Radiem Katowice kierował do niedawna Henryk Grzonka. Ślązak z dziada, pradziada, rozkochany w historii rozgłośni Polskiego Radia w Katowicach. Odnowił elewację i przywrócił przedwojenny napis POLSKIE RADIO KATOWICE. Na maszcie powiewa polska flaga. Przed wejściem na ławeczce zasiadł legendarny Ligoń, twórca rozgłośni w latach 20. XX wieku.

Nie można się dziwić rozkochaniu b. prezesa Grzonki w śląskiej historii, gdyż pradziadek i dwóch dziadków walczyło w Powstaniach Śląskich. Franciszek Wodecki wsławił się w bitwie nad Olzą. Nikt z rodziny nie przyjął Volkslisty, chodzili z opaskami z literą P. Choć dziadek Augustyn Mocz był powstańcem, to nie uniknął wcielenia do Wehrmachtu. Trafił na Front Wschodni. Zdezerterował i wstąpił do AK. Zginął w Grzechyni pod Makowem Podhalańskim w styczniu 1945 r., w ataku na niemieckie umocnienie Berta. Zbierając trzy lata temu materiały do artykułów o historii Śląska natrafiłam na te dokumenty i pamiątki.

Niestety przodkowie Grzonki nie byli oficerami, tylko prostymi żołnierzami walczącymi o Polskę. PiS w ramach „dobrej zmiany” postanowił wymienić go, na syna pułkownika. Ojciec obecnego prezesa Piotra Ornowskiego , płk Stanisław Ornowski był dyrektorem szpitala/sanatorium MSW w Głuchołazach.

Grzonce i jeszcze dwóm kolegom, studentom ostatniego roku, udało się wymigać od występowania w telewizji w mundurze, bo taka moda panowała w stanie wojennym. Sprawa się na szczęście dla nich rozmyła i nie ponieśli konsekwencji za odmowę. Henryk Grzonka, trafił do Radia Katowice zaraz po studiach, na staż w ramach stypendium fundowanego. Został dziennikarzem sportowym. Jego konik to żużel. Nie zajmował się na antenie polityką,

Radiowa Komisja Weryfikacyjna robiła w stanie wojennym, na początku 1982 r. porządki z członkami i sympatykami „Solidarności”. Internowany był wtedy red. Marek Mierzwiak, a wyrzuconych z pracy zostało kilkanaście osób, głównie z techniki, ale i dziennikarze – Jacek Filus, Grzegorz Zmuda, Eugeniusz Labus a nawet szefowa kadr Bożena Ludwig. To właśnie w 1982 r. w stanie wojennym do pracy w kadrach Radia Katowice trafił Piotr Ornowski. Szybko awansowa ł na starszego referenta. W tym czasie wojennym, szefem Radia był Jan Południak.

Po służbie wojskowej, za którą otrzymał pochwałę, Piotr Ornowski wrócił do Radia. Kariera stała przed nim otworem. Ze starszego referenta w dziale kadr, został dziennikarzem muzycznym – takim DJ. Wraz z kolegą założył ZSMP w Radiu. Koledzy radiowcy niespecjalnie lubili Ornowskiego. Drażniła ich między innymi antyklerykalna postawa. Można wierzyć lub nie, ale niekoniecznie musi się wyszydzać wierzących, jak twierdzą jego radiowi współpracownicy.

Prawdziwą karierę zrobił Ornowski za prezesury Wojciecha Poczachowskiego. Został zastępcą naczelnego – dyrektorem programowym. Okres ten jest w Radiu bardzo źle wspominany. Z pracy został zwolniony Grzegorz Zmuda, odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności za działalność opozycyjną jeszcze w latach 70. obecny Prezes Oddziału SDP w Katowicach. Wojna z członkiem Zarządu wspomnianym już Jackiem Filusem trwała przez cały ten okres. Można powiedzieć, że przez rozgłośnię przebiegały niezliczone fronty walk.

Pan Piotr Ornowski, jako zaufany Prezesa Poczachowskiego był niestety stroną w konfliktach. Koledzy zarzucali mu, że jako funkcyjny, otrzymuje wysokie honoraria, które z sekretarzem programu Krajewskim wyceniają sobie nawzajem. Poczachowski po odwołaniu go z prezesury Radia Katowice i niedługo po tym, awansowaniu na wiceprezesa Polskiego Radia w Warszawie zabrał Ornowskiego do Programu 3, gdzie krótki czas pracował. Sytuacja w Radiu Katowice uspokoiła się. Najpierw Członkowie Zarządu Jacek Filus i Tomasz Heryszek, a potem Henryk Grzonka wprowadzili spokój, porządek – normalność.

Zaskoczeni mianowaniem Ornowskiego są nie tylko hierarchowie dwóch Archidiecezji ale i posłowie PiS. Wielu z nich twierdzi, że nie mieli z tą kandydaturą nic wspólnego. Warto więc zadać pytanie, kto personalnie – z imienia i nazwiska, i dlaczego, uraczył Śląsk tą „dobrą zmianą”.

Polskie Radio Katowice, było ostatnim przyczółkiem polskości. Do studia zapraszano polityków wszystkich opcji politycznych z wyjątkiem RAŚ. Nie można tego powiedzieć o TVP Katowice, w której liderzy RAŚ gościli często. Pro-RAŚ-owy jest też wysokonakładowy „Dziennik Zachodni”

No cóż „dobra zmiana” nadchodzi – ciekawe dla kogo?