Skandal w Żywcu. Pomnik przy Skwerze NSZ zdewastowany?

Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych VII Okręg Śląski poinformowało o zniszczeniu pomnika Żołnierzy NSZ z oddziału Henryka Flame. Na razie nie ma potwierdzonych informacji, czy usunięcie tablicy ku czci pomordowanych partyzantów jest wynikiem aktu wandalizmu, kradzieży czy niechlujstwa podczas prac remontowych. O sprawie będziemy informowali na bieżąco.

Źrodło: Stowarzyszenie Żołnierzy Rodzin NSZ

Żywiec, Skwer Narodowych Sił Zbrojnych. Jak nie „malarz”, to „kolekcjoner”… Brak słów na taki idiotyzm! Ordynarnie…

Opublikowany przez Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych VII Okręg Śląski Niedziela, 11 października 2020

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Wybory prezydenckie – kto poparł urzędującego prezydenta


Kto kogo poparł w 2 turze? Jedną z odpowiedzi daje regresja liniowa wyników z ponad 27 tysięcy komisji. Liczba wyborców danego kandydata drugiej turze nie może być wyższa niż w pierwszej, wyjątkami są Duda i Trzaskowski, na których mogły głosować osoby uczestniczące tylko w 2 turze. Żaden kandydat nie mógł, co wydaje się oczywiste, udzielić poparcia ujemnego, ani też przekazać 12 lipca więcej głosów niż sam uzyskał dwa tygodnie wcześniej. Metoda najmniejszych kwadratów stosowana w modelu jednak tego nie wie. Potrzebny był więc algorytm obliczania czegoś na kształt ekstremum warunkowego, gdzie funkcja arkusza kalkulacyjnego była tylko etapem. Przepraszam wszystkich, którzy orientują się znacznie mniej bądź znacznie lepiej ode mnie i przechodzę do konkluzji. W zasadzie są one dość bliskie wynikom exit poll, więc skupię się na tym, czego w badaniu exit poll nie zauważyłem.


1. Być może było, ale – na pewno ważne jest zwycięstwo PAD wśród nowych wyborców. Wychodzi to w tych rachunkach!
2. Kiedy omal nie pada rekord frekwencji widoczna jest zapaść frekwencyjna wyborców jednego z kandydatów – prawie 40% na minus
3. Informacja o 18% wyborców Biedronia głosujących na Dudę, którą podała TVP, jest dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem.

Wyobraźmy sobie, że ankieter zadaje pytanie:
Na kogo głosował Pan w wyborach? Kiedy pada odpowiedź „na Dudę” w następnej kolejności delikwent częstowany jest pytaniem:
A na kogo pan głosował w 1 turze?
No jak to na kogo? Przecież to oczywiste, że na Biedronia!
Jeśli wśród indagowanych znajdzie sie choć 1% takich zgrywusów, uzyskamy kilkunastoprocentowy przepływ elektoratu. Stąd bierze się moja rezerwa do sondaży w sondażach. Takim właśnie jest pytanie ankietowanych wyborców z drugiej tury o preferencje w pierwszym głosowaniu.


Dlaczego niby? Pedzmy, że jestem komuchem z komuchów, sprawdzam na jakiego to Incitatusa komuna każe dziś głosiować, toji oddaję głoś rozsądku. No ale w drugiej turze to ja nie mogie, trzymajcie mie, to już wolę Dudę od złodziejskiego placformerstwa, tfu!



