BYŁ ŚWIATOWEJ SŁAWY SOWIETOLOGIEM – JADWIGA CHMIELOWSKA WSPOMINA JERZEGO TARGALSKIEGO

Odszedł mój wielki przyjaciel, doradca, towarzysz walki o niepodległą, wolną od komunizmu Polskę.

Nie znając się osobiście, współpracowaliśmy od 1977 roku. Spotkaliśmy się w Paryżu w 1991, gdy z Tariełem Gwiniaszwilim, wieloletnim więźniem sowieckich łagrów, przyjechałam do Francji na spotkania z niepodległościową gruzińską emigracją. W stanie wojennym Jerzy Targalski wydawał Gazetę Liberalno – Demokratycznej Partii – „Niepodległość” (LDP-N)  – „Niepodległość”, sygnowaną Warszawa – Katowice. Jako szef Regionalnej Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” wprowadziłam je w kolportaż w woj. katowickim. Poglądy prezentowane przez Józefa Darskiego, czyli Jerzego Targalskiego, były zbieżne z moimi. Tak rozpoczęła się nasza coraz bliższa współpraca.

Jerzy Targalski był światowej sławy sowietologiem. Miał przyjaciół na całym świecie. Teraz, podczas zaostrzenia się jego choroby, jeszcze raz się zjednoczyliśmy przez telefony: Warszawa, Wilno, Paryż, Waszyngton. Targalskiemu udało się wychować nowe pokolenie polskich patriotów i geopolityków, niekoniecznie kochających Rosję, Niemcy czy Chiny. Redagował portal „abc”, robił inwentaryzację ubeków i konfidentów w PRL „KRUK”, był też współautorem „Resortowych dzieci” i napisał pięciotomowe dzieło „Służby specjalne i pierestrojka” – kompendium wiedzy o przemianach w całym bloku sowieckim. Był znanym publicystą, członkiem SDP. Słynny był jego „Geopolityczny tygiel”, kilka lat emitowany na antenie TV Republika.

Niestety, jego nieprzeciętna wiedza i zdolności nie były należycie w III RP wykorzystane. Nie było na niego tzw. „haków”, był niewygodny, bo niesterowalny.  Zachęcona przez Targalskiego w 2015 roku sprowadziłam na wybory prezydenckie i parlamentarne międzynarodowych obserwatorów. Później Targalski zainicjował powstanie Stowarzyszenia „Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy” i został wybrany jego Przewodniczącym, a ja vice, więc od tego czasu nasza współpraca i kontakty zacieśniły się. Nie udało się nas poróżnić. Co ciekawe, robili to ludzie, wydawałoby się z naszej, patriotycznej strony politycznej.

Do Jurka Targalskiego miałam zawsze pełne zaufanie. Konsultowałam z nim moje poglądy na wiele spraw. Stosował taką samą, jak ja, retorykę. Jeśli on był czegoś pewny, to byłam i ja. Wyraźnie oddzielał hipotezę od faktu. Był moim najlepszym doradcą. Nie musieliśmy się spotykać, by tracić  czas na długie dysputy. W lot rozumieliśmy problem. Różniło nas jednak też bardzo wiele. Targaś, bo tak go nazywałam wśród przyjaciół, był pesymistą, a ja człowiekiem walki i wiary w jej sukces. Zawsze jednak, nawet gdy nie wierzył, że może mi się udać, pomagał, czyli zwykle prosił o jasne instrukcje, czego od niego oczekuję i potem meldował, że zadanie wykonane. To funkcjonowało też w drugą stronę. Gdy przeprowadzał jakąś akcję, jak np. kontrola wyborów, zapytał jedynie, czy po szpitalu doszłam już na tyle do siebie, aby zająć się sprowadzeniem obserwatorów zagranicznych. Odpowiedź moja mogła być tylko jedna: oczywiście, przystępuję do działań.

Targaś miał świetne wyczucie ludzkich słabości, więc wiedział, czego brakuje mnie. Wielokrotnie powtarzał: nie mierz innych swoją miarą. Ludzie są często zachowawczy, wygodni, pazerni i tchórzliwi. Niestety, choć spotykał mądrych i zdolnych młodych na swojej drodze życia i wychował następców, to twierdził, że Polacy tracą swoje najcenniejsze przymioty i tym samym, jako naród, instynkt samozachowawczy. Mogę mieć nadzieję, że się mylił, bo jak nie, to kolejne pokolenia będą płaciły krwią za naszą gnuśność. Będziemy się modlić za jego duszę. Dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej.
„A jeśli komu droga otwarta do nieba,/ Tym, co służą Ojczyźnie, wątpić nie potrzeba” – zacytował mi Kochanowskiego, Przemysław Żurawski vel Grajewski, w smsie po śmierci naszego kochanego Jurka Targalskiego dziś, 19 września o godz. 8:48.
Żegnaj nieodżałowany przyjacielu! Niech Bóg ma Cię w swojej opiece.


Jadwiga Chmielowska

Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska (za portalem Niezalezna.pl)

Źródło: Stowarzyszenie RKW

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czy przeklinanie jest grzechem?

Niektórzy psychologowie twierdzą, że dobrze jest się odstresować używając wulgaryzmów, ale nie wydaje się to stosowne gdy chcemy być w zgodzie z chrześcijańską moralnością.

Siostra Bożysława wyjaśnia: żeby uzyskać odpowiedź na to pytanie, należy zastanowić się: Co to jest przeklinanie?

Według Słownika Języka Polskiego przeklinać, to:

  • wypowiadać wulgarne słowa, kląć;
  • życzyć komuś czegoś złego, wyklinać kogoś, rzucać na kogoś klątwę;
  • potępiać coś złorzecząc, pomstować, przeklinać coś (np. los);
  1. Co to jest grzech?

Według Katechizmu Kościoła Katolickiego grzech to dobrowolne i świadome przekroczenie przykazania Bożego lub kościelnego. Może być lekki (osłabia łączność z Bogiem, ale jej nie zrywa) lub ciężki (całkowicie zrywa łączność z Bogiem, nie rozgrzeszony powoduje potępienie człowieka).

Żeby przekleństwo było grzechem musimy poprzez nie świadomie i dobrowolnie przekroczyć przykazania Boże lub kościelne. Oznacza to, że:

  1. Grzechu nie mamy gdy wypowiadamy wulgarne słowa w zdenerwowaniu, bez zastanowienia, (np. gdy przy wbijaniu gwoździa trafimy w palec i z bólu zaklniemy), gdyż nie ma tam pełnej świadomości i dobrowolności;
  2. Mamy grzech lekki, gdy np. jesteśmy złośliwi wobec innych osób, przezywamy je, nie życzymy im dobra, cieszymy się gdy coś złego się im przydarzy, gdyż osłabia to naszą łączność z Bogiem, ale nie pozbawia stanu łaski;
  3. Mamy grzech ciężki, gdy świadomie i z przekonaniem życzymy komuś wszystkiego najgorszego, rzucamy na niego klątwę, przeklinamy swój los i mamy pretensje do Pana Boga, buntujemy się przeciw Niemu, gdyż w ten sposób pozbawiamy własną duszę łaski uświęcającej i zrywamy wspólnotę z Bogiem.

Jednakże problem przekleństw, to nie tylko sprawa grzechu lub jego brak.

Każdy wierzący chrześcijanin powinien tak żyć, żeby osiągnąć zbawienie, czyli niebo, a najlepszą drogą do tego jest miłość (patrz cytat nad tekstem). Człowiek który kocha, pragnie dobra swojego i wszystkich ludzi. Zatem taki człowiek nie używa przekleństw w żadnym ze znaczeń wyżej podanych, ponieważ są one sprzeczne z dobrem i miłością.

Z punktu widzenia moralności przekleństwa zawsze są złe i niewłaściwe.

Ponadto człowiek dobrze wychowany, kulturalny nie zaśmieca swojego języka przekleństwami, bo zwyczajnie nie wypada tego robić – a dobre wychowanie jest połową świętości (czyli połową drogi do nieba).

Dlatego sądzę, że wszelkiego rodzaju przekleństwa należy traktować jak chwasty w ogrodzie i z pełną bezwzględnością tępić je ze swojego życia. Prawdziwy dżentelmen i prawdziwa dama nie powinni nawet myśleć o przekleństwach. Zdenerwowanie można rozładować w inny, bardziej elegancki sposób, a złorzeczenia innym nawet nie powinny przychodzić nam do głowy – pisze siostra Bożysława.

Co ma zrobić osoba znajdująca się w przestrzeni publicznej w otoczeniu osób używających niecenzurowanych słów? „Nasi uczniowie przeklinają” przyznaje dyrektor opolskiego I LO. Konsekwencje są wyciągane za każdym razem, bo nasz statut je przewiduje. To upomnienie, nagana i obniżenie oceny z zachowania. Przyznaje, że rozpoczęta właśnie akcja policji jest potrzebna. Z patologią jaką jest przeklinanie, musimy walczyć wspólnymi siłami. Owszem szkoła pełni ważną rolę wychowawczą, ale pozostaje jeszcze środowisko. Wulgaryzmy słychać w sklepach, autobusach, programach telewizyjnych, a nawet podczas zawodów sportowych. Przykładowa kampania społeczna była zapoczątkowana przez tutejszy urząd miasta. W szkołach miały pojawić się statuty jasno określające sankcje dla uczniów używających wulgaryzmów. Idąc za wzorem Elbląga policja i straż miejska zapowiadała karanie, które przewiduje 144 art. wykroczeń do 1500 złotych.

Źródło: Dzielna Matka, Wiadomości Opole-GW

Zdjęcie: Dziennik Zachodni

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Bohater czy uzurpator?

11 maja 2018 roku w auli Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach odbyła się uroczystość wręczenia odznaczeń państwowych działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej z lat 1956 – 1989. W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy odznaczenia wręczył Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.

Krzyż Wolności i Solidarności został ustanowiony przez Sejm 5 sierpnia 2010 roku. Po raz pierwszy przyznano go w czerwcu 2011 roku przy okazji obchodów 35 rocznicy protestów społecznych w Radomiu. Krzyż nadawany jest przez Prezydenta RP, na wniosek Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej, działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej, za działalność na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub respektowanie praw człowieka w PRL. Źródłem uchwalenia Krzyża Wolności i Solidarności jest Krzyż Niepodległości z II RP. Jedną z osób zaszczyconych tym odznaczeniem był mieszkaniec Żywca Władysław Sanetra.

W latach 70-tych był pracownikiem firmy PONAR w Żywcu. Według uzyskanych dokumentów był aktywnym członkiem Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. 20 lutego 1975 roku do tutejszej komendy Powiatowej Milicji Obywatelskiej do rąk Kpt. SB Jerzego Pytla wpłynął wniosek o dopuszczenie do prac tajnych i gospodarczo-obronnych ob. inż. Władysława Sanetry, pełniącego funkcję Kierownika Działu Kooperacji w tutejszej fabryce obrabiarek. Poniżej cytujemy wniosek:

„Opiniowany jest wieloletnim pracownikiem naszej fabryki. Z obowiązków służbowych i nałożonych zadań wywiązuje się dobrze, jest energiczny i cechuje go zmysł organizacyjny, cechuje go właściwy i uczciwy stosunek do pracy i mienia społecznego. Strona moralno-polityczna bez zastrzeżeń. Jest aktywnym członkiem PZPR. Jest osobą godną zaufania. W związku z tym daję rękojmię zachowania tajemnicy na zajmowanym stanowisku i w pracach gospodarczo-obronnych, które będzie wykonywał z racji pełnionej funkcji w F-ce. Jako Kierownik Działu Kooperacji prowadzi całość spraw kooperacji wewnętrznej i zewnętrznej i prowadzi pełną odpowiedzialność za jej prawidłowość. Udział wymienionego w pracach gospodarczo-obronnych wydaje się konieczny i celowy.”

Podpisali:

Kierownik Działu I:  Władysław Hura

Z-ca dyrektora d/s Ekonomicznych Marian Bałko

Kierownik Działu Spraw Osobowych i Szkolenia Zawodowego: Leonard Pęcikiewicz

Warte podkreślenia jest fakt, iż wyżej wymieniony został w 2009 roku odznaczony również Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego.

Podczas uroczystości w Żywcu Doradca Prezydenta RP Bożena Borys-Szopa wręczyła w imieniu Prezydenta RP ordery i odznaczenia. Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce,  za osiągnięcia w działalności na rzecz środowisk kombatanckich
Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski

 Władysław Sanetra

Źródło: IPN

Zdjęcie: FB po prawej Władysław Sanetra

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Odznaczony przez prezydenta Dudę

Po Sierakowskiej – 10 lat w PZPR – teraz Bronisław Cieślak 19 lat w PZPR – odznaczony przez prezydenta Dudę. Oni wszyscy opowiadając o swojej przeszłości, dziwnie skromnie pomijają okres komuny. Bronisław Cieślak od lat 70-tych był sekretarzem podstawowej organizacji partii komunistycznej (PZPR) w Ośrodku Telewizji PRL w Krakowie. Ten medal to nie wina Cieślaka tylko Dudy. Nagradzanie za uczestnictwo w złu nasila się bo taką przyjęto strategię przekształcania społecznego myślenia. Za kilkanaście lat nikt nie będzie potrafił odróżnić dobro od zła…..i o to chodzi „elytom” okrągłej zmowy z Magdalenki! – pisze Adam Słomka

Zdjęcie: Filmy Polskie 888

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Z historii spółek komunalnych, czyli kto decydował i decyduje o rosnących cenach za ogrzewanie w Żywcu

„W MZEC EKOTERM w Żywcu nie dokonywano ważeń kontrolnych realizowanych do ciepłowni dostaw węgla. Pomimo tego, że całość dostaw realizowana transportem samochodowym  w okresie od stycznia 2003r do czerwca 2005 zważono kontrolnie jedynie 4 samochody. Sytuację taką, Prezes spółki uzasadniał tym, że 70% dostaw realizowana była przez kierowców MZEC, do których ma pełne zaufanie.” Tak brzmiała argumentacja ówczesnego Prezesa EKOTERMU ujętej w Informacji o wynikach kontroli organizacji zaopatrzenia w węgiel kamienny producentów energii elektrycznej i cieplnej w latach 2004-2006 ze szczególnym uwzględnieniem źródeł i kosztów zakupu tego surowca pisała o tym w swoim raporcie Najwyższa Izba Kontroli.

Na łamach Kroniki Beskidzkiej pojawił się artykuł pt Służbowo-rodzinny układ w Żywcu

z 16.10.2003 roku, który podjął problem rosnących cen za energię cieplną wytwarzaną przez miejską spółkę EKOTERM. Jak piszą: Jeden ze spółdzielców twierdził, iż „od kwietnia ubiegłego roku do czerwca 2003 czynsz za jego mieszkanie wzrósł o około 25 procent. – To dużo zważywszy, iż inflacja w tym okresie wynosiła około dwóch procent – mówi spółdzielca, dodając, że główna składowa  podwyżki to wzrost kosztów ogrzewania. A to zdaniem zainteresowanych – świadczy, iż władze Groni nie dbają o interesy spółdzielni. Wszakże jest ona największym w Żywcu odbiorcą ciepła z firmy Ekoterm, ogrzewającej między innymi spółdzielcze bloki. Stąd powinna mieć większy wpływ na ceny dyktowane przez monopolistycznego ciepłowniczego potentata. Za brak takiego wpływu mieszkańcy winią dziwny służbowo-rodzinny układ, ograniczający możliwości władz spółdzielni mieszkaniowej. Tak się bowiem składa, iż przewodniczącym rady nadzorczej (najważniejszego spółdzielczego gremium) jest od wielu już lat Antoni Szlagor, obecny burmistrz miasta. A prezesem spółdzielni, wybieranym na to stanowisko i kontrolowanym przez radę nadzorczą jest szwagier prezesa Szlagora.

Zostając burmistrzem Szlagor nie zrezygnował z przewodniczenia pracom rady nadzorczej Groni, bo nie miał takiego obowiązku. Doszło jednak do swoistego konfliktu interesów. Antoni Szlagor jako przewodniczący rady nadzorczej powinien robić wszystko, aby podwyżki ciepła sprzedawanego spółdzielni przez Ekoterm były jak najmniejsze. Z drugiej jednak strony Antoni Szlagor, jako burmistrz musi dbać o interesy spółki Ekoterm.”

W tym okresie prezesem Ekotermu był Lech Hecht, członkiem zarządu Andrzej Mrowiec. Do rady nadzorczej powołani zostali: Jacek Spyrka, Karol Stasica oraz Jan Kantyka.

wynikach kontroli organizacji zaopatrzenia w węgiel kamienny producentów energii elektrycznej i cieplnej w latach 2004-2006 ze szczególnym uwzględnieniem źródeł i kosztów zakupu tego surowca.

W czerwcu 2007 upubliczniona została przez Najwyższą Izbę Kontroli informacja o wynikach kontroli organizacji zaopatrzenia w węgiel kamienny producentów energii elektrycznej i cieplnej w latach 2004-2006 ze szczególnym uwzględnieniem źródeł i kosztów zakupu tego surowca. W wyniku kontroli w miejskiej spółce Ekoterm w Żywcu wykryto, że „nie dokonywano ważeń kontrolnych realizowanych do ciepłowni dostaw węgla. Pomimo tego, że całość dostaw (ponad 15000t rocznie) realizowana transportem samochodowym, w okresie od stycznia 2003 do czerwca 2005 zważono kontrolnie jedynie 4 samochody. Sytuację taką Prezes spółki uzasadniał tym, że 70% dostaw realizowana była przez kierowców MZEC do których ma pełne zaufanie.”

„Dla wszystkich podmiotów wartość zakupionego węgla stanowi jedną z najpoważniejszych pozycji kosztów ich funkcjonowania. Z tego powodu prawidłowy wybór dostawców, właściwe zawarcie umów oraz wynegocjowanie optymalnych dla funkcjonowania danej jednostki warunków cenowych, stanowi jedno z najważniejszych zadań kadry zarządzającej. Skuteczność tych działań przekłada się bowiem bezpośrednio zarówno na rentowność tych przedsiębiorstw, jak i na koszty energii elektrycznej i cieplnej ponoszone przez odbiorców. Jednocześnie, fakt występowania lokalnych monopoli w produkcji i obrocie energii cieplnej oraz istniejące regulacje dotyczące rynku obrotu energią elektryczną nie sprzyjają podejmowaniu przez kierownictwa zakładów produkujących energię skutecznych działań mających na celu ograniczenie kosztów ich funkcjonowania. Istotne znaczenie dla poziomu cen węgla ma zróżnicowanie podmiotów zajmujących się sprzedażą tego surowca. Część z nich posiadała lub posiada status, tzw. „autoryzowanych sprzedawców”, co wiąże się uzyskiwaniem przy zakupie węgla z kopalni, lepszych niż inne podmioty warunków cenowych i dłuższych terminów zapłaty. Na rynku handlu węglem działają  także jego importerzy oraz podmioty zajmujące się produkcją różnego rodzaju mieszanek energetycznych produkowanych na bazie kupowanych w kopalniach miałów węglowych. Ich działalność produkcyjna sprowadza się głównie do dodawania do zakupionych w kopalniach miałów węglowych, kamienia i/lub mułów węglowych, pozyskiwanych jako odpad z procesów wzbogacania węgla lub z eksploatacji osadników pozostałych po zlikwidowanych kopalniach.

Wszystkie ww. podmioty konkurują ze sobą starając się pozyskać jak najwięcej dużych odbiorców, szczególnie zakładów wytwarzających energię elektryczną i cieplną. W efekcie tego, ceny węgla o tych samych parametrach jakościowych mogą się znacznie różnić w zależności od dostawcy wybranego przez producenta energii.

Powyższy stan powoduje, że sfera zaopatrzenia wytwórców energii elektrycznej i cieplnej w surowce należy do szczególnie zagrożonych występowaniem zjawisk korupcyjnych.

Z uwagi na znaczenie problematyki obrotu surowcami energetycznymi, w 2005 r. Delegatura NIK w Katowicach przeprowadziła kontrole rozpoznawcze w zakresie zaopatrzenia w węgiel kamienny producentów energii elektrycznej i cieplnej na terenie województwa śląskiego. Wykazały one, że część kadry zarządzającej sektorem energetycznym nie przywiązuje dostatecznej wagi do faktycznie istniejących wyzwań i zagrożeń oraz podejmuje decyzje w oderwaniu od rzeczywistości gospodarczej, działając w niektórych wypadkach wręcz na szkodę zarządzanych przedsiębiorstw. Stwierdzono bowiem, że zakupów surowców energetycznych dokonywano w wielu przypadkach na podstawie decyzji nie popartych rzetelną analizą ekonomiczną. Przekładało się to bezpośrednio na wyższe niż w innych miastach, tzw. „koszty uzasadnione,” w oparciu o które Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zatwierdza stosowane przez dany zakład taryfy energii elektrycznej i cieplnej.

Działalność przedsiębiorstw energetycznych7 reguluje ustawa z dnia 10 kwietnia1997 r. Prawo energetyczne. W ustawie tej określono również zadania Prezesa Urzędu Regulacji Energetyki z zakresu spraw regulacji gospodarki paliwami i energią, które polegają w szczególności na udzielaniu koncesji przedsiębiorstwom energetycznym na wykonywanie działalności gospodarczej m.in. w zakresie wytwarzania energii, jej przesyłania, dystrybucji i obrotu. Ponadto do kompetencji Prezesa URE należy zatwierdzanie taryf dla paliw gazowych i energii, ustalanych przez przedsiębiorstwa energetyczne. (art. 47 upe). Przedsiębiorstwa energetyczne obowiązane są do przestrzegania ustawy z dnia 29 września 1994 r. o rachunkowości obejmującej m.in. kwestie prawidłowości dokumentowania operacji gospodarczych, inwentaryzacji i sprawozdawczości. Ustawodawca w art. 44 upe dla zapewnienia równoprawnego traktowania odbiorców nałożył również na te przedsiębiorstwa obowiązki dot. prowadzenia ewidencji księgowej w sposób zapewniający odrębne obliczenie kosztów i przychodów, zysków i strat dla poszczególnych rodzajów wykonywanej działalności gospodarczej. Rzetelność przedsiębiorstw energetycznych w powyższym zakresie wpływa m.in. na prawidłowość kalkulacji i ustalania taryf, które tworzone są w oparciu o dane dotyczące tzw. kosztów uzasadnionych.”

  • Poniżej publikujemy wykaz zmian personalnych w kierownictwie spółki EKOTERM w latach 2003-2009

Zachodzące zmiany w Radzie Nadzorczej w dniu 24 czerwca 2003:

– Odwołano Bogdan Szczygieł – Członek

– Odwołano Anna Rakoczy – Członek

– Odwołano Ryszard Kałucki – Członek

– Powołano Jacek Spyrka – Członek

– Powołano Karol Stasica – Członek

– Powołano Marek Kantyka – Członek

Zachodzące zmiany dla Zarządu w dniu 17 września 2008:

– Odwołano Hecht Lech – Prezes Zarządu od dnia rejestracji

– Powołano Jacek Spyrka – Prezes Zarządu

 Zachodzące zmiany w radzie nadzorczej w dniu 7 lipca 2009:

– Odwołano Marek Kantyka – Członek

– Powołano Janusz Michałek – Członek

W chwili obecnej spółką zarządzają:

Prezes Zarządu: Jacek Spyrka

Skład Rady Nadzorczej:

Przewodniczący: Joanna Kurowska-Pysz

Zastępca Przewodniczącego: Karol Stasica

Członek: Janusz Michałek

Zdjęcie: EKOTERM

Źródło: NIK – Nr ewidencyjny 144/2007/PO6130/LKA, Kronika Beskidzka – 16.10.2003, KRS



 
 




 
 



Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Politowanie czy podziw?

W normalnym świecie politowanie wyklucza podziw. Nie można kogoś jednocześnie obdarzać jednym i drugim, bo te uczucia wykluczają się wzajemnie. Lewactwo, jak na nie przystało, kieruje się swoistą logiką, zgodnie z którą, jej przedstawiciele żądają podziwu i współczucia zarazem dla swoich czterech liter plus. Wszystkich wokół obrzucają błotem, co niejako z automatu stawia ich ponad tych wszystkich, którymi pomiatają i którzy powinni ich za to uwielbiać. Dla lepszego efektu rzucają się na ulicach, udając trupy wymagające litości. Potem, jak w kiepskim, amatorskim teatrze, wstają i idą dalej.

Dlaczego takie kreatury zdobywają poklask? Czyżby rzeczywiście udało się już wyhodować nowego człowieka uodpornionego na myślenie? A może jest metoda w tym szaleństwie, albo chociaż jakaś doza racjonalizmu? Obawiam się, że jest i nawet nie taka mała. Szlachectwo bowiem, jedynie zobowiązuje, a chamstwo daje przywileje! Prawica rozumie, że kto ma prawa, ten ma i obowiązki. Lewica odwrotnie – kto ma prawa, ten innym dyktuje obowiązki. Sława daje władzę, a władza sławę i wszystko się kręci. Nie sposób bez takich przywilejów zaistnieć w szeroko pojętej przestrzeni medialnej. Jak się ma władzę, pieniądze i sławę, to o rozum nikt przecież nie zapyta, prawda?

Autor: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Spotkania online na Albicli

W ubiegłym tygodniu doszło do pierwszego spotkania online członków klubów „Gazety Polskiej” na portalu Albicla. To ważne doświadczenie zarówno dla twórców portalu, jak i jego użytkowników. Podczas spotkania klubowicze mieli możliwość wysłuchania zaproszonych gości, zadawania pytań i rozmawiania na czacie widocznym równolegle z toczącym się na żywo panelem. W czasach pandemii koronawirusa takie wirtualne spotkania dają szansę na bezpośrednią rozmowę czy zaplanowanie wspólnych działań. Już teraz planowane są następne spotkania, a najbliższym będzie Wielki Wyjazd na Węgry online na Święto Narodowe Węgier, którego organizatorem są nasi węgierscy przyjaciele. Takie nowatorskie możliwości daje najszybciej rozwijający się polski portal społecznościowy. Już teraz Albicla jest alternatywą dla serwisów, które tylko w teorii kierują się zasadą wolności słowa. Dlatego ze zdziwieniem obserwuję, jak mało polityków, zwłaszcza z kręgów władzy, korzysta z polskiego portalu. To zastanawiające, bo przecież codziennie mówią o wolności słowa, o popieraniu polskich produktów, ale swoje złote myśli zamieszczają na zagranicznych portalach, które stosują cenzurę, blokują konta i kreują lewackie idee w sieci.

Ryszard Kapuściński

https://albicla.com/RyszardKapuscinski

źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

OSTATNIE PÓŁ ROKU PRZED WYBORAMI

Nie wiem, kiedy będą wybory, pewnie na jesieni 2023 roku, a jak coś pójdzie źle, to wcześniej. Natomiast wiem, jak będzie wyglądało ostatnie pół roku przed wyborami, przynajmniej widzę to wyraźnie w niektórych miejscach i w niektórych sprawach. Dla niemal połowy Polaków media społecznościowe staną się głównym źródłem informacji, z czego dla 20–30 proc. jedynym. 70–80 procent naszych rodaków będzie posiadało kontakt z tymi mediami. Politycy, którzy przed wyborami gwałtownie uaktywnią się w tych mediach, bo dotrze do nich, że mają one większą siłę niż reszta internetu i telewizja razem wzięte, początkowo nie zorientują się, że nie mają żadnej władzy nad swoim przekazem. Ci z nich, którzy zbudują wielkie zasięgi, nie będą nawet widzieć, że z nich nie korzystają. Specjalne algorytmy bardzo ograniczą dostęp obserwujących czy „podążających”. Inne zaczną ułatwiać zalewanie ich profili nieprzyjaznymi komentarzami. Czytelnicy profili polityków konserwatywnych natychmiast dowiedzą się, że osoba taka jest: obrońcą pedofili (duchownych), zwolennikiem maltretowania dzieci (przeciwnikiem narzucania przez państwo rodzinie swojej ideologii), torturowania kobiet (obrońcą życia) itd. Wszystko to znamy, ale będzie to zwielokrotnione. Podobnemu atakowi zostaną poddane osoby, które spróbują bronić takich polityków. Tuż przed wyborami większość z nich i tak zostanie zablokowana. Wolną rękę do działania dostaną ci, którzy będą szli na rozłam albo dostrzegą sporo dobrych stron w opozycji. Czy wszystkich zmanipulują? Nie, pewnie 20–30 proc. potencjalnych wyborców prawej strony. Tyle wystarczy, by obóz Dobrej Zmiany przegrał z kretesem. Nie pomogą telewizja, radio, nacjonalizacja części prasy, bo dla znacznej części media te przestaną (już przestają) być podstawowym źródłem informacji. Rozmawiałem z wieloma politykami prawicy i ich doradcami medialnymi. Są zupełnie spokojni. Uważają, że w razie czego przejdą na inne portale albo stworzą własne. Teraz wiem na pewno, że nie mają zielnego pojęcia, o czym mówią. Nawet na bardzo przyjaznym portalu budowanie zasięgów trwa latami. Takie portale bez maksymalnej mobilizacji zresztą się nie przebiją. Już widzę, jak prawica przegrywa wybory w huku obelg ludzi wyhodowanych od początku do końca przez media społecznościowe. Nikt poza nami nic z tym nie robi. Zmiany prawa nic tu nie pomogą. Bez zaangażowania we własne projekty obóz Dobrej Zmiany zostanie z ręką w nocniku, a potem go zupełnie zmarginalizują.

Nie ma już absolutnie czasu na działanie i bardzo wiele tego bezcennego czasu straciliśmy. Przekonał się o tym Donald Trump, doświadcza tego wielu innych polityków na świecie, zorientują się i nasi, ale będzie za późno.

Podjąłem decyzję, że polityków, którzy promują inne portale społecznościowe, a unikają naszego, nie wesprę swoim głosem. Mogę zrozumieć, że ktoś w ogóle unika takich mediów, choć dziś to myślenie anachroniczne. Nie mogę jednak pojąć, że ktoś buduje potencjał przeciwnika i lekceważy własny. Głupoty w polityce się nie wybacza.

Tomasz Sakiewicz

 albicla.com/TomaszSakiewicz

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czy Polska to trzeci świat?

Coroczna zbiórka pieniędzy pod nazwą WOŚP stała się już dla wielu Polaków tradycją. W tym roku już po raz 29 odbywał się finał zbiórki pieniędzy przez tę fundację. Jak do tej pory udało się zebrać 1,3 miliarda złotych, które miały na celu wesprzeć polską medycynę. W tym celu przekazano szpitalom ponad 65200 urządzeń medycznych, które znalazły się w publicznych placówkach na terenie całego kraju.

Wynikałoby z tego, że w ciągu prawie 30 lat Polacy za pośrednictwem fundacji potrafili zebrać pieniądze, które znalazły się w posiadaniu różnych placówek medycznych na terenie kraju. Czy jednak gdy zajdzie potrzeba korzystania ze służby zdrowia, można liczyć na to, że polski pacjent trafi do specjalisty? A nawet jeśli tak, to co dalej?

Ostatnio w mediach często słyszymy hasło „zdążyć przed rakiem”. Czy naprawdę można? Przecież każdy, kto pracuje lub prowadzi własną działalność, płaci składki ZUS i powinien z tego tytułu oczekiwać, że jako osoba w potrzebie zostanie w zależności od potrzeby jak najszybciej przyjęta. Jak jest to chyba każdy wie najlepiej. Ja też przed szpitalem wojewódzkim w Bielsku musiałem stać jak Jurand ze Spychowa chcąc się tam dostać. Takie są realia przy założeniu, że miesięczna składka na ZUS wynosi 1354,- zł w tym na kasę chorych 362,-zł oraz na fundusz emerytalny 992,-zł

Gdyby mniej więcej tą samą kwotę odwrócić to znaczy koszty na kasę chorych i fundusz emerytalny, to co wtedy?

W tej kwocie w Niemczech 1598,-zł – 376€ można opłacić składkę emerytalną 83€ oraz kasę chorych  293€. Wysokość składki na kasę chorych zależna jest od wysokości zarobków. Jeśli ktoś więcej zarabia, to płaci więcej. W przypadku prowadzenia działalności gospodarczej składki emerytalne są dobrowolne i wynoszą minimum 89€ – 1000€ miesięcznie. Każdy może wpłacać nie informując ubezpieczyciela emerytalnego. Ale co można w zamian dostać jeśli jest wymagana pomoc lekarska, diagnoza? Otóż każdy może natychmiast (to nie jest teoria) skontaktować się ze swoim lekarzem domowym (lekarz pierwszego kontaktu) i on wypisuje skierowanie do specjalisty lub można również ustalić termin bezpośrednio ze specjalistą. Diagnoza jest często postawiona natychmiast lub kilka dni po badaniu. Również w okresie pandemii nie było najmniejszego problemu z bezpośrednią wizytą np. u lekarza pierwszego kontaktu, laryngologa, neurologa, ortopedy, okulisty, chirurga naczyniowego. Podam przykład – w Polsce idąc do lekarza trzeba powiedzieć jakie badania chciałby pacjent, aby zostały wykonane, natomiast w Niemczech wystarczy powiedzieć co go sprowadza i wtedy lekarz wykonuje w swoim zakresie szereg badań mających na celu wykrycie lub wykluczenie u pacjenta dolegliwości.

Na szczęście nie jestem beneficjentem wyżej opisanego systemu polskiego, dlatego ze spokojem i wielką cierpliwością przyglądam się systemowi ubezpieczeń społecznych.

Na zakończenie mojego felietonu pragnę podzielić się uwagą, że jeśli przez prawie 30 lat żaden z rządów nie uporał się z ważną dla Polaków sprawą jaką jest zdrowie, to hasło, jakie wybrzmiewa z ust właściciela fundacji WOŚP ” gramy do końca świata i jeden dzień dłużej”, brzmi w moim odczuciu trochę złowieszczo. Wyjaśnię to też na przykładzie niemieckim – tam podobne zbiórki odbywają się wyłącznie na rzecz krajów tzw. trzeciego świata.

Zdjęcie – Facebook

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Skandal w Czechowicach-Dziedzicach. Władze samorządowe tego miasta nadal bronią obelisku Armii Czerwonej

Na początku października Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin zwróciło się z petycją do władz Czechowic-Dziedzic w województwie śląskim w sprawie usunięcia totalitarnego pomnika w tym mieście. – Gdyby władze tego miasta zrealizowały ustawowy obowiązek, to koszty zniesienia totalitarnego obelisku nie byłyby przeniesione na budżet tej gminy. Naszym zdaniem należy ocenić, czy w takiej sytuacji nie doszło do wywołania celowej niegospodarności – powiedział wówczas Niezależnej Gazecie Obywatelskiej autor petycji, rzecznik prasowy ZChR, Paweł Czyż. Na jutrzejszym, wtorkowym posiedzeniu Rady Miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach radni będą głosowali nad projektem uchwały, w której uznaje się petycję Zjednoczenia za „nie zasługującą na uwzględnienie”.

Po pierwsze, odstąpiono od zaproszenia nas na posiedzenie komisji, po drugie władze tego miasta chcą przenieść okupacyjny obelisk w inne miejsce, również na działkę należącą do gminy. Zupełnie skandalicznym jest używanie przez przedstawicieli władz tego samorządu terminu „wyzwolenia” dla zastąpienia okupacji tego terenu przez niemieckich nazistów, okupacją komunistyczną. Apelujemy zatem, aby komunistyczny totalitarny symbol stojący tuż koło ronda im. Solidarności rozebrać w ramach ćwiczeń Wojsk Obrony Terytorialnej. To schizofreniczne i oburzające, aby utrzymywać jego istnienie w centrum tego miasta” 

– mówi Niezależnej Gazecie Obywatelskiej Paweł Czyż.

Na posiedzeniu Komisji Skarg Wniosków i Petycji Rady Miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach w dniu 12 stycznia jedynie radny Mariusz Sekta głosował przeciwko odrzuceniu petycji ZChR.

Zastępca burmistrza Czechowic-Dziedzic Maciej Kołoczek poinformował w czasie posiedzenia komisji, że wiele osób telefonicznie zgłaszało swoje zastrzeżenia dotyczące likwidacji pomnika tzw. braterstwa broni, a Związek Kombatantów i Osób Represjonowanych wystąpił z pismem do Burmistrza w sprawie zachowania ww. pomnika. Wielu mieszkańców naszego miasta wskazuje, że w trakcie wyzwalania Czechowic i Dziedzic spod okupacji hitlerowskiej zginęło bardzo wielu żołnierzy radzieckich. Stwierdził, że być może gmina nie poniesie kosztów przeniesienia pomnika, gdyż są firmy deklarujące pomoc w tej sprawie, lecz nie ma ostatecznej decyzji. Natomiast niezależnie od ewentualnego poniesienia kosztów przeniesienia pomnika, nie można zarzucać gminie sprzeniewierzenia środków finansowych w związku z nieusunięciem pomnika w ustawowym terminie, ponieważ wojewoda pokryłby tylko koszty wyburzenia pomnika, a nie jego przeniesienia. Ponadto gmina nie poniosłaby kosztów wyburzenia pomnika, gdyż były firmy chętne do wykonania tego zadania bezpłatnie.

Tymczasem radni zapoznali się z opinią prawną zamówioną przez władze Czechowic-Dziedzic, która jest dla tego samorządu wprost druzgocąca!

W opiniowanym wystąpieniu wnoszący wyraźnie wskazuje jakiego działania oczekuje od organów jednostki samorządu terytorialnego, stad zakwalifikowanie powyższego wystąpienia jako petycji. W zakresie, w jakim wnoszący domaga się wykonania decyzji Wojewody Śląskiego petycja kierowana jest do Burmistrza Czechowic-Dziedzic, który jest organem właściwym do jej rozpatrzenia. W zakresie złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa wnoszący wyraźnie zwraca się do Rady Miejskiej w Czechowicach-Dziedzicach. Zgodnie z art. 3O4 § 2 k.p.k. instytucje państwowe i samorządowe, które w związku ze swą działalnością dowiedziały się o popełnieniu przestępstwa ściganego z urzędu, są obowiązane niezwłocznie zawiadomić o tym prokuratora lub policję oraz przedsięwziąć niezbędne czynności do czasu przybycia organu powołanego do ścigania przestępstw lub do czasu wydania przez ten organ stosownego zarządzenia, aby nie dopuścić do zatarcia śladów i dowodów przestępstwa”

– pisze radca prawny Agnieszka Samulska-Kulesza.

W uzasadnieniu do projektu uchwały, który ma być jutro głosowany przez czechowickich radnych, czytamy:

W związku z nieusunięciem przez Burmistrza w ustawowym terminie pomnika przy ul. Słowackiego w Czechowicach-Dziedzicach, zgodnie z art. 5b ust. 1 ustawy z dnia 1 kwietnia 2016r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy jednostek organizacyjnych, jednostek pomocniczych gminy, budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej oraz pomniki, w związku z art. 3 ust. 3 ustawy z dnia 22 czerwca 2017 r. o zmianie ustawy o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej Wojewoda Śląski decyzją nr NPII.4131.5.26.2018 z 5 września 2019 r. nałożył na miasto obowiązek usunięcia pomnika poświęconego”polsko-sowieckiemu braterstwu broni”, powstałego w 1953 r. w Czechowicach-Dziedzicach przy skrzyżowaniu ul. Niepodległości z ul. Słowackiego. W przypadku niewykonania przez Burmistrza ww. decyzji Wojewody Śląskiego, zgodnie z ww. ustawą, wojewoda może zlecić usunięcie pomnika i obciążyć gminę kosztami związanymi z usunięciem tego monumentu w trybie egzekucji administracyjnej.

Zgodnie z wyjaśnieniami Zastępy Burmistrza Macieja Kołoczka, Burmistrz podjął działania związane z usunięciem z przestrzeni publicznej ww. pomnika. Na realizację tego zadania dotychczas nie wydatkowano z budżetu Gminy Czechowice-Dziedzice żadnych środków finansowych. W związku z tym, Rada Miejska w chwili obecnej nie ma podstaw do złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa niegospodarności przez Burmistrza w związku z wydatkowaniem środków z budżetu gminy na ten cel.”

Zdaniem ZChR to w kuriozalne uzasadnienie odrzucenia petycji tego ugrupowania.

Warto zwrócić uwagę, że za pomnik uznawany jest obiekt, który upamiętnia osoby lub zdarzenia historyczne, którym należy się cześć. Armii Czerwonej w naszym kraju żadna cześć się nie należy. Widać, że władze Czechowic-Dziedzic mentalnie nadal tkwią w PRL-u.”

– powiedział NGO Paweł Czyż, rzecznik prasowy Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin.

Autor: Piotr Galicki

Źródło: NGO

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites