Głuche milczenie organizatorki biegu „Tropem wilczym” w Żywcu

13 Września 2024 roku redakcja wysłała list z pytaniami do Jadwigi Klimondy.

Co roku pojawia się Pani w przestrzeni publicznej współpracując w organizacji imprez patriotycznych, często o wyraźnym charakterze antykomunistycznym. Jedną z nich jest bieg „Tropem Wilczym” upamiętniający powstanie Narodowych Sił Zbrojnych. Przy wielu okazjach wypowiada się Pani o żołnierzach niezłomnych, co sprawia że siłą rzeczy jest Pani kojarzona nie tylko z tą uroczystością ale z reprezentowanymi wartościami wśród młodzieży i dorosłych. Można wnioskować że jest Pani bezkompromisowa wobec komunizmu i osób z nim związanych. Zamieszczony przez Panią wpis na stronie społecznościowej brzmi: arcybiskup Wacław Depo przypomina nam słowa Cypriana Kamila Norwida – „(…) Niewolnicy wszędzie i zawsze niewolnikami będą – daj im skrzydła u ramion, a zamiatać pójdą ulice skrzydłami – te słowa jakoś dziwnie przypominają obecne czasy”.

W okresie Polski Ludowej były osoby chcące mieć łatwiejsze życie, możliwość lepszej posady, wyjazdu za granicę, dostęp do ówczesnych dóbr poza kolejnością ect. Były też osoby, które tych przywilejów nie miały, ponieważ nie kolaborowały z komunistami w związku z powyższym mam następujące pytania:

  • W roku 2018 Jarosław Gowin udzielił poparcia w wyborach Antoniemu Szlagorowi. Kandydat PiS, Andrzej Widzyk, napisał wówczas, że poparcie Antoniego Szlagora w wyborach samorządowych jest wielkim błędem i szkodzi Zjednoczonej Prawicy która powinna wspierać wyłonionych z własnego grona kandydatów a nie postkomunistów. Jak w tym kontekście ocenia Pani swój start w wyborach z listy Porozumienia?
  • Czy Pani lub Pani najbliżsi należeli do organizacji komunistycznych i czy nawiązali w jakiejkolwiek formie współpracę z aparatem bezpieczeństwa PRL?
  • Jak długo była Pani w harcerstwie harcmistrzem i w jakich latach?
  • Czy znała pani podpułkownika Albina Kłodnickiego, szefa zwiadu WOP i pułkownika Wojsk Ochrony Pogranicza Tomiczka?
  • „Dla mnie jako dziecka źli jawili się głównie ci którzy do niego przychodzili – ludzie którzy dla paszportu czy kilku prezentów z Zachodu sprzedawali swoich sąsiadów kolegów czasami rodziny” – to cytat syna byłego oficera SB a według Pani kto był zły –  ci którzy zgłaszali się do SB czy ci którzy nie uczestniczyli w jakiejkolwiek formie współpracy?

Jadwiga Klimonda wraz z mężem Tadeuszem znalazła się wśród osób wspierających wydanie książki Tomasza Greniucha „Chrystus za nas my za Chrystusa historia zgrupowania oddziałów leśnych Narodowych Sił Zbrojnych pod dowództwem kapitana Henryka Flamego Bartka”.

W listopadzie 1984 roku, miesiąc po morderstwie dokonanym na księdzu Jerzym Popiełuszce przez służby bezpieczeństwa PRL, do Wojewódzkiego Urzędu Spraw Wewnętrznych wpłynął wniosek Tadeusza Klimondy, członka PZPR z kilkuletnim stażem,  o upoważnienie do dostępu do spraw tajnych. Wniosek ten został zaopiniowany pozytywnie przez Jerzego Pytla, ówczesnego komendanta Rejonowego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Żywcu.  

Redakcja do dziś nie otrzymała odpowiedzi na pytania.

Źródło: IPN

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Wygrana była realna

124 głosów zabrakło Joannie Ostrowskiej, aby mogło dojść do bardzo emocjonującej drugiej tury, której wynik do końca byłby zagadką.
Wyraźna porażka Szymona Piątka wynikała z wpływu elektoratu negatywnego, na który składali się wyborcy PiS oraz lewicy. Ci ostatni zostali przejęci wraz z dobrodziejstwem inwentarza po poparciu Szymona Piątka przez Joannę Ostrowską.
Jednak to kandydatka komitetu Żywiec Nasza Przyszłość startowałaby bez obciążenia, jakim było poparcie KO i można domniemywać, że wyborcy PiS, którzy głosowali na nią w pierwszej turze, pozostaliby z nią w drugiej turze wyborów.
Na potrzeby symulacji zw stylu „co by było gdyby…” załóżmy że wyborcy Andrzeja Widzyka głosowaliby przeciw burmistrzowi w podobny sposób, jak w rzeczywistych wyborach głosowali przeciwko Szymonowi Piątkowi ze względu na reprezentowanie przez niego KO.
Okazuje się wtedy, że w głosowaniu uzyskujemy remis z dokładnością do jednego procenta. Wszystko zależałoby od mobilizacji własnych elektoratów oraz zachowania wyborców Szymona Piątka.

Zdjęcie – KWW Żywiec – Nasza Przyszłość

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Charakterystyka elektoratów

Do charakterystyki sympatii politycznych elektoratów kandydatów na burmistrza miasta posłużyła regresja liniowa wieloraka, w której zmienną zależną była liczba głosów na poszczególny komitet w wyborach do sejmiku wojewódzkiego a zmiennymi niezależnymi – liczby głosów uzyskanych przez kandydatów w komisjach obwodowych. W przeciwieństwie do głosowania na burmistrza miasta gdzie odbyły się dwie tury, pamiętać należy że liczba wyborców wskazywanych przez model regresji musi zgadzać się z liczbą wyborców oddających głos na danego kandydata oraz komitet wyborczy ugrupowania w wyborach do sejmiku wojewódzkiego. Suma współczynników poparcia wśród wyborców danego kandydata na burmistrza głosujących na wszystkie partie polityczne powinna być równa 1. Podobnie suma głosów uzyskanych od wyborców poszczególnych kandydatów w głosowaniu na daną partię polityczną powinna się zgadzać z rzeczywistą liczbą głosów otrzymanych przez ugrupowanie. Współczynniki poparcia od poszczególnych kandydatów na konkretne ugrupowanie w wyborach do sejmiku muszą mieścić się w zakresie od 0 do 1. Takich założeń nie ma w stosowanej funkcji arkusza, jeśli więc model wybiera wartość danego współczynnika, jest to wartość oczekiwana pewnego rozkładu normalnego. Przykładowo, wyniki ujemne oznaczają tylko środek możliwego przedziału,  którego szerokość określona jest przez wariancję. Aby dopasować wyniki modelu do rzeczywistych warunków należy więc znaleźć kryterium pozwalające na korektę wartości oczekiwanej tak, aby mogła odpowiadać najbardziej prawdopodobnemu zbiorowi wskaźników poparcia. Przy dość mocnym założeniu niezależności zmiennych oznacza to minimalizację iloczynu funkcji gęstości prawdopodobieństwa wraz z wyżej wymienionymi urealnieniami (obliczone współczynniki powinny odtwarzać rzeczywiste wyniki wyborów i mieścić się w przedziale od 0 do 1), co matematycznie sprowadza się do wyznaczenia pewnego ekstremum warunkowego funkcji wielu zmiennych.

Mówiąc obrazowo, znając statystyczną podpowiedź, którą daje łatwo dostępne w arkuszu kalkulacyjnym narzędzie regresji liniowej, trzeba jeszcze wybrać wariant podziału głosów zgodny z wynikami wyborów i jak najmniej odbiegający od liczb podanych w podpowiedzi. Opisana metoda prowadzi więc do bardzo wielu różnych rozwiązań o prawie równym prawdopodobieństwie.

W jednym z nich można przyjąć że 63% wyborców Andrzeja Widzyka głosowało na PiS a dla KO, lewicy, TD i Konfederacji jego wyborcy to mniej niż 5% ogółu (w przypadku KO prawdopodobieństwo takiej możliwości przekracza 93%). Z obliczeń wynika też, że 36% elektoratu w wyborach do sejmiku nie oddało głosów na żaden z pięciu największych komitetów wyborczych.
32% wyborców Antoniego Szlagora poparło PiS na poziomie województwa, jeszcze więcej, bo dokładnie 1/3, okazało się być wyborcami KO. Nieco ponad 17% wyborców Antoniego Szlagora z pierwszej tury głosowało na lewicę, 8% na trzecią drogę a 5% na Konfederację. Wyborcy pozostałych ugrupowań kandydujących do sejmiku stanowili mniej niż 5%.
13% wyborców Szymona Piątka w pierwszej turze poparło PiS, 23%  głosowało na KO, 21% na lewicę, 29% na TD, 10% na Konfederację zaś 2% na pozostałe komitety wyborcze.

20% wyborców Joanny Ostrowskiej głosowało na PiS, 54% na KO, 7% na Konfederację, 15% na komitety wyborcze, które na poziomie krajowym nie uczestniczyły w podziale mandatów. Kandydatkę poparło mniej niż 5%, wyborców lewicy i mniej niż 5% wyborców TD. Wskaźnik poparcia od lewicy, obliczony na podstawie modelu regresji przed korektą „urealniającą”, ma wartość ujemną i jest to jedyny taki przypadek spośród analizowanych komitetów wyborczych i zbiorczej grupy w której znaleźli się wyborcy wszystkich ugrupowań bez reprezentacji w sejmiku wojewódzkim. Drugą istotną rzeczą jest fakt że w głosowaniu na kandydatów do sejmiku województwa śląskiego zdecydowaną większość głosów lewicy otrzymał Adam Zoń. Można więc przyjąć założenie że wyborcy Adama Zonia stali się zalążkiem elektoratu negatywnego Joanny Ostrowskiej i to między innymi oni przyczynili się, że część wyborców lewicy głosujących w pierwszej turze na Szymona Piątka oddała głos w drugiej turze na urzędującego burmistrza.

Zdjęcie – Dziennik Zachodni

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Kto kogo poparł w drugiej turze

Czy możliwe jest odtworzenie preferencji elektoratu poszczególnych kandydatów w drugiej turze na podstawie wyników pierwszej i drugiej tury wyborów?
Można posłużyć się statystyką a dokładnie – wyznaczyć najbardziej prawdopodobny podział głosów za pomocą metody najmniejszych kwadratów. Wystarczą wyniki z poszczególnych komisji i funkcja w arkuszu kalkulacyjnym, która zwraca zarówno najbardziej prawdopodobną wartość odsetka głosujących kandydatów jak i błąd wyznaczonego dopasowania. Im więcej komisji wyborczych tym bardziej wiarygodne są oszacowania uzyskane tą metodą. W przypadku 20 komisji błąd metody jest duży niemniej jednak można próbować odtworzyć preferencje pamiętając o ograniczeniach metody.
Zastosowany aparat matematyczny pozwala stwierdzić że na urzędującego burmistrza głosowało 35% wyborców Andrzeja Widzyka z pierwszej tury. Dla elektoratu Antoniego Szlagora wskaźnik ten wyniósł 102% poziomu z pierwszej tury. Można to interpretować jako błąd lub mobilizację głosujących którzy przekonali do siebie dodatkowe 2% wyborców. Ciekawa jest wartość tego współczynnika dla elektoratu Joanny Ostrowskiej – w tym przypadku jest to wartość ujemna, co zdaje się wskazywać, że jej wyborcy stanowili elektorat negatywny urzędującego burmistrza. Wyniki dopasowania wskazują też, że na Antoniego Szlagora głosowało około 20% wyborców Szymona Piątka z pierwszej tury.
Z kolei Szymon Piątek w drugiej turze cieszył się poparciem ponad 80% wyborców Joanny Ostrowskiej oraz kilkoma procentami poparcia ze strony wyborców Antoniego Szlagora z pierwszej tury. Ujemny wskaźnik wśród wyborców Andrzeja Widzyka pozwala na interpretację, że stanowili oni elektorat negatywny Szymona Piątka, co prawdopodobnie wiązało się z przynależnością polityczną kandydata. Najbardziej zaskakuje, że jedynie 72% wyborców z pierwszej tury zdecydowało się poprzeć swojego kandydata w drugiej turze.

Zdjęcie – Dziennik Zachodni

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Donald Tusk: Era geopolitycznego outsourcingu dobiegła końca

Do wyborów za Atlantykiem odniósł się w sobotę premier Donald Tusk. „Harris czy Trump? Niektórzy twierdzą, że przyszłość Europy zależy od wyniku amerykańskich wyborów, podczas gdy w pierwszej kolejności zależy ona od nas” – napisał po angielsku szef rządu w mediach społecznościowych.

„Pod warunkiem, że Europa w końcu dojrzeje i uwierzy we własną siłę. Bez względu na wynik, era geopolitycznego outsourcingu dobiegła końca” – podkreślił Tusk.

Czy Niemcy dojrzały do potencjalnej zmiany w Białym Domu?

Wynik wyborów w USA może skomplikować globalne otoczenie gospodarcze, co obciąży międzynarodowe stosunki handlowe, powiedział Volker Treier, szef handlu zagranicznego DIHK. Szczególnym ryzykiem dla niemieckich firm są plany celne, które były wielokrotnie omawiane podczas kampanii wyborczej – stwierdził w związku z kandydatem Partii Republikańskiej na prezydenta Donaldem Trumpem i wtorkowymi wyborami. „Perspektywa ostrzejszej polityki handlowej, szczególnie pod potencjalną administracją Trumpa, może jeszcze bardziej zwiększyć obawy dotyczące zakłóceń w łańcuchu dostaw i barier handlowych”. Strach przed konsekwencjami dla kluczowych niemieckich gałęzi przemysłu Dyrektor Niemieckiego Instytutu Ekonomicznego Michael Hüther ostrzega także przed zapowiedziami Trumpa, że ​​wprowadzi cła importowe i koszty wojny handlowej z USA: „Byłoby to kosztowne dla nastawionej na eksport niemieckiej gospodarki, która jest już w fazie głęboki kryzys strukturalny, katastrofa”. USA były w ostatnim czasie najważniejszym partnerem eksportowym Niemiec. „Producenci urządzeń mechanicznych, samochodów i firmy farmaceutyczne są szczególnie uzależnieni od handlu z państwami” – wyjaśnił Hüther. Prezes Bundesbanku zaniepokojony Prezes Bundesbanku Joachim Nagel ostrzegł przed karnymi cłami przed wyborami w USA. „Czy cła to dobry sposób na ograniczenie wad globalizacji z perspektywy kraju i maksymalne wykorzystanie korzyści płynących z handlu? Zasadniczo nie, wraz ze wzrostem ceł zwiększamy koszty konsumpcji i inflację paliwa” – stwierdził Nagel, według tekst przemówienia Wydarzenie w Hamburgu. „To czyni nas wszystkich biedniejszymi”. Nie wydaje mu się całkowicie niewłaściwe poleganie na chęci otwartego zbliżenia się do siebie w przededniu ważnych wyborów, stwierdził Nagel. Trump ogłosił cło w wysokości 60% na import USA z Chin i 20% na import z reszty świata. To spowodowałoby, że niemieckie produkty byłyby znacznie droższe w USA.

A co stanie się z polską gospodarką jeśli Niemcy stracą rynek amerykański? Ile zakładów produkcyjnych zamyka działalność w Polsce i przenosi produkcję do innych państw, to rządzących mało co obchodzi, gdyż Tusk uwierzył we własną siłę uważając że „rząd i tak się sam zawsze wyżywi”.

Źródło: Polsatnews.pl, https://web.de/magazine/wirtschaft/firmen-sorge-handelsbarrieren-sieg-trump-40303324

https://pie.net.pl/wp-content/uploads/2022/12/Wspolpraca-Polska-Niemcy.pdf

https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2024-11-02/donald-tusk-o-koncu-ery-w-europie-przyszlosc-zalezy-od-nas/
https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2024-11-02/donald-tusk-o-koncu-ery-w-europie-przyszlosc-zalezy-od-nas/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Donald Trump wygra dzięki… wiewiórce? O co chodzi w głośnej sprawie „Peanut”

Media społecznościowe oszalały po tym, jak demokratyczne władze Nowego Jorku zleciły uśpienie „gwiazdy” Instagrama, popularnej wiewiórki „Peanut”. Sprawa jak w soczewce ukazała patologie nadmiernej biurokracji i państwa policyjnego, dając Trumpowi niespodziewane paliwo polityczne na finishu kampanii.   

„Peanut” (Orzeszek), to udomowiona wiewiórka przygarnięta przez Marka i Danielę Longo. Zwierzę żyło w z parą przez siedem lat, zdobywając wielką popularność w mediach społecznościowych. W wyniku anonimowego donosu, funkcjonariusze stanowego departamentu ochrony środowiska (DEC) dokonali nalotu na dom państwa Longo w Pine City, zabrali wiewiórkę i szopa pracza o imieniu Fred, a następnie uśpili zwierzęta.

„30 października DEC zarekwirował szopa i wiewiórkę mieszkających razem z ludźmi, co stwarzało możliwość narażenia ludzi na wściekliznę. Ponadto osoba zaangażowana w dochodzenie została ugryziona przez wiewiórkę. Aby przeprowadzić testy na wściekliznę, oba zwierzęta zostały poddane eutanazji” – podała agencja. „Zwierzęta są badane pod kątem wścieklizny, a każdy, kto miał kontakt z tymi zwierzętami, jest zdecydowanie zachęcany do skonsultowania się z lekarzem” – dodano.

Wiewiórka została przygarnięta przez ludzi po tym, jak jej matka została potrącona przez samochód. Na licznych filmikach w mediach społecznościowych widać jak udomowione zwierzę m.in. skacze na ramię mężczyzny, robi sztuczki, je gofry, nosi miniaturowe czapki, a nawet pomaga otwierać… piwo.

Longo i jego żona Daniela otworzyli P’Nuts Freedom Farm Animal Sanctuary w kwietniu 2023 roku. Obecnie znajduje się tam około 300 zwierząt, w tym konie, kozy i alpaki. Nalot na dom Longo nastąpił w momencie, gdy właściciele złożyli dokumenty, aby uzyskać certyfikat dla Peanut jako zwierzęcia edukacyjnego.

Afera odbiła się głośnym echem w mediach społecznościowych. Platformy cyfrowe zalewają filmiki, zdjęcia i przeróbki wspominające pamięć o zwierzątku. Komentatorzy zwracają uwagę na biurokratyczną patologię i bezduszność państwa policyjnego, w jaki zamienił się rządzony przez Demokratów Nowy Jork. Sympatyczna wiewiórka stała się symbolem sprzeciwu wobec tyranii państwa, dając niespodziewanie nowego paliwa politycznego Donaldowi Trumpowi. 

Mikołaj Pisarski z Instytutu Misesa uważa, że sprawa Peanut „jak w soczewce skupia wszystkie problemy wynikające z istnienia przerośniętego, nadaktywnego państwa”.

„Faktem jest jednak to, że biurokratyczno-policyjna machina zadziałała dokładnie tak jak można się było tego spodziewać. Z całą mocą państwa uderzyła na dom niewinnych, nie karanych ludzi na których nigdy wcześniej nie złożono nawet skargi (…) Parę właścicieli wiewiórki przetrzymywano poza ich domem przez 5 godzin. Uniemożliwiono im samodzielne korzystanie z toalety. Kobietę przesłuchiwano na okoliczność dokumentów imigracyjnych. A ostatecznie złapano i zabito ich ukochane zwierzątka” – relacjonował zdarzenie na X.

„Kluczowy problem jakiego nie chcą zaakceptować notoryczni poprawiacze cudzych żyć to nieelastyczność reguł i zasad jakie wprowadza państwo (…) To wreszcie niezdolność do ujęcia żadną regułą przypadków nieostrych, nieoczywistych czy krańcowych w których nawet motywowana najlepszymi intencjami regulacja zamienia się często w narzędzie łamiącej życie tyranii. Ktoś może powiedzieć „O.K. Stary, dużo szumu o wiewiórkę. Zjedz orzecha.” Ale jeżeli żyjesz w kraju w którym bez zapowiedzi do Twoich drzwi może zapukać kilkunastu uzbrojonych facetów tylko po to żeby zabrać i zabić Twoje zwierzątko domowe to naprawdę nie musisz być libertarianinem, żeby załapać, że coś jest tu poważnie nie tak” – tłumaczy.

Źródło: PCh24.pl, theguardian.com / X
PR

Zdjęcie: xPrtSc

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Trump: Uderzcie w instalacje nuklearne, resztą martwcie się potem

„Mam to szczęście , że mieszkam w North Carolina i po raz kolejny będę z całą rodziną głosował na Donalda Trumpa . „

„Panie Trump ,życzę Panu zwycięstwa,niech Bóg Pana prowadzi”


Źródło: Telewizja Republika

Zdjęcie: Telewizja Republika

Komentarze: You Tube TV Republika

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Ameryka przed wyborami czy Niemcy przed wyborami w Ameryce

Nadzieje Demokratów na przybliżenie się nieco do sukcesu w wyborach 5 listopada z urzędującym prezydentem Joe Bidenem nie spełniły się. A Donald Trump pozostaje wierny sobie, stosując niegrzeczne ataki i zaburzony stosunek do prawdy i faktów. Wydaje się, że po spotkaniu z urzędującym prezydentem zbliżył się o kolejny krok do odnowienia prezydentury. Co oznacza druga kadencja Donalda Trumpa, która staje się obecnie coraz bardziej prawdopodobna? Donald Trump jest dziś lepiej przygotowany do objęcia prezydentury niż osiem lat temu. Ma wokół siebie znacznie więcej osób, które obejmą urząd z doświadczeniem rządowym – i wkrótce zostaną podjęte bardzo daleko idące decyzje, zwłaszcza w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa. NATO prawdopodobnie stanie w obliczu poważnych zmian, nawet jeśli nowy Sekretarz Generalny Marc Rutte obejmie urząd, który zna Trumpa i którego Trump szanuje („Lubię tego gościa”). W wyniku prawdopodobnej destrukcyjnej zmiany strategii USA w NATO my, Europejczycy, będziemy musieli zrobić o wiele więcej dla własnego bezpieczeństwa niż miało to miejsce wcześniej. Jeśli chodzi o politykę handlową, zadbajmy również o to, aby czasy powszechnego, podstawowego przekonania, że ​​światowy handel i możliwie jak najbardziej otwarte rynki przynosiły korzyści nam wszystkim, odejdą do przeszłości. Zareagują za każdym razem, gdy bilans handlowy USA z danym krajem będzie ujemny. Rząd Trumpa prawdopodobnie uzna to za protekcjonizm i wprowadzi natychmiastowe, drastyczne cła i dalsze ograniczenia importu po stronie amerykańskiej. Mechanizmy rozstrzygania sporów Światowej Organizacji Handlu (WTO) będą w większym stopniu osłabiane i kwestionowane przez kolejną administrację Trumpa niż osiem lat temu. Świat powraca do narodowego unilateralizmu i rozpadu dotychczasowych globalnych powiązań gospodarczych. Rezultatem będzie nie tylko utrata dobrobytu ze wszystkich stron, ale także mniejsza spójność w tej części świata, którą kiedyś geograficznie i przede wszystkim normatywnie nazywaliśmy „Zachodem”. Innymi słowy: za prezydenta Donalda Trumpa „punkt zwrotny” dodany zostanie jeszcze jeden wymiar. Wszystko to ma konsekwencje, zwłaszcza dla Europy, a w Europie dla nas, Niemców. Handel z USA stanie się trudniejszy, a gwarancje USA w zakresie pomocy wojskowej mogą zostać osłabione. Najwyższy więc czas, aby UE strategicznie przygotowała się na te i inne scenariusze. Biorąc pod uwagę taki rozwój wydarzeń politycznych, kolejna kadencja Komisji Europejskiej, która rozpoczyna się jesienią, musi być nastawiona na większą niezależność i większą odpowiedzialność europejską.

Źródło: CDU

Zdjęcie: facebook Donald J. Trump

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Fałsz

Czy fałsz rodzi problemy? Różnie z tym bywa.
Zdawać by się mogło, że zwolennicy równouprawnienia kłamstwa z prawdą powinni mieć problem, bo jak odróżnić jedno od drugiego? Wykreowanie „faktu medialnego”, to jedno, a uwierzenie weń, to co innego. Jak pokazują wystąpienia posłów „koalicji 13 grudnia”, nie mają oni z tym najmniejszego problemu. Stałe powtarzanie kłamstw i bzdur buduje ich rozpoznawalność, a przecież o nic innego tu nie chodzi!


Problemy ma sam Tusk, a konkretnie ma ich 7,5 miliona. Jak sprawić, żeby zwolenników Zjednoczonej Prawicy oduczyć myślenia i zmusić do pokochania jego, Donalda Mściwego z całym dworem pacynek? Pociechą niech mu będą problemy „ekologów”, którzy mają ich aż 7 miliardów, bo jak zmusić tych wszystkich „niepotrzebnych”, żeby przestali oddychać?


W takim zestawieniu problemy elektoratu „trzeciej nogi”, to pestka. Czego spodziewali się po Szymusiu popłakującym nad konstytucją? Dali małpie brzytwę z nadzieją, że ich nie dopadnie? Zobaczymy.

Autor: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Narodowosocjalistyczna Organizacja Pomocy Ludowej (NSV) i Organizacja Pomocy Zimowej (WHW)

Narodowosocjalistyczna Organizacja Ludowej Opieki Społecznej (NSV) była organizacją opiekuńczą NSDAP. Celem NSV było stworzenie poczucia wspólnoty i solidarności dla nazistowskiej „wspólnoty narodowej”. Ze wsparcia wykluczano osoby niezgodne z tą ideologią – m.in. Żydów, osoby niepełnosprawne czy długotrwale bezrobotne. NSV była zorganizowana lokalnie, a działania koordynowała administracja lokalnych grup. Na terenach dzisiejszej Austrii NSV rozpoczęła działalność natychmiast po „Anschlussie”. Istniały już struktury „organizacji nielegalnej pomocy NSDAP”, która opiekowała się zbiegłymi, schwytanymi i bezrobotnymi narodowymi socjalistami po nieudanej próbie zamachu stanu i późniejszym zdelegalizowaniu NSDAP w 1933 roku.

Winterhilfswerk (WHW) była niezależną organizacją NSDAP, ale organizacyjnie i personalnie powiązaną z NSV. WHW była spółką należącą do Ministerstwa Propagandy, która pod tym tytułem regularnie przeprowadzała akcje zbierania funduszy przez różne organizacje, takie jak Hitlerjugend i Wehrmacht. Poprzez zbiórki uliczne i wizyty domowe mobilizowano całą „wspólnotę narodową”. Głośne działania WHW miały na celu symulację solidarnej walki z ubóstwem. Darczyńcy za swój wkład otrzymali plakietki w postaci przypinek lub zawieszek.

Każdy darczyńca w podzięce otrzymywał odznaki Pomocy Zimowej, które należało przypiąć w widocznym miejscu, co z kolei wymuszało masowe uczestnictwo w akcji. Na plastikowych odznakach, które były przez wielu kolekcjonowane, widniały przeróżne rysunki, jak np. wizerunki miast niemieckich, portrety filozofów, kompozytorów itp. Jak podaje Peter Fritzsche w książce „Życie i śmierć w Trzeciej Rzeszy”, podczas kampanii z lat 1938-1939 wyprodukowano aż 170 mln sztuk odznak Pomocy Zimowej. Zresztą wzrastający popyt na nie ożywił znacząco niemiecki przemysł zabawkarski.

Zbiórki prowadzano każdego roku od października przez kolejne sześć miesięcy. W tym czasie na ulicach niemieckich miast i miasteczek pojawiali się członkowi partii i innych organizacji z charakterystycznymi puszkami. Prowadzenie zbiórek było obowiązkiem młodych ludzi z Hitlerjugend oraz Związku Niemieckich Dziewcząt. Pomocą służyli im wysocy funkcjonariusze partyjni oraz członkowie różnych nazistowskich formacji, w tym SS i Narodowosocjalistycznego Korpusu Motorowego (NSKK). Kulminacyjny punkt kampanii stanowił „Dzień Solidarności Narodowej”, przypadający w pierwszą niedzielę grudnia. Na ulicach Berlina datki zbierali wówczas czołowi naziści, jak również popularni aktorzy, muzycy czy też bohaterowie wojenni. Jak donosiła berlińska prasa, do Hermanna Göringa, który kwestował na Unter den Linden, ustawiały się kolejki, a „kobiety mdlały, usiłując dostać się do puszek”. Zaangażowanie znanych z życia politycznego osobistości sprawiało, że w 1938 r. tylko w samym Berlinie w ciągu dwóch i pół godziny zebrano ponad milion marek.

Propaganda przedstawiała tę masową kampanię jako przykład istnienia narodowosocjalistycznej wspólnoty narodowej (Volksgemeinschaft). I rzeczywiście ów „socjalizm czynu” cieszył się niemałym poparciem wśród Niemców. W 1943 r. Pomoc Zimowa zgromadziła 1,6 mld marek. Środki te wykorzystywane były na pomoc socjalną, w ramach której kupowano potrzebującym np. węgiel. Z czasem jednak – zwłaszcza po 1939 r. – przeznaczano je na zbrojenia. To właśnie pod hasłem Pomocy Zimowej zbierano odzież dla żołnierzy na froncie wschodnim. Stąd też rozwijano niekiedy skrót WHW jako Waffenhilfswerk, czyli Dzieło Pomocy Zbrojnej.

Podczas wojny Dzieło Pomocy Zimowej rozszerzono na tereny okupowane. Akcja ta organizowana była m.in. w Poznaniu, wśród tutejszych Niemców. W Archiwum II Wojny Światowej IZ zachowało się kilka niemieckich fotografii dotyczących tego wydarzenia, z czego poniżej prezentujemy dziesięć. Należy wyraźnie podkreślić, iż są to fotografie propagandowe, wykonane na potrzeby nazistowskiej prasy i ukazują one pewną paralelną rzeczywistość, w której funkcjonowali Niemcy w Gauhauptstadt Posen.

Zbiórki na Pomoc Zimową organizowano przede wszystkim podczas różnych niemieckich uroczystości. Przykładowo, w 1940 r. dobrą okazją stał się Dzień Policji Niemieckiej (Tag der Deutschen Polizei), obchodzony 18 lutego. W akcję zaangażowani zostali wówczas funkcjonariusze Narodowosocjalistycznego Korpusu Motorowego, kwestujący po ulicach miasta z puszkami.


źródło: https://hdgoe.at/nationalsozialistische_volkswohlfahrt_winterhilfswerk

zdjęcie: https://twitter.com/RoninPoland/status/1214643237438271491

film: https://www.youtube.com/watch?v=3NdhcKQ5uW8

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites