Archive | Ogólnie

„Nie ma «ich». Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze!”

Tak świętowali 11 listopada mieszkańcy Cieszyna chcący podtrzymać niezapomnianą atmosferę jesieni 1918r. a którą oddał w słowach pierwszy premier Rzeczypospolitej: inżynier Jędrzej Moraczewski:
„Niepodobna oddać tego upojenia, tego szału radości, jaki ludność polską w tym momencie ogarnął. Po 120 latach prysły kordony. Nie ma «ich». Wolność! Niepodległość! Zjednoczenie! Własne państwo! Na zawsze! Chaos? To nic. Będzie dobrze. Wszystko będzie, bo jesteśmy wolni od pijawek, złodziei, rabusiów, od czapki z bączkiem, będziemy sami sobą rządzili. (…) Kto tych krótkich dni nie przeżył, kto nie szalał z radości w tym czasie wraz z całym narodem, ten nie dozna w swym życiu najwyższej radości”.

DSCN1351 - KopiaDSCN1352 - KopiaDSCN1358 - KopiaDSCN1353 - KopiaDSCN1360DSCN1359DSCN1365 - KopiaDSCN1367 - KopiaDSCN1369 - KopiaDSCN1375DSCN1376DSCN1387 - KopiaDSCN1385DSCN1390DSCN1402DSCN1392DSCN1466DSCN1454

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Akademia z okazji Święta Niepodległości w żywieckim liceum im. M. Kopernika

10 listopada w żywieckim I Liceum Ogólnokształcącym im. Mikołaja Kopernika odbyła się uroczysta Akademia z okazji Święta Niepodległości.  Święto Niepodległości obchodzone 11 listopada to święto radości z odzyskanej niepodległości oraz faktu odrodzenia się państwowości polskiej po długich latach niebytu politycznego i okupacji państw zaborczych. Na ten dzień złożyły się starania militarne i pokojowe podejmowane przez naszych przodków od końca XVIII w., ale niekończące się przecież w dniu 11 listopada 1918 r. To im wszystkim – poległym na polu chwały, ale i tym, którzy swą działalnością i życiem utrzymali naszą tożsamość narodową przez lata niewoli, tym, którzy zaangażowali się w proces odbudowy Polski po I wojnie światowej i wszystkim tym, którym dobro Rzeczypospolitej Polskiej nadal jest bliskie i najdroższe dedykujemy dedykowali uczniowie tą akademię.

Organizatorzy: klasa 2f wraz z gronem przyjaciół (z klas 1a, 1f, 1h, 2a, 2h, 3b, 3c) pod kierunkiem pana prof. Adriana Midora i pana prof. Andrzeja Ryczkiewicza.

źródło: http://www.lo-zywiec.pl/

Fotoreportaż:

DSCN1348 - KopiaDSCN1257 - KopiaDSCN1267 - KopiaDSCN1280 - KopiaDSCN1297 - KopiaDSCN1312 - KopiaDSCN1314 - KopiaDSCN1321 - KopiaDSCN1274 - KopiaDSCN1273 - KopiaDSCN1337DSCN1342 - Kopia

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

„Królowie” obciachu”

Wybory parlamentarne i towarzyszące im ekscesy przyćmiły wybryk, którego dopuścili się „królowie” obciachu. Chodzi oczywiście o udział Lecha Wałęsy i Bronisława Komorowskiego w promocji kantoru internetowego cinkciarz.pl w Chicago. Występ w reklamie byłych prezydentów Rzeczpospolitej, których rola w naszym systemie politycznym odpowiada pozycji koronowanych głów we współczesnych monarchiach konstytucyjnych i parlamentarnych, poza dożywotnim sprawowaniem urzędu i jego dziedziczeniem, musi być oceniona bardzo krytycznie. Prezydenci innych krajów zazwyczaj nie biorą udziału w reklamach, starając się o zachowanie godności pełnionego przez nich urzędu, nawet po przejściu na emeryturę. Dlaczego więc Polacy doświadczają tak często poczucia wstydu z powodu wybryków swoich wybrańców?

Z jednej strony przyczyną może być po prostu wybór niewłaściwej i niegodnej osoby na najważniejszy urząd w państwie, co niestety nie wystawia najlepszego świadectwa wyborcom. Z drugiej zaś jest to powszechnie zauważalny upadek dobrych obyczajów, nie tylko w polityce, a także zanik takich przymiotów moralnych jak poczucie honoru. Natomiast z pewnością nie jest nią ubóstwo materialne byłych prezydentów, bowiem mają oni całkiem przyzwoite zabezpieczenie emerytalne. Rzeczpospolita zadbała o ich

byt, płacąc im dożywotnie uposażenie w wysokości 75% zarobków głowy państwa, czyli obecnie ok. 13 tys. zł. Poza tym budżet pokrywa koszty utrzymania ich biur oraz zapewnia ochronę BOR. Mogą też liczyć na lepsze świadczenia zdrowotne przynależne osobom zajmującym kierownicze stanowiska państwowe i członkom ich rodzin. Uprawnienia te mają na celu zapewnienie osobom, które sprawowały najwyższy urząd w państwie stabilnego bytu, aby po odejściu z polityki nie musiały podejmować zajęć zarobkowych, co ma służyć utrzymaniu godności urzędu prezydenta RP. Obowiązujące prawo nie zabrania byłej głowie państwa podejmowania pracy zarobkowej, ale w takim przypadku należy się zastanowić: czy dorabianie na boku przystoi „emerytowanym” prezydentom? Zwłaszcza, że podatnicy sowicie ich wynagradzają, a oni częstokroć otrzymują wysokie gratyfikacje za wygłaszanie różnych prelekcji i wykładów.

W moim przekonaniu wizerunek prezydenta i godność jego urzędu są zbyt ważne dla Polski, aby deprecjonować je występami w reklamach. Dlatego takie wybryki muszą być z całą mocą piętnowane. Nie można przecież wymagać od innych obywateli szacunku dla głowy państwa, za co niejeden krytycznie usposobiony Polak był w przeszłości ciągany po sądach, gdy jednocześnie byli prezydenci hańbią się występami w promocji internetowego kantoru, którego nazwa nawiązuje do przestępczego procederu z czasów PRL. Niestety nie jest to odosobniony przykład żenującego zachowania krajowych dygnitarzy. W Polsce naganne praktyki zapoczątkował Aleksander Kwaśniewski, który w trakcie prezydentury udostępnił swój wizerunek w reklamie salonu meblowego FORTE, gdzie zatrudniony był jego szwagier, który zapewne uznał, że prezydent może być doskonałą „dźwignią handlu”. Ponadto otrzymywał on po zakończeniu urzędowania wsparcie finansowe od ukraińskich oligarchów i pracował dla prezydenta Kazachstanu, co musi budzić uzasadnione wątpliwości, w kwestii jego lojalności wobec Państwa Polskiego. Zdarzyła się też taka wpadka jak wypuszczenie na rynek w Brazylii taniej berbeluchy opatrzonej nazwą „Walesa Vodka”. Były prezydent co prawda odciął się od tej inicjatywy, ale niesmak pozostał, także z powodu paskudnego smaku wspomnianego napitku.

Osobną kwestią są ogromne koszty utrzymania kancelarii prezydenckiej sięgające prawie 170 mln zł, bardzo często trwonione na zbędne wydatki, służące zaspokajaniu pychy głównego lokatora Pałacu Namiestnikowskiego. Ze względu na zamiłowanie do luksusomanii, jeden z byłych prezydentów dorobił się nawet przydomka „Aleksander Bizantyjski” i nie ma się co dziwić, skoro w okresie jego urzędowania wydatki prezydenckiego dworu były znacznie wyższe niż utrzymanie prezydenta Francji, kraju przecież o wiele bogatszego od Polski. Nic bardziej nie deprawuje jak życie w luksusie na koszt podatników, i to być może jest główny powód, że prezydenci na „emeryturze”, pozbawieni dostępu do obfitych funduszy reprezentacyjnych, „dziadują” w tandetnych reklamach. Nie jest to zresztą jedyny przykład upadku moralnego ludzi z najwyższego świecznika, bowiem opinię publiczną zaszokowała niedawno wiadomość, że ustępujący (p)rezydent Komorowski „wypożyczył” sobie znaczną część sprzętu biurowego z kancelarii prezydenckiej, w tym: kosze na śmieci, niszczarki i żyrandol… Podobno zrobił to legalnie, jednak życie dopisało dalszy ciąg tej historii, ponieważ przy okazji jego wyprowadzki wyszło na jaw, że zniknęły także dzieła sztuki, m.in. cenny obraz pędzla nieznanego malarza, o jakże wymownym tytule – „Bydło na pastwisku”…

Kompromitujące zachowania byłych prezydentów budzą zażenowanie i wywołują przykre refleksje. Świadczą też o ich stosunku do państwa, które traktują jak swój prywatny folwark i do obywateli, którymi gardzą niczym ekonom pańszczyźnianymi chłopami. Dlatego z ich nagannego zachowania należy wyciągnąć stosowne wnioski. Jeśli nadal będą hańbić godność urzędu prezydenta RP, to kompetentne władze powinny doprowadzić do wstrzymania im wypłaty uposażeń, ponieważ tylko w ten sposób można okiełznać ich pazerne natury. W przeciwnym wypadku będziemy jeszcze nie raz świadkami żenujących wybryków w wykonaniu „królów” obciachu…

autor: Wojciech Podjacki

źródło: Liga Obrony Suwerenności

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

To polityczny koniec Merkel? Niemcy oskarżają ją o zdradę stanu i pozywają do sądu

Już od dłuższego czasu kanclerz Niemiec ma poważne problemy związane z kryzysem imigracyjnym. W jej partii dochodzi do buntu, a przychylne jej zazwyczaj media coraz częściej ostro ją krytykują. Atmosfera stała się na tyle napięta, że Niemcy zaczęli składać przeciwko Angeli Merkel pozwy.

Jeszcze we wrześniu w korespondencji z Hamburga Waldemar Maszewski zauważał, że problemy związane z imigrantami stają się coraz poważniejsze i przeradzają się w kryzys polityczny w Niemczech.

Coraz więcej rodzimych publicystów zaczyna wytykać kanclerz Merkel błędy w prowadzonej przez nią polityce wobec najnowszej fali uciekinierów. Landy, którym brakuje pieniędzy na przyjmowanie imigrantów, buntują się coraz bardziej, opozycja atakuje rząd za nieudolność. Nawet we własnych szeregach rośnie bunt wobec nietykalnej do tej pory Angeli Merkel – informował korespondent portalu niezalezna.pl z Hamburga.

Choć przez długi czas Merkel utrzymywała swoją silną pozycję pomimo fali krytyki, z każdym dniem jej wizerunek ulegał systematycznemu pogorszeniu. Co prawda część mediów nadal spowodowanie chaosu związanego z uchodźcami.

Szybka decyzja Merkel o nieograniczonym przyjmowaniu uchodźców i równie szybka o natychmiastowym zamknięciu granic spowodowała ogromne polityczne zamieszanie w całym kraju.

Teraz sprawy w swoje ręce postanowili wziąć sami Niemcy. Jak informuje natemat.pl od pewnego czasu prokuratury w Niemczech zalewane są przez falę pozwów przeciwko Angeli Merkel. Niemcy zarzucają kanclerz zdradę stanu. Tylko do końca października takich oskarżeń wpłynęło ok 400.

Sprawą zajmuje się już niemiecka Prokuratura Generalna. Wnioski o podobnej treści płynęły już wcześniej do władz poszczególnych landów. W opinii komentatorów sprawa staje się coraz bardziej poważna, a w Niemczech coraz więcej osób opowiada się przeciwko przyjmowaniu kolejnych grup uchodźców.

źródło: niezalezna.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Były kanclerz Niemiec Helmut Schmidt nie żyje

Były Kanclerz Niemiec zmarł w wieku 96 lat. Helmut Schmidt nie tylko był politykiem, ale publicystą i filozofem. Przez więcej jak pół wieku był osobowością kształtującą Niemcy.

Urodził się w grudniu 1918 roku w Hamburgu. Do SPD zapisał się w 1946 roku. Urząd Kanclerski sprawował w latach 1974-1982.

Okres ten był szczególnie burzliwy w niemieckiej i europejskiej polityce. Kryzys naftowy. W 1977 roku ” Niemcy przeżywały gorącą jesień” w czasach terroru Frakcji Czerwonej Armii (RAF). Będąc kanclerzem, Helmut Schmidt toczył debatę ws. dozbrojenia NATO.

Często był gościem programów telewizyjnych poświęconych polityce.
Uważany był za autorytet w sprawach polityki. Schmidt krytykował równie zatrudnianie licznej rzeszy polityków, którzy za mało troszczą się o dobro wspólne. „Politycy są powołani do służby dla publicznego dobra, do tego zostali wybrani.” Obecnie niektórzy szli do polityki „żeby kimś zostać, lub kimś być. Dzisiaj jest za dużo tych, którzy przede wszystkim chcą robić karierę – to krytykował polityk SPD. Był sceptyczny wobec obecnej fali imigrantów. Pozostał aktywny w polityce do końca swojego życia.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Antoni Macierewicz o zwrocie wraku i planie konferencji smoleńskiej

Jednym z istotnych problemów są działania quasi prawne podejmowane przez rząd Donalda Tuska, później kontynuowane przez rząd pani Kopacz, które legalizowały działania strony rosyjskiej – mówi Antoni Macierewicz w odpowiedzi na pytania o działania, jakie będzie miał przed sobą nowy rząd ws. odzyskania wraku rządowego tupolewa, który rozbił się 10 kwietnia 2010 r. nad Smoleńskiem. W rozmowie z „Gazetą Polską VOD” przedstawia możliwe działania w tej sprawie.

– Wśród tych quasi prawnych działań było memorandum – podpisane za wiedzą ministra spraw zagranicznych, a więc i premiera – w którym to zgadzano się na to, że czarne skrzynki i inne części samolotu pozostaną w Rosji do zakończenia postępowania sądowego – wskazuje Antoni Macierewicz odnosząc się do decyzji rządu PO-PSL w pierwszym okresie po katastrofie smoleńskiej. – Chcę podkreślić: nie chodzi tylko o śledztwo, w tym dokumencie chodzi o zakończenie całej procedury sądowej, łącznie z wszystkimi odwołaniami, apelacjami – dodaje.

źródło: Gazeta Polska

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Antoni Macierewicz o rządzie PiS: Jesteśmy przygotowani do sprawowania władzy

Wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości zapewnił na antenie telewizji Republika, że jego ugrupowanie jest przygotowane „do sprawowania władzy programowo i personalnie”. Dodał też, że wkrótce Polacy poznają skład nowego rządu. – Będzie to dobry rząd, który spełni podjęte przez nas zobowiązania – podkreślił Antoni Macierewicz.

Wiceszef PiS był gościem programu „W punkt” telewizji Republika. Mówił w nim m.in. o powstającym rządzie Beaty Szydło i o dniu, w którym nowy gabinet zostanie przedstawiony.

Decyzje pozostawiam pani premier Szydło i odpowiednim organom partii. Wierzę, że wybór będzie dobry – powiedział Antoni Macierewicz, pytany o to, czy w piątek poznamy skład nowego rządu.

Dodawał też, że skład rządu negocjują cztery osoby. – Pan prezes i troje członków kierownictwa partii – wyjaśniał, a dopytywany o szczegóły negocjacji odpowiedział: – Proszę mnie zwolnić od odpowiedzi, bo nie potrafię jej udzielić na satysfakcjonującym poziomie.

Zaznaczał też, ze Prawu i Sprawiedliwości zależy na jak najszybszym skompletowaniu rządu, ponieważ „ten okres przejściowy sprawia wrażenie, jakby się przeciągał, a jeszcze media podgrzewają atmosferę”.

Jednocześnie Antoni Macierewicz zapewnił: – Jesteśmy przygotowani do sprawowania władzy programowo i personalnie.

Jeden z tematów rozmowy dotyczył także rozporządzenia szefowej MSW, Tresy Piotrowskiej, o brakowaniu dokumentów.

Urzędnicy, którzy dopuszczą się zniszczenia ważnych dokumentów, będą musieli ponieść konsekwencje. Ustawa nie daje im uprawnień do niszczenia – zaznaczył wiceprezes PiS.

źródło: niezalezna.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Telewizja Republika – Zeznaje Krzysztof Winiawski

Proces w sprawie „Marszałkowskiej” zeznaje Krzysztof Winiawski były przyjaciel Bronisława Komorowskiego:

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Szykuje się sensacja! Kolejne zaskakujące zeznania ws. afery marszałkowej: Ludzie z „ochrony prezydenta Komorowskiego” oferowali pieniądze w zamian za aneks dot. WSI

W 2007 roku Bronisław Komorowski nalegał na mnie, by dostarczyć „jakieś kwity na Prawo i Sprawiedliwość” w zamian za korzyści materialne — mówił w trakcie rozprawy w sprawie tzw. Afery Marszałkowej były przyjaciel Bronisława Komorowskiego, Krzysztof Winiarski. Powiedział również, iż posiadane przez niego informacje zagrażają jego życiu – podaje Telewizja Republika.
Zeznania Winiarskiego muszą być weryfikowane, ale już obecnie brzmią szokująco.
Były prezydent miał być szczególnie zainteresowany tego typu materiałami w kontekście Kaczyńskiego, Macierewicza i Ziobry. Miały również paść pytania o znajomość z Wojciechem Sumlińskim, aneks do raportu z likwidacji WSI oraz o Fundację PRO CIVILI.
Dotarło do mnie, że gdy Komorowski został szefem MON [było to w 2000 r.], rozpaczliwie szukał informacji o swoich kontaktach z Rosjanami i WSI
— powiedział Winiarski.
Wskazywał, że były prezydent bał się jego wiedzy dotyczącej tej fundacji. Podczas procesu Winiarski zadeklarował, że jest w stanie dostarczyć nagrania z zapisem tej rozmowy. Mówił także, że dokumenty na temat fundacji zostały zabrane przez ABW, natomiast notatki z nich on sam ukrył w bezpiecznym miejscu za granicą i może dostarczyć.
W kwestii dostarczenia aneksu z raportu o likwidacji WSI, Komorowski miał naciskać na Winiarskiego jeszcze w lutym ubiegłego roku oferując za to „duże pieniądze”.
W lutym tego roku spotkał się ze mną człowiek, który twierdził, że wysłali go do mnie ludzie określający się jako ochrona Komorowskiego, z propozycją. Sądził, że mam Aneks dot. WSI i materiały ws. PRO CIVILI. (…) Dowiedziałem się, że oni są w stanie zapłacić wysoką cenę za informacje. Takie próby się już zdarzały
— mówił Winiarski.
Świadek podkreślił, że człowiek, który przyszedł do niego w imieniu ochrony prezydenta miał powiązania z gangsterami.
Człowiek, który przyszedł do mnie w imieniu ochrony pana Komorowskiego, był uczestnikiem imprez i grillów z udziałem czołówki „uczciwych inaczej”, bossów, gangsterów. Moja konkluzja jest taka, że jeśli ludzie z ochrony prezydenta wysłają łącznika, przy którym Masa jest małym człowiekiem, to musieli mieć tego świadomość. To pytanie, jaką wiedzę miał prezydent Komorowski
— zastanawiał.
Świadek sugerował też kontakty Komorowskiego z ludźmi związanymi ze Stasi, przemytem broni i generałem Igorem Kopylowem.
Mam listę, mogę pokazać
— deklarował.
Winiarski nie ukrywał, że w związku z zeznaniami, które zdecydował się złożyć – obawia się o swoje życie.
Wystąpię o przywrócenie mi pozwolenia na broń i będę musiał zakupić kamizelkę kuloodporną. Służby przemycają narkotyki, produkują dolary, nie mówię już o handlu bronią. Mówię zupełnie poważnie. To nie są żarty
— mówił w trakcie rozprawy i wskazał, że nie zamierza popełniać samobójstwa.
Dodawał, że w związku z informacjami, jakie posiada wysłał do Donalda Tuska i Ewy Kopacz informacje, że zdeponował posiadane przez niego dokumenty za granicą i jeśli mu się coś stanie media dostaną te informacje…
Winiarski, który składał zeznania przez kilka godzin, wspomniał również o zleceniu zabicia dziennikarza TVN Dariusz Łapińskiego, które otrzymał od Bogusława Bagsika. Winiarski powiadomił o tym prokuraturę, sprawa została jednak umorzona.
Zeznał też, że kiedy pewnego znanego dziennikarza zapytał o Wojciecha Sumlińskiego, ten powiedział, żeby na niego uważał i zrobił wszystko by go skazano.
Pułkownik Aleksander Ł. i Wojciech Sumliński zostali oskarżeni o powoływanie się na wpływy w Komisji Weryfikacyjnej WSI (od końca 2006 r. do stycznia 2007 r.) i próbę „załatwienia pozytywnej weryfikacji płk. Leszka T., w zamian za 200 tys. złotych”. Oficer Leszek T. został jednak ostatecznie zweryfikowany negatywnie.
O Krzysztofie Winiarskim zrobiło się głośno, gdy został on zatrzymany. W media informowały, że Winiarski dysponuje nagraniami niewygodnymi m.in. dla Bronisława Komorowskiego. Czy już wtedy próbowano go zneutralizować?
Jak informowały media Winiarski w przeszłości pracował dla Centralnego Biura Śledczego jako agent o kryptonimie Orzeł. Za swoją pracę był wielokrotnie nagradzany. Brał udział m.in. w rozpracowywaniu mafii paliwowej, czy gangów.
Zeznania Winiarskiego to już kolejne zaskakujące i szokujące tezy, jakie padły w czasie procesu dot. Afery Aneksowej. Kilka tygodnik temu zeznania złożył Tomasz B., były oficer ABW, który ujawnił, że otrzymał zlecenie z Agencji, by wziąć udział w prowokacji wymierzonej w Komisję Weryfikacyjną.
Jak zakończy się proces Sumlińskiego? Szykuje się polityczna bomba…
ansa/ TV Republika/ Wprost.pl
źródło: wPolityce.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Do Polski przyjechało niemal 140 obserwatorów z całej Europy i Kanady. Trafią do komisji nie tylko w dużych miastach, ale i w małych wioskach

Do Polski przyjechało niemal 140 obserwatorów z całej Europy i Kanady. Stowarzyszenie Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy rozesłało ich po całej Polsce. Będą we wszystkich województwach – od Szczecina do Rzeszowa, od Suwałk do Wałbrzycha i od Gdańska po Katowice.
Trafiają nie tylko do dużych miast, ale i do małych wiosek. Przyjechali między innymi: z Kanady, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Włoch, Czech, Słowacji, Litwy, Białorusi, Hiszpanii, Kazachstanu, Turcji, Niemiec, Ukrainy, Gruzji, Armenii, Węgier i Francji.
Są wśród nich znane osobistości. Z Kanady przyleciał David Kilgour, który przez 26 lat pełnił funkcję Sekretarza Stanu Kanady, wielki przyjaciel Polski, organizujący między innymi pomoc Polakom w stanie wojennym. Postanowił on zapoznać się z pracą komisji nie tylko w Warszawie, ale pojechał też do Torunia. Ze Szwecji przybył Man-Yang Ng – emigrant chiński znany ekspert od światowej ekonomii. Jest z Armenii Paruir Hayrikyan – dysydent – współpracownik Władymira Bukowskiego. Z Francji przyjechał też Idigov Akhyad członek władz Czeczenii za Prezydentury Dudajeva. W Polsce jest także wdowa po Prezydencie Dudajewie. Obserwuje wybory także Oleś Szewczenko, wieloletni więzień sowieckich łagrów i poseł na sejm pierwszej kadencji niepodległej Ukrainy. Wśród Obserwatorów jest też doradca Vitautasa Landsbergisa Andrus Tuczkus i tłumacz literatury polskiej na język litewski.
Przyjechali dziennikarze z kilku krajów między innymi z Czech i Ukrainy. Petruska Sustrova była opozycjonistka a w wolnych Czechach Wiceminister Spraw Wewnętrznych stoi na czele grupy dziennikarskiej, która wraz z obserwatorami zagranicznymi obserwuje wybory w Polsce.
Ciekawostką jest przyjazd do Warszawy Miss Kanady, która również uczestniczy w obserwacji wyborów.
Biuro Wyborcze Stowarzyszenia Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy od godziny 15.00 będzie urzędowało w salce Hotelu ARAMIS przy ul. Mangalia 3 w Warszawie. Tam też odbędzie się konferencja prasowa z Miss Kanady.

autor: Jadwiga Chmielowska
Jadwiga Chmielowska, działaczka opozycji niepodległościowej, Członek Zarządu Regionu Śląsko -Dąbrowskiego „Solidarności” w latach 1980-81, jedna z przywódców podziemia solidarnościowego, ścigana od 13 grudnia 1981 do sierpnia 1990r listem gończym. Z wykształcenia mgr inż. elektronik, dziennikarz. Była dziennikarka TVP a obecnie publicystka, Skarbnik Zarządu Głównego Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, v-ce przewodnicząca Federacji Mediów Niezależnych i Przewodnicząca Ruchu Edukacji Narodowej. Mieszka na Śląsku.

źródło: wPolityce.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites