„Łatwo zlikwidować trudno odbudować”

W ubiegły piątek około godziny 14:00 przed budynkiem Starostwa w Żywcu zgromadzili się pracownicy wraz z uczniami szkół zawodowych PKS z Żywca oraz z ZSZ z Węgierskiej Górki.
Celem tej akcji było wyrażenie protestu przeciwko planom likwidacji Zespołu Szkół Samochodowych w Żywcu, Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Ogólnokształcących w Żywcu – Moszczanicy oraz Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Węgierskiej Górce.

Pikietująca młodzież stała z transparentami „Motoryzacja to nasza przyszłość”- Zespół Szkół Samochodowych”, „Łatwo zlikwidować trudno odbudować.” „Zawód – praca”,” Nie zamkniecie ZSZ WG Buzka”

Zwrócono uwagę na problem braku w Polsce fachowców, którzy chcieliby zatrudnić młodych ludzi, ale nie są odpowiednio przygotowani do zawodu. Jest potrzeba dostosowania szkolnictwa zawodowego do potrzeb rynku, do potrzeb gospodarki. Trzeba odbudować polskie szkolnictwo zawodowe i to co mają polskie doświadczenia, ale te doświadczenia innych krajów europejskich pokazują, że szkolnictwo zawodowe jest potrzebne zarówno na poziomie średnim jak i wyższym. W tym celu należy między innymi współpracować z przedsiębiorcami, którym zależy na dobrze wykwalifikowanej młodzieży, która chce pracować dla kraju a nie koniecznie szukać pracy za granicą – mówił jeden z uczestników.

Na chwilę obecną ZSS w Żywcu oraz Zespół Szkół Agrotechnicznych i Ogólnokształcących w Żywcu są bezpieczne, jedynie przyszłość ZSZ z Węgierskiej Górki jest w rękach radnych Rady Powiatowej.

DSCN2956DSCN2873DSCN2888DSCN2893DSCN2902DSCN2909DSCN2916DSCN2924

Napisano wZ miasta ŻywcaKomentarzy (0)

Przyznano Nagrody SDP 2015. Kania, Targalski i Marosz nagrodzeni!

Nagroda Główna Wolności Słowa dla Doroty Kani, Macieja Marosza i Jerzego Targalskiego. Druga główna nagroda dla Michała Rachonia „za ocalenie honoru polskiego dziennikarstwa w sytuacji, kiedy inne media informacyjne zawiodły”. Anita Gargas z honorowym wyróżnieniem w kategorii Watergate. Magdalena Piejko z Nagrodą im. Stefana Żeromskiego i Dawid Wildstein uhonorowany Nagrodą im. Kazimierza Dziewanowskiego. W Warszawie ogłoszono laureatów konkursu Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

źródło: http://vod.gazetapolska.pl/12348-przyznano-nagrody-sdp-2015-kania-targalski-i-marosz-nagrodzeni

 

Napisano wOgólnie4 komentarze

Przełom obywatelski. Umowa o badaniu dokumentacji wyborczej PODPISANA!

Gdy zakładaliśmy wspólnie Stowarzyszenie RKW to przyświecała nam właśnie ta myśl, że po wyborach nasza praca jest Ojczyźnie nadal potrzebna i że nie możemy tylko być jakimś trybikiem – nawet tym najistotniejszym – w maszynce wyborczej.

Ponieważ w wyborach 2015 braliśmy w sposób zorganizowany udział tworząc struktury, nabierając doświadczeń i zdobywając dowody potwierdzające jak wykorzystywane są niejasne lub wręcz pokrętne regulacje „Wytycznych PKW” to właśnie w oparciu o te zdobyte doświadczenia będziemy teraz mogli w sposób legalny i jawny sięgnąć do zasobów dokumentujących przebieg tych wyborów w 2015. Badając dokumentacje będziemy wiedzieć, czy było tak jak na to wskazują dokumenty.

Pierwszym krokiem naszym było zwrócenie się do odpowiednich władz by (mimo regulacji prawnych obligujących szybkie zniszczenie dokumentacji powyborczej) NIE ZNISZCZONO tej dokumentacji powyborczej ze względu na uzasadnione obawy, że podczas wyborów stosowane były różnego rodzaju techniki fałszowania wyborów.

Wielokrotne nasze apele w tej materii spotkały się ze zrozumieniem, na szczęście nie byliśmy jedynymi, którym zależało na zachowaniu dokumentacji, były bowiem działania posłów w tej sprawie i ostatecznie nie zostały zniszczone materiały z wyborów 2015 roku.

Drugim krokiem było wystąpienie przez Stowarzyszenie RKW do Naczelnej Dyrekcji Archiwów Państwowych o zawarcie umowy, które pozwoliłoby na rozpoczęcie badań dokumentacji zdeponowanej po wyborach.

Po dwóch miesiącach została podpisana stosowna umowa umożliwiająca gruntowne zapoznanie się z tą dokumentacja.

TO WYJĄTKOWA SYTUACJA W NAJNOWSZYCH NASZYCH DZIEJACH! Możemy teraz swymi badaniami dostarczyć dowody, które będą miały realny wpływ na zmianę ordynacji wyborczej.

Zależy nam na czymś więcej niż tylko konfrontacji w rodzaju badań Fundacji „Batorego” (biedny Król Stefan Batory), które zakończyły się w istocie potwierdzeniem, że na ogół wszystko się zgadza poza 1% głosów niesłusznie kwalifikowanych jako nieważne no ale „wicie, rozumicie” jednak było bardzo dużo głosów nieważnych.

Nam chodzi o opis mechanizmów fałszowania wyborów, które zgłaszaliśmy wielokrotnie wskazując na bandyckie zapisy „Wytycznych PKW”.

źródło: http://stowarzyszenierkw.org/2837-przelom-obywatelski-umowa-o-badaniu-dokumentacji-wyborczej-podpisana

Napisano wOgólnie6 komentarzy

Czym skorupka za młodu…

Wiceminister MSWiA Jarosław Zieliński zapowiedział, że na funkcje kierownicze nie będą awansowani policjanci, którzy rozpoczynali służbę w PRL-u. Po tym oświadczeniu zaczęły się masowe odejścia z policji, dotyczy to zwłaszcza wysokich rangą funkcjonariuszy. Okazuje się, że aż siedmiu spośród siedemnastu komendantów wojewódzkich służyło jeszcze w MO. Po ‘89 roku do życia publicznego przeniknęło wielu byłych milicjantów, ormowców i zwykłych drani. Jedni przeszli do policji, to ci, którzy powoływali się np. na to, że chcieli założyć Solidarność. Jednak zapominali dodać, że robili to ze strachu przed gniewem Polaków. Inni wtopili się w społeczeństwo i żyją wśród nas! Nie zaprzeczam, że jakaś część chciała zmienić swoje życie, niektórym to się udało, jednak jest coś takiego, jak druga natura człowieka. Oni już do końca życia będą zachowywali się jak milicjanci; będą zbierać haki na swoich znajomych. Zawsze będą gotowi te informacje wykorzystać. Ci ludzie byli wyizolowani od społeczeństwa, spotykali się tylko ze sobą. Wigilię spędzali w swoim gronie zazwyczaj przy golonce. Swoje fobie przenosili na swoje rodziny, na Polaków. Obcy są wśród nas.

Ryszard Kapuściński

źródło: http://www.klubygp.pl/czym-skorupka-za-mlodu/

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Zenon Torz – człowiek pracy organicznej

5 lutego mija druga już rocznica niespodziewanej śmierci naszego przyjaciela Zenona Torza, niezwykle aktywnego i kreatywnego przewodniczącego Poznańskiego Klubu Gazety Polskiej. Zenon mógłby pomyśleć sobie z zaświatów – „Non omnis moriar” (nie wszystek umrę), gdyż istotna część jego jestestwa trwa. Był on bowiem typem „zaczynszczyka”. Takim słowem tajna policja rosyjska i sowiecka określała kłopotliwych dla siebie ludzi, którzy byli zaczynem fermentu – inicjowali pewne procesy społeczne.

Po rewolcie 1956 roku komuniści objęli Poznań szczególnym nadzorem. Działania okazały się skuteczne – kolejne „polskie miesiące” omijały Poznań, stan wojenny przebiegał w miarę łagodnie, a od lat władzę nieprzerwanie pełni zabetonowany oligarchiczny układ „okrągłostołowy”.

Oddziaływanie na społeczeńswo za pomocą medialnej propagandy, owe osławione „zarządzanie postrzeganiem” jako narzędzie kształtowania świadomości, okazuje się w naszym mieście szczególnie efektywne. Poznań (i Wielkopolska) naprawdę potrzebują pracy organicznej i „zaczynszczików”.

I właśnie tu, siedem lat temu, w miejscowym klubie Gazety Polskiej pojawił się inżynier Torz. Klub wówczas składał się z grupki emerytów spotykających się co 2 tygodnie w kawiarni, aby sobie wspólnie ponarzekać.

Inżynierska precyzja, zaradność przedsiębiorcy, solidność rodowitego poznaniaka, emanująca pozytywna energia, świetne pomysły, pewna niezależność materialna – te wszystkie cechy składały się na skuteczność Zenona. Jednak najważniejsze były jego zdolności interpersonalne – łatwość nawiązywanie kontaktów z ludźmi.

Gdy Zenon Torz został przewodniczącym, klub zaczął przyciągać coraz więcej nowych członków. Rozproszeni ludzie zatroskani Polską mogli się odnaleźć i poznać. Powstało środowisko skupione wokół wspólnych celów i zdolne do działania. Byliśmy świadkami tworzenia się społeczeństwa obywatelskiego. Przedsięwięcia poznańskiego klubu (i następnie współtworzonej przez Zenona sieci klubów wielkopolskich) wymagały spontanicznego i bezinteresownego zaangażowania dużych grup ludzi. Dzięki temu zaangażowaniu organizowano wystawy na tematy nieobecne w głównych mediach (np. katastrofa smoleńska), a na spotkania przyjeżdżały najwybitniejsze postacie – pisarzy, dziennikarzy, reżyserów, działaczy – z kręgów eliminowanej z mainstreamu prawicowej strony ideowej. Klubowicze uczestniczyli we wszystkich marszach i protestach patriotycznych, inicjując także marsze w obronie TV „Trwam”. Zenon Torz był również jednym z organizatorów comiesięcznych obchodów tragedii smoleńskiej w Poznaniu i ta jego inicjatywa trwa aż do dziś. Mimo niesprzyjającej atmosfery w naszym mieście, mimo ograniczonego zainteresowania także i z „prawej” strony, poznańscy klubowicze wiernie każdego dziesiątego dnia miesiąca spotykają się na Mszy św. w intencji ofiar, a potem przemaszerowują na krótką uroczystość pod pomnik ofiar Katynia. Zamiast budżetów, grantów, dotacji unijnych, wystarcza wiara w sens wspólnych działań i troska o Polskę. Poznański Klub Gazety Polskiej w dalszym ciągu prężnie działa, budując kolejny „archipelag polskości”, w którego stworzeniu walny udział miał nasz nieodżałowany kolega Zenon Torz.

Jan Martini

Poznański Klub Gazety Polskiej.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Argumenty i dąsy

Szanowni Państwo!
Nasza historia pełna jest heroicznych zrywów ale i waśni uniemożliwiających spożytkowania owoców zwycięstwa. Wróg tylko na to czyha i podsyca jałowe spory. Sprzeczamy się o różne sprawy, różne punkty widzenia, mylimy ideę z praktyką. Odróżnienie błahostek od tego co ważne bywa niekiedy trudne, bo wymaga myślenia perspektywicznego.
Załóżmy taką oto sytuację. Radni Warszawy sprzeczają się czy położyć nową nawierzchnię na pl. Krasińskich, czy wybudować kilometr ścieżki rowerowej. Wbrew pozorom, spór jest praktyczno – ideowy. Z jednej strony wygoda wszystkich pasażerów trzęsących się na wyboistej drodze w sercu stolicy. Z drugiej ideowy, czyli chęć przypodobania się Unii Europejskiej.
Najczęściej bywa jednak tak, że wywrotowa działalność osłabiająca państwo polskie przybiera maskę racjonalności, zwłaszcza gdy oponentów nie dopuszcza się do głosu. Przyszedł czas rozliczenia aferzystów, którzy zrobią wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Dlatego bądźmy pragmatyczni, nie dawajmy się wciągać w jałowe spory. Bądźmy solidarni z tymi, którzy próbują dokonywać zmian na korzyść Polski. Jeśli nawet jakiś agent obcego wywiadu dla uwierzytelnienia się robi przez chwilę coś dobrego, pozwólmy mu na to, co nie oznacza przyzwolenia na inne wrogie nam działania.
I jeszcze jedno – nie dąsajmy się na lemingi. Małe rozumki potrzebują dużo czasu, żeby coś do nich dotarło.
Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Polityczne, intelektualne i medialne elity w Europie toczą wojnę

taką tezą postawił Vaclav Klaus były prezydent Czech. – Niestety wojna znów tu jest. Ale tym razem dotyczy całego naszego kontynentu. Były prezydent Czech podkreślił, że zachowanie europejskiej kultury i cywilizacji jest zagrożone z powodu masowego napływu imigrantów.

Tylko głuchy i ślepy na fakty może zaprzeczyć słowom Vaclava Klausa, no i – powołując się na słowa klasyka – cykliści oraz wegetarianie. Europa zachodnia jest jałową pustynią, która unicestwiła chrześcijańskie dziedzictwo, tym samym straciła – na własne życzenie – swoją tożsamość. Do rangi symbolu urastają apele (a może rady?) tamtejszych polityków, którzy proszą swoich rodaków, by swym wyglądem…nie prowokowali imigrantów! Tymczasem Angela Merkel „idzie w zaparte”, gdy inni mówią zamknijmy drzwi przed masowym napływem imigrantów, niemiecka kanclerz wkłada nogę między nie a futrynę, stanowczo mówiąc „nein”.

Na wiosnę do Europy ruszy nowa fala imigrantów, wówczas musimy być gotowi na ogromną presję, jakiej zostanie poddana Polska, jeżeli nie zgodzi się na przyjęcie kilkudziesięciu tysięcy (na początku) imigrantów. Będziemy atakowani z zewnątrz i wewnątrz (szczególnie ten ostatni kierunek przybierze charakter białej gorączki i ślinotoku), naciski będą bliskie szantażowi: albo ich przyjmiemy, albo „koniec strefy Schengen” lub „nie dostaniecie pieniędzy z UE”. Musimy być odporni na te groźby, bo nade wszystko ważniejszy jest zdrowy rozsądek, który stoi w opozycji do eksperymentu pani Merkel. Ktoś musi to w końcu w Polsce powiedzieć: Tak, jesteśmy gotowi do poświęceń w imię bezpieczeństwa naszych dzieci i wnuków. Strefa Schengen? Trudno, jeżeli będziemy musieli starać się o wizy, pokazywać paszporty na granicach, to będziemy to robić. Ludzie chcący wyjechać do USA muszą stać pod amerykańską ambasadą. Da się przeżyć? Da, a wybuch bomby rzadko. Nie dacie nam pieniędzy? Mówi się trudno. My damy wam pieniądze i niech oni was w sylwestra tam „kulturowo” ubogacają. Żeby sprawa była jasna, wszystkie Niemki, które poproszą o azyl w Polsce powinny go natychmiast otrzymać.

Zachodnia Europa popija cykutę i doprasza nas do biesiady. Nie ma na to naszej zgody. Nie będziemy ćwiczyć polskich żołnierzy i policjantów, by pacyfikowali antyemigracyjne demonstracje Polaków! Berlin musi w końcu zauważyć, że w Warszawie nie rządzi Platforma Obywatelska, która była gotowa wykonać każde polecenia niemieckiego pana. Ten czas – szczęśliwie – mamy już za sobą.

Ktoś może powiedzieć, co ta Arciszewska pisze, a Arciszewska odpowie cytatem z Muammara al Kadafiego, który w 2006 r. powiedział: „Istnieją znaki, że Allah udzieli wielkiego zwycięstwa islamowi w Europie. Bez mieczy, bez karabinów, bez podbojów. Niepotrzebni są nam terroryści, nie potrzebni samobójcy. 50 milionów muzułmanów [w Europie] przekształci ją w muzułmański kontynent w ciągu kilku dziesięcioleci”.
Lepiej płacić zachodniej Europie pieniędzmi czy też okazywaniem paszportów niż własną krwią.

autor: Dorota Arciszewska-Mielewczyk

źródło: https://www.facebook.com/arciszewskamielewczyk/posts/1742915662609588

Napisano wOgólnie11 komentarzy

Pikieta w obronie ZSS w Żywcu

W najbliższy piątek, około godziny 14, przed budynkiem Starostwa Powiatowego w Żywcu odbędzie się pikieta w obronie Zespołu Szkół Samochodowych w Żywcu. W tym samym dniu radni przeprowadzą głosowanie w sprawie uchwał o zamiarze likwidacji Zespołu Szkół Samochodowych w Żywcu, Zespołu Szkół Agrotechnicznych i Ogólnokształcących w Żywcu – Moszczanicy oraz Zespołu Szkół Ogólnokształcących i Zawodowych w Węgierskiej Górce.

Napisano wZ miasta Żywca2 komentarze

Ministerstwo przygotowało projekt rozporządzenia dotyczącego programu „Rodzina 500+”

Osoba składająca wniosek o świadczenie wychowawcze nie będzie musiała do niego dołączać zaświadczenia z urzędu skarbowego albo oświadczenia członków rodziny o dochodzie. Dane te urzędnicy będą zobowiązani pozyskać samodzielnie – stanowi projekt.
Minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska liczy, że ustawa przejdzie przez parlament w lutym, w marcu będzie vacatio legis, a od 1 kwietnia zacznie obowiązywać (IAR)
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej przygotowało projekt rozporządzenia określającego sposób i tryb postępowania w sprawach o przyznanie świadczenia wychowawczego, czyli 500 zł na dziecko. Zawarto w nim m.in. katalog dokumentów potrzebnych do ustalenia prawa do świadczenia. W załącznikach znalazły się wzory wniosku oraz niezbędnych oświadczeń.

Świadczenie wychowawcze będzie wypłacał urząd miasta, gminy, ośrodek pomocy społecznej lub centra do realizacji świadczeń socjalnych. Wniosek o to świadczenie będzie trzeba składać co roku w miejscu zamieszkania.

Gdy rodzina będzie ubiegać się o świadczenie na drugie i kolejne dzieci nie będzie konieczności dołączania zaświadczenia o dochodach. Jedynie świadczenie na pierwsze dziecko uzależnione będzie od kryterium dochodowego (800 zł na osobę w rodzinie lub 1,2 tys. zł w przypadku dzieci z niepełnosprawnością).
We wniosku trzeba będzie podać dane osoby starającej się o świadczenie oraz dane dzieci wraz z dodatkowymi zaświadczeniami i oświadczeniami.

Wnioski będzie można składać przez internet.
MRPiPS zapewnia, że świadczenie wychowawcze, tak jak wszystkie świadczenia rodzinne, będzie wypłacane w sposób dogodny dla rodziców, czyli przede wszystkim przelewem na konto lub przekazem pocztowym.

„Kluczowe elementy projektu, najistotniejsze dla rodzin, które oczekują na wypłatę już świadczenia, nie zostały w żaden sposób zmienione” – zapewniła minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska:
Projekt rozporządzenia stanowi, że do wniosku należy dołączyć m.in. oświadczenie o dochodach innych niż podlegające opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych, oświadczanie o wielkości gospodarstwa rolnego, w przypadku osoby samotnie wychowującej dziecko – dokumenty dotyczące zasądzonych alimentów, w przypadku cudzoziemców – określonych zezwoleń na pobyt i pracę w Polsce, w przypadku rodziców adopcyjnych – dokumenty dotyczące przysposobienia.

Jak podkreślono w Ocenie Skutków Regulacji dołączonej do projektu, osoba ubiegająca się o świadczenie wychowawcze nie będzie zobowiązana do dołączenia do wniosku informacji o dochodzie podlegającym opodatkowaniu podatkiem dochodowym od osób fizycznych (udzielanych przez urząd skarbowy), informacji o wieku i stanie cywilnym członków rodziny, informacji o legitymowaniu się orzeczeniem o niepełnosprawności, zaświadczeń zawierających informacje o wysokości składek na ubezpieczenie zdrowotne.
Dane te organ właściwy oraz marszałek województwa prowadzący postępowanie w sprawie świadczenia wychowawczego będą zobowiązane pozyskać samodzielnie od innych instytucji (w formie papierowej lub elektronicznej).

MRPiPS przygotowało również projekt rozporządzenia w sprawie sprawozdań rzeczowo-finansowych z wykonywania zadań z zakresu świadczenia wychowawczego. Zakłada on gromadzenie sprawozdań w dwojaki sposób: w okresie od dnia wejścia w życie ustawy do końca 2016 roku – co miesiąc, a od 2017 roku – co kwartał.

Jak wyjaśniono w uzasadnieniu projektu, zbieranie w 2016 roku danych o realizacji ustawy w okresach miesięcznych wynika z konieczności monitorowania wdrożenia jej oraz pozyskiwania aktualnej informacji o jej realizacji.

Sprawozdania będą sporządzane przez organy realizujące świadczenie wychowawcze, następnie przekazywane wojewodom, którzy będą przekazywać je ministrowi właściwemu do spraw rodziny.

Projektem ustawy o pomocy państwa w wychowaniu dzieci zajmuje się w poniedziałek Rada Ministrów.

PAP, IAR, kk

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Naprawdę tajni współpracownicy SB

Ważne orzeczenie Sądu Najwyższego. Sędziowie przypomnieli sądom niższych instancji, jak w zgodzie z przepisami rozstrzygać o tajności współpracy konfidentów bezpieki. Do tej pory zapadło wiele wadliwych prawomocnych wyroków na korzyść donosicieli.

W piątek Sąd Najwyższy zajmował się procesem autolustracyjnym lokalnego samorządowca Mieczysława Cynarskiego z Podkarpacia. Był on kandydatem na radnego w 2010 r. w Strzyżowie z miejscowego komitetu wyborców.

Według Instytutu Pamięci Narodowej Mieczysław Cynarski został zarejestrowany przez Służbę Bezpieczeństwa w latach 1982–1990 jako TW „Profesor”. Fakt ten ujawnił w książce poświęconej historii Strzyżowa pracownik naukowy Uniwersytetu Rzeszowskiego prof. Józef Nowakowski. Po tej publikacji zaprzeczający faktom z przeszłości Cynarski wniósł do IPN-u wniosek o autolustrację. Według akt dotyczących zwerbowania TW „Profesor” motywacją jego pozyskania była potrzeba zdobycia przez tajne służby PRL-u informacji o członkach zdelegalizowanej wówczas Solidarności. Dokumenty IPN-u wskazują, że TW miał donosić na działaczy „S”, w tym na nauczycielkę, która na ścianach szkolnej klasy zawiesiła symbole Polski Walczącej. Jak wynika z akt IPN-u, donosy TW „Profesora” wykorzystywano do innych spraw operacyjnych.

Pełnomocnik lustrowanego utrzymywał w procesie, że Cynarski, będąc dyrektorem liceum w Strzyżowie w latach 80., udzielał wprawdzie informacji SB, ale nie jako tajny współpracownik, lecz jako dyrektor placówki oświatowej. Według adwokata miała o tym świadczyć jawność kontaktów z funkcjonariuszami SB, którzy odwiedzali dyrektora liceum w jego gabinecie, o czym wiedzieli zatrudnieni w tej szkole nauczyciele. A tajność kontaktów z bezpieką PRL-u to jeden z pięciu wymogów uznania, że w danym wypadku faktycznie miała miejsce tajna współpraca. W procesie lustracyjnym Sąd Okręgowy w Rzeszowie przyjął linię obrony Cynarskiego. Uznał, że oskarżony złożył zgodne z prawdą oświadczenie lustracyjne, bo jego kontakty nie były tajne. Sąd Apelacyjny w stolicy Podkarpacia uprawomocnił orzeczenie korzystne dla lustrowanego. Tymczasem Sąd Najwyższy, rozpatrując złożoną przez Prokuratora Generalnego skargę kasacyjną na ten wyrok, uznał rozstrzygnięcia sądów z Rzeszowa za niedopuszczalne.
Rozumienie kryterium tajności współpracy na korzyść lustrowanego nie ma żadnego pokrycia w ustawie lustracyjnej, jak i orzeczeniach Trybunału Konstytucyjnego
– uznał SN, uchylając wyroki i nakazując ponowne zbadanie sprawy.

Współpraca z bezpieką PRL-u nie może być uznana za tajną tylko wówczas, jeśli donosiciel ujawniał, co przekazał organom bezpieczeństwa przed tymi osobami, których donosy dotyczyły i którym mogły zaszkodzić. Tutaj ta sytuacja nie miała miejsca
– przypomnieli sędziowie SN.

O tym, że współpracy Cynarskiego ze Służbą Bezpieczeństwa w żaden sposób nie można nazwać jawną podkreślał w sądzie prokurator z pionu lustracyjnego IPN-u Jacek Wygoda, który wykazał w procesie zatajenie przez Cynarskiego w oświadczeniu lustracyjnym faktu współpracy z SB.

źródło: niezalezna.pl

Napisano wOgólnie12 komentarzy

Related Sites