Karykatura do kwadratu

Szanowni Państwo!

   Kiedy w 1976 r. powstał Komitet Obrony Robotników, to już sama nazwa najwyraźniej kpiła z „przewodniej siły”,  jaką się mieniła Polska Zjednoczona Partia Robotnicza sprawująca władzę od dwudziestu lat. Bo jak to? Bronić robotników przed nimi samymi? Później okazało się jednak, że niektórzy założyciele KOR-u nie przejawiali poczucia humoru, a raczej śmiertelnie poważnie traktowali komunizm, który chcieli tylko lekko reformować, żeby mógł przetrwać na wieki wieków.

   W dobie post-komunizmu sam komunizm nic na śmieszności nie stracił, czego widomym przejawem jest KOD. Sieroty po PRL-u bis zawiązały Komitet Obrony Demokracji w chwili gdy właśnie demokracja doszła do władzy. Komunizm jako niewyczerpane źródło komizmu daje o sobie znać na pochodach pierwszomajowych organizowanych nawet w zimie i gdzie popadnie. Śmiesznie podskakujące staruszki wyglądają tak żałośnie, że nawet jako karykatury „zaplutych karłów reakcji” budzą raczej zażenowanie, niż wesołość.

   Najwyraźniej karykatura kołem się toczy.

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Prezes IPN podjął decyzję. Nasza pikieta w Pułtusku czeka na rezultat!

Dziś rano, po powiadomieniu i żądaniu jakie złożyliśmy na ręce Prezesa IPN przekazał on sprawę Dariuszowi Gabrelowi Dyrektorowi Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN, zastępcy Prokuratora Generalnego (telefon 225818656) oraz Prokuratorowi Marcinowi  Gołębiewiczowi – naczelnikowi Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Warszawie, któremu podlega terytorialnie sprawa (225308627).

Wobec pikietujących władze Akademii Humanistycznej na razie stosują drobne szykany nie pozwalając na korzystanie z gorącej herbaty, czy posiłków w barze znajdującym się na terenie akademii oraz zakazując opierania transparentów o ogrodzenie.

Dyrektor Marcin Gołębiewicz udaje zaś przez telefon, że nie wie o co chodzi oraz zapewniając, że IPN dysponuje już wymienionymi przez nas w piśmie archiwami. Nie ma zamiaru zarządzić przeszukania mimo naszego powiadomienia o tym, że na terenie uczelni znajdują się archiwalia, które powinny być w zasobach archiwalnych IPN. Rozmowę z prok. Gołębiewiczem, podczas której udzielał on informacji nielogicznych i dziwacznych  prowadził w systemie głośnomówiącym przy świadkach Maciej Kublikowski z RKW.

źródło:http://stowarzyszenierkw.org/2854-prezes-ipn-podjal-decyzje-nasza-pikieta-w-pultusku-czeka-na-rezultat

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

KLUB GAZETY POLSKIEJ ZA ODEBRANIEM MEDALU CZESŁAWOWI STANIKOWI

To już nie pierwszy wniosek Klubu Gazety Polskiej w Żywcu o odebranie Medalu Za Zasługi dla Miasta Żywca. Poprzedni, złożony w ubiegłym roku, dotyczył pana Andrzeja Gduli – zastępcy Czesława Kiszczaka, sprawującego wiele kierowniczych stanowisk w PZPR, odznaczonego złotą odznaką „Za zasługi w ochronie porządku publicznego” (działalność w ORMO), dyrektora Zespołu Doradców Prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego.

Przewodniczący Rady Miejskiej w Żywcu Krzysztof Greń napisał w odpowiedzi, że „(…) jego (wniosku – przypisek RD) realizacja nie jest możliwa z uwagi na brak przepisów prawa ustanawiających tak samą instytucję odebrania rzeczonego medalu, jak i określających sposób postępowania (procedurę) w tym zakresie”.

W tym roku KGP w Żywcu zgłosił wniosek o odebranie medalu który przyznano Czesławowi Stanikowi, osobie opisanej w książce pt. „Tajemnica Wilczego Jaru” przez znanego historyka Pawła Zyzaka:

„Gdy po wojnie władze prosowieckie rozbijały podziemie niepodległościowe, Stanik fizycznie zwalczał stronników NSZ. W materiałach MSW zapisano że w rejonie służbowym Posterunku MO Ślemień jako aktywny członek ORMO brał udział w walce zbrojnej przeciwko bandzie Burzy. Grupa Burzy pod dowództwem Edwarda Michalika ps. Konar była jedną z grup bojowych VII Okręgu NSZ Bartka”.

W tym samym źródle zawarta jest notatka urzędowa z pisemnej prośby do szefa WUSW w Bielsku-Białej o wydanie zaświadczenia o udziale Czesława Stanika w walce ze zbrojnym podziemiem w szeregach ORMO w latach 1948-1953. W notatce zacytowano wnioskodawcę (Czesława Stanika – przypisek RD):

„(… brałem) udział szczególnie w walce z resztkami bandy Burzy, na którą organizowaliśmy wspólnie z funkcjonariuszami MO, UB i KBW zasadzki i obławy oraz pościgi” [IPN Ka 524/5593].

Paweł Zyzak, powołując się na „Życiorysy na Żywiecczyźnie Pisane”, pod redakcją Antoniego Urbańca i Hieronima Woźniaka, przedstawił również karierę Czesława Stanika jako czynnego aktywisty, od 1951 roku członka PZPR:

„Sprawował w Ślemieniu funkcję I sekretarza Podstawowej Organizacji Partyjnej (POP) i II sekretarza Komitetu Gminnego. W okresie przemian październikowych został sekretarzem Komitet Powiatowego (KP) PZPR w Miechowie. W 1959 r. wrócił do Żywca na stanowisko sekretarza KP PZPR.
W 1960 r. organizował Koło Łowieckie „Beskid” w Żywcu. W 1961 r. został sekretarzem w Powiatowym Związku Kółek Rolniczych. W 1967 r. został dyrektorem w Przedsiębiorstwie Robót Budowlanych (PRB) w Żywcu. Kierował nim przez 15 lat”.

KGP otrzymał tym razem następującą odpowiedź ze strony Przewodniczącego Rady Miejskiej w Żywcu, którą przytaczamy w całości:

„W odpowiedzi na Pismo z dnia 19 lutego 2016 roku uprzejmie informuję, że ustosunkowanie się do zawartego w nim wniosku będzie możliwe po wyjaśnieniu przez Pana następujących kwestii:

– Jaka jest forma organizacyjno-prawna podmiotu pn. „Klub Gazety Polskiej Żywiec” (stowarzyszenie,
fundacja, inna)?
– Jaki organ sprawuje nadzór nad podmiotem, o którym mowa w pkt. 1 (starosta, sąd rejestrowy,
inny)?
– Z mocy jakich przepisów prawa wynika Pana uprawnienie do reprezentowania podmiotu, o którym
mowa w pkt. 1 (statut organizacji, powołanie na stanowisko, pełnomocnictwo, inne)? – proszę o
uzupełnienie przesłanego do nas wniosku o uwierzytelnione kserokopie odpowiednich dokumentów
potwierdzających rzeczone uprawnienie.
Przypominam, że zgodnie z art. 30 § 3 w zw. z art. 221
§ 3 ustawy z dnia 14 czerwca 1960 roku Kodeks postępowania administracyjnego (tekst jedn. Dz.
U. z 2013 roku poz. 267 ze zm.) podmioty niebędące osobami fizycznymi (m.in. organizacje społeczne) działają przez swych ustawowych lub statutowych przedstawicieli. Dlatego też koniecznym stało się wyjaśnienie formy organizacyjno-prawnej Klubu Gazety Polskiej Żywiec oraz kwestii umocowania Pana do jego reprezentowania przed organami władzy publicznej.”

Warto podkreślić że we wzmiankowanych pismach widnieje dokładnie ten sam nadawca i adresat oraz że status prawny obydwu nie zmienił się w ciągu minionego roku. Przypomnijmy też, że czytelnicy Gazety Polskiej tworzą lokalne kluby dyskusyjne, zwane Klubami Gazety Polskiej, organizujące projekcje filmów, spotkania z politykami, pisarzami i publicystami szeroko rozumianego nurtu prawicowego. To dzięki tym inicjatywom powstał ruch społeczny zrzeszający ponad 400 podobnych ośrodków w kraju i na świecie. Jako obywatele wszyscy posiadamy prawo domagania się odpowiedzi na pytania i zgłaszania wniosków w sprawach istotnych dla opinii publicznej. Doświadczenia najnowszej historii uczą, że brak rozliczeń z przeszłością, przeprowadzonych w duchu etyki i fundamentalnego poczucia sprawiedliwości, zawsze prowadzi do szkodliwych następstw społecznych. Pieczołowicie dorabiana ideologia odcinania się od bolesnej prawdy w imię stręczenia Polakom może dla wielu wygodnych i atrakcyjnych, ale jednak całkowicie fałszywych mitów, właśnie teraz, na naszych oczach, rozpada się i ostatecznie bankrutuje. Dlatego wszyscy domagamy się prawdy i WSZYSCY na nią zasługujemy.

Reakcja Urzędu Miasta jest więc całkowicie niezrozumiała. Czy nie chodzi tu o celowe stwarzanie przeszkód i piętrzenie trudności, które, w swoim zamyśle, mają wykluczyć pewne środowiska i zniechęcić do dyskursu publicznego?

W najbliższych dniach będziemy obchodzić „Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych”, wśród nich także Edwarda Michalika, Henryka Flame i wielu bezimiennych bohaterów z grup bojowych VII Okręgu NSZ, z którymi – według własnych relacji – rozprawiał się Czesław Stanik uhonorowany Medalem Za Zasługi dla Miasta Żywca. Organizatorem uroczystości jest pani Jadwiga Klimonda, radna powiatu żywieckiego.

Wśród zaproszonych najprawdopodobniej znajdą się przedstawiciele władz miasta Żywca.

 

 

 

Napisano wOgólnie13 komentarzy

Spoty TVP1 upamiętniające Żołnierzy Niezłomnych

TVP1 w ramach przygotowań do obchodów Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych zrealizowała spoty upamiętniające partyzantów walczących z Rosjanami i komunistyczną władzą po zakończeniu II wojny światowej, aż do początku lat 60-tych XX w. Spoty będą emitowane od 26 lutego na wszystkich antenach Telewizji Polskiej.

Narrację pierwszego spotu, przeplataną odtworzoną sceną walki, prowadzą bohaterowie antykomunistycznego podziemia. W swoich domach, z archiwalnymi fotografiami w dłoniach, mówią dlaczego zostali w lesie, o czym myśleli kiedy walka była już przegrana, co zapamiętali najbardziej. Jest to przesłanie skierowane zwłaszcza do młodego pokolenia Polaków. W spocie wystąpili:Porucznik Henryk Atemborski, ps. Pancerny, jako 12-letni chłopiec brał udział w obronie oblężonej Warszawy, a 4 lata później walczył jako żołnierz Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych.Kapral Józef Bandzo, ps. Jastrząb, żołnierz Armii Krajowej, partyzant 3 Brygady AK „Szczerbca” na Wileńszczyźnie, 5 Brygady AK „Łupaszki” na Podlasiu, Białostocczyźnie i Po-morzu, 3 Brygady NZW „Burego” na Białostocczyźnie, dowódca patrolu dywersyjnego Okręgu Wileńskiego AK.

Major Zygmunt Boczkowski, ps. Karmin, żołnierz Armii Krajowej i zrzeszenia Wolność i Nie-zawisłość.

Pułkownik Leszek Mroczkowski, ps. Andrzej, w latach 1948-1951 żołnierz WiN, aresztowany przez Urząd Bezpieczeństwa w 1951 roku, rok skazany na karę śmierci – wyrok zmieniono na 12 lat więzienia.

W scenie walki wystąpiła Grupa Rekonstrukcji Historycznych Narodowych Sił Zbrojnych z Warszawy i z Lublina. Konsultantem historycznym na planie był dr Wojciech Muszyński, z warszawskiego oddziału IPN. Trwający 60. sekund spot telewizyjny o Żołnierzach Niezłomnych powstał na zamówienie Jana Pawlickiego, dyrektora TVP 1. Został zrealizowany przez doświadczonych twórców filmowych. Za kamerą stanął Paweł Flis (autor zdjęć m.in. do filmów Marcina Wrony oraz seriali „Czas honoru”, „Ratownicy” i „Pakt”). Muzykę skomponował Michał Lorenc. Reali-zacją zajęła się Ewa Świecińska. Spot został nakręcony kamerą Phantom 4K Flex, w hyper slow motion, obraz filmowy został zarejestrowany z prędkością tysiąca klatek na sekundę.

Drugi spot jest także poświęcony żołnierzom drugiej konspiracji – partyzantom antykomunistycznego podziemia obchodzony od 2011 roku. Inicjatywę ustawodawczą w zakresie ustanowienia 1 marca Narodowego Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych podjął w 2010 roku prezydent Lech Kaczyński.

Zespół Rzecznika TVP

źródło: http://centruminformacji.tvp.pl/24178156/spot-tvp1-upamietniajacy-zolnierzy-niezlomnych

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Co kryje archiwum Jaruzelskiego? „Niektóre materiały to bomba”

Dr Lech Kowalski uważa, iż nie powinniśmy się dziwić informacjom, że nie tylko Czesław Kiszczak, ale i Wojciech Jaruzelski miał swoje prywatne archiwum. Według niego, znajdują się w nim mocne dokumenty. – To jasne, że są tam materiały, które są bombą, które mogłyby zdetonować Polskę – podkreśla historyk dr Lech Kowalski w rozmowie z niezalezna.pl.

Dziś „Fakt” poinformował, że nie tylko Czesław Kiszczak przechowywał w domu prywatne archiwum. Podobne miał posiadać Wojciech Jaruzelski. Zdaniem rozmówcy tabloidu, wszystkie teczki z domu Jaruzelskiego – miało ich być około dwóch tysięcy – „trafiły do magazynu przy bibliotece Akademii Humanistycznej im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku”.

Taką lokalizacją nie byłby zaskoczony dr Lech Kowalski, historyk wojskowości oraz autor biografii Czesława Kiszczaka i Wojciecha Jaruzelskiego.

Nie zdziwiłbym się, jeśli właśnie do Pułtuska trafiłyby materiały. Są tam ludzie, którzy wspierali Jaruzelskiego. Uczelnia w Pułtusku to dzieło dawnej profesury PZPR-owskiej, która stworzyła tam sobie przechowalnię i miejsce do zarabiania pieniędzy. To komunistyczny skansen

– powiedział dr Kowalski w rozmowie z portalem niezalezna.pl.

Podkreślił też, że Wojciech Jaruzelski posiadał dokumenty „podobne do tego, co miał Kiszczak”. – To jasne, że są tam materiały, które są bombą, które mogłyby zdetonować Polskę. O ile można by do nich dotrzeć – stwierdził.

Jego zdaniem, temu że Kiszczak i Jaruzelski przechowywali takie materiały, nie powinniśmy się dziwić. – Traktowali to jako zabezpieczenie. Jak nie własne, to swoich rodzin – tłumaczył.

Dziwi go również zachowanie Instytutu Pamięci Narodowej. – IPN nic nie robi. Dlaczego prokuratorzy jeszcze nie pojawili się u Moniki Jaruzelskiej, ale nie tylko u niej? – pytał w rozmowie z naszym portalem.

źródło: http://niezalezna.pl/76718-co-kryje-archiwum-jaruzelskiego-niektore-materialy-bomba

zdjęcie: Polskie Radio

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

UWAGA – informacje o rządowej ochronie polskiej ziemi to DEZINFORMACJA

Po tym jak podjęliśmy w skali całego kraju widoczną i zauważalną akcję zbiórki podpisów przeciw wyprzedaży polskiej ziemi w obce ręce, bombardowani jesteśmy informacjami o cudownej ustawie rządowej, która to zabezpiecza sprawę ochrony ziemi polskiej przed sprzedażą cudzoziemcom po 1 maja 2016. Niestety jest to klasyczna dezinformacja ponieważ zawiera tylko częściowo prawdę, a więc ostatecznie jest to fałszywa propaganda!

Ustawa (jej projekt jest tu – https://legislacja.rcl.gov.pl/projekt/12280704 ) przewiduje jedynie ochronę ziemi rolnej będącej w zasobach skarbu państwa a nie polskiej ziemi rolnej, czy zalesionej jako takiej!!!

To jest niesłychane, że rząd kompletnie zignorował ponad 2,6 miliona podpisów pod referendum, w którym nie tak dawno domagaliśmy się takiej RENEGOCJACJI układu scaleniowego z Unią Europejską, która zabezpieczyłaby Polaków przed wykupem ziemi przez bogatszych cudzoziemców. Podpisy w dodatku zbierane były przecież przez te środowiska, które dziś są u władzy! I co? I nic, kompletnie nic w tej sprawie się nie dzieje!

A jeśli w ogóle coś się dzieje to właśnie mamy do czynienia tylko z kampanią dezinformacji – nie mówi się w mediach o tym, że ustawa ma dotyczyć TYLKO ziemi państwowej oraz, że wprowadzone ograniczenia pozostałej ziemi rolnej to jedynie zmodyfikowane nieco a od lat nie przeforsowane rozwiązania, które od dawna lęgły się w głowach PSLowców/ZSLowców.

Uderzają one bowiem bardzo inteligentnie w polskich rolników i ich dzieci oraz zwykłych obywateli polskich, którym postawi się po 1 maja niesłychane i dawniej nie akceptowalne ograniczenia w nabywaniu ziemi ojczystej pod ewentualne założenie gospodarstwa rolnego czy jego powiększenie. Nigdy do tej pory, te wyśrubowane wobec polskiego obywatela żądania, nie mogły się prześlizgnąć przez żaden wcześniejszy parlament. Sprytni urzędnicy, zabunkrowani w ministerstwie rolnictwa, korzystając teraz z haseł obrony ziemi, wiedząc że mają do czynienia z mało zorientowaną klasą polityczną w szczegółach i specyfice wsi, umiejętnie przemycili do ustawy dawno planowane rozwiązania. Teraz by obywatel polski mógł nabyć ziemię będzie musiał spełnić warunki, których wcześniej żadnemu rządowi nie udawało się Polakom narzucić, choć były to zawsze zakusy PSLowców, chcących ze stanu chłopskiego uczynić zamkniętą kastę. I co z tego, że tym samym wyśrubowanym normom będzie musiał sprostać nabywca zagraniczny, skoro samemu Polakowi będzie trudno wejść w posiadanie ziemi rolnej by sobie zabezpieczyć na przykład byt na małym areale kupionym by założyć gospodarstwo rodzinne. O wszystkim teraz będzie decydować aparat urzędniczy, a pozostawione w ustawie ewidentne furtki będzie mógł urzędnik za odpowiednie gratyfikacje interpretować w sposób dowolny, ciekawe czy na rzecz bogatego nabywcy zagranicznego, czy na rzecz biedniejszego obywatela polskiego???

Cała propaganda, która jest obecnie zastosowana w kwestii zbliżającego się terminu dopuszczenia do wolnego obrotu ziemią, odwracanie uwagi naszej od tego najważniejszego „być albo nie być” to jest NIESTETY klasyczna dezinformacja.

Przypominam cała „ochrona sprzedaży ziemi” opierać się ma na odgórnej decyzji ministra o niesprzedawaniu PAŃSTWOWEJ  ziemi i to w dodatku na 5 lat, nie mówiąc już o drobnym szczególe, że decyzję tę może inny minister (albo nawet i ten sam) zmienić, gdy zmienią się okoliczności!

Ustawa zatem nie dotyczy ziemi polskiej jako takiej w ogóle i w szczególe!

Cala ziemia, która już wcześniej została w ręce prywatne sprzedana na tzw słupy (czyli na podstawionych Polaków, którzy zobowiązani są do jej oddania w ręce tych cudzoziemców, którzy wyłożyli kasę), JEST NIEZABEZPIECZONA przed notarialnym jej przejęciem przez Niemców, Holendrów, czy kogokolwiek z cudzoziemców, którzy albo mają papiery rolnika, albo wykażą się „zamieszkiwaniem” na terenie danej gminy lub gminy sąsiedniej. Czy jesteśmy aż tak głupi, by uważać, iż w tak intratnym biznesie cudzoziemcy nie zabezpieczyli się w kwestii owego „zamieszkiwania”???

Jeśli ziemia stała się własnością prywatnych słupów, czyli już od lat nie jest ziemią państwową, może być w myśl kretyńskich „zabezpieczeń” ministerialnych spryciarzy rodem z PSLu, sprzedana cudzoziemcom w jeden dzień – zastępy rozgrzanych notariuszy na pewno są już na terenach Ziem Odzyskanych przygotowani – nie bez powodu rząd zaplanował epokową reformę zabezpieczającą ziemię na ostatni dzień kwietnia, zanim się uprawomocni notariaty zdążą zrobić swoje a my, czyli ponad 2,6 miliona łatwowiernych frajerów obudzimy się z ręką w niemieckim nocniku.

Gdyby taki numer szykowała poprzednia ekipa wiadomo byłoby, że czuwając tego byśmy nie przepuścili. 2,6 miliona ludzi potrafiłoby zdemaskować zamach na ziemię i udaremnić konspirację niemieckiego lobby w Polsce, tymczasem gdy mamy patriotów u władzy, czyż nie będzie pięknie jak to właśnie oni, mając tak wielki autorytet, którego tamte rządy nie miały, wytłumaczą nam Polakom, że w Unii Europejskiej prawo własności jest święte, że wicie, rozumicie, że tak trzeba bo przecież nie możemy nie respektować umów międzynarodowych, itp, itd

Marcin Dybowski

źródło: http://stowarzyszenierkw.org/2851-uwaga-informacje-o-rzadowej-ochronie-polskiej-ziemi-dezinformacja

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Solidarność wygrała pomimo „Bolka”

Wielu z Państwa po ujawnieniu akt „Bolka” doświadczyło smutnej refleksji, że nasz piękny zryw roku 1980 mógł być jakoś sterowany przez Służbę Bezpieczeństwa. Fakt – co tu ukrywać – zażartej współpracy lidera Solidarności z bezpieką nie może zmieniać oceny samego ruchu. Wręcz przeciwnie pokazuje siłę tego protestu, którego władze nie mogły zatrzymać pomimo ogromnego aparatu represji, armii donosicieli, a nawet sterowania ruchami kierownictwa. Owszem, rządzącym łatwiej było dzięki temu ludzi skłócać, marnować wysiłek działaczy, a kiedy doszło do stanu wojennego, mieli mniejszy problem ze spacyfikowaniem protestów. Jednak Solidarności nie byli w stanie zabić. Nie mogli, bo stały za nią miliony ludzi głodnych wolności. Polacy wiedzieli, jak radzić sobie w sytuacjach, gdy bezpieka kontroluje telefony, podsłuchuje rozmowy w mieszkaniach i nasyła na nich szpicli.

Sprawa Lecha Wałęsy jest przykra, ale nie zmienia ani o jotę oceny naszej historii. Zwycięstwo przyszło, bo ludzie chcieli wolności. Tego nie da się zniszczyć nawet za pomocą wielkich sił policyjnych, tym bardziej zdrada jednego z przywódców też nie mogła tego zaprzepaścić. Wałęsa, chcąc być wiarygodny, musiał lawirować pomiędzy bezpieką a Solidarnością i już to samo zmuszało komunistów do dodatkowego wysiłku. To Solidarność stworzyła potencjał, którego nie dało się ostatecznie wymazać i który wymusił zmiany. Solidarność nigdy nie oznaczała walki jednego człowieka, ale zjednoczony wysiłek milionów. I to był prawdziwy klucz do zwycięstwa. Zdrada Wałęsy tego nam nie odbierze.

Tomasz Sakiewicz

źródło: http://www.klubygp.pl/solidarnosc-wygrala-pomimo-bolka/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Polskie drogi

Podczas słynnego spotkania w Magdalence, gdy doszło do alkoholowej fraternizacji, tylko Tadeusz Mazowiecki, Władysław Frasyniuk i Lech Kaczyński nie pili i nie przeszli na „ty” z komunistami. Dwaj ostatni siedzieli na końcu stołu, nie odzywali się i widać było ich zażenowanie całą sytuacją. Warto się zastanowić, co takiego stało się po Okrągłym Stole, że ich drogi się rozeszły. Dlaczego rozeszły się drogi tysięcy im podobnych? Jak to się stało, że ci, którzy pozostali wierni ideałom, zostali odsunięci na boczny tor? Dlaczego żyje się im tak ciężko; czasami wręcz przymierają głodem? Czy oni byli gorsi, głupsi, nie mieli szczęścia w życiu? A w czym byli lepsi ci, którym się powiodło, którzy przez ostatnie 27 lat byli pupilkami mediów i każdej władzy? Coś się stało, o czym nie wiemy? Może odpowiedź jest banalna, jak ta, którą dał Władysław Frasyniuk na początku lat 90. pewnej dziennikarce radiowej. Na pytanie: „Panie Władysławie, skąd pomysł na założenie przedsiębiorstwa przewozowego?”, odrzekł: „Wie pani, pani redaktor, wstałem rano i postanowiłem kupić dwadzieścia ciężarówek. I kupiłem”.

Ryszard Kapuściński

źródło: http://www.klubygp.pl/polskie-drogi/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Będzie 5 tysięcy miejsc pracy dla stoczniowców. Ustawa o przemyśle stoczniowym wejdzie w życie już niedługo

Ustawa wspomagająca przemysł stoczniowy ma wejść w życie 1 stycznia 2017 r. O jej założeniach powiedział Polskiej Agencji Prasowej Paweł Brzezicki, wiceminister resortu gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej.
Według niego, ustawa zaowocuje nawet 5 tys. nowych miejsc pracy w branży stoczniowej, a obroty w związku z zakupem części do budowy statków wzrosną od 1,5 mld zł do 2 mld zł.

UKIERUNKOWANIE NA ROZWÓJ I KONKURENCJĘ

W styczniu Paweł Brzezicki omawiał w Sejmie szczegóły projektu. – Zakłada on utworzenie ram prawnych, organizacyjnych i finansowych niezbędnych do wykreowania w Polsce działalności przemysłowej, naukowej i finansowej ukierunkowanej na rozwój istniejących i stworzenie nowych polskich podmiotów gospodarczych. W efekcie powstaną warunki ekonomiczne i prawne pozwalające na aktywizacje przemysłu okrętowego i produkcji komplementarnej w Polsce – powiedział wówczas Brzezicki.

Jego zdaniem potrzeba opracowania tego projektu wynika z konieczności zapewnienia konkurencyjnych zasad funkcjonowania polskiego przemysłu okrętowego i produkcji komplementarnej w warunkach ostrej i nierównej konkurencji na rynkach międzynarodowych. – W szczególności, jeśli chodzi o konkurencję ze strony silnie wspierających produkcję okrętową państw Azji Wschodniej, ale nie tylko, bo również sąsiedzi to robią – dodał.

ODMROŻENIE VAT

Wiceminister podczas zdradził więcej szczegółów dotyczących ustawy. Powiedział, że wsparcie będzie polegało m.in. na odmrożeniu VAT-u, tak aby stocznia nie musiała płacić budżetowi państwa tego podatku. Innymi słowy stocznia wystawi rachunek bez VAT.

Zmiany mają dotyczyć również udzielania gwarancji. – Statek budowany jest w cyklu developerskim, czyli armator za każdą wpłaconą stoczni zaliczkę na poczet budowy statku żąda od niej gwarancji bankowych na wypłatę tej zaliczki i wszystkich kolejnych, na wypadek gdyby gotowy statek okazał się niezgodny z zamówieniem. Takich gwarancji stoczniom udziela Korporacja Ubezpieczeń Kredytów Eksportowych, ale tylko do wysokości 80 proc. wartości statku – powiedział Paweł Brzezicki.

Pomysł ministerstwa zakłada, że 23 proc. VAT, które stocznia nie będzie już musiała wpłacać do budżetu pozwoli uzupełnić te brakujące 20 proc. do gwarancji, bez konieczności zaciągania kredytu. – Reszta, czyli 3 proc. daje stoczni jeszcze pewną niewielką dodatkową gotówkę – dodał wiceminister.

Zwolnienia, które znajdą się w ustawie dotyczą podatku od towarów i usług (VAT) w odniesieniu do produkcji okrętowej i komplementarnej. Ułatwienia dotyczą produktu końcowego, jak i elementów produkowanych w łańcuchu dostaw. W zakresie podatku dochodowego od osób prawnych CIT projekt przewiduje możliwość wyboru dla stoczni między podatkiem, jako do tej pory CIT (18 proc.) a zryczałtowanym podatkiem od wartości sprzedanej produkcji w wysokości 1 proc.

PRZYJAZNE ROZWIĄZANIA PODATKOWE

Projekt przewiduje mechanizm objęcia specjalną strefą ekonomiczną gruntów, na których prowadzona jest produkcja okrętowa i produkcja komplementarna. Jak twierdzi minister, ustawa nie polega na pompowaniu funduszy publicznych w przemysł stoczniowy. Głównym instrumentarium tej ustawy są rozwiązania w zakresie podatku CIT i podatku VAT, szczególnie jeżeli chodzi o łańcuch dostawców, które są neutralne dla budżetu.

źródło: gospodarkamorska.pl/mar

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Wiedza tajemna

Szanowni Państwo!

   Budowniczowie średniowiecznych katedr posiedli wiedzę tak cenną, że postanowili ją ukryć przed konkurencją. W ten sposób powstała loża masońska. O skuteczności dochowania tajemnicy mógłby świadczyć na przykład fakt, że nigdy nie udało się dokończyć budowy wież katedry Notre-Dame w Paryżu.  Może za taką wiedzę nie zapłacono komu trzeba? Obecnie, to oczywiście bez znaczenia. Wszyscy zdążyli się przyzwyczaić od paru wieków  do tej paryskiej niedoróbki.

   Natomiast tajemnica, póki istnieje, nigdy nie traci na atrakcyjności. Masonerię podejrzewa się o największe teorie spiskowe świata. Nie mnie osądzać na ile słusznie. Namacalny przejaw działania tych „sił nieczystych” widzę w modzie na szpetotę. Dawnymi czasy zarówno królowa, jak i wieśniaczka chciały mieć piękne szaty. Pierwszą było na nie stać, a drugą nie. Stąd łatwo rozpoznawano kto do jakiej klasy należał.

   W dobie obfitości dóbr wszelakich, przestało to być takie proste. Obecna modnisia nie wystarczy żeby miała pieniądze i zły gust. Musi wiedzieć, na przykład że podarte dżinsy od trzydziestu lat są nadal trendy, a podarty podkoszulek tylko pod warunkiem, że jest kupiony w jakimś top-szopie za bajońską cenę. Taka wiedza tajemna pozwala na wyciągnięcie pieniędzy od tych, którzy mają ich w nadmiarze w przeciwieństwie do rozumu.

Pozdrawiam i do następnej soboty

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites