W ostatnich miesiącach wroga Polsce i Ukrainie rosyjska propaganda z niezwykłą aktywnością zaczęła się zajmować historią stosunków polsko-ukraińskich. W mediach społecznościowych zaczęli się wypowiadać ludzie, którzy akurat w przededniu agresji rosyjskiej na Ukrainę zajęli się omawianiem trudnych tematów z przeszłości obu krajów. Przypominana jest historia Ukraińskiej Powstańczej Armii, która na Wołyniu zamordowała ponad 100 tys. Polaków. Propagandyści Putina mówią o patronie UPA Stepanie Banderze, któremu na Ukrainie stawiają pomniki. Historia nie może dziś dzielić Polaków i Ukraińców, oczywiście nie powinniśmy unikać trudnych tematów z przeszłości, jednak dzisiaj nie jest czas na takie rozmowy! Dzisiaj musimy stanąć razem z Ukrainą przeciwko bandycie z Kremla, nie możemy ulegać prowokacjom i szantażom emocjonalnym agresora. Niestety są tacy, którzy, czy to z obowiązku wobec Rosji, czy z głupoty, zasypują internet takimi prowokacjami, a pożyteczni idioci rozpowszechniają je po świecie. Ostatnio sekretarz stanu USA Antony Blinken wskazał na „szerokie działania propagandowe” Rosji obejmujące m.in. operacje w sieciach społecznościowych i rozpowszechnianie fałszywych przekazów medialnych.
W okresie zimowym na terenie miasta zauważalne są obszary
topniejącego śniegu. Redakcja zwróciła się z pytaniami do Miejskiego Zakładu
Energetyki Cieplnej EKOTERM w Żywcu:
1. Jakie są straty w związku z przesyłem nośnika centralnego
ogrzewania (ciepłej wody)
2. Czy zauważalne w okresie zimowym obszary topniejącego
śniegu można powiązać z tymi stratami?
Spółka miejska odpowiada, że straty przesyłu energii
cieplnej na c.o. i c.w.u. w 2021 roku wyniosły 8,09% i są poniżej strat
normatywnych szacowanych na poziomie 12%, która to wartość przyjmowana jest
jako graniczna dla sieci wodnych w procesie zatwierdzenia taryfy dla ciepła.
Zjawisko topienia śniegu na sieciach kanałowych zauważalne jest zwłaszcza w
warunkach temperatury zero stopnia celsjusza i dotyczy sieci kanałowych, płytko
posadowionych, tak jak to widać na zdjęciach. Ograniczenie tych strat możliwe
jest jedynie poprzez przebudowę sieci kanałowych na preizolowane, co Spółka od
lat sukcesywnie wykonuje. Na dzień dzisiejszy udział sieci preizolowanych
wysokich parametrów wynosi 69,48%, a w zewnętrznych instalacjach odbiorczych
55,5%, przy czym, przy płytko posadowionych sieciach preizolowanych zjawisko
topienia śniegu może być również zauważalne.
Straty energii cieplnej na przesyle ujęte są w kosztach
zmiennych taryfy dla ciepła.
Wydana w 1954 r. powieść Williama Goldinga zatytułowana „Władca much” opowiada o rozbitkach, którymi są dzieci na bezludnej wyspie. Muszą się jakoś zorganizować, żeby przeżyć. Liderem zostaje przypadkowy chłopiec. Ta alegoria wydaje się szczególnie trafna w dzisiejszych czasach. Przywódcami świata najwyraźniej zostają ludzie przypadkowi, pozbawieni jakichkolwiek kwalifikacji, ot tacy władcy much!
Nie znaczy to niestety, że możni tego świata nie mają tu nic do powiedzenia. Przeciwnie, zdaje im się, że mając nieograniczone środki finansowe mogą wszystkim innym dyktować, jak mają żyć. Wprowadzają chorą neokomunistyczną sześciobarwną ideologię czterech liter, straszą klimatem, wirusami i czym się da.
Można ulec panice pandemii, czy pandemii paniki, lub innym przerażającym emocjom. Uleganie emocjom i ignorowanie zdrowego rozsądku, jest warunkiem niezbędnym umożliwiającym im wprowadzenie terroru. Możemy zgodzić się na tą nową dyktaturę proletariatu. Albo wysłać ten „proletariat” na bambus. Jest jeszcze trzecie wyjście – oddać władzę „folwarkowi zwierzęcemu”, bo zwierzęta zdają się wykazywać więcej zdrowego rozsądku od ludzi,* o czym świadczą załączone niżej filmiki.
„Brzydzę
się Wami, ale gdy będzie to konieczne, to jak mi Bóg miły – zrobię to !”
W
przeddzień Święta Odzyskania Niepodległości 10 listopada 2021 r. w Rycerce
Górnej spotkali się emerytowani żołnierze i funkcjonariusze służb granicznych
ochraniających granicę Polski na kierunku Żywieckim i Strażnicy Rycerka Górna.
Według
pomysłodawcy projektu i jego głównego fundatora, mjr Tadeusza Kwiędacza, pomnik
stanie na jego prywatnej działce, którą kupił z myślą o upamiętnieniu żołnierzy
i funkcjonariuszy poległych w ochronie granicy państwowej – informuje portal emeryci-sg.org.pl
W odpowiedzi na to wydarzenie na falach rozgłośni „Radio24” udzielił Tadeuszowi Płużańskiemu wywiad Lech Kowalski autor książki pt. „Bezpieka Pogranicza”
W
Polsce komunistycznej, której granic strzegł WOP, powołany przez „Braci
Moskali”, dokładnie odwzorowany na podobieństwo wojsk pogranicznych NKWD.
Ich pierwszym dowódcą był płk Gwidon Czerwiński, sowiecki enkawudzista, co
więcej, wszystkie stanowiska dowódcze w WOP zajęli wówczas także bolszewicy
nadesłani z ZSRR. Jeszcze w 1951 r. dowództwo WOP naciskało na KC PZPR, by
dosłać im kolejnych towarzyszy enkawudzistów z Kraju Rad, a w tym samym czasie
bezwzględnie niszczyli byłych przedwojennych Kopistów. Oczywiście, że zabrakło
czasu i kiedy w programie pojawił się temat powstania komitetu składającego się
w swej warstwie kierowniczej głównie z byłych wopistów, a którzy się skryli pod
szyldem Straży Granicznej, bywznieść pomnik swym pobratymcom z WOP,
którzy zwalczali z bronią w ręku Żołnierzy Wyklętych na Ziemi Żywieckiej – to
mną wstrząsnęło! Taki „komunistyczny ubelisk” miałby stanąć w Rycerce
Górnej w rejonie dawnej strażnicy WOP-owskiej i sławiłby dokonania jednego z
bandziorów WOP, a mianowicie kpt. Zbigniewa Plewy i jego kamratów, którzy
rozbili polski oddział niepodległościowy Stanisława Koplika ps.
„Zemsta”, który bronił polskości tych ziem. Plewa poległ w tych
walkach, stąd dzisiaj jest dla nich bohaterem, a „Zemsta” bandytą. Na
czele wspomnianego komitetu stanął były dowódca strażnicy WOP w Rycerce Górnej,
mjr rezerwy Tadeusz Kwiędacz, który dobrał sobie do boku liczne gron podobnych
wychowanków sowieckich służb pogranicznych. Parasol ochronny nad tą
komunistyczną zgrają roztoczył poseł SLD tow. Przemysław Koperski i aby to
jeszcze bardziej zmanipulować, to w składzie tych popaprańców z byłej PZPR,
znalazł się również ksiądz Artur Suski, który według mnie nie ma pojęcia o co
walczył „Zemsta” po wojnie, a co narzucał Plewa. Pozostali z w/w
komitetu nie przyznają się już do rodowodu WOP, nagle wszyscy stali się
„emerytami, żołnierzami i funkcjonariuszami formacji granicznych”.
Pomnik ma stanąć w miejscu, gdzie stał stary „ubelisk” poświęcony
Plewie i jego podwładnym, a który został usunięty w marcu 2018 roku, na mocy
ustawy z kwietnia 2016 r. „o zakazie propagowania komunizmu lub innego
ustroju totalitarnego …”. Ale tych miłośników Polski Komunistycznej to
nic nie obchodzi. Ich mentor wspomniany Kwiędacz wykupił na własność kawał
ziemi, gdzie kiedyś straszył w/w „ubelisk” – i tu ma zamiar postawić
nowy pomnik. On ma za nic ustawę z 2016 roku, już zapowiedział, iż odsłonięcie
tego „gniotu” będzie miało miejsce na przełomie maja i czerwca 2022
r. Jestem autorem książki pt. „Bezpieka Pogranicza ….” (blisko 700
stron). Dokładnie wiem, jaką rolę odgrywaliście służąc w WOP na pograniczu,
gdzie m.in. inwigilowaliście lokalne społeczności, wasi tzw. zwiadowcy byli w
rzeczy samej Ubekami i Esbekami mundurowymi. Mieliście do swojej dyspozycji
setki i tysiące donosicieli i kapusiów z których usług korzystaliście,
selekcjonując społeczeństwo na swoich i obcych. Opisać, co robiliście
faktycznie tuż po wojnie, a potem w okresach dziejowych PRL, a może sami opowiecie,
jak w stanie wojennym ścigaliście i osaczaliście działaczy „S”, a
może pogadamy o operacji „Blokada”, którą uruchomiliście z dniem 1.
XII. 1981 r. na granicach i wyłapywaliście własnych współrodaków. I na koniec,
czy mam, każdemu z Was z osobna wybebeszyć własne życiorysy, zanim trafiliście
z WOP do Straży Granicznej. Brzydzę się Wami, ale gdy będzie to konieczne, to
jak mi Bóg miły – zrobię to !
Spotkanie zakończyło się uroczystym oddaniem honorów żołnierzom i funkcjonariuszom, którzy oddali Ojczyźnie to, co mieli najcenniejsze – swoje zdrowie i życie – pisze o tym wydarzeniu portal www.emeryci-sg.org.pl.
Na liście inicjatorów budowy tego pomnika
pojawili się:
– Tadeusz Kwiędacz – pomysłodawca i
główny fundator projektu budowy pomnika i jednocześnie Członek Honorowy ZEiRSG,
– Sławomir Matusewicz – Prezes ZEiRSG;
– Mariusz Kosmaty – Prezes Regionu
Cieszyn ZEiRSG;
– Edward Pierzchała – członek Komisji
Rewizyjnej Regionu Cieszyn ZEiRSG;
– Albin Kłodnicki – ZZWP Koło Nr 10 w
Żywcu;
– Lesław Wisiński – były żołnierz i
funkcjonariusz Strażnicy w Rycerce Górnej;
– Andrzej Szczerba – były żołnierz i
funkcjonariusz Strażnicy w Rycerce Górnej;
– Józef Laszczyk – były żołnierz i
funkcjonariusz Strażnicy w Rycerce Górnej;
Trudno
ochłonąć po ostatniej debacie w Parlamencie Europejskim i nie chodzi
o wypowiedzi deputowanych reprezentujących kraje UE. Ich obrzydliwe
wystąpienia można przemilczeć, większość wypowiedzi może świadczyć
o poważnych zaburzeniach emocjonalnych i braku podstawowej wiedzy
o otaczającym ich świecie. To jest problem tych krajów, które
reprezentują. My musimy się zastanowić nad tym, kogo wysyłamy do PE
i jak to się stało, że ludzie, którzy całym swoim życiem udowodnili, że
nienawidzą Polski, ba, pokornie służyli sowieckiemu najeźdźcy, dzisiaj
reprezentują Polaków w UE i w ich imieniu zabierają głos. Jak to
możliwe, że taki Włodzimierz Cimoszewicz, który całe swoje życie służył
wrogom Polski, w ostatnich wyborach do PE otrzymał 220 tys. głosów,
a Marek Belka 183 tys. głosów, że nie wspomnę o towarzyszu Leszku
Millerze. Kto personalnie podjął decyzję, żeby ich umieścić na listach
wyborczych Koalicji Europejskiej? Przecież nie Borys Budka czy zwykły
członek PO. Kto głosuje na człowieka, który jest w stanie skatować swoją
matkę, kto oddał swój głos na Roberta Biedronia? Opamiętajmy się, nie
straćmy szansy, którą dała nam historia, szansy na niepodległą i bogatą
Polskę!
Lider „dobrej zmiany” uważa, że w Europie nie ma miejsca dla kraju niezależnego od Unii. Mam nadzieję, że tym razem się myli, a Opposition Führer ma rację grożąc nam wywaleniem z Obozu Socjalistycznego. Gdyby w latach osiemdziesiątych ktoś zaproponował Polakom wyjście spod sowieckiej kurateli, przyjęliby taką propozycję z entuzjazmem. Od tego czasu to i owo się zmieniło, ale nadal stoimy na drodze kacapom i prusakom w ich dozgonnej miłości.
A może czas na powtórkę z historii? Takie sztucznie i przymusowo tworzone państwa jak ZSRR, czy Jugosławia rozpadają się, bo narody w nich mieszkające nic nie łączy, podobnie jak państwo, którym staje się Unia Europejska. Co nas obecnie łączy z Niemcami? Nord Stream 2 z nadwornym unijnym lokajem, powołany przez niemiecką kanclerz?
Wygląda na to, że Koalicja Obywatelska, wbrew własnym intencjom, na coś Polsce się jednak przyda. Nie jest tak głupia, żeby nie zdawać sobie sprawy, że te wszystkie prowokacje nie zjednują jej zwolenników. Ta partia wcale nie pragnie przejęcia władzy. Jej zadaniem jest zniszczyć Polskę! Do tego formalna władza nie jest im potrzebna. „Królowi Europy” wystarczy stanowisko namiestnika, bo gubernatorem mógłby zostać dopiero po wznowieniu Generalnej Guberni.
Nieustanne podsycanie nienawiści nie wymaga żadnego uzasadnienia. Wczoraj można było demonstrować w obronie konstytucji, dzisiaj ją potępiać, bo nie wolno jej przedkładać nad wytyczne unijnych biurokratów. Obydwie demonstracje równie liczne i mądre dają upust nienawiści do PiS, nie wymagając żadnego uzasadnienia ani myślenia, przedkładając emocje nad rozsądek.
Pozytywna strona jest jednak taka, że im prędzej Tusk obrzydzi nam Unię Europejską, tym szybciej z niej wyjdziemy. O reformowaniu tego lewackiego gniota nie ma co marzyć.
Odszedł mój wielki przyjaciel, doradca, towarzysz walki o niepodległą, wolną od komunizmu Polskę.
Nie znając się osobiście, współpracowaliśmy od 1977 roku. Spotkaliśmy się w Paryżu w 1991, gdy z Tariełem Gwiniaszwilim,
wieloletnim więźniem sowieckich łagrów, przyjechałam do Francji na
spotkania z niepodległościową gruzińską emigracją. W stanie wojennym Jerzy Targalski wydawał
Gazetę Liberalno – Demokratycznej Partii – „Niepodległość” (LDP-N) –
„Niepodległość”, sygnowaną Warszawa – Katowice. Jako szef Regionalnej
Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” wprowadziłam je w kolportaż w
woj. katowickim. Poglądy prezentowane przez Józefa Darskiego, czyli Jerzego Targalskiego, były zbieżne z moimi. Tak rozpoczęła się nasza coraz bliższa współpraca.
Jerzy Targalski był światowej sławy sowietologiem.
Miał przyjaciół na całym świecie. Teraz, podczas zaostrzenia się jego
choroby, jeszcze raz się zjednoczyliśmy przez telefony: Warszawa, Wilno,
Paryż, Waszyngton. Targalskiemu udało się wychować
nowe pokolenie polskich patriotów i geopolityków, niekoniecznie
kochających Rosję, Niemcy czy Chiny. Redagował portal „abc”, robił
inwentaryzację ubeków i konfidentów w PRL „KRUK”, był też współautorem
„Resortowych dzieci” i napisał pięciotomowe dzieło „Służby specjalne i
pierestrojka” – kompendium wiedzy o przemianach w całym bloku sowieckim.
Był znanym publicystą, członkiem SDP. Słynny był jego „Geopolityczny
tygiel”, kilka lat emitowany na antenie TV Republika.
Niestety, jego nieprzeciętna wiedza i zdolności nie były należycie w
III RP wykorzystane. Nie było na niego tzw. „haków”, był niewygodny, bo
niesterowalny. Zachęcona przez Targalskiego w 2015 roku sprowadziłam na wybory prezydenckie i parlamentarne międzynarodowych obserwatorów. Później Targalski zainicjował
powstanie Stowarzyszenia „Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy”
i został wybrany jego Przewodniczącym, a ja vice, więc od tego czasu
nasza współpraca i kontakty zacieśniły się. Nie udało się nas poróżnić.
Co ciekawe, robili to ludzie, wydawałoby się z naszej, patriotycznej
strony politycznej.
Do Jurka Targalskiego miałam zawsze pełne zaufanie.
Konsultowałam z nim moje poglądy na wiele spraw. Stosował taką samą, jak
ja, retorykę. Jeśli on był czegoś pewny, to byłam i ja. Wyraźnie
oddzielał hipotezę od faktu. Był moim najlepszym doradcą. Nie musieliśmy
się spotykać, by tracić czas na długie dysputy. W lot rozumieliśmy
problem. Różniło nas jednak też bardzo wiele. Targaś,
bo tak go nazywałam wśród przyjaciół, był pesymistą, a ja człowiekiem
walki i wiary w jej sukces. Zawsze jednak, nawet gdy nie wierzył, że
może mi się udać, pomagał, czyli zwykle prosił o jasne instrukcje, czego
od niego oczekuję i potem meldował, że zadanie wykonane. To
funkcjonowało też w drugą stronę. Gdy przeprowadzał jakąś akcję, jak np.
kontrola wyborów, zapytał jedynie, czy po szpitalu doszłam już na tyle
do siebie, aby zająć się sprowadzeniem obserwatorów zagranicznych.
Odpowiedź moja mogła być tylko jedna: oczywiście, przystępuję do
działań.
Targaś miał świetne wyczucie ludzkich słabości, więc wiedział, czego brakuje mnie. Wielokrotnie powtarzał: nie mierz innych swoją miarą. Ludzie są często zachowawczy, wygodni, pazerni i tchórzliwi. Niestety, choć spotykał mądrych i zdolnych młodych na swojej drodze życia i wychował następców, to twierdził, że Polacy tracą swoje najcenniejsze przymioty i tym samym, jako naród, instynkt samozachowawczy. Mogę mieć nadzieję, że się mylił, bo jak nie, to kolejne pokolenia będą płaciły krwią za naszą gnuśność. Będziemy się modlić za jego duszę. Dobrze zasłużył się Rzeczypospolitej. „A jeśli komu droga otwarta do nieba,/ Tym, co służą Ojczyźnie, wątpić nie potrzeba” – zacytował mi Kochanowskiego, Przemysław Żurawski vel Grajewski, w smsie po śmierci naszego kochanego Jurka Targalskiego dziś, 19 września o godz. 8:48. Żegnaj nieodżałowany przyjacielu! Niech Bóg ma Cię w swojej opiece.
Jadwiga Chmielowska
Fot. Filip Blazejowski/Gazeta Polska (za portalem Niezalezna.pl)
Niektórzy psychologowie twierdzą, że dobrze jest się odstresować używając wulgaryzmów, ale nie wydaje się to stosowne gdy chcemy być w zgodzie z chrześcijańską moralnością.
Siostra Bożysława wyjaśnia: żeby uzyskać odpowiedź na to pytanie, należy zastanowić się: Co to jest przeklinanie?
Według Słownika Języka Polskiego przeklinać, to:
wypowiadać wulgarne słowa, kląć;
życzyć komuś czegoś złego, wyklinać kogoś, rzucać na kogoś klątwę;
potępiać coś złorzecząc, pomstować, przeklinać coś (np. los);
Co to jest grzech?
Według Katechizmu Kościoła Katolickiego grzech to dobrowolne i
świadome przekroczenie przykazania Bożego lub kościelnego. Może być
lekki (osłabia łączność z Bogiem, ale jej nie zrywa) lub ciężki
(całkowicie zrywa łączność z Bogiem, nie rozgrzeszony powoduje
potępienie człowieka).
Żeby przekleństwo było grzechem musimy poprzez nie świadomie i
dobrowolnie przekroczyć przykazania Boże lub kościelne. Oznacza to, że:
Grzechu nie mamy gdy wypowiadamy wulgarne słowa w zdenerwowaniu, bez
zastanowienia, (np. gdy przy wbijaniu gwoździa trafimy w palec i z bólu
zaklniemy), gdyż nie ma tam pełnej świadomości i dobrowolności;
Mamy grzech lekki, gdy np. jesteśmy złośliwi wobec innych osób,
przezywamy je, nie życzymy im dobra, cieszymy się gdy coś złego się im
przydarzy, gdyż osłabia to naszą łączność z Bogiem, ale nie pozbawia
stanu łaski;
Mamy grzech ciężki, gdy świadomie i z przekonaniem życzymy komuś
wszystkiego najgorszego, rzucamy na niego klątwę, przeklinamy swój los i
mamy pretensje do Pana Boga, buntujemy się przeciw Niemu, gdyż w ten
sposób pozbawiamy własną duszę łaski uświęcającej i zrywamy wspólnotę z
Bogiem.
Jednakże problem przekleństw, to nie tylko sprawa grzechu lub jego brak.
Każdy wierzący chrześcijanin powinien tak żyć, żeby osiągnąć
zbawienie, czyli niebo, a najlepszą drogą do tego jest miłość (patrz
cytat nad tekstem). Człowiek który kocha, pragnie dobra swojego i
wszystkich ludzi. Zatem taki człowiek nie używa przekleństw w żadnym ze
znaczeń wyżej podanych, ponieważ są one sprzeczne z dobrem i miłością.
Z punktu widzenia moralności przekleństwa zawsze są złe i niewłaściwe.
Ponadto człowiek dobrze wychowany, kulturalny nie zaśmieca swojego
języka przekleństwami, bo zwyczajnie nie wypada tego robić – a dobre
wychowanie jest połową świętości (czyli połową drogi do nieba).
Dlatego sądzę, że wszelkiego rodzaju przekleństwa należy traktować jak chwasty w ogrodzie i z pełną bezwzględnością tępić je ze swojego życia. Prawdziwy dżentelmen i prawdziwa dama nie powinni nawet myśleć o przekleństwach. Zdenerwowanie można rozładować w inny, bardziej elegancki sposób, a złorzeczenia innym nawet nie powinny przychodzić nam do głowy – pisze siostra Bożysława.
Co ma zrobić osoba znajdująca się w przestrzeni publicznej w otoczeniu osób używających niecenzurowanych słów? „Nasi uczniowie przeklinają” przyznaje dyrektor opolskiego I LO. Konsekwencje są wyciągane za każdym razem, bo nasz statut je przewiduje. To upomnienie, nagana i obniżenie oceny z zachowania. Przyznaje, że rozpoczęta właśnie akcja policji jest potrzebna. Z patologią jaką jest przeklinanie, musimy walczyć wspólnymi siłami. Owszem szkoła pełni ważną rolę wychowawczą, ale pozostaje jeszcze środowisko. Wulgaryzmy słychać w sklepach, autobusach, programach telewizyjnych, a nawet podczas zawodów sportowych. Przykładowa kampania społeczna była zapoczątkowana przez tutejszy urząd miasta. W szkołach miały pojawić się statuty jasno określające sankcje dla uczniów używających wulgaryzmów. Idąc za wzorem Elbląga policja i straż miejska zapowiadała karanie, które przewiduje 144 art. wykroczeń do 1500 złotych.
11 maja 2018 roku w auli Wydziału Teologicznego
Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach odbyła się uroczystość wręczenia odznaczeń
państwowych działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej z lat 1956 –
1989. W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Andrzeja Dudy odznaczenia
wręczył Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek.
Krzyż Wolności i Solidarności został ustanowiony przez
Sejm 5 sierpnia 2010 roku. Po raz pierwszy przyznano go w czerwcu 2011 roku
przy okazji obchodów 35 rocznicy protestów społecznych w Radomiu. Krzyż
nadawany jest przez Prezydenta RP, na wniosek Prezesa Instytutu Pamięci
Narodowej, działaczom opozycji wobec dyktatury komunistycznej, za działalność
na rzecz odzyskania przez Polskę niepodległości i suwerenności lub
respektowanie praw człowieka w PRL. Źródłem uchwalenia Krzyża Wolności i
Solidarności jest Krzyż Niepodległości z II RP. Jedną z osób zaszczyconych tym
odznaczeniem był mieszkaniec Żywca Władysław Sanetra.
W latach 70-tych był pracownikiem firmy PONAR w Żywcu.
Według uzyskanych dokumentów był aktywnym członkiem Polskiej Zjednoczonej
Partii Robotniczej. 20 lutego 1975 roku do tutejszej komendy Powiatowej Milicji
Obywatelskiej do rąk Kpt. SB Jerzego Pytla wpłynął wniosek o dopuszczenie do
prac tajnych i gospodarczo-obronnych ob. inż. Władysława Sanetry, pełniącego
funkcję Kierownika Działu Kooperacji w tutejszej fabryce obrabiarek. Poniżej
cytujemy wniosek:
„Opiniowany jest wieloletnim pracownikiem naszej
fabryki. Z obowiązków służbowych i nałożonych zadań wywiązuje się dobrze, jest
energiczny i cechuje go zmysł organizacyjny, cechuje go właściwy i uczciwy stosunek
do pracy i mienia społecznego. Strona moralno-polityczna bez zastrzeżeń. Jest
aktywnym członkiem PZPR. Jest osobą godną zaufania. W związku z tym daję
rękojmię zachowania tajemnicy na zajmowanym stanowisku i w pracach
gospodarczo-obronnych, które będzie wykonywał z racji pełnionej funkcji w F-ce.
Jako Kierownik Działu Kooperacji prowadzi całość spraw kooperacji wewnętrznej i
zewnętrznej i prowadzi pełną odpowiedzialność za jej prawidłowość. Udział
wymienionego w pracach gospodarczo-obronnych wydaje się konieczny i
celowy.”
Podpisali:
Kierownik Działu I:
Władysław Hura
Z-ca dyrektora d/s Ekonomicznych Marian Bałko
Kierownik Działu Spraw Osobowych i Szkolenia Zawodowego:
Leonard Pęcikiewicz
Warte podkreślenia jest fakt, iż wyżej wymieniony został
w 2009 roku odznaczony również Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Prezydenta Rzeczypospolitej Lecha Kaczyńskiego.
Podczas uroczystości w Żywcu Doradca Prezydenta RP Bożena Borys-Szopa wręczyła w imieniu Prezydenta RP ordery i odznaczenia. Za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w działalności na rzecz środowisk kombatanckich
Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski
Po Sierakowskiej – 10 lat w PZPR – teraz Bronisław Cieślak 19 lat w PZPR – odznaczony przez prezydenta Dudę. Oni wszyscy opowiadając o swojej przeszłości, dziwnie skromnie pomijają okres komuny. Bronisław Cieślak od lat 70-tych był sekretarzem podstawowej organizacji partii komunistycznej (PZPR) w Ośrodku Telewizji PRL w Krakowie. Ten medal to nie wina Cieślaka tylko Dudy. Nagradzanie za uczestnictwo w złu nasila się bo taką przyjęto strategię przekształcania społecznego myślenia. Za kilkanaście lat nikt nie będzie potrafił odróżnić dobro od zła…..i o to chodzi „elytom” okrągłej zmowy z Magdalenki! – pisze Adam Słomka