Nie żyje Guido Westerwelle. Były szef MSZ Niemiec miał 54 lata

W wieku 54 lat zmarł w piątek były minister spraw zagranicznych Niemiec Guido Westerwelle – podała jego fundacja w Berlinie. Były przewodniczący FDP chorował na białaczkę.
Na stronie Westerwelle Foundation zamieszczono zdjęcie byłego szefa dyplomacji wraz z jego wieloletnim partnerem i mężem Michaelem Mronzem oraz napis:
Stoczyliśmy walkę. Nie straciliśmy celu z oczu. Jesteśmy wdzięczni za niebywale cudowny czas razem. Miłość pozostaje.
Od lat 80. Westerwelle należał do najważniejszych postaci niemieckiej polityki – pisze agencja dpa. Syn adwokata z Bonn od początku swej politycznej działalności uchodził za człowieka nieobawiającego się głosić swoich, nawet niepopularnych poglądów. Na początku lat 80. w Bonn na wielotysięcznej demonstracji za zwiększeniem potencjału militarnego Niemiec rozdawał ulotki nawołujące do czegoś przeciwnego.
Gdy w wieku 39 lat stanął na czele liberalnej, przyjaznej biznesowi Wolnej Partii Demokratycznej (FDP), za cel postawił sobie przekształcenie ugrupowania pełniącego funkcję języczka u wagi w „partię całego narodu”. Gdy ubiegał się o stanowisko kanclerza, przemierzał kraj w wozie kempingowym i pojawił się jako gość w programie „Big Brother”.
Pod jego wodzą FDP zdobyła swój najlepszy wyborczy wynik – w 2009 roku zagłosowało na nią 14,6 proc. wyborców, dając temu ugrupowaniu pozycję trzeciej siły politycznej w kraju.
Po wielu latach w opozycji w 2009 roku został ministrem spraw zagranicznych. Wielu, w tym w jego własnej partii, miało mu za złe, że objął resort dyplomacji zamiast finansów. Na skutek rosnącej frustracji liberałów, i jego rosnącej pozycji jako szefa MSZ, po półtora roku stracił stanowisko przewodniczącego FDP i wicekanclerza.
Westerwelle był kawalerem Krzyża Komandorskiego z Gwiazdą Orderu Zasługi RP, który otrzymał za wybitne zasługi w rozwijaniu współpracy polsko-niemieckiej. Jako szef niemieckiej dyplomacji przykładał dużą wagę do stosunków z Polską. Na cel swojej pierwszej zagranicznej podroży po objęciu stanowiska na jesieni 2009 roku wybrał właśnie Polskę. Podczas tej wizyty stanął, narażając się na krytykę ze strony CDU i CSU, po stronie władz polskich w sporze o rolę przewodniczącej Związku Wypędzonych Eriki Steinbach w powstającej wówczas Fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie. Została ona powołana w celu budowy centrum dokumentacyjno-informacyjnego poświęconego historii przymusowych wysiedleń w Europie w XX wieku.
Westerwelle i ówczesny szef polskiego MSZ Radosław Sikorski blisko współpracowali w sprawach dotyczących między innymi Ukrainy i Białorusi.
W czasie sprawowania funkcji ministra przez Westerwellego Niemcy prowadziły politykę nieuczestniczenia w interwencjach wojskowych na świecie. W 2011 roku wstrzymały się podczas głosowania w Radzie Bezpieczeństwa ONZ nad rezolucją umożliwiającą interwencję NATO w Libii. Także w czasie kryzysu w Syrii, gdy rozważano możliwość ataku na ten kraj, rząd niemiecki zapowiedział, że nie weźmie udziału w operacji. Stanowisko Niemiec było wielokrotnie krytykowane przez partnerów z NATO. „Pikielhauba nie pasuje do nas” – powiedział Westerwelle w jednym z niedawnych wywiadów, odnosząc się do symbolu pruskiego militaryzmu.
Tekę ministra spraw zagranicznych Westerwelle piastował do 2013 roku. Dokładnie pół rok później stwierdzono u niego szczególnie agresywną odmianę choroby nowotworowej – ostrą białaczkę szpikową. O swojej chorobie napisał książkę „Zwischen zwei Leben” (między dwoma życiami), która ukazała się zeszłej jesieni. Jednak już w grudniu trafił do szpitala i od tego czasu praktycznie nie zabierał już głosu w życiu publicznym.
lw, PAP

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Czy sądzicie państwo, że na stanowisku „króla” Europy przybyło mu na odwadze?

„Frankfurter Allgemeine Sonntagszeitung” pisze o starciu w sprawie polityki wobec uchodźców pomiędzy „królem” Europy Donaldem Tuskiem a kanclerz Angelą Merkel, do jakiego doszło podczas ostatniego szczytu UE w Brukseli. Dziennik pisze o walce „dwóch przewodników stada”. W tygodniku „Der Spiegel” mogliśmy z kolei przeczytać: „Dawniej relacje pomiędzy niemiecką kanclerz a Donaldem Tuskiem wyglądały następująco: „Gdy Angela Merkel wkraczała do sali konferencyjnej budynku obrad UE, Polak pochylał się nisko i chwytał rękę Merkel. Następnie cmokał ją tak, że sama Merkel, przyzwyczajona do najróżniejszych gestów pokory, spoglądała zmieszana na pochyloną głowę Tuska”. Otóż jeden z przekazów jest fałszywy. Niewątpliwie Donald Tusk robił wiele, by pokazać kto w tandemie Berlin-Warszawa siedzi na pierwszym siodełku. Oglądanie – przynajmniej przez osiem lat – pleców Angeli Merkel w końcu Tuskowi się opłaciło. Podaję za niemieckim „Faktem”: „Ponad 105 tys. złotych. Właśnie tyle wynosi pierwsza pensja Donalda Tuska jako szefa Rady Europejskiej. Liczymy dalej. Na wynajem mieszkania, były premier Polski dostał ok. 3,8 tys. euro (ok. 16 tys. zł). Mówimy oczywiście o kwocie miesięcznej. Co więcej, na przeprowadzkę zgarnął jednorazowy dodatek w wysokości 50 tys. euro (ok. 220 tys. zł)”. Jak mawiają „w polityce pieniądze są tylko instrumentem do osiągania celu”, więc podaję te kwoty nie po to, by nimi epatować, lecz by zastanowić się dlaczego wyłożono takie sumy w celu wypromowania Donalda Tuska? Otóż ten zamawia muzykę, kto płaci orkiestrze. Jakie państwo jest najsilniejsze w UE? Oczywiście Niemcy. Tak więc to Berlin wyniósł Tuska do godności „króla” Europy i to Berlin miał w tym swój cel. Teza o walce „dwóch przewodników stada” może i intelektualnie jest interesująca, ale od strony politycznej praktyki jest kompletnie pozbawiona sensu, logiki w tym żadnej. Za Angelą Merkel stoi potężny budżet Niemiec, za Tuskiem – co najwyżej goście programy red. Lisa śpiewający ex-premierowi „sto lat”. Tak więc „bunt na pokładzie” należy rozpatrywać raczej w kontekście błędu komunikacyjnego, ale nie można również wykluczyć, że Angela Mekel zupełnie zapominała, że istnieje jakiś „król” Europy, z którym coś trzeba konsultować! Stawiam na to ostatnie rozwiązanie. Donald Tusk wpisał się w polską politykę jako człowiek, który „nic nie może”. Czy sądzicie państwo, że na stanowisku „króla” Europy przybyło mu na odwadze? A ile waży odwaga? Więcej niż 105 tys. złotych miesięcznie? Tak w ogóle, to mnie się zdaje, że to polityk… wybitnie przepłacony.

źródło: https://www.facebook.com/arciszewskamielewczyk/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Komisja Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej

16 marca odbyło się posiedzenie Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, na którym rozpatrywano projekt ustawy o aktywizacji przemysłu okrętowego i produkcji komplementarnej, popularnie nazywaną „ustawą o stoczniach”.

http://www.sejm.gov.pl/sejm8.nsf/transmisje.xsp?unid=B4077E35003A4DF2C1257F730030278C#

źródło: https://www.facebook.com/arciszewskamielewczyk/

 

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Zmarł Marian Kociniak

W wieku 80 lat zmarł Marian Kociniak, znany aktor filmowy i teatralny. Na popularność aktora miały wpływ kreacje Franka Dolasa w komedii „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” oraz Murgrabiego z serialu „Janosik” Jerzego Passendorfera.

Od 1959 r. prawie bez przerw występował w macierzystym Teatrze Ateneum. Często grał w Teatrze Telewizji, m.in. w „Łuku Triumfalnym”, „Moskwie Pietuszki”, „Elegii dla jednej pani”, „Igraszkach z diabłem” oraz w spektaklu „Coś w rodzaju miłości”. Występował również w Kabarecie Starszych Panów.

Na ekranie zadebiutował w 1959 r. w filmie „Pan profesor”. Zagrał w ponad 30 filmach. Współpracował także z radiem, występując w magazynie „60 minut na godzinę”, gdzie tworzył parę z Andrzejem Zaorskim w skeczach z serii „Kulisy srebrnego ekranu”.

Sławę przyniosły mu role Franka Dolasa w komedii „Jak rozpętałem drugą wojnę światową” oraz Murgrabiego w serialu „Janosik” Jerzego Passendorfera.

źródło: http://m.niezalezna.pl/77776-zmarl-marian-kociniak

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Wojna domowa

Szanowni Państwo!

   Pełzającą wojnę domową już mamy, nawet jeśli na razie głównie tylko na słowa. Pogróżki ze strony niegdysiejszych „elit”, które utraciły władzę mogą okazać się wcale nie takie czcze. Na terenie Polski są dwa zasadnicze obozy: ludzi, dla których „polskość to nienormalność”, za to chamstwo im większe tym normalniejsze, i pozostałych. Nieważne, że ci „pozostali” stanowią bezwzględną większość. Tamci mają za sobą liczną, aktywną grupę wrogów Polski rozsianych po całym świecie.

   Nie miałam racji gdy sądziłam, że lemingi, to takie łagodne stworzenia zawsze podążające za władzą, jaka by ona była. Okazały się stworzeniami wiernymi jedynej „słusznej partii”. Dla leminga tylko ciągłość władzy postsowieckiej ma ten leninowski nieodparty, „głęboko intelektualny” czar.

   Układ okrągłostołowy został przez ostatnie osiem lat tak utwardzony, że stał się odporny na wszelkie zawirowania historii, nawet na niespodziewaną demokrację, której rzekomo broni. Wysługiwanie się okupantowi dla wielu jest tak oczywiste, że nie są w stanie zrozumieć kogoś, kto ma im to za złe. Przecież oni są tylko „nowocześni” i „tolerancyjni”. Ta tolerancja dotyczy wszystkich nacji, prócz Polaków oraz wszystkich innych religii prócz katolickiej. Ale czy to nie wystarczy?

   Nie wystarczy! Dość tolerowania szkodników. Wojna to wojna. Albo oni nas, albo my ich pokonamy.

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Odbyła się kolejna rozprawa sądowa w Żywieckim Sądzie Rejonowym przeciwko redaktorowi portalu „Żywiec w sieci”

W środę 2.III.2016 r. po raz kolejny odbyła się rozprawa sądowa w Żywieckim Sądzie Rejonowym przeciwko Rafałowi Dudziakowi, redaktorowi portalu „Żywiec w sieci” a zarazem przedstawicielowi Ruchu Kontroli Wyborów i Kontroli Władzy. Powodem sprawy jest publikacja w internecie tekstów pt. Wytyczne urzędników wobec członków komisji wyborczych w Żywcu oraz Polemika z sekretarzem Miasta Żywiec – Wyraz arogancji czy braku kompetencji?