Tutaj pojawia się problem, że komuna chyba niekoniecznie nakazywała głosować par excellence na LGBT. Ta komuna już w pierwszej turze znalazła swojego kandydata i sądząc po mikrym wyniku Robert Biedroń nie był najważniejszą opcją. Ale nasze rozważania nie są w tym przypadku żadnym argumentem. Patrząc na suche liczby rozmaite korelacje wychodzi to dosyć jednoznacznie. Nawet w dużych miastach gdzie elektorat RB sięgał niektórych komisjach do 7% widać było tylko negatywną korelację między wynikami Dudy i Biedronia w pierwszej turze. Przy takim Kosiniaku który w skali kraju osiągał porównywalny wynik, a w niektórych komisjach znacznie niższy, rzeczona korelacja jednak była. Wprawdzie na poziomie 0,3 na 0,7 ale jednak. (Gwoli wyjaśnienia ta druga liczba dotyczy poparcia dla Trzaskowskiego). Jak więc mam odczytać i zinterpretować jeśli sucha liczba zamiast dodatniego 0,1 lub 0,2 wskazuje dla Dudy wynik poniżej zera a dla Trzaskowskiego powyżej jedynki? O ile przy Biedroniu jakakolwiek pozytywna korelacja występowała, to nigdy nie przekraczała błędów dopasowania. Muszę powiedzieć, że z różnych powodów podzieliłem komisje pod względem liczby osób głosujących. Niezależnie od tego w jakiej grupie się znalazłem, zawsze, podkreślam, zawsze Biedroń był kandydatem najbardziej negatywnie z skorelowanym z Dudą. W niektórych przypadkach był pod tym względem lepszy od Trzaskowskiego. Tak więc mój sceptycyzm, który występuje niezależnie od liczb, jest tutaj bez znaczenia. To liczby nie chcą przepuścić wyników Biedronia, by w drugiej turze budowały rezultat urzędującego prezydenta.

Gdzie więc leży źródło ewentualnych błędów w ocenie wyboru elektoratu Biedronia czy Bosaka?
Przede wszystkim w ilości. Pierwsi nieznacznie przekroczyli 2% w skali kraju, drudzy nie poszli do wyborów w drugiej turze, przez co możliwość oszacowania ich preferencji stała się podatna na różne mechanizmy, które w skali głównych kandydatów nie były istotne statystycznie. W dodatku nie wiemy, jak na ankietę reagowali wyborcy, którzy świadomie unieważnili swój głos a „nie mieściło się to w żadnej rubryce”.

Najciekawszym wnioskiem analizy jest jednak to, że gdyby głosowali wyłącznie wyborcy biorący udział w pierwszej turze, zwycięzcą mógłby zostać Rafał Trzaskowski.

Błąd analizy wynosi ok. 50 000 głosów.

Autor rg 30 lipca 2020. Źródło – PKW, opracowanie i grafiki własne

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Żli i dobrzy

Szanowni Państwo!

Ludzie dzielą się na złych i dobrych, Ci źli hodują norki, które zjadają tony odpadów mięsnych z uboju, utylizując je w ten sposób i tworząc nawóz. Kłopot złych ludzi polega na tym, że muszą się zwierzakami dobrze opiekować, bo inaczej ich futro zda się psu na budę.

Dobrzy ludzie postanowili wyzwolić futrzaki, wybijając je humanitarnie co do jednego, oczywiście dla ich dobra.

     Źli ludzie kradną pszczołom miód, dobrzy podkarmiają je cukrem, żeby nie musiały bez sensu szukać kwiatków, a ci najlepsi miodu nie jedzą, bo razi ich niewolnicza praca owadów.

     Źli ludzie zmuszają krowy do dawania mleka, kury do znoszenia jaj, hodują prosiaki, żeby je później pozjadać. Dobrzy słusznie zakażą im tych niecnych praktyk.

Dobrzy ludzie sprawdzą, czy należycie opiekujesz się swoim psem, lub kotem, bo jak nie, to ci go odbiorą i zrobią z nim co należy, żeby się więcej nie męczył.

Jeśli nawet nie masz kanarka w klatce, to i tak dobrzy ludzie w asyście policji, bez nakazu sądowego wejdą do twojego domu, żeby sprawdzić, czy nie ukrywasz gdzieś królika w kapeluszu, albo żółwia w szafie. Jeśli nie masz w niej żadnego trupa, to po wyjściu dobrych ludzi możesz go tam znaleźć.

Pozdrawiam i do następnej soboty,
Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Białoruś – kolejny test

Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie” – ten słynny cytat Romana Dmowskiego powinien być wyznacznikiem wszystkich poczynań polskich polityków. Problem w tym, że to, czym są polskie obowiązki, bardzo chętnie dyktują nam wrogie mocarstwa, a potem rozliczają z „polskości”. Czas wiec powiedzieć, jakie są dzisiaj najważniejsze polskie obowiązki.


Po pierwsze, umocnienie polskiej niepodległości. Tego nie można zrobić bez silnego, spójnego w najważniejszych sprawach państwa i bez realnych sojuszy, które zamiast zabierać nam wolność, jak Rosja, tę wolność gwarantują. Dzisiaj jest tylko jeden taki sojusznik: to USA. Wszelkie pomysły balansu między Rosją a USA to zwykła zdrada, pozbawienie Polski ochrony przed słabnącym, ale atomowym i bardzo agresywnym mocarstwem. Trzeba pamiętać, że Rosja tracąc imperialność, może reagować paroksyzmami. Nasza armia dzisiaj jej nie powstrzyma, choćby dlatego, że nie mamy broni atomowej.


Umacnianie niepodległości to też odpowiednia gra z Unią Europejską. Koncepcja Europy Ojczyzn jest dla nas bezpieczna, bo gwarantuje otwarcie granic dla ludzi i towarów bez ingerencji w styl życia i ustrój państw członkowskich. Tej koncepcji przeciwstawiają się najbardziej przeciwnicy obecnego rządu. Nic też dziwnego, że słysząc wypowiedzi Róży Thun, nie wiemy, czy bardziej pomaga Moskwie, czy zwolennikom dominacji Niemiec w UE. Jedni i drudzy mają wspólny cel: ograniczyć polską suwerenność.


W podstawowych polskich obowiązkach jest odbudowa państwa i kondycji narodu. Nie da się odbudować siły gospodarczej państwa, zamykając się na Unię. Stąd potrzeba balansu. Z drugiej strony mamy obowiązek bronić tego, co jest polską tożsamością. Bez tego nie będziemy istnieć jako naród i wcześniej czy później stracimy państwo.


Ostatnia sprawa, wypływająca z doświadczenia setek lat I Rzeczypospolitej, to budowanie wokół Polski przyjaznych sojuszy państw opierających się na tradycji republikańskiej. Taki system sojuszy zawsze tworzył ochronę dla naszego narodu i budował sferę pokoju i dobrobytu. Jeżeli popierałem walkę o niepodległość Gruzji, Ukrainy, a teraz Białorusi, to właśnie dlatego, że wynika to z tego trzeciego paradygmatu naszej racji stanu. Są w Polsce siły podające się za narodowców, które podważają sojusz z USA, chcą całkowitego zerwania z UE i izolacji od Ukrainy i Białorusi. Jeżeli w tych wszystkich trzech sprawach podważają polskie paradygmaty, to dla jakiego narodu oni pracują? W przypadku USA straszono nas roszczeniami żydowskimi. Czy oddaliśmy choćby jedną nienależną złotówkę (nie mówię o aferach)? W przypadku UE grozili wchłonięciem nas przez superpaństwo. To dlaczego nie wspierają chociaż tych działań rządu, które mają wzmocnić naszą suwerenność w UE?


Co do współpracy z państwami na wschód od Polski, szczególnie Ukrainą, Litwą i Białorusią, to z ust zatroskanych o prawdziwą „polskość” płynie istna rzeka argumentów przeciw. Tu genialnie wykorzystywane są konflikty z polskimi mniejszościami w tych państwach. Nie bez winy tych państw. Ale to przede wszystkim w naszym interesie leży, by były one niepodległe i demokratyczne. Zostawianie ich na łaskę Moskwy to zdrada interesów polskich.


Można się kłócić o to, czym są dzisiaj polskie interesy, ale na pewno nie mogą być one definiowane w Moskwie. A z pewnością są tam definiowane, gdy każde działanie ma jeden mianownik: interes Kremla. Trzeba na to wreszcie uczciwie spojrzeć i przestać się łudzić co do wielu „prawdziwych Polaków”.

Tomasz Sakiewicz

źródło: KGP

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Geneza kryzysu?

Ostatni sondaż IBRiS dla Wirtualnej Polski pokazuje, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, to Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry i Porozumienie Jarosława Gowina nie miałyby szans dostać się do Sejmu bez koalicji z PiS. Wyniki obu ugrupowań to odpowiednio 1,5 proc. i 1,2 proc., natomiast PiS uzyskałoby 35 proc. Podobnie siły obu koalicjantów wyglądały w poprzednich wyborach i tylko dzięki znalezieniu się na listach PiS tak wielu działaczy obu ugrupowań trafiło do Sejmu. W ubiegłym roku przed wyborami członkowie PiS ze zdumieniem obserwowali, jak ich koalicjanci otrzymują znakomite miejsca na listach wyborczych, nieproporcjonalne do ich zasług. Ba, na listach znalazły się osoby, które zapisały się do tych partii w ostatniej chwili, tylko po to, żeby móc startować w wyborach. Efekt jest taki, że pośród 235 mandatów na PiS przypada tylko 200 mandatów, na Solidarną Polskę 17, a na Porozumienie 18 mandatów. Pomijając ambicje poszczególnych polityków, to sposób układania list wyborczych doprowadził do obecnego kryzysu w Zjednoczonej Prawicy i tak głośnego demonstrowania żądań koalicjantów. W przyszłości należy pamiętać o przysłowiu: „Daj komuś palec, a on weźmie całą rękę”.

Ryszard Kapuściński

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Konfidenci

Szanowni Państwo!

Pruscy agenci wpływu działający na szkodę Polski na ogół biorą pieniądze od swoich mocodawców i są świadomi tego, co robią. Z konfidentami ruskimi sprawa nie jest tak oczywista.

Najczęściej pracują za bezdurno i dadzą się poćwiartować za swoje-nieswoje poglądy. Odwołują się do PRL-owskich resentymentów, czyli do czasów, które byli ubecy wspominają z rozrzewnieniem, a młodzi nie wiedzą o czym mowa. Tęczowy, zachodnioeuropejski komunizm jest oczywisty zarówno dla jego zwolenników, jak i przeciwników. Natomiast tradycyjne rosyjskie zakłamanie przybrało na tym etapie rzekome opowiedzenie się za wartościami konserwatywnymi. Tu walka jest trudniejsza, bo nie łatwo jest wczuć się w rosyjską pokrętną duszę. 

Konfidenci pruscy najprężniej działają w strukturach unijnych.    „Praworządność”, to kolejne „modne” pojęcie, które lewacy zawłaszczyli zmieniając mu znaczenie. Wszechwiedząca Unia Europejska chce uzależnić finanse od specyficznie rozumianej praworządności. Przypisuje sobie wszelkie kompetencje, których nikt jej nie przyznawał. To tak, jakby wypłatę wynagrodzenia uzależnić nie od wykonanej pracy, a od dowolnej, czyjejś  opinii o kimś. Pracodawca mówi ci, że co prawda pieniądze ci się należą, ale nie zostaną wypłacone, bo podobno bijesz żonę. Jeśli nie masz w ogóle żony, to twój problem. Najpierw udowodnij, że jej nie bijesz. Absurd? Komunizm narodzony z absurdu, na każdym etapie składa się z absurdów.

Pozdrawiam i do następnej soboty,
Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czy Grupa Żywiec popiera radykałów LGBT?

Podczas koncertu Męskie Granie 2020, organizowanego przez Grupę Żywiec, artyści rozwinęli flagę LGBT. Internauci pytają, czy producent piw oficjalnie popiera ideologię LGBT. Niektórzy już zapowiadają bojkot piw Grupy Żywiec.

Źródła: Twitter, portal wPolityce.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Triumwirat rozsadzi targowicę

Dobry wynik wyborczy Rafała Trzaskowskiego spowodował, że niemiecka targowica ma teraz trzech pretendentów do stanowiska faktycznego leadera. Grzegorz Schetyna z uśmiechem na ustach martwił się przegraną Trzaskowskiego, gdyż w ten sposób pognębiony został Budka. 

Widocznie radość z przybycia konkurenta Budce zaćmiła smutek z powodu pojawienia się nowego potencjalnego Pierwszego Targowiczanina. Teraz Budka i Schetyna będą się starali grać Trzaskowskim przeciwko konkurentowi, by statecznie go wyeliminować, jeśli nie zadowoli się funkcją figuranta. Decyzje zapadną jednak w Berlinie. Jeśli Angela Merkel zdecyduje się na zainwestowanie w perspektywicznego Trzaskowskiego, pretendenci wylądują na śmietniku historii. Oznaką, że Makrela locuta causa finita, będzie przyznanie naszemu Rudolfowi Valentino jakiegoś Kreuza za walkę o prawa pederastów i lesbijek. Walka w trójkącie Schetyna–Budka–Trzaskowski będzie rozsadzała Platformę. Nic jednak w przyrodzie nie ginie i już czeka na eliminowanych i marginalizowanych w toku zmagań nowiutkie ugrupowanie naczelnego Płaczka III RP. Będą tam mogli razem zawodzić nad ciężkim losem sodomitów. Przy okazji okazało się, że biadolenie, iż dojdzie do odrodzenia się SLD, który zajmie miejsce Platformy, okazało się bezpodstawne. Partia płaczków żywić się będzie nie tylko spadami po Platformie, lecz przede wszystkim bazą wyborczą SLD. Trzeba się więc liczyć z powstaniem nowiutkiej partii lewicowej. Włodzimierz Czarzasty wyeliminował Biedronia i zachował niepodzielną władzę na ruinach SLD. Zandberg i towarzysze wyeliminowali się sami, gdyż zbyt łapczywie rzucili się na kasę i tak ostentacja ich zgubiła. Nie nauczyli się od starszych towarzyszy, że kasiorę kosi się po cichu.

źródło: Gazeta Polska

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Bój to jest ich ostatni?

Politycy opozycji nie mogą dojść do siebie po przegranych wyborach i tuż po ogłoszeniu wyników zrobili to, co wychodzi im najlepiej – po chamsku zaatakowali prezydenta Andrzeja Dudę i jego wyborców. Agresja, kłamstwa i obraźliwe epitety, które musieliśmy wysłuchiwać przez ostatnie miesiące, pojawiły się ponownie. Tym razem już nikt nie ma skrupułów, by obrażać Polaków. Opozycji wtórują media z zagranicznym kapitałem, celebryci, których nikt nie zna, i podrzędni dziennikarze aspirujący do tzw. elit. Tymczasem w opozycji zaczyna się poważna walka o przetrwanie kolejnych ugrupowań. Wszyscy zdają sobie sprawę, że 3,5 roku do następnych wyborów to czas tak odległy, że trudno będzie utrzymać swoich bezideowych zwolenników, nie mogąc im dać czegoś w zamian. Bo cóż mogą zaoferować szefowie tych partii swoim członkom? Miejsc na listach wyborczych w najbliższym czasie nie mogą obiecać, stanowisk w urzędach też nie, więc co? Pozostaje im walka o przetrwanie do następnych wyborów i zacięta rywalizacja między sobą, co już możemy zaobserwować. My się nie wtrącajmy, nie komentujmy, róbmy swoje, niech oni toczą swoje boje. Budujmy Polskę z nadzieją, że bój to jest ich ostatni!

Ryszard Kapuściński

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Repolonizacja

Szanowni Państwo!

    Wygraliśmy o włos z IV Rzeszą i nie chodzi tu niestety o żaden mecz sportowy, tylko o zachowanie resztek suwerenności. Niemiecka buta rozpanoszyła się od Bałtyku po Tatry, uzurpuje sobie prawo dyktowania nam, jak mamy żyć i kto ma być głową naszego państwa.

     Niemiecki pismak śmiał wzywać na dywanik Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej! Media w Polsce są opanowane co najmniej w osiemdziesięciu procentach przez obcy kapitał. Ich szmatławce mają ambicję przewracać Polakom w głowach, co poniekąd im się niestety udaje.

     Brak lustracji sędziów owocuje takimi kwiatkami, jak ten z gdańska. Sąd Apelacyjny w „Freie Stadt Danzig” uniewinnił hitlerowca obrażającego Polaków i ukarał Polkę za to, że śmiała nagrać obelgi Niemca!

     W Warszawie niemiecka firma komunikacji miejskiej zatrudnia ćpunów jako kierowców autobusów miejskich i każe sobie za to płacić miliony. Tu też nie chodzi wyłącznie o pieniądze, ale i o ideologię przy okazji. Jeden z kierowców ćpunów okazał się homoseksualistą. Jak by można kogoś takiego nie zatrudnić!? Przecież to najwyższe z możliwych kwalifikacje!

     A zatem co wymaga repolonizacji? Może prócz mediów, sądownictwa, gospodarki – jeszcze instytucje naukowe? A co z kulturą? Czy wystarczą nam milczące muzea i pomniki?

        Czy jest nam potrzebna również repolonizacja teatrów? Jeśli tak, to w jaki sposób jej dokonać? To nie jest pytanie retoryczne. Liczę na konkretne odpowiedzi.

Pozdrawiam i do następnej soboty,
Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)