańskiego Czerwca , trzynastoletni Romek Strzałkowski, który przejął chorągiew trzymaną przez ranne tramwajarki. Kilka godzin później ciało tego samego, według świadków, chłopca znaleziono w pozycji siedzącej przywiązane do krzesła na terenie garażów należących do Urzędu Bezpieczeństwa. Zginął w niewyjaśnionych do dziś okolicznościach – do końca nie ma pewności, czy został z premedytacją zamordowany, czy też stał się ofiarą zbłąkanej kuli, choć zdecydowana większość informacji przemawia za pierwszą wersją”.

Walki wokół UBP stawały się coraz bardziej zaciekłe, dochodziło do wymiany strzałów. Przysłana pracownikom bezpieczeństwa z pomocą kompania z Oficerskiej Szkoły Wojsk Pancernych została rozbrojona. W innych częściach miasta również dochodziło do starć.

W zaistniałej sytuacji Biuro Polityczne KC PZPR zatwierdziło decyzję o pacyfikacji miasta przy wykorzystaniu wojska. Dowodzenie akcją powierzono wiceministrowi obrony narodowej gen. Stanisławowi Popławskiemu. Do Poznania wysłano również delegację partyjno – rządową z Warszawy z Józefem Cyrankiewiczem, Wiktorem Kłosiewiczem i Jerzym Morawskim.

28 czerwca 1956 r. około godziny 14.00 po przylocie do Poznania gen. Popławski wydał rozkaz opanowania sytuacji pod budynkiem UBP. Mniej więcej dwie godziny później do centrum miasta weszła 19. Dywizja Pancerna Śląskiego Okręgu Wojskowego. Wieczorem dołączyły do niej jednostki Sudeckiej 10. Dywizji Pancernej oraz  4. i 5. Dywizji Piechoty.

Żołnierzy wysyłanych do Poznania dowódcy przekonywali, iż będą tłumić rozruchy wywołane przez zachodnioniemieckich agentów.

W tym czasie w Poznaniu skoncentrowano ponad 10 tys. żołnierzy, 359 czołgów, 31 dział pancernych i blisko 900 samochodów i motocykli.

W krwawej pacyfikacji miasta obok wojska brali udział funkcjonariusze UB, MO i żołnierze KBW. W trakcie walk bojownicy poznańscy zniszczyli lub uszkodzili kilkadziesiąt czołgów.

Ostatnie walki zakończyły się rankiem 30 czerwca. Ich bilans był tragiczny. Śmierć poniosło co najmniej 79 osób, rannych było ponad 600. Zginęło również 5 żołnierzy WP, 1 żołnierz KBW, 3 funkcjonariuszy UB oraz 1 funkcjonariusz MO.

W mieście 28 czerwca rozpoczęły się zatrzymania na masową skalę. Nad podejrzanymi o udział w walkach znęcali się funkcjonariusze UB i MO, maltretując ich fizycznie i psychicznie. Na lotnisku Ławica utworzony został punkt filtracyjny, do którego skierowano  ponad 700 zatrzymanych. Spośród nich około 300 aresztowano pod zarzutem napadów lub kradzieży.

Poznański Czerwiec 1956 r. był pierwszym w Polsce masowym wystąpieniem robotniczym przeciwko komunistycznym władzom i w bardzo poważnym stopniu przyspieszył zmiany polityczno-gospodarcze w PRL.

Pride Month 2020: Dlaczego czerwiec jest określany jako Miesiąc Dumy LGBTQ+?

Czerwiec jest miesiącem, w którym społeczności LGBTQ+ z całego świata spotykają się i celebrują bycie sobą. Czemu akurat wybrano ten miesiąc?

Parady równości lub marsze Dumy są zakorzenione w trudnej historii mniejszości, która przez dziesięciolecia musiała zmagać się z uprzedzeniami i tym, by większość społeczeństwa w końcu zaczęła akceptować je takimi, jakimi są. To właśnie czerwiec uznaje się za miesiąc LGTBQ+. Nie stało się tak bez przyczyny.

Pierwsi organizatorzy marszu równości wybrali ten miesiąc, by oddać hołd demonstracjom, które odbyły się w 28 czerwca 1969 roku. Wszystko zaczęło się rankiem tego dnia, gdy nowojorska policja dokonała nalotu na Stonewall Inn, popularny gejowski bar w Greenwich Village w Nowym Jorku.

Policjanci kolejno przepytywali klientów i pojedynczo wypuszczali na zewnątrz lokalu, ci zaś zatrzymywali się przed wejściem. Zebrał się tłum w liczbie ok. 200 osób. Gdy stróże prawa wyprowadzali kelnera, ochroniarza, trzy osoby transpłciowe i jedną lesbijkę do wozu policyjnego, tłum zareagował okrzykami „We want freedom” i „Gay power”. Doszło do przepychanek, na policjantów posypały się kamienie, butelki i śmieci.

Policja musiała wezwać wsparcie, a na ulicach wybuchły zamieszki, które trwały do późna w nocy. Do rana cała ulica była wymazana na ścianach napisami „Support gay power!”, „Drag power!” oraz „Gay is good”.

Wieczorem następnego dnia ponownie doszło do zamieszek z udziałem ponad 2000 osób. W całej okolicy wybuchały pożary. Do rozpędzania tłumu skierowano 400 policjantów ze specjalnych jednostek porządkowych. Starcia z policją trwały do rana. W kolejnych dniach również dochodziło do zamieszek, ale na mniejszą skalę.

Historycznie była to pierwsza tak duża manifestacja osób homoseksualnych w walce o równe prawa. Okazała się impulsem do organizowania marszów LGBTQ+ i powstania ruchów na rzecz praw gejów jak Gay Liberation Front (Front Wyzwolenia Gejów), który został powołany do życia miesiąc po wydarzeniach związanych ze Stonewall. Członkowie GLF, wzorując się na ruchu na rzecz praw obywatelskich czy praw kobiet, organizowali protesty, spotykali się z politykami i przerywali publiczne spotkania w celu pociągnięcia ich do odpowiedzialności.

28 czerwca 1970 roku, czyli równo rok po zamieszkach Stonewall, odbył się pierwszy marsz Gay Pride w historii USA. Obejmował 51 przecznice do Central Parku w Nowym Jorku. Marsz zajął mniej czasu niż zaplanowano ze względu na emocje oraz na ostrożność w przechodzeniu przez miasto z gejowskimi sztandarami. Pozwolenie na paradę zostało wydane zaledwie dwie godziny przed jej rozpoczęciem, ale maszerujący nie napotkali większego oporu ze strony mieszkańców miasta.

Pierwsze marsze miały na celu inspirowania poszerzającego się ruchu aktywistów. Z czasem zaczęto organizować coraz więcej corocznych parad w innych miastach na całym świecie. Choć wciąż zachowała się część pierwotnego charakteru aktywistycznego marszu równości, to jednak w bardziej tolerancyjnych miastach te wydarzenia przybierają bardziej celebracyjną formę. Przez ulice przejeżdżają platformy z muzyką, na których widzimy np. tancerzy czy drag queens.

Określenie Duma przypisuje się Brendzie Howard, biseksualnej aktywistce, która znana jest jako „Mother of Pride” (Matka Dumy) ze względu na koordynację pierwszego marszu Pride, a także zapoczątkowanie tygodniowej serii wydarzeń wokół Pride Day, które stały się genezą corocznych uroczystości, odbywających się na całym świecie właśnie w czerwcu. Słynne są słowa innego aktywisty, Toma Limoncelliego, który powiedział: „Następnym razem, gdy ktoś zapyta cię, dlaczego istnieją marsze LGBT lub dlaczego Miesiąc Dumy przypada na czerwiec, powiedz im: ‘biseksualna kobieta o imieniu Brenda Howard pomyślała, że tak powinno być”.

Symbolem dumy i ruchu na rzecz równouprawnienia osób LGBT od wielu lat jest tęczowa flaga. Zaprojektowana przez artystę i aktywistę Gilberta Bakera została użyta po raz pierwszy na paradzie gejowskiej w San Francisco 25 czerwca 1978 roku. Jej znaczenie wzrosło po zamachu na Harveya Milka, z którym Baker się przyjaźnił. Początkowo miała osiem kolorów, lecz ta liczba szybko spadła do sześciu i właśnie w takiej formie pozostaje w użyciu od 1979 roku.

W naszym kraju najstarszym marszem jest Parada Równości w Warszawie. Organizuje się ją od 2001 roku. Cztery lata później została zakazana przez ówczesne władze lokalne (prezydentem miasta był wtedy Lech Kaczyński), ale nie przeszkodziło to w żaden sposób organizatorom, by ją przeprowadzić. Ten zakaz został później uznany za naruszenie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Zeszłoroczna parada przyciągnęła ok. 80 tys. osób. Jednak nie tylko w stolicy organizowane jest to wydarzenie. Marsze równości pojawiają się także w Krakowie, Poznaniu, Gdańsku czy Wrocławiu. A wszystko zaczęło się od małego klubu w Nowym Jorku. 

Źródła: https://www.elleman.pl/artykul/pride-month-2020-dlaczego-czerwiec-jest-okreslany-jako-miesiac-dumy-lgbtq

https://dzieje.pl/aktualnosci/poznanski-czerwiec-56

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czas na wielki finał

W chwili, gdy piszę ten komentarz, sondaże, na które warto zwracać uwagę, dają Andrzejowi Dudzie około 45 proc. poparcia w I turze i nieznaczną wygraną w II turze. To oznacza, że jest jeszcze szansa na wielkie zwycięstwo już 28 czerwca i zakończenie najdłuższego w historii maratonu wyborczego, tak długiego, że jeden kandydat musiał biec ze zmianą. Ale niestety jest też prawdopodobieństwo przegranej w II turze. Jak zwykle wszystko zależy od Państwa. 

Klubowicze „Gazety Polskiej” to kilkanaście tysięcy osób. Czytelnicy „GP” (każdy egzemplarz czytają średnio ponad dwie osoby) to około 50 tysięcy. Nasze portale, głównie niezalezna.pl i telewizjarepublika.pl, przeglądają tygodniowo dwa-trzy miliony osób. To bardzo dużo i daje wielkie możliwości. Zwycięstwo w I turze zależeć będzie od zmobilizowania przez nas kilkuset tysięcy osób. Jest to w zasięgu ręki.

Każdy z nas powinien wykonać kilka telefonów do swoich znajomych, przyjaciół, rodziny. Wysłać trochę esemesów i maili nakłaniających do głosowania. Dać na przykład ten numer „GP” paru osobom, bo w nim wyjaśniamy, jaka jest stawka w tych wyborach. A ona jest ogromna, bo chodzi nie tylko o przyszłość Polski, lecz także całej Europy. To już widać po zaproszeniu od prezydenta Donalda Trumpa dla prezydenta Andrzeja Dudy. Stoimy w historycznym momencie i wiele tu od nas zależy.

Nikt Państwu nie obieca, że to koniec walki, ale logicznie rzecz biorąc, powinny nastąpić po tym trzy lata stabilizacji politycznej, a wokół Polski – geopolitycznej. Na świecie spokojnie nie będzie. U nas, przy dużej obecności amerykańskiej – tak.

Ważne jest, by pilnować też wyborów, o czym pisze Dorota Kania. Mamy pracowity tydzień i wykorzystajmy go jak najlepiej dla Polski.

I mój prywatny apel. W ciszy wyborczej nie można prowadzić agitacji, ale wolno być dumnym z Polski i podkreślać wagę chwili. Mamy prawo przyczepić sobie biało-czerwony znaczek czy wywiesić polską flagę. Może niech to będzie znak rozpoznawczy, że jesteśmy razem. Unikajmy za wszelką cenę agresji. Raczej wyciągnijmy rękę do tych, którzy są pogubieni. Niech to będzie czas pokoju. Naszą postawą świećmy przykładem szacunku i odpowiedzialności. A przede wszystkim idźmy głosować.

Tomasz Sakiewicz

źródło: KGP

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)