Redaktor lokalnego portalu internetowego jest oskarżony z art. 212 k.k. (rodem ze Stanu Wojennego PRL ) na wniosek Prokuratury Rejonowej w Żywcu.

Na sali rozpraw pojawił się jeden tylko świadek, który zeznał w jakich okolicznościach doszło do pojawienia się jednego z omawianych artykułów na łamach portalu.

Proces polityczny o próbę zastraszenia RKW został rozreklamowany na plakatach przez miejscowy Klub „Gazety Polskiej” i weteranów antykomunistycznej opozycji ze stowarzyszenia KPN-Niezłomni. W efekcie reklamy przed gmachem sądu pojawiła się spora grupa osób reprezentujących Niezłomnych, Solidarni 2010, Ruch Kontroli Wyborów, Klub Gazety Polskiej z Żywca. Zgromadzeni na wiecu wyrażali solidarność z pozwanym wyrażając przed sądem swój sprzeciw przeciwko toczącej się sprawie. Dobitne przemówienia wygłosiła Jadwiga Chmielowska ze Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Adam Słomka (KPN), Zygmunt Miernik z Niezłomnych i Henryk Bąkowicz z Solidarnych 2010.

Dotarcie na teren budynku tym razem nie było takie łatwe. Wejście do sądu było pod ścisłą kontrolą kilkudziesięciu policjantów z Katowic (sic!) i miejscowych ochroniarzy . Trzeba było wyciągać rzeczy z kieszeni i przepuszczać wszystko przez antyterrorystyczny skaner.

Rozprawa rozpoczęła się o godzinie 9:15. Na wstępie sędzia Dorota Lenarczyk zakomunikowała, że osoby mające opaski biało czerwone z emblematami np. Polski Walczącej czy Solidarni 2010 mają je zdjąć lub opuścić salę rozpraw!

Na salę weszli dziennikarze m.in. Mariusz Cysewski z SDP i portalu Wolny Czyn)oraz spora grupa mieszkańców Żywca i regionu z patriotycznymi opaskami.

Dziennikarze i Adam Słomka wyrazili chęć utrwalania przebiegu procesu. Sędzia odrzuciła wniosek formalny M.Cysewskiego uważając, że: cyt „ filmowanie nie jest w interesie społecznym” , więc zażądała wyłączenia kamer oraz zdjęcia opasek. Na żądanie sędziny Doroty Lenarczyk duża grupa policjantów rzuciła się na panów M. Cysewskiego i Adama Słomkę i wyrzuciła ich z Sali rozpraw. Złamano tym samym fundamentalną zasadę jawności procesu i swobody pracy dziennikarzy.

W konsekwencji wznowiono wiec pod oknami sali rozpraw. Na sali słychać było wyraźniej piosenki patriotyczne i płynący głos z megafonu niż sędzinę (bardzo sławna postać o której warto napisać osobny tekst obrazujący degrengoladę wymiaru „ sprawiedliwości”)

Następna rozprawa odbędzie się 14 kwietnia. Wszystkich świadomych patriotów zapraszamy na ciąg dalszy spektaklu bezprawia III RPRL.

autor: Irenusz Wolański

Napisano wZ miasta Żywca15 komentarzy

Generał Pietrzak – „Życzliwy dla ludzi i prawdziwy myśliwy”

Dzisiaj minęła druga rocznica śmierci generała Ludowego Wojska Polskiego Tadeusza Pietrzaka. Podczas II wojny światowej walczył w szeregach Gwardii Ludowej, a następnie Armii Ludowej. Od 1945 roku służył w Milicji Obywatelskiej. W latach 1954-1956 był komendantem wojewódzkim MO w Poznaniu w stopniu podpułkownika. Po 1956 roku pełnił obowiązki zastępcy szefa Głównego Zarządu Informacji WP, a następnie zastępcy szefa Wojskowej Służby Wewnętrznej. W 1963 roku został dowódcą podległych MSW Wojsk Wewnętrznych Wojska Ochrony Pogranicza oraz Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W grudniu 1970 roku uczestniczył w naradzie w gabinecie I sekretarza KC PZPR Władysława Gomułki, podczas której podjęto decyzję o użyciu broni wobec protestujących na Wybrzeżu.

W latach 1969-1977 i w latach 1983-1990 był prezesem Naczelnej Rady Łowieckiej Polskiego Związku Łowieckiego. Wchodził również w skład Międzynarodowej Rady Łowieckiej, w ramach której był wiceprezesem Komisji Ptactwa Migrującego. Prezes Naczelnej Rady Łowieckiej Andrzej Gdula wspomina generała: „Tadeusz pełnił w swym życiu wiele eksponowanych funkcji i mógł posługiwać się różnymi tytułami: od ambasadora i ministra po profesora i prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej, jednak wszystkim znany był jako generał. Kiedyś, zapytany przez jednego z myśliwych, jak ma się do niego zwracać, odpowiedział bez namysłu: „Tadeusz”.

W oczach Andrzeja Gduli „Generał zawsze był bezpośredni, zdecydowany i skromny. Niewiele osób dziś o tym pamięta, że to właśnie dzięki Jego osobistym wpływom i zabiegom na początku lat 70. ubiegłego wieku udało się udaremnić pierwszy poważny zamach na autonomię Polskiego Związku Łowieckiego. Dzięki Tadeuszowi, w wyniku przyjętej nowelizacji ustawy Prawo łowieckie, zamiast, jak planowano, całkowitej degradacji, uzyskaliśmy o wiele mocniejsze umocowanie ustawowe w procesie decyzyjnym oraz przejęliśmy odpowiedzialność za prowadzenie gospodarki łowieckiej w całym kraju.”

Tadeusz Pietrzak w latach powojennych brał udział w zwalczaniu Polskiego powojennego podziemia
niepodległościowego i antykomunistycznego. Brał udział między innymi w operacji „Lawina”- likwidacji zgrupowania NSZ kpt. Henryka Flame ps. „Bartek” na Śląsku Opolskim.

Tadeusz Pietrzak został pochowany 14 marca 2014 roku na Cmentarzu Wojskowym na warszawskich
Powązkach. Związek Żołnierzy Narodowych Sił zbrojnych złożył wniosek o degradację oraz pozbawienie go orderu Virtuti Militari.

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Walka o ZSZiO w Węgierskiej Górce trwa

Dzisiaj na stronach Powiatu Żywieckiego pojawiło się oświadczenie Wicestarosty Żywieckiego Stanisława Kucharczyka dotyczące planowanej likwidacji ZSZiO w Węgierskiej Górce.  TV Trwam była w ZSZiO w Węgierskiej Górce.

OSTATECZNA DECYZJA W SPRAWIE PLANOWANEJ LIKWIDACJI – OŚWIADCZENIE STAROSTWA

 

OŚWIADCZENIE

Zarząd Powiatu w Żywcu informuje, że Śląski Kurator Oświaty w Katowicach negatywnie zaopiniował projekt likwidacji technikum oraz szkoły zawodowej oraz pozytywnie zaopiniował likwidację liceum w Zespole Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących w Węgierskiej Górce. Decyzja Kuratorium jest wiążąca dla Powiatu i oznacza dalsze funkcjonowanie Zespołu Szkół w kolejnym roku szkolnym 2016-2017.

Argumenty Powiatu zarówno finansowe, demograficzne jak i merytoryczne przedłożone do wniosku o opinię nie zostały uwzględnione w stanowisku Śląskiego Kuratora Oświaty. Chodzi głównie o głęboki niż demograficzny dotykający szkoły ponadgimnazjalne, a w efekcie coraz trudniejszą sytuację finansową w oświacie, która zagraża finansom całego Powiatu. Z planów na 2016 rok wynika, że niedobór środków na same wynagrodzenia nauczycieli może sięgnąć nawet 6 mln złotych – co jest nie do przyjęcia i nie ma możliwości sfinansowania takiego deficytu – głównie ze względu na wysokie zadłużenie całego budżetu Powiatu.

Brak zgody Kuratorium na likwidację całego Zespołu Szkół w sposób istotny ograniczy możliwości zrównoważenia wydatków oświatowych w Powiecie Żywieckim. Sieć szkół w 2008 roku obejmowała 7037 dzieci. Spadek ilości dzieci o prawie 1700 w roku 2015  pociąga za sobą konieczność ograniczenia ilości szkół.

Decyzja Kuratorium oznacza także, że Powiat Żywiecki jako organ prowadzący zmuszony będzie do pilnych cięć w wydatkach i ograniczenia  zatrudnienia we wszystkich placówkach naszego Powiatu. Dodatkowo już w marcu konieczne będzie rozpoczęcie prac zmieniających budżet Powiatu tak, aby poprzez ograniczenie wydatków zagwarantować wypłatę wynagrodzeń dla nauczycieli.
W konsekwencji nastąpi ograniczenie możliwości Powiatu w zakresie pozyskiwania środków unijnych a tym samym realizacji zaplanowanych na najbliższe lata inwestycji.

Równocześnie w  związku z bardzo daleko idącymi deklaracjami władz Gminy Węgierska Górka oraz Spółki „Metalpol” z Węgierskiej Górki co do zamiaru przyszłej współpracy przy reaktywowaniu oferty szkolnictwa zawodowego – szczególnie biorąc pod uwagę złożone na forum publicznym deklaracje Gminy co do przejęcia prowadzenia szkoły, zwróciliśmy się z ponowną propozycją do władz Gminy o realizację składanych zobowiązań co do dalszego funkcjonowania Szkoły i podpisanie w tym zakresie stosownego porozumienia.

Zarząd Powiatu wyraził również zgodę na nabór do Szkoły do jednego oddziału klasy pierwszej w roku szkolnym 2016/2017 to jest na tym samym poziomie co nabór na rok szkolny 2015/2016. Starostwo otrzymało informację od Dyrektora Szkoły, że nie zdecydowano się na  reaktywowanie w ramach tego naboru Zasadniczej Szkoły Zawodowej.

Wicestarosta Żywiecki

Stanisław Kucharczyk

http://www.zywiec.powiat.pl/ostateczna-decyzja-w-sprawie-planowanej-likwidacji-oswiadczenie-starostwa,1912,akt.html

Relacja TV Trwam:

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

„A ty skąd jesteś”?

Erika Steinbach, była przewodnicząca tzw. Związku Wypędzonych dokonała wpisu na Twitterze, a mianowicie zamieściła tam zdjęcie zatytułowane „Niemcy 2030” będące komentarzem do aktualnej sytuacji z uchodźcami. Przedstawia ono grupę Hindusów przyglądających się z ciekawością blond dziecku. Pod zdjęciem widnieje podpis: „A ty skąd jesteś”? Na głowę Steinbach posypały się gromy. „Kochana Eriko, ponieważ nie chcę znowu używać wyzwisk, tym razem pozostawię twój wpis bez komentarza” – napisał sekretarz generalny CDU Peter Tauber. „Pani Steinbach jest szalona. Mając ją z Seehofera, Wolfa, Kloecknera i resztę Angela Merkel nie potrzebuje więcej wrogów” – skomentował wiceprzewodniczący SPD Ralf Stegener. Przewodnicząca frakcji SPD w Bundestagu Christine Lambrecht uważa że Steinbach: „takimi propagandowymi dowcipami na koszt tych, którzy uciekają przed wojną i terrorem, pani Steinbach sama zdyskredytowała się na całej linii”. Z kolei wiceprzewodnicząca partii Zielonych Simone Peter określiła wpis Steinbach, jako „obrzydliwy, rasistowski i podżegający”.
Ustalmy jedno. Mój stosunek do p. Steinbach jest jasny i klarowny – nikt nie wyrządził tak wielu szkód w relacjach polsko-niemieckich jak ona. Pierwsza otworzyła Puszkę Pandory, co spowodowało cały łańcuch napięć na linii Warszawa-Berlin. Rany będziemy jeszcze długo leczyć.
Jednocześnie wielokrotnie podkreślałam, że jest to niezwykle skuteczna niemiecka polityk. Oczywiście, że jej „skuteczność” jest cechą o wiele bardziej złożoną, bo to m.in. brak zdecydowanej reakcji ze strony polskiej ( pod rządami PO/PSL) powodował, że p. Steinbach mogła tak szeroko rozwinąć skrzydła. Jest to jednak temat na osobny felieton, a teraz wróćmy do meritum.
Otóż być może tutaj zaskoczę czytelników, ale ocena p. Steinbach wyrażona na Twitterze jest niezwykle trafna, a jej niemieccy adwersarze wydają się być całkowicie oderwani od realiów! Ktoś może teraz pokusić się o stwierdzenie: zaraz, zaraz czy to oznacza, że Arciszewska popiera Steinbach? Nie. To tylko oznacza, że Steinbach – w odróżnieniu od swoich kolegów – potrafi właściwie przeanalizować sytuację i właśnie wyraziła opinię coraz większej liczby Niemców. Po tej wypowiedzi (nie mam tu najmniejszej wątpliwości) popularność p. Steinbach w Niemczech wzrośnie. Co to oznacza dla Polski? Praktycznie niewiele to zmienia, bo co Steinbach chciała osiągnąć w polityce, to osiągnęła. Jej realny wpływ na obecne wydarzenia jest niewielki, ale…jak widać posiada jeszcze możliwość kształtowania niemieckiej opinii publicznej. I w tym zakresie (tu doszło do pewnego paradoksu) ocena p. Steinbach jest zbieżna z polską racją stanu! Oczywiście, nie będzie między nami żadnej przyjaźni, ale p. Eriko niech pani dalej punktuje kanclerz Angele Merkel, bo ona (w sprawie imigrantów) absolutnie nie ma racji. Racja w tym zakresie jest po pani stronie, a ja nigdy nie spodziewałam się, że skreślę te słowa.
Jak widać polityka sprawa nam niespodzianki i bywa nieprzewidywalna, tak samo nieprzewidywalna jak kanclerz Niemiec.

źródło: https://www.facebook.com/arciszewskamielewczyk/posts/1755475308020290

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Prawo do kłamstwa

Szanowni Państwo!

   Miarą totalitaryzmu jest ukształtowane posłuszeństwo poddanych. Póki działa terror utrzymanie posłuszeństwa jest stosunkowo łatwe. O prawdziwym sukcesie można mówić dopiero wówczas, gdy tłum wylegnie na ulice w obronie człowieka głupiego i podłego, a co najważniejsze w chwili kiedy te jego cechy są już powszechnie znane. To jest dopiero wypranie mózgów!

   Wielce nowoczesne „szmaty” urządzały swoje parady pod troskliwym okiem rządu Tuska, który w równym stopniu dbał o poprawność polityczną, co o niepoprawność obyczajową. Biedne ofiary tych manipulacji same nazywały się „szmatami”, ale skłonne były obrazić się na każdego z poza układu, kto chciałby ich nazywać wybranym przez nie same określeniem.

   Teraz ci „nowocześni”, z wypranymi do czysta mózgami bronią esbeckiego donosiciela, który plącze się nieporadnie, wręcz żałośnie w swych kłamstwach. A może bronią po prostu prawa do kłamstwa, niezależnie jak mogłoby być prymitywne?

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites