Archive | Ogólnie

Rotmistrz Witold Pilecki – bohater niezłomny. W Żywcu pamięć o nim trwa

13 maja 1901 roku urodził się Witold Pilecki – jeden z największych bohaterów polskiego podziemia i symbol niezłomnej walki o wolność. Jego życie stało się świadectwem odwagi, poświęcenia i bezgranicznej miłości do Ojczyzny. Dobrowolnie trafił do niemieckiego obozu koncentracyjnego KL Auschwitz, gdzie organizował ruch oporu i przekazywał światu informacje o zbrodniach III Rzeszy. Po wojnie został zamordowany przez komunistyczne władze Polski.

Patriotyczne początki

Pilecki pochodził z rodziny silnie związanej z tradycją patriotyczną i Kresami Wschodnimi. Urodził się w Ołońcu na terenie dzisiejszej Rosji, jednak dzieciństwo i młodość spędził w Wilnie. Już od najmłodszych lat angażował się w działalność harcerską i niepodległościową.

W czasie wojny polsko-bolszewickiej walczył w obronie odradzającej się Polski. Brał udział między innymi w walkach pod Grodnem oraz podczas Bitwa Warszawska. Po zakończeniu wojny prowadził gospodarstwo rolne i służył jako oficer rezerwy kawalerii w II Rzeczypospolitej.

Dobrowolnie poszedł do Auschwitz

Po wybuchu II wojny światowej Pilecki walczył w kampanii wrześniowej, a następnie zaangażował się w działalność konspiracyjną. W 1940 roku podjął decyzję, która do dziś uznawana jest za jeden z najbardziej heroicznych czynów w historii II wojny światowej – celowo dał się aresztować Niemcom, aby przedostać się do KL Auschwitz.

W obozie stworzył Związek Organizacji Wojskowych – tajną siatkę oporu działającą wśród więźniów. Organizował pomoc, podtrzymywał morale osadzonych i przekazywał na zewnątrz informacje o niemieckich zbrodniach. To właśnie dzięki niemu świat otrzymał jedne z pierwszych raportów opisujących skalę ludobójstwa dokonywanego w Auschwitz.

W 1943 roku po blisko trzech latach niewoli zdołał uciec z obozu i kontynuował walkę w strukturach polskiego podziemia.

Walka do końca

Po ucieczce z Auschwitz działał w Armii Krajowej. W czasie Powstania Warszawskiego walczył początkowo jako szeregowy żołnierz, a później dowodził jednym z oddziałów zgrupowania Chrobry II.

Po zakończeniu wojny, na rozkaz Władysława Andersa, wrócił do Polski, by prowadzić działalność wywiadowczą. Zbierał informacje o represjach wobec żołnierzy Armii Krajowej oraz działaniach komunistycznych władz narzuconych Polsce po wojnie.

Ofiara komunistycznego terroru

W 1947 roku został aresztowany przez funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. Podczas brutalnego śledztwa był torturowany i oskarżony między innymi o działalność szpiegowską na rzecz polskiego rządu na emigracji.

15 marca 1948 roku sąd wojskowy wydał na niego wyrok śmierci. Ówczesny prezydent Bolesław Bierut nie skorzystał z prawa łaski. Rotmistrz Witold Pilecki został zamordowany 25 maja 1948 roku w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Przez dziesięciolecia komunistyczne władze próbowały wymazać jego nazwisko z historii Polski.

Pamięć o bohaterze trwa również w Żywcu

Dziś Witold Pilecki jest symbolem niezłomności i bohaterstwa. Jego imię noszą szkoły, ulice i ronda w całej Polsce. Dzięki staraniom Klubu Gazety Polskiej w Żywcu również w Żywcu uhonorowano pamięć rotmistrza.

Rondo imienia Rotmistrza Witolda Pileckiego znajduje się na skrzyżowaniu Alei Jana Pawła II z ulicą Handlową w Żywcu. To miejsce przypomina mieszkańcom o człowieku, który do końca pozostał wierny wartościom: wolności, honorowi i niepodległej Polsce.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Żywiecki Klub „Gazety Polskiej” ponownie domaga się odebrania medalu Andrzejowi Gduli

W dniu wczorajszym przewodniczący Żywieckiego Klubu „Gazety Polskiej” złożył do Urzędu Miasta Żywca oficjalny wniosek o odebranie Medalu za Zasługi dla Miasta Żywca Andrzejowi Gduli. Uzasadnieniem inicjatywy ma być pełnienie przez niego wysokich funkcji państwowych w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w tym stanowiska wiceministra spraw wewnętrznych oraz zastępcy ministra gen. Czesława Kiszczaka.

Według autorów wniosku, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych PRL było jednym z głównych filarów komunistycznego aparatu władzy, odpowiedzialnym za utrzymywanie systemu represji, ograniczanie swobód obywatelskich oraz działania wymierzone przeciwko opozycji demokratycznej i środowiskom niepodległościowym. Zdaniem członków Klubu osoby zajmujące najwyższe stanowiska w strukturach państwowych PRL ponoszą moralną i polityczną odpowiedzialność za funkcjonowanie systemu, który przez dziesięciolecia pozbawiał Polaków podstawowych praw i wolności.

W treści wniosku podkreślono, że samo sprawowanie tak wysokich funkcji w komunistycznym aparacie państwowym stoi w sprzeczności z ideą honorowego wyróżniania osób zasłużonych dla lokalnej wspólnoty w wolnej i demokratycznej Polsce. Do dokumentu została dołączona lista podpisów mieszkańców oraz osób popierających inicjatywę.

Jak zaznaczają przedstawiciele Żywieckiego Klubu „Gazety Polskiej”, poparcie dla działań wyraziły również osoby zasłużone dla walki o niepodległość Polski. Wśród nich wymieniono śp. Ryszarda Kapuścińskiego — wieloletniego prezesa Klubów „Gazety Polskiej”, działaczkę Solidarności Walczącej Jadwigę Chmielowską, ściganą w latach 1982–1990 listem gończym przez władze PRL, a także historyka i publicystę Leszka Żebrowskiego.

Autorzy inicjatywy zwracają uwagę na symboliczny wymiar podjętych działań. Zaledwie kilka dni wcześniej, 7 maja, w Kamesznicy odbył się pochówek szczątków żołnierzy wyklętych zamordowanych przez aparat komunistyczny podporządkowany okupantowi sowieckiemu. W opinii członków Klubu wydarzenie to przypomina o tragicznych losach polskich patriotów represjonowanych przez struktury bezpieczeństwa PRL, w tym resort spraw wewnętrznych.

„Broniąc honoru pomordowanych żołnierzy, Żywiecki Klub Gazety Polskiej 11 maja powiedział stanowcze NIE!” — podkreślają inicjatorzy wniosku.

Obecnie oczekiwane jest stanowisko władz miasta oraz decyzja dotycząca dalszego procedowania sprawy.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Państwowe uroczystości pogrzebowe Żołnierzy NSZ w Kamesznicy. Hołd dla ofiar operacji „Lawina”

7 maja 2026 roku Kamesznica stała się miejscem wyjątkowych i podniosłych uroczystości państwowych poświęconych pamięci 58 żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych, zamordowanych w ramach komunistycznej operacji „Lawina”. Tego dnia odbył się uroczysty pogrzeb odnalezionych szczątków bohaterów podziemia niepodległościowego oraz otwarcie nowego Cmentarza Wojennego Żołnierzy NSZ przy ul. Beskidzkiej.

W wydarzeniu uczestniczył Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki, przedstawiciele władz państwowych i samorządowych, Wojska Polskiego, organizacji patriotycznych, duchowieństwa, a także licznie zgromadzeni mieszkańcy regionu i rodziny poległych.

Uroczystości rozpoczęły się od wystawienia trumien ze szczątkami żołnierzy w Kaplicy Matki Bożej Szkaplerznej na Grapce. Atmosfera modlitwy, ciszy i zadumy towarzyszyła wszystkim uczestnikom ceremonii, którzy oddali hołd bohaterom walczącym o niepodległą Polskę.

Następnie odprawiona została uroczysta msza święta polowa, podczas której modlono się za poległych żołnierzy oraz za wszystkich, którzy w czasach komunistycznego terroru pozostali wierni idei wolnej Ojczyzny.

W dalszej części uroczystości odbyły się oficjalne wystąpienia. Głos zabrali przedstawiciele władz państwowych, wojska oraz środowisk patriotycznych. W swoich przemówieniach podkreślali oni bohaterstwo żołnierzy NSZ oraz znaczenie przywracania im należnego miejsca w historii Polski.

Kulminacyjnym momentem ceremonii był pochówek szczątków 58 żołnierzy na nowo utworzonym Cmentarzu Wojennym Żołnierzy NSZ przy ul. Beskidzkiej. Przy asyście wojskowej i dźwiękach salwy honorowej bohaterowie spoczęli w poświęconej ziemi, zyskując po latach godny pochówek i należną pamięć.

Warto podkreślić znaczący udział środowisk lokalnych i patriotycznych w organizacji oraz pielęgnowaniu pamięci o Żołnierzach Niezłomnych. Szczególnie aktywny od lat pozostaje Żywiecki Klub Gazety Polskiej, którego członkowie regularnie angażują się w inicjatywy patriotyczne, uroczystości rocznicowe oraz działania edukacyjne związane z historią podziemia niepodległościowego. Istotnym faktem jest również to, że Klub posiada swojego reprezentanta w starostwie, co sprzyja wspieraniu inicjatyw służących zachowaniu pamięci historycznej regionu.

Uroczystości w Kamesznicy były nie tylko aktem godnego pochówku bohaterów, ale także ważną lekcją historii i patriotyzmu. Pokazały, że pamięć o Żołnierzach Niezłomnych pozostaje żywa, a ich ofiara nadal stanowi fundament współczesnej tożsamości narodowej.

Wystąpienie Prezydenta Karola Nawrockiego


Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Pamięć, która zobowiązuje – o konieczności konsekwencji w życiu publicznym

Są momenty, w których nie chodzi już o bieżącą politykę, lecz o coś znacznie głębszego – o fundamenty wspólnoty. Takim fundamentem jest pamięć. Nie ta wybiórcza i wygodna, lecz uczciwa, wymagająca i zobowiązująca. Pamięć o ludziach, którzy w najtrudniejszych czasach podejmowali decyzje o najwyższej cenie.

Postacie takie jak Stanisław Sojczyński nie są jedynie elementem historii. Są punktem odniesienia. Symbolem odwagi, niezłomności i wierności zasadom w rzeczywistości, w której za te wartości płaciło się życiem. Ich los nie może być sprowadzany do jednego z wielu równorzędnych epizodów – bo nie był równorzędny.

Dlatego właśnie sposób, w jaki państwo i jego przedstawiciele operują symbolami – odznaczeniami, uroczystościami, obecnością w określonych wydarzeniach – ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać. Order Odrodzenia Polski nie jest wyłącznie odznaczeniem administracyjnym. Jest znakiem uznania, ale też komunikatem: kogo i jakie postawy państwo stawia jako wzór.

Silna wspólnota nie może istnieć bez jasnej hierarchii wartości. A ta hierarchia wymaga konsekwencji. Jeżeli symbole najwyższego uznania są stosowane w sposób, który zaciera różnice między postawami fundamentalnie odmiennymi, wówczas przestają pełnić swoją funkcję. Zamiast budować – rozmywają. Zamiast jednoczyć – wprowadzają chaos znaczeń.

Nie chodzi tu o wykluczanie kogokolwiek z przestrzeni publicznej. Chodzi o proporcje, o świadomość znaczenia gestów, o odpowiedzialność za przekaz, jaki kierowany jest do społeczeństwa – szczególnie do młodego pokolenia. Bo to ono uczy się poprzez symbole, a nie tylko poprzez podręczniki.

Kryzys zaufania, który coraz częściej odczuwają obywatele, nie bierze się znikąd. Rodzi się tam, gdzie deklaracje rozmijają się z działaniami, gdzie wartości przestają być trwałym punktem odniesienia, a stają się narzędziem doraźnym. Tam, gdzie brakuje spójności – znika wiarygodność.

Dlatego dziś potrzebna jest nie kolejna reakcja, lecz konsekwentna postawa. Oparta na trzech filarach: prawdzie, pamięci i odpowiedzialności. Prawdzie – bo bez niej każda narracja staje się konstrukcją chwilową. Pamięci – bo to ona buduje tożsamość. Odpowiedzialności – bo każde słowo i każdy gest w przestrzeni publicznej ma swoje konsekwencje.

Silna narracja nie krzyczy. Silna narracja trwa. Jest rozpoznawalna, spójna i odporna na zmienne okoliczności. Opiera się na wartościach, które nie podlegają negocjacji, i na faktach, które nie wymagają reinterpretacji zależnej od chwili.

Jeżeli chcemy budować przyszłość, która ma sens – musimy wiedzieć, na czym stoimy. A stoimy na historii, która nie jest ani wygodna, ani prosta, ale jest nasza. I właśnie dlatego zobowiązuje.

Zdjęcie: IPN

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czy Janusz Kowalski odkrył regułę polskiej prawicy? Odejście z PiS jako sygnał większego kryzysu

Decyzja Janusza Kowalskiego o odejściu z Prawa i Sprawiedliwości została przedstawiona jako protest przeciwko „układom lokalnym”, politycznemu oportunizmowi i tolerowaniu ludzi, którzy – w jego ocenie – nigdy nie powinni znaleźć się w partii. Sam polityk podkreślał, że „wszystko ma swoje granice” i że od wielu miesięcy alarmował kierownictwo ugrupowania o problemach widocznych szczególnie na Lubelszczyźnie. Pytanie jednak brzmi: czy Kowalski po prostu trafił na wyjątkowo patologiczny okręg, czy też ujawnił mechanizm obecny szerzej – również w innych regionach Polski?

To pytanie wykracza daleko poza personalny konflikt i dotyka jednej z najważniejszych słabości współczesnych partii politycznych: rozdźwięku między centralnymi hasłami a lokalną praktyką.

Centrala mówi o wartościach, lokalni działacze o wpływach

W swoim nagraniu Kowalski nakreślił obraz partii, która na poziomie ogólnopolskim mówi o odbudowie silnej prawicy, walce z rządem i mobilizacji ideowej, podczas gdy na dole funkcjonują lokalne układy, personalne zależności i polityka oparta bardziej na stanowiskach niż ideach. W jego relacji pojawiają się oskarżenia o współpracę z dawnymi przeciwnikami politycznymi, tolerowanie ludzi związanych wcześniej z innymi środowiskami oraz skupienie części działaczy na radach nadzorczych i spółkach.

To nie jest problem wyłącznie jednej partii. W praktyce niemal każda duża organizacja polityczna w Polsce przechodzi podobną ewolucję. Im dłużej ugrupowanie pozostaje silne, tym bardziej rozbudowuje lokalne struktury, a wraz z nimi rośnie znaczenie ludzi skutecznych organizacyjnie, ale niekoniecznie ideowych. Partie zaczynają przypominać federacje lokalnych środowisk, które często kierują się własnym interesem politycznym i ekonomicznym.

Kowalski uderzył właśnie w ten mechanizm. Zwrócił uwagę, że wyborcy widzą rozdźwięk między deklaracjami a rzeczywistością. I być może właśnie dlatego jego wystąpienie wywołało tak duże zainteresowanie.

Problem nie dotyczy tylko Lubelszczyzny

Można oczywiście uznać, że okręg lubelski był szczególnie trudny, obciążony konfliktami personalnymi i lokalnymi napięciami. Jednak historia polskiej polityki pokazuje, że podobne zarzuty regularnie pojawiają się w różnych częściach kraju — niezależnie od barw partyjnych.

W wielu regionach polityka samorządowa i parlamentarna od lat opiera się na nieformalnych sieciach zależności: lokalnych przedsiębiorcach, spółkach komunalnych, stanowiskach i wzajemnych usługach politycznych. Partie centralne często przymykają na to oko, dopóki struktury dowożą wynik wyborczy. Problem pojawia się wtedy, gdy wyborcy zaczynają odbierać ugrupowanie nie jako ruch ideowy, lecz system lokalnych interesów.

W tym sensie Kowalski prawdopodobnie nie odkrył wyjątku, ale raczej nazwał zjawisko, o którym w polityce mówi się od dawna półgłosem.

„Opcja zero” — polityczny idealizm czy nierealny projekt?

Szczególnie mocno wybrzmiało jego wezwanie do „oczyszczenia” partii i zastosowania „opcji zero”. To język radykalny, ale zrozumiały z punktu widzenia polityka, który chce odzyskać wiarygodność ideową. Problem polega na tym, że duże partie bardzo rzadko decydują się na głębokie czystki wewnętrzne. Powód jest prosty: mogłyby utracić lokalne struktury, wpływy i zdolność mobilizacji wyborców.

Tu właśnie pojawia się zasadniczy konflikt między politycznym idealizmem a pragmatyzmem. Kowalski zdaje się uważać, że bez odbudowy zasad prawica nie odzyska zaufania społecznego. Kierownictwa dużych partii zwykle odpowiadają jednak inaczej: najpierw trzeba wygrać wybory, a dopiero potem porządkować struktury.

Historia pokazuje, że często kończy się to odkładaniem reform na później — aż do kolejnej porażki.

Wyborcy coraz mniej tolerują hipokryzję

Najciekawszym elementem całej sprawy może być jednak nie samo odejście Kowalskiego, lecz diagnoza dotycząca wyborców. Polityk wielokrotnie podkreślał, że „ludzie widzą”. To krótkie stwierdzenie dobrze oddaje zmianę, jaka zaszła w polskiej polityce ostatnich lat.

Dzięki mediom społecznościowym lokalne konflikty, nominacje czy kontrowersyjne powiązania przestają być sprawą zamkniętą w powiecie. Wyborcy coraz szybciej dostrzegają rozdźwięk między przekazem centralnym a praktyką lokalną. Partie nie mogą już tak łatwo kontrolować narracji.

To problem szczególnie dotkliwy dla ugrupowań odwołujących się do moralnej wiarygodności i konserwatywnego etosu. Im silniej partia mówi o zasadach, tym mocniej szkodzi jej każdy przypadek politycznego cynizmu.

Sygnał ostrzegawczy dla całej sceny politycznej

Odejście Janusza Kowalskiego można interpretować na dwa sposoby. Pierwszy: jako kolejny personalny konflikt i próbę budowania własnej pozycji politycznej. Drugi — znacznie ciekawszy — jako sygnał ostrzegawczy pokazujący zmęczenie części wyborców partyjnym klientelizmem i lokalnymi układami.

Jeśli Kowalski ma rację, problem nie ogranicza się do jednego okręgu ani jednej partii. Dotyczy całego modelu funkcjonowania polskiej polityki, w której centralne idee coraz częściej przegrywają z lokalną pragmatyką.

A wtedy pytanie nie brzmi już, dlaczego odszedł Janusz Kowalski. Znacznie ważniejsze staje się inne: ilu wyborców wcześniej „wysiadło” po cichu, nie publikując żadnego nagrania.

Zdjęcie: Janusz Kowalski X.com

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

ORĘDZIE PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ

Obywatele Rzeczypospolitej

Po upływie jedenastu lat od chwili rozpoczęcia wojny mamy prawo skonstatować, iż polityka rozpoczęta w Teheranie i Jałcie zaczyna wydawać takie właśnie skutki, jakich spodziewały się nie tylko wszystkie kolejne rządy polskie od chwili cofnięcia im uznania, ale i cały Naród Polski tak w Kraju, jak i na uchodźstwie z nielicznymi tylko wyjątkami.

Wypadki rozgrywające się obecnie na Dalekim Wschodzie są tylko jednym z etapów rozwoju polityki pojałtańskiej. W jakim tempie pójdą te wypadki i do czego doprowadzą w obecnej fazie swego rozwoju nikt nie jest w stanie przewidzieć. Ale jedna rzecz jest pewna, że końca stanu, jaki istnieje w stosunkach międzynarodowych, nie da się osiągnąć za pomocą zwalczania jedynie symptomów choroby, którą przechodzi świat. Symptomy te są wynikiem kombinacji dwóch imperializmów, które uzupełniają się wzajemnie, a mianowicie imperializmu sowieckiego z imperializmem komunistycznym. Oba te imperializmy złączone totalitarnym systemem sowieckim przedstawiają siłę nie tylko dlatego, że skorzystały z danego im od końca działań wojennych czasu, aby uzbroić jak największe siły, czerpiąc je z nieograniczonego wprost rezerwuaru ludzkiego, jakim rozporządzają, ale i dlatego, że potrafiły stworzyć w wielu państwach demokratycznych znaczne zastępy ludzi opanowanych mistrzowską propagandą, którzy czasem nawet bezwiednie pracują na rzecz totalitarnego imperializmu państwa sowieckiego, a nie dla dobra mas robotniczych, jak to im tłumaczą agenci Moskwy.

Dziś walka przeciwko takiemu stanowi rzeczy jest bardzo ciężka. Musi ona opierać się nie tylko na sile fizycznej, ale i na sile moralnej. Możemy przypuszczać, że mimo poważnych zaniedbań Świat Zachodni w rezultacie osiągnie taki rozwój swego potencjału wojennego, że jego zbrojenia przewyższą możliwości rozwijania się Wschodu. Świat Zachodni posiada też daleko większe od sowieckiego siły moralne w postaci jego wszystkiego, co daje cywilizacja chrześcijańska niosąca za sobą wolność i poszanowanie jednostki. Ale ideą aby zwyciężyć musi być czujność. Świat Zachodni musi zrozumieć, że idzie walka o przyszłość ludzkości, a nie o przejściowe korzyści dla stron walczących. W takiej walce nie ma miejsca na fałsz i obłudę. Dziś nie można trwałego pokoju budować na równowadze sił fizycznych, jak to czyniono dotychczas, gdyż walka idzie o panowanie jednej z dwóch wykluczających się nawzajem idei. Trudno byłoby się łudzić, kto by przypuszczał, że idea chrześcijańska i komunistyczna mogą trwale żyć jedna obok drugiej. Mogłoby to być tylko krótsze lub dłuższe zawieszenie walki, trwające do chwili, gdy świat komunistyczny poczuje się na siłach do dalszej ekspansji.

W tej sytuacji jasnym jest — dla każdego kto zna choć trochę naszą historię — po której stronie jest miejsce Narodu Polskiego. Ale kto zna jego obecne położenie, ten wie jakimi trudnościami i niebezpieczeństwami jest ono najeżone. Będąc pod obcą okupacją i odcięty od prawdziwych informacji o tym, co się dzieje poza jego granicami — Naród Polski w Kraju nie ma możności swobodnego pobierania żadnych informacji, a podjęcie w tych warunkach jakiejkolwiek akcji z jego strony mogłoby narazić go na nieobliczalne straty. Ma on więc prawo żądać od swych legalnych władz, znajdujących się na wolnym świecie, aby one wskazały mu drogę, po której ma iść. My nie spełnilibyśmy swego obowiązku wobec Ojczyzny, dla wykonania którego pozostaliśmy na uchodźstwie, gdybyśmy w tych decydujących chwilach nie zjednoczyli się, aby wspólnymi siłami obmyślić sposób ratowania Rzeczypospolitej. Nie ma bowiem chyba żadnego stronnictwa lub ugrupowania stronnictw, które w tak trudnej sytuacji mogłoby uważać, że samo potrafi sprawę naszą rozwiązać i które gotowe byłoby wziąć na siebie całą odpowiedzialność za losy Państwa, tym bardziej, że w miarę rozwoju wypadków warunki, w których się znajdujemy, będą się zmieniać, a trudności piętrzące się przed nami mogą rosnąć.

W takiej chwili, jak obecna, żadne różnice przekonań politycznych lub społecznych, żadne interesy partyjne lub osobiste nie mogą służyć nikomu za pretekst, ani do roszczenia sobie wyłącznego prawa kierowania sprawami polskimi, ani do odmowy oddania całych swych sił dla wspólnej pracy nad odzyskaniem niepodległości, wolności i całości Ojczyzny.

Londyn, dnia 1 września 1950 r. August Zalewski

Źródło: Instytut Polski i Muzeum Sikorskiego w Londynie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Rzeczpospolita na uchodźstwie – legalne państwo, które świadomie przemilczano

To nie była luka w wiedzy. To była decyzja.

Przez ponad pół wieku istniało legalne Państwo Polskie na uchodźstwie, oparte na Konstytucji z 1935 roku, z zachowaną ciągłością urzędu Prezydenta RP i rządu. Po 1989 roku fakt ten nie został zakwestionowany – został zignorowany. Świadomie. Systemowo. Z premedytacją.

Dlaczego? Bo uznanie tej prawdy burzyłoby fundamenty III RP.

Państwo, które nigdy nie skapitulowało

Polska nie podpisała aktu kapitulacji. Nie rozwiązała swoich władz. Nie zrzekła się suwerenności. Nie istniał żaden akt prawny, który likwidowałby Rzeczpospolitą Polską po wrześniu 1939 roku. Wręcz przeciwnie – Konstytucja kwietniowa wyraźnie przewidywała funkcjonowanie państwa w warunkach wojny i okupacji.

Urząd Prezydenta RP był kontynuowany. Kolejne rządy działały legalnie. Zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi nie wygasło. Państwo istniało – choć wypchnięte poza swoje terytorium.

Te fakty są znane. Dlaczego więc latami mówiono Polakom, że „państwo upadło”?

Jałta jako alibi dla bezprawia

Konferencja jałtańska była brutalnym dyktatem politycznym trzech mocarstw. Nie była traktatem konstytucyjnym, nie była decyzją narodu polskiego, nie miała żadnej mocy prawnej do likwidacji polskiej państwowości.

A jednak to właśnie Jałtę uczyniono alibi dla uznania władz narzuconych przez Moskwę. Zrobiono to świadomie, wiedząc, że jest to sprzeczne z legalizmem konstytucyjnym II RP.

Czy ktoś w III RP kiedykolwiek postawił pytanie o legalność tego „alibi”?

PRL – uzurpacja, nie państwo prawa

Polska Rzeczpospolita Ludowa nie powstała na podstawie Konstytucji RP. Nie była wynikiem legalnej sukcesji władzy. Była tworem okupacyjnym, zabezpieczonym przemocą Armii Czerwonej, NKWD i aparatu represji.

Mimo to po 1989 roku nie przeprowadzono żadnego dochodzenia ustrojowego, które zbadałoby, czy PRL w ogóle spełniała kryteria legalnego państwa polskiego. Nie było trybunału, komisji, aktu prawnego, który jasno nazwałby tę władzę uzurpacją.

To nie było przeoczenie. To była kalkulacja.

Londyn – niewygodny dowód

Przez ponad 50 lat istniał legalny Prezydent RP na uchodźstwie. Istniał rząd. Istniały akty prawne, nominacje, przysięgi. Istniały insygnia władzy – symbole ciągłości państwa, a nie muzealne rekwizyty.

Akt przekazania insygniów w 1990 roku był momentem krytycznym. Można było wtedy dokonać pełnej restytucji państwa, jasno wskazując, że III RP jest kontynuacją legalnej Rzeczypospolitej, a PRL – bezprawnym epizodem.

Nie zrobiono tego.

Dlaczego? Bo oznaczałoby to:

  • podważenie legalności tysięcy aktów prawnych,
  • odpowiedzialność elit wywodzących się z aparatu PRL,
  • konieczność nazwania rzeczy po imieniu: uzurpacja.

Zmowa milczenia elit

Po 1989 roku w Polsce nie doszło do restytucji państwa, lecz do jego politycznego przepisania. Wybrano narrację „nowego początku”, bo była bezpieczna dla wszystkich stron kompromisu.

Legalna Rzeczpospolita na uchodźstwie była przeszkodą. Trzeba ją było zdegradować do roli symbolu, ciekawostki historycznej, sentymentu emigracyjnego.

I to się udało. Na lata.

Prawda, której nie da się już zatrzymać

Uznanie ciągłości państwa polskiego oznaczałoby dziś konieczność odpowiedzi na pytania, których wciąż boją się zadawać politycy, prawnicy i historycy głównego nurtu:

  • kto miał prawo rządzić Polską po 1945 roku?
  • na jakiej podstawie prawnej oparto III RP?
  • czy niepodległość została przywrócona, czy tylko ogłoszona?

Dlatego ta sprawa wraca. I będzie wracać.

Bo Rzeczpospolita nie zginęła.
Została zagłuszona.
A milczenie – jak każde bezprawie – ma swój termin ważności.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Zabójcza nowoczesność

Zacznijmy od niewinnych kwiatków. Każda Polka otrzymuje bukiet z takiej, lub innej okazji. Dawnymi czasy róże pachniały. Zachował się jeszcze nawyk ich wąchania, to niezrozumiałe dla młodego pokolenia. Teraz pachną co najwyżej nowoczesne toalety. Bukiety róż wyglądają świeżo w chwili ich wręczania. Użycie dołączonego do nich preparatu na długi żywot kwiatów kończy go radykalnie.

Zabójcza nowoczesność dba przede wszystkim o żywność, bo ta przysparza pacjentów koncernom farmaceutycznym. Nikt się już nie dziwi, że każde urządzenie psuje się natychmiast po okresie gwarancji, bo tak jest zaprogramowane. Ogłupianie klienta, to sztuka podstawowa, którą powinien posiąść nie tylko oszukujący, ale też oszukiwany.

   Konserwatyści często demaskują obłudę i głupotę „nowoczesności”, ale i oni nie tykają jednej dziedziny – opakowań. To taka „święta krowa”, nie do ruszenia. Można oczywiście pokazywać plaże zapełnione śmieciami, można ubolewać nad zanieczyszczeniem środowiska, ale nikt nie odważy się zaproponować powrotu, chociażby do opakowań szklanych, zamiast plastiku. Może by spróbować?

Źródło: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

24 kwietnia na rynku żywieckim stanął namiot Klubu Gazety Polskiej w Żywcu. Członkowie klubu oraz Suwereni 2RP wspólnie upamiętnili 91. rocznicę uchwalenia konstytucji z 23 kwietnia 1935 roku

24 kwietnia na rynku w Żywcu odbyło się wydarzenie upamiętniające 91. rocznicę uchwalenia konstytucji z 23 kwietnia 1935 roku. Z tej okazji stanął namiot Klubu Gazety Polskiej w Żywcu, który stał się miejscem spotkań, rozmów oraz działań obywatelskich.

Inicjatorzy wydarzenia – członkowie lokalnego klubu oraz przedstawiciele środowiska Suwereni 2RP – podkreślali znaczenie konstytucji kwietniowej. W trakcie spotkania przypominano najważniejsze założenia tego aktu prawnego.

Wydarzenie miało również wymiar aktywizujący mieszkańców. Zarówno żywczanie, jak i osoby przyjezdne, mogli wziąć udział w podpisywaniu petycji dotyczącej restytucji konstytucji z 1935 roku. Organizatorzy zachęcali do refleksji nad współczesnym porządkiem konstytucyjnym oraz do angażowania się w inicjatywy obywatelskie.

Podpisy pod petycją zbierane są nie tylko w formie tradycyjnej, ale również elektronicznej. Osoby zainteresowane mogą wyrazić swoje poparcie poprzez platformę internetową, gdzie dostępna jest petycja w sprawie restytucji porządku konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej opartego na konstytucji z dnia 23 kwietnia 1935 roku.

W trakcie uroczystości można było również pozyskać książki poświęcone historii Żołnierzy Wyklętych oraz materiały patriotyczne. Były one dostępne w formie datków przeznaczonych na cele działalności Fundacji im. Kazimierza Wielkiego. Inicjatywa ta spotkała się z zainteresowaniem uczestników, którzy chętnie wspierali działania fundacji, jednocześnie pogłębiając swoją wiedzę historyczną.

Przypominamy również, że do końca kwietnia można przekazać 1,5% podatku na rzecz Fundacji im. Kazimierza Wielkiego:
KRS: 0000320750
Cel szczegółowy: „Żywiec”

Organizatorzy zapowiadają kontynuację działań informacyjnych i edukacyjnych, mających na celu zachęcanie obywateli do aktywnego udziału w życiu publicznym.

Petycja: https://www.petycjeonline.com/petycja_w_sprawie_restytucji_porzdku_konstytucyjnego_rzeczypospolitej_polskiej_konstytucji_z_dnia_23_kwietnia_1935_r

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

UZASADNIENIE PRAWNE AKTU RESTYTUCJI PORZĄDKU KONSTYTUCYJNEGO RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ (Konstytucji z dnia 23 kwietnia 1935 r.)

I. Charakter prawny Aktu Restytucji

Akt Restytucji Porządku Konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej nie stanowi aktu ustawodawczego w rozumieniu prawa stanowionego ani aktu pochodzącego od istniejących organów władzy publicznej. Jego źródłem jest pierwotna władza konstytucyjna Narodu, rozumiana w doktrynie prawa konstytucyjnego jako zdolność wspólnoty politycznej do samodzielnego ustanowienia bądź odtworzenia podstawowego porządku ustrojowego państwa.

Władza konstytucyjna pierwotna:

  • nie jest delegowana,
  • nie wynika z obowiązującej konstytucji,
  • nie podlega ograniczeniom prawa pozytywnego.

Akt Restytucji funkcjonuje zatem ponad i poza istniejącym porządkiem normatywnym, gdyż jego przedmiotem jest rozstrzygnięcie o legalności samego tego porządku.


II. Legalność Konstytucji kwietniowej z 1935 r.

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 kwietnia 1935 r. została uchwalona:

  • przez konstytucyjnie umocowany Sejm i Senat,
  • podpisana przez Prezydenta RP,
  • ogłoszona w Dzienniku Ustaw,
  • wprowadzona w życie zgodnie z obowiązującym prawem.

Z punktu widzenia formalnej teorii prawa była ona najwyższym aktem normatywnym II Rzeczypospolitej.

Konstytucja ta:

  • nie została nigdy skutecznie derogowana,
  • nie została uchylona w trybie przez nią samą przewidzianym,
  • nie została zniesiona przez akt Narodu jako suwerena.

Wszelkie zmiany ustrojowe po 1944 r. miały charakter rewolucyjny i faktyczny, a nie konstytucyjny, co w doktrynie oznacza zerwanie legalizmu, a nie jego kontynuację.


III. Ciągłość państwa a zerwanie porządku konstytucyjnego

Prawo konstytucyjne i międzynarodowe rozróżnia:

  • ciągłość państwa jako podmiotu prawa międzynarodowego,
  • ciągłość rządu,
  • ciągłość porządku konstytucyjnego.

Państwo polskie:

  • nie przestało istnieć w 1939 r.,
  • posiadało legalne władze konstytucyjne na uchodźstwie,
  • było uznawane przez społeczność międzynarodową.

Utrata faktycznej kontroli nad terytorium nie oznacza utraty bytu państwowego, a jedynie czasową niezdolność do wykonywania władzy.


IV. Charakter ustrojów ustanowionych po 1944 r.

Organy władzy powstałe po 1944 r.:

  • nie wywodziły się z Konstytucji z 1935 r.,
  • nie posiadały mandatu Narodu Polskiego,
  • zostały ustanowione w warunkach przymusu zewnętrznego.

Z punktu widzenia doktryny prawa:

  • stanowiły porządek faktyczny,
  • pozbawiony legitymacji konstytucyjnej.

Nie doszło do konstytucyjnej sukcesji, lecz do bezprawnego zerwania ciągłości ustrojowej.


V. Brak restytucji po 1989 r.

Transformacja ustrojowa po 1989 r. miała charakter:

  • negocjowany,
  • instytucjonalnie ciągły,
  • oparty na aktach prawnych PRL.

Nie dokonano:

  • aktu zerwania z nielegalnym porządkiem,
  • stwierdzenia nieważności ustrojowej PRL,
  • przywrócenia legalnej konstytucji II RP.

Konstytucja z 1997 r. została uchwalona w ramach porządku wywodzącego się z PRL i nie była efektem wykonania pierwotnej władzy konstytucyjnej Narodu.


VI. Podstawa prawna restytucji

Prawo Narodu do samostanowienia:

  • ma charakter powszechny i nadrzędny,
  • przysługuje niezależnie od obowiązujących konstytucji,
  • obejmuje prawo do wyboru i przywrócenia ustroju państwa.

Akt Restytucji:

  • nie tworzy nowego państwa,
  • nie neguje ciągłości Rzeczypospolitej,
  • odtwarza legalny porządek konstytucyjny przerwany bezprawnie.

VII. Skutki prawne Aktu Restytucji

Akt Restytucji powoduje w szczególności:

  1. przywrócenie Konstytucji z 1935 r. jako najwyższego prawa RP,
  2. czasowe utrzymanie obowiązującego prawa w zakresie niesprzecznym,
  3. obowiązek ponownego ukonstytuowania organów władzy,
  4. otwarcie drogi do dalszej konstytuanty narodowej.

Akt ten ma charakter odbudowy legalizmu, a nie rewolucji ustrojowej.


VIII. Orzecznictwo międzynarodowe i doświadczenia porównawcze

1. Niemcy

Federalny Trybunał Konstytucyjny RFN w orzeczeniu z 31 lipca 1973 r. stwierdził, że:

  • państwo niemieckie przetrwało upadek ustrojowy 1945 r.,
  • zmiana konstytucji nie oznacza utraty tożsamości państwowej,
  • porządek faktyczny nie jest równoznaczny z legalnym.

Rozróżnienie między ciągłością państwa a zerwaniem konstytucyjnym ma pełne zastosowanie do przypadku Polski.

2. Państwa bałtyckie

Litwa, Łotwa i Estonia:

  • uznały okres władzy sowieckiej za okupację,
  • dokonały restytucji konstytucji sprzed okupacji,
  • zostały w tym zakresie zaakceptowane przez społeczność międzynarodową i ETPCz.

Państwa te nie powstały na nowo, lecz wznowiły wykonywanie suwerenności.


IX. Konkluzja końcowa

Akt Restytucji Porządku Konstytucyjnego Rzeczypospolitej Polskiej stanowi wykonanie niezbywalnego prawa Narodu Polskiego do przywrócenia legalnego ładu państwowego, przerwanego w wyniku bezprawnego narzucenia obcego ustroju.

Akt ten:

  • mieści się w standardach prawa międzynarodowego,
  • znajduje oparcie w doktrynie i orzecznictwie porównawczym,
  • nie narusza ciągłości państwa,
  • przywraca zasadę legalizmu konstytucyjnego.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites