Categorized | Ogólnie

Rzeczpospolita na uchodźstwie – legalne państwo, które świadomie przemilczano

Rzeczpospolita na uchodźstwie – legalne państwo, które świadomie przemilczano

To nie była luka w wiedzy. To była decyzja.

Przez ponad pół wieku istniało legalne Państwo Polskie na uchodźstwie, oparte na Konstytucji z 1935 roku, z zachowaną ciągłością urzędu Prezydenta RP i rządu. Po 1989 roku fakt ten nie został zakwestionowany – został zignorowany. Świadomie. Systemowo. Z premedytacją.

Dlaczego? Bo uznanie tej prawdy burzyłoby fundamenty III RP.

Państwo, które nigdy nie skapitulowało

Polska nie podpisała aktu kapitulacji. Nie rozwiązała swoich władz. Nie zrzekła się suwerenności. Nie istniał żaden akt prawny, który likwidowałby Rzeczpospolitą Polską po wrześniu 1939 roku. Wręcz przeciwnie – Konstytucja kwietniowa wyraźnie przewidywała funkcjonowanie państwa w warunkach wojny i okupacji.

Urząd Prezydenta RP był kontynuowany. Kolejne rządy działały legalnie. Zwierzchnictwo nad Siłami Zbrojnymi nie wygasło. Państwo istniało – choć wypchnięte poza swoje terytorium.

Te fakty są znane. Dlaczego więc latami mówiono Polakom, że „państwo upadło”?

Jałta jako alibi dla bezprawia

Konferencja jałtańska była brutalnym dyktatem politycznym trzech mocarstw. Nie była traktatem konstytucyjnym, nie była decyzją narodu polskiego, nie miała żadnej mocy prawnej do likwidacji polskiej państwowości.

A jednak to właśnie Jałtę uczyniono alibi dla uznania władz narzuconych przez Moskwę. Zrobiono to świadomie, wiedząc, że jest to sprzeczne z legalizmem konstytucyjnym II RP.

Czy ktoś w III RP kiedykolwiek postawił pytanie o legalność tego „alibi”?

PRL – uzurpacja, nie państwo prawa

Polska Rzeczpospolita Ludowa nie powstała na podstawie Konstytucji RP. Nie była wynikiem legalnej sukcesji władzy. Była tworem okupacyjnym, zabezpieczonym przemocą Armii Czerwonej, NKWD i aparatu represji.

Mimo to po 1989 roku nie przeprowadzono żadnego dochodzenia ustrojowego, które zbadałoby, czy PRL w ogóle spełniała kryteria legalnego państwa polskiego. Nie było trybunału, komisji, aktu prawnego, który jasno nazwałby tę władzę uzurpacją.

To nie było przeoczenie. To była kalkulacja.

Londyn – niewygodny dowód

Przez ponad 50 lat istniał legalny Prezydent RP na uchodźstwie. Istniał rząd. Istniały akty prawne, nominacje, przysięgi. Istniały insygnia władzy – symbole ciągłości państwa, a nie muzealne rekwizyty.

Akt przekazania insygniów w 1990 roku był momentem krytycznym. Można było wtedy dokonać pełnej restytucji państwa, jasno wskazując, że III RP jest kontynuacją legalnej Rzeczypospolitej, a PRL – bezprawnym epizodem.

Nie zrobiono tego.

Dlaczego? Bo oznaczałoby to:

  • podważenie legalności tysięcy aktów prawnych,
  • odpowiedzialność elit wywodzących się z aparatu PRL,
  • konieczność nazwania rzeczy po imieniu: uzurpacja.

Zmowa milczenia elit

Po 1989 roku w Polsce nie doszło do restytucji państwa, lecz do jego politycznego przepisania. Wybrano narrację „nowego początku”, bo była bezpieczna dla wszystkich stron kompromisu.

Legalna Rzeczpospolita na uchodźstwie była przeszkodą. Trzeba ją było zdegradować do roli symbolu, ciekawostki historycznej, sentymentu emigracyjnego.

I to się udało. Na lata.

Prawda, której nie da się już zatrzymać

Uznanie ciągłości państwa polskiego oznaczałoby dziś konieczność odpowiedzi na pytania, których wciąż boją się zadawać politycy, prawnicy i historycy głównego nurtu:

  • kto miał prawo rządzić Polską po 1945 roku?
  • na jakiej podstawie prawnej oparto III RP?
  • czy niepodległość została przywrócona, czy tylko ogłoszona?

Dlatego ta sprawa wraca. I będzie wracać.

Bo Rzeczpospolita nie zginęła.
Została zagłuszona.
A milczenie – jak każde bezprawie – ma swój termin ważności.

This post was written by:

- who has written 1028 posts on Żywiec w sieci.


Contact the author

Napisz komentarz

*

code

Related Sites