Categorized | Ogólnie

1 XII 1947 r. rocznica zamordowania kapitana Henryka Flamego.

1 XII 1947 r. rocznica zamordowania kapitana Henryka Flamego.

1 XII 1947 kapitan Henryk Flame „Bartek”,  dowódca grup leśnych VII (Śląskiego) Okręgu NSZ, został zamordowany strzałem w plecy w restauracji w Zabrzegu przez funkcjonariusza MO Rudolfa Dadaka. U sprawcy wykryto „chorobę psychiczną” i sprawę przeciwko niemu umorzono. Morderca został awansowany i przeniesiony. – Tamta władzę sprawę wyczyściła. Podjął ją IPN po 2000 roku. Sami kombatanci, podkomendni kapitana Flamego po 1989 roku, gdy można już było mówić prawdę, zaczęli tego się dopominać – powiedział Tomasz Greniuch z Instytutu Pamięci Narodowej w Opolu.

Redaktor Tadeusz Płużański:

Dlaczego kapitan Henryk Flame „Bartek” jest tak ważny dla polskiej historii, dla polskiego wojska, dla działalności żołnierzy wykletych, dlaczego warto dziś o nim wspominać niemal w wigilię zamordowania go 1 grudnia 1947 r.?

Naczelnik Delegatury IPN w Opolu dr Tomasz Greniuch: Panie Redaktorze przede wszystkim Henryk Flame to jest taki archetyp polskiego oficera, oficera niezłomnego. Od 1936 r. w wojsku, pilot myśliwca, uczestnik wojny wrześniowej, następnie konspiracji antyniemieckiej i następnie antysowieckiej. Mamy kilka przekazów ustnych m.in. jego najbliższych, że Henryk Flame zawsze wypowiadał się, że będzie walczył zarówno z sowietami jak i z niemcami. Dwóch wrogów stawiał na równi. To właśnie czyni go tym bezkompromisowym oficerem. Człowiek zupełnie oddany sprawie, ktory w roku 1946, w maju 1946 rok po wojnie zdecydował sie na przeprowadzenie defilady wojskowej w Wiśle, żeby pokazać. Dokładnie to jest niezwykła historia rok po wojnie już w górach pojawiali się turyści, nawet komuniści zorganizowali na 3 maja specjalną akcję, żeby pokazać społeczeństwu, że w górach już nie ma partyzantów. Klika wycieczek pracowniczych ściągnięto z Górnego Śląska i oto Ci turyści z niedowierzaniem patrzyli jak do letniskowej i uzdrowiskowej miejscowości Wisła w marszowym kroku ze śpiewem na ustach schodzą żołnierze z ryngrafami z Matką Boską Częstochowską na piersi i z orzełkami w koronie. To był niezwykły moment nie tylko dla historii Podbeskidzia, ale dla całego kraju, bo cała akcja naprawdę nabrała propagandowego wydżwięku. Do samego Bolesława Bieruta dotarła informacja, że przez Wisłę miało przemaszerować nawet 3 tysiące żołnierzy. Agenci UB panicznie, przed strachem raportowali, że tak naprawdę całe dzieło wojskowe, bo to była operacja wojskowa, odcięcie całego regionu przecież, bo przecież żeby przeprowadzić taka defiladętrzeba najpierw odciąć Wisłę i inne miejscowości właściwie od świata. Więc oni podali Ci agenci, że to prawdopodobnie był desant II Korpusu Gen. W. Andersa. To też pokazuje w jak marnym stopniu ubecy mieli zinflirtowane podziemie niepodległościowe. Dopiero to później zmieniło sie wszystko 2 miesiące później gdy Henryk Wendrowskiprzekonał łączników a następnie „Bartka” o tym pomyśle przerzutu na Zachód i często się mówi tak, że ten największy sukces operacyjny Bartka czyli defiladazez Wisłę miała być swoistym początkiem końca jego zgrupowania. Bowiem gdy B. Bierut dowiedział się o tej defiladzie to był na pewno dla niego wielki policzek, dla jego autorytetu, dla jego władzy i on ponoć zdecydował, że tych ludzi ma nie być, to była klasyczna zemsta (T. Płużański – czerwonego mordercy). Ci ludzie nie mieli zostać aresztowani, nawet osądzeni przez te komunistyczne sądy, oni mieli zostać zlikwidowani, mieli zostać wymazani z historii naszego kraju. Na szczęście wspaniała postawa tych, którzy przeżyli i niezłomna postwa rodzin tak naprawdę doprowadziła do tego, że w 2016 roku ważna cezura czasowa pierwsi zamordowani zostali ekshumowani. Dzięki czemu możemy dzisiaj mówić o tym, że ta historia ma ciąg dalszy.

Tadeusz Płużański: A owa defilada w Wiśle 3 maja 1946 r. była też pełna entuzjazmu i nie tylko żołnierzy , ale też własnie przypadkowych osób, mieszkańców samej Wisły, miała być taką namiastką tej defilady parady w Londynie, w której Polacy mieli wziąść udział, ale niestety za sprawą zdrady też Zachodu nie wzięli udziału.

Polecamy wysłuchać całą rozmowę pod poniższym linkiem.

https://polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2628936?fbclid=IwAR30pKCHK6Y0QljzH_dfRthQarsvzrP2AJAlXemdayZKsD1yp7nErVMFYCw

Pamiętajmy o naszych bohaterach, którzy już po wojnie dalej walczyli z komunistycznym okupantem.

źródło: polskieradio24.pl

This post was written by:

- who has written 231 posts on Żywiec w sieci.


Contact the author

Napisz komentarz

*

code

Related Sites