Dwaj politycy i celebryta

Wśród osób, które na portalu społecznościowym podały dalej tweet Rafała Trzaskowskiego o Marku Niedźwieckim, znalazł się – co nie jest dużym zaskoczeniem – Hubert Maślanka, kandydat na senatora, który w ubiegłorocznych wyborach nie uzyskał mandatu z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Jak wynika z życiorysów wszyscy spośród wymienionych poznali Służbę Bezpieczeństwa PRL, choć niekoniecznie jako osoby represjonowane.

Między 1979 a 1981 rokiem Niedźwiecki został wezwany na przesłuchanie prowadzone przez SB, podczas którego polecono mu zbierać informacje o pracownikach Radia Żak, grożąc, że dostanie zakaz pracy w radiu. Po podpisaniu protokołu przesłuchania został zarejestrowany jako kontakt operacyjny o kryptonimie „Bera”. Według Marka Niedźwieckiego, po tym przesłuchaniu nikt więcej się z nim nie skontaktował.

Matka Rafała Trzaskowskiego, kandydata na fotel prezydenta, była tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Justyna. Meldowała bezpiece o kontaktach z dyplomatami USA muzyków i ludzi zajmujących się jazzem – Jerzego Matuszkiewicza, Leopolda Tyrmanda czy Romana Waschki. Jej pierwsza teściowa była kapitanem UB, teść – pułkownikiem LWP, a inni z bliskich działali na wysokich szczeblach PZPR. Rafał Trzaskowski dumnie przedstawiał w internecie swoją rodzinę i jej zasługi, określając tę prezentację jako „autolustracja”. Ominęła ona jednak rodowe związki z komunizmem.

Ojciec Huberta Maślanki, oficer SB, decydował o losie ofiar stanu wojennego. Od jego opinii zależało między innymi, jak długo trwała rozłąka rodzinna internowanych. Z ujawnionych dokumentów wynika, że zaopiniował negatywnie prośbę małżonki represjonowanego o warunkowe zwolnienie kierując się interesem aparatu bezpieki PRL.

Źródła: Wikipedia, Gazeta Polska, IPN

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Arciszewska-Mielewczyk: Przekop Mierzei gwarantuje bezpieczeństwo Polski. Działania Trzaskowskiego są zagrożeniem

Przekop Mierzei jest takim elementem, na którym nam wszystkim powinno zależeć. To rozwój Elbląga, okolic, to turystyka, żeglarstwo, przemysł, przetwórstwo, rybołówstwo, to połączenie z krajami ościennymi. To przede wszystkim swoboda żeglugi i połączenie z Morzem Bałtyckim. Ze strategicznego punktu widzenia, nie tylko Polski i jej bezpieczeństwa, ale i Europy oraz współpracy Europy, jest to bardzo priorytetowy projekt i cieszę się, że jest on tak sprawnie przeprowadzany

— podkreśla w rozmowie z portalem wPolityce.pl Dorota Arciszewska-Mielewczyk, była posłanka Prawa i Sprawiedliwości, prezes Polskich Linii Oceanicznych.

wPolityce.pl: Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki złożyli wizytę na budowie kanały żeglugowego na Mierzei Wiślanej. Podkreślali, że nie zrezygnują z realizacji tego kroku. Jakie znaczenie ma dla Polski przekop Mierzei?

Dorota Arciszewska-Mielewczyk, prezes Polskich Linii Oceanicznych: To nie jest inwestycja, która pojawiła się wczoraj. O przekopie Mierzei Wiślanej mówiło się już kilkadziesiąt lat wcześniej. Rozwój regionu, dostępność do Bałtyku, swobodny ruch, względy bezpieczeństwa – aby nie być uzależnionym od Rosji, która według swojego widzimisię pozwala, albo nie pozwala przepływać statkom – żeby skrócić trasę. Jeśli chodzi o połączenie z Bałtykiem to jest to jedyny port, którego nie ma – to są determinanty, o których od lat mówią samorządowcy, politycy, mieszkańcy, turyści. To jest potrzebne. Wchodzenie w dywagacje z wypowiedziami niektórych polityków opozycji jest śmieszne, bo wówczas nie byłoby Kanału Kilońskiego, Sueskiego i wielu innych przepraw. To myślenie, z którym trudno dyskutować, więc skupiamy się na praktycznym sposobie funkcjonowania państwa, jego rozwoju i sprzyjania rozwojowi poszczególnych regionów. Przekop Mierzei jest takim elementem, na którym nam wszystkim powinno zależeć. To rozwój Elbląga, okolic, to turystyka, żeglarstwo, przemysł, przetwórstwo, rybołówstwo, to połączenie z krajami ościennymi. To przede wszystkim swoboda żeglugi i połączenie z Morzem Bałtyckim. Ze strategicznego punktu widzenia, nie tylko Polski i jej bezpieczeństwa, ale i Europy oraz współpracy Europy, jest to bardzo priorytetowy projekt i cieszę się, że jest on tak sprawnie przeprowadzany.

Przeciwny inwestycji jest Rafał Trzaskowski, który stwierdził, że Polska powinna z niej zrezygnować, a pieniądze przekazać np. na służbę zdrowia. Zatrzymanie przekopu jest też jednym z punktów jego porozumienia zawartego z Zielonymi. Prezydentowi Warszawy bardziej zależy na zyskaniu kilku punktów poparcia, niż na rozwoju Polski?

Pan Trzaskowski podpisze porozumienie z każdym. Pamiętamy, co się działo w przypadku wyborów do Senatu – wszyscy przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. To jest koalicja wszystkich przeciwko PiS. Nie ma się co rozdrabniać, bo intencje są już dawno rozszyfrowane. Trzeba jasno o tym mówić. Pan Trzaskowski nawet z diabłem podpisałby pakt, byle tylko zdobyć głosy przeciwko PiS. Jeżeli jednak dotyczy to występowania przeciwko strategicznym inwestycjom gwarantującym rozwój gospodarki polskiej, to robi się to niebezpieczne. Mam nadzieję, że tu zwolenników nie przybędzie.

Skąd taka nagła zmiana? Przecież PO poparła przekop Mierzei Wiślanej.

Przypomnę, że w Elblągu jeden z polityków Platformy Obywatelskiej – senator Elżbieta Gelert, w 2006 roku ufundowała pomnik-postulat w kształcie wbitej w ziemię łopaty, na którym widnieje napis „Przekop Mierzei konieczny – możliwy – potrzebny”. Niech więc politycy Platformy Obywatelskiej zdecydują się, czy w zależności od sytuacji dobierają sobie swoich zwolenników i przyszłych wyborców, czy chcą, niezależnie od tego, co by się działo, kontynuować kluczowe dla Rzeczypospolitej inwestycje, które mają wzmacniać siłę Polski w całym ekonomicznym systemie – nie tylko europejskim, ale światowym, bo to powinien być priorytet. Z przykrością i zażenowaniem na to wszystko patrzę. Skoro pan Trzaskowski uważa, że jest tak europejski, to ja tej europejskości nie widzę. Tak, jak wszystkie kraje Unii Europejskiej, Polska musi rozwijać siłę swojej gospodarki. Jego występowanie przeciwko przekopowi Mierzei Wiślanej, dla doraźnej korzyści Zielonych – jeszcze żeby się wywiązywał z tych postulatów, bo PO znana jest z tego, jak wywiązuje się ze swoich obietnic. Tu nie ma patrzenia na dobro kraju, tylko koniunkturalny interes występowania przeciwko Prawu i Sprawiedliwości.

Podnoszona jest także kwestia tego, że przekop jest niepotrzebny, bo jest port w Gdańsku.

Ciesze się, że i premier, i prezydent oraz wszystkie rozsądne osoby wspierają inicjatywę, która jest wyczekiwana przez mieszkańców regionu. Była konsultowana z organizacjami ekologicznymi, z mieszkańcami – pod względem ekonomicznym to bardzo ważna i potrzebna inwestycja. Mam nadzieję, że znajdzie ona finał w zakreślonych terminach. Przekop przyczyni się do rozwoju małych i średnich portów. Wymagałabym od polityków, jeżeli pan Trzaskowski się za takiego uważa, żeby trochę poczytał o tym, jakie statki mają tam wpływać, jakiej to dotyczy żeglugi. To ważne, żeby się orientował, a nie pouczał innych, bo to zupełnie inne nośności statków, zanurzenie, zupełnie inny charakter przewozów. Na pewno nie zagraża to portom o podstawowym znaczeniu. To zupełnie inny rodzaj środków transportu – to jest turystyka, barki, promy. To ogromne pole do popisu dla rozwoju tamtego regionu. Od osób, które startują w wyborach prezydenckich wymagałabym, aby mówili naprawdę merytorycznie, a nie mówili tylko dlatego, że to same kłamstwo wypowiedziane kilka razy staje się prawdą. Trzeba być rzetelnym, co do informacji, wiedzy na temat funkcjonowania tego miejsca w przyszłości, jakie statki mają tam zawijać, pod jakim kątem ten region będzie się rozwijał.

Prezydent Andrzej Duda mocno akcentował to, że przekop Mierzei Wiślanej ma charakter wzmacniania polskiej suwerenności, niezależności i wolności. Tymczasem, były szef BBN Stanisław Koziej, czy chociażby kontrkandydat prezydenta Szymon Hołownia, kpią i mówią o idiotyzmach.

Przyznam, że nie chciałabym komentować właśnie tych idiotyzmów. Przyznaję rację panu prezydentowi. Wtedy, jako przewodnicząca Komisji Gospodarki Morskiej, we współpracy z panem ministrem i panem premierem, przeprowadziliśmy ten projekt właśnie po to, żeby nastąpiła swoboda żeglugi, żebyśmy nie byli uzależnieni od Rosji. Jeśli ktoś nie pamięta, co to oznacza, może sobie przypomnieć. Tu chodzi o niezależność, o to, by nie pytać się Rosji, czy możemy przepłynąć czy nie. Musimy brać pod uwagę, że jesteśmy flanką wschodnią Unii Europejskiej. Musimy dbać o suwerenność i bezpieczeństwo, obserwować, co się dzieje w Kaliningradzie, co robi Rosja. To są ewidentnie względy bezpieczeństwa i nikt nie powinien mieć co do tego wątpliwości. Jeżeli ktoś tak mówi, to działa przeciwko Polsce, wpisując się w retorykę Rosji, która za wszelką cenę chce nam zniweczyć ten plan. Musimy być konsekwentni i realizować przekop Mierzei, mając w perspektywie rozwój nie tylko regionu, ale całej Polski. Przekop to gwarant bezpieczeństwa, a to jest w dzisiejszych czasach priorytetem.

not. Weronika Tomaszewska

Źródło: wPolityce.pl

Zdjęcie: facebook Dorota Arciszewska-Mielewczyk


Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Cnota zaufania

Wyrazy opisujące nierzeczywistość znikają z potocznego słownika. Taki los spotkał „cnotę” – nie ma jej w życiu publicznym, a zatem przestaje występować w mowie i piśmie, co najwyżej jako określenie prześmiewcze. Moda nie tylko eliminuje niepotrzebne słowa, lecz także zmienia znaczenie wielu z nich. Lista jest długa, ale zajmijmy się takim słowem z pozoru oczywistym. Co bowiem obecnie znaczy „zaufanie”?


Człowiek, który przychodzi na świat w normalnej rodzinie, składającej się z nie więcej niż jednej matki i jednego ojca, może przynajmniej teoretycznie ufać swoim rodzicom, że go nie porzucą, bo któremuś z nich przytrafi się kolejna „wielka miłość”. W rodzinach z licznymi mamusio-ciociami i tatusio-wujkami próżno szukać osób godnych zaufania, mogących wyposażyć dziecko w tę niezbędną cechę przydatną na całe życie. Budowanie relacji z innymi wymaga zaufania, nie ślepego, bo ślepota w niczym nie pomaga, ale rozsądnego, nawet gdyby ten rozsądek mógł czasami zawodzić.


Każdy przyzna, że najłatwiej jest oszukać dziecko, nie ponosząc żadnych konsekwencji. Trzeba się jedynie uporać z własnym sumieniem, jeśli się jeszcze takowe posiada. Prawdziwa konkurencja zaczyna się na poziomie partnerskim – kto kogo wykołuje. Stąd bierze się powodzenie głupich kobiet u mężczyzn, którym się zdaje, że taką głupią łatwiej wykiwać. Nie biorą oni jednak pod uwagę faktu, że głupota i podłość, to dwie różne cechy, występujące w różnych proporcjach. Można się w tych kalkulacjach srodze pomylić. Najwyższy pułap zdrady zaufania panuje w kręgach mafijnych. Tam zdradę przypłaca się życiem.


Nie da się zbudować porządnej firmy w oparciu o nieuczciwych kontrahentów, czy wspólników. Tu nie pomoże najbardziej nawet cwany prawnik. Na podobnej zasadzie kształtują się relacje obywatel – państwo. Znowu wkraczamy na śliski grunt polityki.
Dla naszych odwiecznych… powiedzmy – sąsiadów zaufanie znaczyło bezkrytyczne, rzec by można ślepe zdanie się na Hitlera, czy Stalina. Późniejszy komunistyczny marsz przez instytucje w Niemczech i Francji spowodował, że zastąpiły one własną religię obcą. Patrzą biernie jak są gwałceni przez muzułmanów i próbują udawać, że nic się nie dzieje. Tak rozumieją zaufanie? A może to zakłamanie wyssali już z mlekiem matki?


My najczęściej wolimy obdarowywać naszych wodzów zaufaniem, nie całkiem jednak bezgranicznym. Ta cecha może być naszą siłą, ale może też być wykorzystana przez wrogów do manipulacji, co przejawia się w działalności opozycji totalnej, usiłującej wprowadzić chaos w państwie.


Cnota krytyki się nie lęka. Gorzej, że niecnota również, zwłaszcza taka rozpuszczona jak dziadowski bicz.

Autor: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Biznesmeni zatrzymani „na gorącym uczynku” przez CBA. W tle łapówka i miejski ratusz

Na „gorącym uczynku” funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali dwóch biznesmenów, którzy powoływali się na wpływy, m.in. w Urzędzie Miejskim w Żywcu. W zamian za łapówkę mieli ułatwić załatwienie pozytywnych decyzji administracyjnych – wyjaśnia w rozmowie z portalem tvp.info Temistokles Brodowski, rzecznik CBA.

W zamian za pośrednictwo i powoływanie się na wpływy w miejskim ratuszu, jeden z zatrzymanych mężczyzn przyjął 10 tys. zł łapówki.

– Wręczający pieniądze biznesmen planował zrealizować inwestycję budowlaną na terenie powiatu żywieckiego. Przyjmujący korzyść mężczyzna, powołując się na wpływy, podjął się załatwienia wydania, bądź też przyspieszenia wydania decyzji o pozwolenie na budowę – mówi nam rzecznik Biura.

Bezpośrednio po przyjęciu pieniędzy biznesmenów zatrzymali funkcjonariusze łódzkiej delegatury CBA.

Źródło: TVP Info

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Redaktor Naczelny Żywiecinfo członkiem grupy Pawła Tanajno

Redaktor Naczelny Żywiecinfo należy do grupy „Strajk Przedsiębiorców” na portalu społecznościowym.  Administratorem grupy jest Paweł Tanajno, który został zatrzymany w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej policjanta.

Grupa Strajk Przedsiębiorców powstała w marcu 2020 roku a kulminacją jej działalności były majowe protesty w Warszawie, które zakończyły się zamieszkami i starciami z policją. Przypomnijmy, że według portalu TVP Info ponad 70 proc. zatrzymanych „przedsiębiorców” nigdy nie prowadziło działalności gospodarczej.

Wśród członków grupy na portalu społecznościowym znaleźli się politycy, w tym Mirosława Nykiel, posłanka Koalicji Obywatelskiej.

Źródło: TVP, facebook, twitter

Zdjęcie: portal TVP Info, na zdjęciu – Paweł Tanajno

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Bierzmy się za robotę

W chwili, gdy będą Państwo czytać ten komentarz, powinno być już jasne, kiedy będą w Polsce wybory i kto ma szansę zostać I prezesem Sądu Najwyższego. Życie państwa, przynajmniej jeżeli chodzi o funkcjonowanie podstawowych instytucji, powinno się uspokoić. Jeżeli wybory wygra Andrzej Duda, moim zdaniem, mimo kruchej przewagi PiS w parlamencie, obecna władza dotrwa do końca kadencji i wyprowadzi Polskę z kryzysu. Do poziomu z roku 2019 wrócimy dopiero w roku 2021. Czyli druga połowa kadencji obecnego parlamentu powinna być okresem niewielkiego wzrostu gospodarczego i stabilizacji. Tego na pewno nie mogą powiedzieć inne państwa. Wiele z nich wpadnie w głęboki kryzys gospodarczy i polityczny. Oby to wszystko nie skończyło się większą międzynarodową  awanturą, która według mnie wisi na włosku. Jednak póki mamy stabilną władzę i dobre stosunki z USA, raczej możemy czuć się bezpieczni. Można sobie też wyobrazić inny scenariusz. Wybory wygrywa któryś z opozycyjnych kandydatów na prezydenta. Dzisiaj w grę mogą wchodzić Rafał Trzaskowski lub Szymon Hołownia. Szczególnie ciekawie, a właściwie nieciekawie, wyglądałaby sytuacja przy wygranej Trzaskowskiego. Pod znakiem zapytania stanęłaby polityka obronna, bo oznaczałaby na pewno skręt w kierunku Berlina. Nie wiadomo, co stałoby się z Wojskami Obrony Terytorialnej. Prezydent zapewne blokowałby wszystkie nominacje w tej formacji. Żaden sensowy pakiet pomocowy dla gospodarki nie zostałby uchwalony. Czyli zamiast rok, góra dwóch lat recesji, mielibyśmy pewnie wieloletnią stagnację. Prezydent wprawdzie nie miałby zdolności odwołania programu „500 plus”, ale w razie konieczności jego nowelizacji, choćby ze względu na inflację, po prostu by to blokował. Pat konstytucyjny dotknąłby reformy sądów i wielu dziedzin, w których głowa państwa ma coś do powiedzenia. Pomysł opozycji na zablokowanie państwa przyniósłby realny skutek. Po trzech latach głębokiego kryzysu przejęliby władzę, ale byłoby tylko gorzej. To nie jest wydumany scenariusz, lecz jeden z dwóch możliwych. Wszystko dzisiaj zależy od nas i od naszej mobilizacji. Wraz z Trzaskowskim idzie też ogromna promocja ideologii LGBT i narzucenie jej tam, gdzie sięgają wpływy głowy państwa. Nic dzisiaj nie jest wygrane ani nic nie jest przegrane. Jednak oprócz walki z codziennymi problemami musimy skupić się na udziale w tych wyborach. Inaczej problemy po pewnym czasie będą dużo większe.

Tomasz Sakiewicz

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Atak Tanajny

Artykuł 1 pkt 2 Ustawy o policji brzmi: „Do podstawowych zadań policji należą: ochrona życia i zdrowia ludzi oraz mienia przed bezprawnymi zamachami naruszającymi te dobra”. Dlatego czuję duży dyskomfort, czując pośrednio na sobie łapę Pawła Tanajny, który na demonstracji tzw. przedsiębiorców złapał za szyję policjanta i ze śmiechem odepchnął go do tyłu. Tanajno, atakując policjanta, pośrednio zaatakował każdego z nas, bo policja reprezentuje wszystkich obywateli, którzy na ulicach polskich miast powinni się czuć bezpiecznie. Dlatego jestem zdziwiony zachowaniem grupy policjantów, którzy nie zareagowali, a część z nich odwróciła się, jakby czekali na jakieś wskazówki. Można sobie wyobrazić, co by się stało z Pawłem Tanajną, gdyby taka sytuacja zdarzyła się w Stanach Zjednoczonych. Przecież ten człowiek w tej samej sekundzie leżałby na ziemi z kajdankami na rękach, nie mówiąc o bardziej drastycznych działaniach policjantów. Minister spraw wewnętrznych i administracji Mariusz Kamiński zapowiedział, że resort pracuje nad podwyższeniem kar za czynne napaści i znieważanie funkcjonariuszy, gdyż są one zbyt małe. Czy to powstrzyma takich jak Tanajno?

Ryszard Kapuściński

źródło: Gazeta Polska Codzienna

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

LGBT upomina Radę Powiatu

Działaczka LGBT zaniepokojona debatą Rady Powiatu w Żywcu w sprawie Samorządowej Karty Praw Rodzin.

Jak poinformowała Magdalena Dropek, działaczka środowisk LGBT, fundacja „Równość” wyraża zaniepokojenie debatą Rady Powiatu w Żywcu w sprawie Samorządowej Karty Praw Rodzin, ponieważ SKPR „chce wzmacniać rodzinę”.

My (członkowie fundacji – przypisek RD) oczywiście przypominamy, że SKPR:

– chce wzmacniać rodzinę, ale zdefiniowaną przede wszystkim, jako małżeństwo z dziećmi, używając np. niejasnego pojęcia “tradycyjnej rodziny”,- niejasne jest też założenie o wykluczaniu organizacji, które tych wartości wyżej nie dzielą (ale kto ma o tym decydować?),- enigmatycznie wypowiada się o “moralnej naganności świadomego dążenia do niepełności lub rozbicia” rodzin, co może być niebezpieczne w kontekście braku wspierania ofiar przemocy.

Źródło: Fundacja Równość

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Rocznica pewnej debaty – materiał filmowy


Okrągły Stół, poprzez mechanizmy agenturalnego wspierania tego procesu, przyczynił się do narzucenia elity hegemonicznej tj. takiej, która mając na ustach demokrację i moralność, tak naprawdę różnymi instrumentami nie chciała się rozstawać z władzą. Dlatego oni tak strasznie cierpią, gdy społeczeństwo w wyborach wybrało inne grupy ludzi jako elitę, która ma rządzić społeczeństwem

Komuniści w Polsce rządzili Polakami dzięki temu, że byli namiestnikami Moskwy, nie zdobyli władzy w wyniku wolnych wyborów czy zrywu rewolucyjnego. Przyjechali na sowieckich czołgach. Przez kilkadziesiąt lat dzięki obecności armii sowieckiej, dzięki Układowi Warszawskiemu byli elitą hegemoniczną. Co się wydarzyło od momentu, gdy zaczęliśmy budować wolną Polskę, wolny rynek, instytucje demokratyczne? Komuniści stali się postkomunistami, którzy zadeklarowali wierność demokracji i, chcąc zachować pozycje kierownicze w społeczeństwie, zaczęli szukać innego para. Okres potęgi para moskiewskiego minął. Jedni znaleźli go w Waszyngtonie, inni w Brukseli, inni w Berlinie czy w Paryżu.

Dzięki zbudowaniu silnych relacji z podmiotami zagranicznymi, ci ludzie chcieli być elitą hegemoniczną. To znaczy, że niby są wybory, jest demokracja, ale ona jest częściowo prawdziwa, częściowo fasadowa i cały czas rządzą ci, co powinni. Kiedy w latach 2005-2007 władzę przejęli ci, co nie powinni, udało się przekonać społeczeństwo, że to jest władza tymczasowa.

Przytoczony cytat prof. Andrzeja Zybertowicza pozwala zrozumieć główną oś sporu wokół zdarzenia, które na równo ćwierć wieku ukształtowało, a być może miało wręcz „zabetonować” porządek polityczny w Polsce. Z kolei redaktor Tadeusz Płużański zauważa:

Przetransponowano system i prominentne osoby tego systemu, które nadal pełniły rolę kluczową”. Biorąc za przykład Jaruzelskiego, który z szefa MON stał się prezydentem III RP, można stwierdzić, „jak niewiele się zmieniło. Decydenci pozostali decydentami. (..) Wielkie kariery finansowe to też pozostałość tamtych czasów”.Jak zauważył, na liście 100 najbogatszych Polaków tygodnika Wprost jest wielu funkcjonariuszy komunistycznych.

Niemal dokładnie rok temu w sali sesyjnej Urzędu Miasta w Żywcu doszło – jak stwierdził Adam Słomka – do „skandalicznej debaty ze współtwórcą stanu wojennego”. Z inicjatywy Zarządu Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej w Żywcu odbyło się spotkanie związane z 30. rocznicą obrad „Okrągłego Stołu” z udziałem pani Grażyny Staniszewskiej i pana Andrzeja Gduli. W spotkaniu wzięło udział wiele osób kojarzonych z okresem PRL nie tylko na Żywiecczyźnie. Adam Turotszy, przewodniczący zamiejscowego oddziału Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej, w latach osiemdziesiątych był naczelnikiem wydziału SB w Tarnowie, gdzie zajmował się między innymi inwigilacją Kościoła. Kazimierz Semik, redaktor „Nad Sołą i Koszarawą”, był przewodniczącym ZMS a później sekretarzem KM PZPR w Żywcu. Albin Kłodnicki, pełniący funkcje w SM „Gronie”, to niegdyś podpułkownik i kierownik sekcji zwiadu WOP. Kupczak Adam, odznaczony między innymi złotym odznaczeniem Janka Krasickiego, działacz młodzieżowy na Żywiecczyźnie. W 1950 r, wstąpił w szeregi Związku Młodzieży Polskiej, pełniąc funkcję wiceprzewodniczącego Zarządu Zakładowego w Fabryce Śrub w Żywcu Sporyszu oraz członka Prezydium ZP ZMP w Żywcu. W 1956 r. po rozwiązaniu ZMP wszedł w skład Rady Robotniczej Rewolucyjnego Komitetu Jedności Młodzieży w Żywcu wraz z Gowinem Czesławem i Krajcarzem Albinem. W latach 1957 do 1959 był członkiem sekretariatu Komitetu Wojewódzkiego ZMS w Krakowie. Od 1957 r. działacz rad narodowych. W wyborach do rad narodowych w 1961 r. wybrany został radnym (najmłodszym) Wojewódzkiej Rady Narodowej w Krakowie. Przez szereg kadencji radny Miejskiej Rady Narodowej w Żywcu. W latach 1973 – 1975 był przewodniczącym Miejskiej Rady Narodowej w Żywcu. Od 1966 roku członek Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej przez dwie kadencję zastępca przewodniczącego Komisji Rewizyjnej. Od 1995 roku ławnik ludowy Sądu Rejonowego w Żywcu. Andrzej Biernat, były radny miasta Żywiec, w okresie PRL pełnił funkcję przewodniczącego Rady Funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej przy Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych w Żywcu. Prof. dr hab. Stanisław Sagan konstytucjonalista, były dziekan Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz były wykładowca w WSB Podyplomowego Studium Wywiadu w Żywcu.

Dzięki wsparciu ze strony ratusza zdarzenie uzyskało rangę i oprawę, która musi być bulwersująca dla osób znających życiorys „zastępcy Kiszczaka”

Poniżej niepublikowany dotąd materiał filmowy ze spotkania.



https://youtu.be/Xvew3w_437Y

https://www.youtube.com/watch?v=Xvew3w_437Y

https://www.youtube.com/watch?v=ofqQIQi-C1M

https://drive.google.com/file/d/1VbLLb3VFANXB5SnAA6_boOgAjicNqq4S/view

IPN BU 0242/3013/ akta personalne

Andrzej Gdula ur. 27 czerwca 1942

Syn

Roman Gdula ur. 1912 Jasło

Janina Zuziak ur. 1926

Żona – Elżbieta Bajorek ur. 18 listopada 1943 woj. Tarnowskie, księgowa w Zakładzie Obrotu Towarami Przemysłowymi i Spożywczymi, wykształcenie średnie, córka Władysława Stanisławy

Synowie

Maciej 20 maja 1977

Paweł 5 czerwca 1971

1962 – Technikum Mechanizacji Rolnictwa we Wrocławiu

wojsko

1964 – 1969 –mechanik samochodowy w POM, PDM Okrajnik, potem instruktor mechanizacji

1969 – oddelegowany do pracy w aparacie partyjnym do Żywca

Złota odznaka za działalność w ORMO

1969 – 1975 – Sekretarz KP PZPR w Żywcu

1975 – 1985 – I sekretarz KW PZPR w Bielsku Białej

1978 – prawo na Uniwersytecie Śląskim

1985 – MSW

Przebieg pracy

22 grudnia 1984 – po zabójstwie ks. Jerzego Jaruzelski na wniosek Kiszczaka mianuje Gdulę na podsekretarza stanu w MSW do 31 sierpnia 1986

W jego gestii – prace wychowawczo-oświatowe i kształtowanie postaw etycznych funkcjonariuszy

Kierownik Wydziału Społeczno-Prawnego KC (dawniej organów administracyjnych czyli bezpieka, wojsko, sądownictwo, sport)

1990 – członek Politycznego Komitetu Doradczego przy MSW

 doradca Kuronia w ministerstwie pracy,  od ’92 – i stąd afiliacje syna do „krytyki politycznej”

CENTRUM ŚCIGANIA ZBRODNIARZY KOMUNISTYCZNYCH I FASZYSTOWSKICH 

Zdjęcie: Pierwszy od lewej strony: Zdzisław Dzikowski, Kazimierz Semik, Grzegorz Szafrański, Andrzej Gdula

Źródło: Życiorysy na Żywiecczyźnie Pisane, Zamiejscowy Oddział WSB w Żywcu, Instytut Pamięci Narodowej

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Kobiecość w polityce

Poprzednia kandydatka PO na prezydenta z uporem twierdziła, że jest kobietą i w tej jednej kwestii nigdy zdania nie zmieniła. Mimo to egzekutywa partyjna wymieniła ją na inny model. Co do płci nowego kandydata, niczego na pewno nie wiadomo, bo występował dumnie pod tęczową, radosną flagą. Wiadomo również, że nie szczędził samorządowej kasy na LGBT, ale to przecież tylko cztery litery, a postępowi „naukowcy” udowadniają, że płci jest znacznie więcej. Ich liczba oscyluje około sześćdziesięciu. Nawet tak wszechstronnie wykształcony przedstawiciel postępu może się pogubić.


Nowy kandydat jest bardziej bojowy od partyjnej koleżanki, jeśli chodzi o dziennikarzy. Jego poprzedniczka niewygodne pytania po prostu odwracała i kierowała do tego, kto ośmielił się je zadawać. Na pytanie o dokonania, którymi mogłaby się pochwalić odpowiadała: A czego pan dokonał? I po krzyku. Bojowy następca obiecuje dziennikarzom zadającym niewygodne pytania, że jak się dorwie do władzy, to krnąbrnych dziennikarzy powywala. Brawo! Wolności wypowiedzi im się zachciewa.


Ale z drugiej strony szkoda trochę tej kobiecości. Może wynagrodzą nam to inni kandydaci, taki „wiosenny” i bezpardonowo lewicowy, który jak nikt inny rozumie potrzeby kobiet, albo taki „niezależny” (nie bardzo wiadomo od kogo i czego) roniący łzy nad konstytucją.
Przedstawiciel partii z rodowodem z głębokiego PRL-u jest najbardziej elastyczny. Słaba, czy silna płeć – bez znaczenia. Przytuli do piersi każdego, zarówno zboczeńców, jak i takich, którym się zdaje, że zboczenie, to niewystarczające kwalifikacje do sprawowania władzy.
Mamy jeszcze kandydatów prawicowych, ale ich antypisowość wypada blado na tle konkurencji, a o kobiecość nawet nie zabiegają.

Autor: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites