Archive | Ogólnie

Żarliwi wyznawcy

Szanowni Państwo!

 

Człowiek musi w coś wierzyć. W sowieckiej Rosji wiarę w Pana Boga, zastąpiono w wiarę w Stalina, która przetrwała do dzisiaj. Komunizm na zachodzie usiłował zastąpić wiarę w Boga wiarą w naukę, którą jednak próbował zmanipulować na własny użytek i mamy to, co mamy. W tym celu wymyślono relatywizm, który podważa wszystko, stawiając na równi naukę z ideologią przeczącą nie tylko samej nauce, ale zdrowemu rozsądkowi. Ta pseudonaukowość jasno została wyrażona w nazwie sekty scjentologów.

Kiedy pisałam o wyznawcach „płaskiej ziemi”, zakładałam, że to bardziej żart, niż rzeczywistość. Myliłam się jednak. „Sekta płaskiej ziemi” istnieje i broni swoich racji. Podobnie jak „wyznawcy pancernej brzozy”. Jedni i drudzy opierają swoje wierzenia na „nauce fizyki” specyficznie pojmowanej, albo po prostu dla nich niepojętej. Wolą zatem podpierać się autorytetami rzekomo naukowymi – jedni uczonych afrykańskich, a drudzy radzieckich, o przepraszam – rosyjskich, oczywiście.

Wiara w zabobony wszelakiej maści w średniowieczu miała się zapewne równie dobrze, jak dzisiaj. W Polsce czarownic nie palono na stosach, a ich karykatury przetrwały do dziś.

Żarliwe i bardzo oczywiście „nowoczesne” wyznawczynie zabobonów wbijają szpilki w kukiełki, mając nadzieję zaszkodzić w ten sposób nielubianym przez siebie ludziom.

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Lokalne mafie będą fałszować wybory! Prezes RKW J.Targalski dla Frondy

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Czy Pana zdaniem zmiany, które zaszły w Ordynacji wyborczej są gwarancją, że wybory samorządowe zostaną przeprowadzone w sposób uczciwy?

Dr Jerzy Targalski, historyk, politolog, publicysta: Mamy gwarancję, że wybory będą sfałszowane przez lokalne mafie, ponieważ PiS o to zadbał, żeby Ordynacja wyborcza dawała znów, wprawdzie inne niż poprzednio, ale również szerokie możliwości takiego działania. Słuszne zadanie powierzono Panu Łukaszowi Schreiberowi, który – moim zdaniem – zrobił wszystko, by Ordynacja umożliwiała fałszerstwa, a teraz jeszcze okazało się, że o wszystkim będzie decydował nie naród, tylko sędzia Hermeliński, czyli jak zwykle: wielkie słowa, a w praktyce sabotaż i kapitulacja.

Ma Pan na myśli to, że się nie uda pod pretekstem RODO nagrywać przebiegu procesu wyborczego?

Postulowaliśmy, żeby tę całą PKW rozegnać na cztery wiatry, gdyż była odpowiedzialna za uchwalanie wytycznych wręcz zachęcających do fałszerstw wyborczych. Zamiast tego Prezydent złożył hołd PKW i wszyscy pozostali na miejscu. W ten sposób pozostawiono sprawne narzędzie sabotowania reform i było tylko kwestią czasu kiedy sędzia Hermeliński przystąpi do ratowania systemu fałszowania wyborów. Zadanie to postanowił wykonać pod pretekstem RODO. Równie dobrze mógłby się powołać na plamy na słońcu, gdy w istocie zaszantażował PiS: albo nie będzie transmisji, albo PKW sparaliżuje wybory – i jak zwykle PiS skapitulował. W ten sposób nie będziemy mieli transmisji ani z lokali, ani z liczenia głosów. Nawet w Rosji można było spokojnie obserwować w internecie jak dosypywane są głosy. U nas fałszerstwa się ukrywa i dlatego sędzia Hermeliński zażądał likwidacji transmisji, a przecież jego wola jest ważniejsza od żądań narodu. Po prostu nasza wyższość polega na zakłamaniu i udawaniu.

Ale gdzie tu wina posła Schreibera jr.?

Pan Schreiber zapatrzył się na wybory ukraińskie, gdzie za Kuczmy głowa rodziny głosowała za wszystkich jej członków i wprowadził zasadę jednej koperty dla wielu wyborców. Jego zdaniem, cała rodzina może wkładać swoje karty wyborcze do koperty. Daje to możliwości nieograniczonych fałszerstw i to fałszowania nie przez PiS oczywiście – bo oni są do tego niezdolni, tylko przez lokalne mafie. Do tego są ważniejsze jeszcze sprawy, mianowicie PiS wymyślił ”komisarzy wyborczych” i dał takie obostrzenia w zakresie kryteriów kto może być komisarzem, że w praktyce okaże się, iż komisarzami będą tylko działacze PSL-u, PO i SLD.

Zasada, że komisarz musi mieć za sobą doświadczenie pracy w administracji samorządowej lub państwowej od razu zawęża grono kandydatów do ludzi systemu. Największe doświadczenie tego typu mają lokalni złodzieje. Pierwotnie komisarze mieli się rekrutować z innych rejonów niż ten, w którym będą pracowali, ale aby mogli ten wymóg obalić – dano im możliwości sabotowania ustawy i wprowadzono zasadę dobrowolności zgłoszenia. Ludzie uczciwi nie zgłaszali się, by nie narazić się lokalnym układom, a bezpieczniactwo skorzystało i zbojkotowało zgłoszenia, by wymusić zmianę zasad. Teraz już komisarzem mogła zostać osoba z danego okręgu, czyli przedstawiciel lokalnej mafii.

Tych komisarzy już wybrano i ich listę ogłoszono.

Moim zdaniem wybrano właśnie ludzi z aparatu lokalnego, więc teraz można przeanalizować kto został komisarzem i z kim jest związany. Z pewnością jednak nikt tego nie zrobi. Za dużo roboty i po co? Żeby usłyszeć, że szkodzi się pozornej zmianie?

Do tego dochodzi sprawa członkostwa w komisjach… Myśmy proponowali jako Ruch Kontroli Wyborów – Ruch Kontroli Władzy, żeby organizacje społeczne mogły kierować swoich obserwatorów do komisji wyborczych.

No i mogą.

Nie, nie mogą.

Ale na stronie PKW jako jeden z punktów figuruje informacja, że ,,..zarejestrowane w Polsce stowarzyszenie i fundacja, do których celów statutowych należy troska o demokrację, prawa obywatelskie i rozwój społeczeństwa obywatelskiego, ma prawo wyznaczyć po jednym obserwatorze społecznym do komisji obwodowych, okręgowych, rejonowych i terytorialnych.” (źr.:http://pkw.gov.pl/336_Wydarzenia/1/0/23988_Weszla_w_zycie_nowelizacja_Kodeksu_wyborczego)

Nie zrozumiała pani problemu. Mamy teraz dwie komisje, czyli potrzeba minimum 60 tys. ludzi. Ci obserwatorzy będą mogli być w komisjach – ale jako ochotnicy, czyli za darmo, podczas gdy członkowie komisji kierowani przez komitety wyborcze otrzymają dietę. Partie nam skierowań nie dadzą, bo wynagradzają w ten sposób ludzi za zbieranie podpisów, a ochotników do pracy za darmo, w obecnej sytuacji rozczarowania twardego elektoratu pani nie znajdzie.

No tak. Mogą, ale społecznie, to miałam na myśli.

Społecznie nikt nie będzie pracował 12 godzin. Ochotnicy, czyli obserwatorzy mają takie same prawa jak członkowie komisji wyborczej, więc nie są kierowani do komisji tylko ”mają prawo być razem z komisją” – a to jest różnica!

I jak to uprawnienie do obecności i czuwania pro publico bono i za wyrazy uznania przełoży się na liczbę społecznych ochotników?

Może ze 100 osób w skali kraju, nie więcej, a w związku z tym znów otworzą się szerokie możliwości kombinowania i oszukiwania.

Ciekawe, jak to się ma do informacji, że kwoty na wybory w porównaniu z poprzednimi wyborami mogą podobno być aż dziesięciokrotnie wyższe a za udział w szkoleniu 2 x po 2 godziny można otrzymać aż 2,3 zł netto? Czy to może być prawda?

Ludzi w komisjach będzie dwa razy więcej, a z tych szkoleń nic nie wyniknie, bo oni nie potrafią szkolić do wykrywania fałszerstw. Potrzeba większej ilości ludzi, ale tym prawdziwie zainteresowanym, żeby wybory były uczciwe – drogę zamknięto, i koniec!

Sprawa następna, bardzo ważna: kto w tych wyborach będzie startował i kto wygra? No oczywiście wygrają – w sensie uzyskania największej liczby głosów – byli członkowie PSL, SLD i PO, którzy teraz wystąpią jako PiS-owcy albo jako Zjednoczona Prawica…

Aha – czyli ci, którzy się, że tak powiem, ”przyczepili do okrętu”?

Już niedługo to będzie większość. A to, że wygra PiS i wszyscy ci występujący ”jako PiS” – to jeszcze nie oznacza, że nastąpi zmiana władzy w samorządach. Bo ci, którzy są przeciwnikami PiS-u uzyskają wspólnie większość. I to, że ”PiS” uzyska 30 czy tam 40 procent to nie znaczy, że przejmie władzę.

Czyli pod egidą PiS dostaną się do samorządów ci co zawsze – i co dalej?

To znaczy tyle, że zgodnie ze strategią prof. Parucha najcenniejsi są ludzie z PO, PSL, SLD, którzy przechodzą do PiS, a ci którzy chcą rzeczywistych zmian, stwarzają zagrożenie i trzeba ich eliminować. Wszystko w ramach walki o mityczne Centrum i ”budowę Jedności Narodowej”. W rezultacie to nie ludzie lokalnych układów zostaną zasymilowani przez PiS, tylko oni PiS zasymilują. Po prostu: lokalne mafie się nieco przekonfigurują i rozszerzą. Czyli wszystko po staremu, ale w nowych dekoracjach.

Czy to znaczy, że znowu ci sami zostaną urzędnikami w swoich rejonach i dalej wszystko będą robić utartym schematem – po ”PO-wsku” czy po ”PSL-owsku” i ani na jotę inaczej?

Albo powstaną wrogie PiS-owi większościowe koalicje, albo będzie musiał przekupywać jakichś radnych lub wchodzić w zgniłe koalicja z PSL-em, SLD itp. I skończy się tak, że byli PSL-owcy w PiS-ie będą tworzyli koalicje z aktualnymi PSL-owcami z PSL-u.

To jakiś ciemny, iście szatański plan. Bo ten scenariusz brzmi jak niekończąca się opowieść trwania na zawsze poprzedniej władzy, która pączkuje pod nową postacią.

To nie plan tylko konsekwencje przyjętej strategii otwarcia na centrum i stałego, systematycznego kopania twardego elektoratu, gdyż ten przecież musi na nas głosować, ponieważ inni są gorsi. Dla osłody można wygłosić przy okazji kolejnej kapitulacji radykalną mowę dla ludu pisowskiego, tylko że coraz mniej ludzi daje się na to nabrać. Część więc pozostanie w domu, a część będzie głosować na rozmaite grupy skrajne, najczęściej zinfiltrowane przez rosyjską agenturę.

Gdyby Pan miał podsumować te szumnie zapowiadane, wielkie zmiany w Ordynacji wyborczej, to jak by Pan je określił?

Rewolucji nie było, ale muł po rewolucji zostanie.

Dziękuję za rozmowę

źródło: Stowrzyszenie RKW

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

​Anna Solidarność

„Pozostała sobą. Wybrała prawdę” – tak kiedyś o Annie Walentynowicz napisał prof. Sławomir Cenckiewicz. Kiedy 8 sierpnia 1980 r. za swoją działalność związkową została dyscyplinarnie zwolniona z pracy w Stoczni Gdańskiej, nikt nie zdawał sobie sprawy z konsekwencji tej decyzji. Już po tygodniu okazało się, że za tą cichą szlachetną kobietą stanie szesnastotysięczna załoga, że rozpocznie się strajk, którego konsekwencje przejdą do historii Polski. Należy pamiętać, że to Ona, jako jedna z nielicznych, konsekwentnie krytykowała kierownictwo NSZZ „Solidarność” skupione wokół Lecha Wałęsy, że to Ona krytykowała porozumienia Okrągłego Stołu. Dopiero od niedawna wielu z ówczesnych zwolenników tego zakłamanego pojednania ze wstydem przyznało Jej rację. Po liście otwartym do Lecha Wałęsy, wtedy kandydata na prezydenta RP, chciano z Niej zrobić wariatkę i oszołoma. W 2006 r. gdański Instytut Pamięci Narodowej ujawnił, że inwigilowało ją ponad 100 funkcjonariuszy i współpracowników SB, a w 1981 r. próbowano ją otruć. Dopiero w 2006 r. została odznaczona przez prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Orderem Orła Białego. Żyła mężnie, zginęła jak bohater.

Ryszard Kapuściński

źródło: Kluby Gazety Polskiej

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Tadeusz Płużański o sztuce pisania o historii

Przestawiamy Państwu ciekawy tekst publicysty, historyka Tadeusza Płużańskiego, który gościł już dwa razy w Żywcu. Jego pierwszy tekst na stronie Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich.

„Witam Państwa serdecznie na stronie sdp.pl. To mój debiut w tym zacnym miejscu. Ale nie ukrywam, że od razu pojawił się pewien problem. Dostałem od szefa witryny Błażeja Torańskiego zadanie trudne. Odpowiedzieć na pytanie – jak z pasją pisać o historii? Bo cóż można napisać, prócz tego, żeby pisać prawdę. No i jeszcze ciekawie.

W wielu działających w Polsce mediach Powstanie Warszawskie przedstawiane jest od lat jako jedno wielkie nieporozumienie, niewybaczalny błąd, a nawet prowokacja i zbrodnia – zbrodnia polskich dowódców. Generalnie wszyscy starają się udowodnić tezę, że nie miało sensu. Szczególnie musi niepokoić, że takie opinie są narzucane Polakom 1 sierpnia i w kolejnych dniach. Bo przecież wtedy, w 1944 r.  te pierwsze dni były erupcją wolności, że wreszcie będzie można odegrać się na niemieckim (nie nazistowskim) zbrodniarzu, nadzieją na zwycięstwo. Wyrazem niepodległościowej postawy powstańców i mieszkańców niepokornego miasta było wywieszanie biało-czerwonych flag, nieskrępowane już śpiewanie patriotycznych pieśni. Te pierwsze dni nie były zatem tragiczne, ale radosne.

   Nad sensem Powstania można przecież debatować w innych miesiącach. Co roku 1. sierpnia przeraża mnie, że tyle uwagi poświęcane jest krytyce, zamiast uszanowaniu tego, że powstanie było wielkim, heroicznym zrywem. Tego wymaga szacunek dla ofiar i żyjących bohaterów.

   Tak samo 1 marca – w nieobecnym przez lata i zainicjowanym dopiero przez śp. Lecha Kaczyńskiego Narodowym Dniu Pamięci Żołnierzy Wyklętych – znajduje się szczególnie wielu chętnych, aby żołnierzy ostatniego polskiego powstania opluwać nazywając bandytami.

Swoją drogą ciekawe, że w ten sam sposób nie jest hejtowane np. powstanie w getcie warszawskim. Cieszę się, że nikt 19 kwietnia nie roztrząsa czy było potrzebne, czy musiało wybuchnąć. Odpowiedzi są bowiem twierdzące. Nikt nie rozważa, czy bilans strat przewyższa ewentualne zyski. Nie ma pytań w stylu: Czy warto było – w imię również politycznych założeń – poświęcić tylu niewinnych cywilów? Doprowadzić do całkowitego zniszczenia całych kwartałów miasta, w tym pięknej, w ogólnym założeniu klasycystycznej synagogi na Tłomackiem. Takich pytań szczęśliwie nie ma, bo one zakłócałyby ideę tego zrywu i pamięć poległych. Nikt nie pyta również: po co świętować klęskę? Przecież powstanie w getcie z góry było skazane na porażkę. A poza tym nie dość już tej martyrologii, cierpiętnictwa? To odległe sprawy, ważne najwyżej dla historyków. Patrzmy w przyszłość! Przecież nikt rozsądny wobec powstania w getcie nie zadaje takich pytań, nie stawia takich tez.

Inaczej jest w przypadku Powstania Warszawskiego 1944, które co roku jest przez dziennikarzy obrzucane gradem pytań, paszkwili lub po prostu zwykłym błotem. Powstańcy żydowscy mają szczęście. Ich się nie wyśmiewa, nie opluwa, nie podważa zasadności walki. Dlatego cieszy mnie, że jest choć jedna rocznica, która nie budzi kontrowersji i niepotrzebnych pytań. Rocznica nie tylko żydowska, ale także polska. Bo przy placu Muranowskim największa siła zbrojna w getcie – Żydowski Związek Wojskowy wywiesił flagę biało-niebieską i biało-czerwoną. Bo walczący Żydzi byli obywatelami II RP. Bo często byli zasymilowani. Mieszkali obok polskich sąsiadów, handlowali z nimi, wnieśli wielki wkład w polską kulturę. Bo to nasza wspólna historia.

Ale to Powstanie Warszawskie szczególnie „prowokuje” – i to od dawna. Że „sprowokowani” plują spadkobiercy Bieruta, Gomułki i Jaruzelskiego – to naturalne. Ale prowokuje też dużą część wpływowych mediów w Polsce, które jak jeden mąż podważają sens walki, a tym samym ofiarę życia powstańców i ludności cywilnej.

Czasem tzw. mainstream miał mniej czasu na hejt wobec sierpniowego zrywu. Entuzjazmował się rocznicą innego powstania: powstania sowieckiego symbolu zniewolenia – Pałacu Kultury i Nauki. Ale atak mediów na Powstanie Warszawskie odbywa się co roku – to już taka nowa, świecka, hejterska tradycja.

Kilka lat temu Radio TOK FM poprosiło o komentarz żyjącego jeszcze Władysława Bartoszewskiego – doradcy premiera Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Ten odciął się od „samobójczej walki”. W ślad za rządzącymi poszli młodzi lewacy (przykład idzie z góry), zakładając na Facebooku grupę pod wszystko mówiącą nazwą: „wstydzę się Powstania Warszawskiego”. A tam można było znaleźć takie, przepraszam za słowo, brednie: „Okres tzw. niemieckiej okupacji był tak naprawdę złotym wiekiem dziejów Polski. Wszystko to musiała zepsuć tradycyjna polska nienawiść, pieniactwo i awanturnictwo. Pacyfikacja Warszawy była sprawiedliwą karą dla polskich buntowników-warchołów terroryzujących niemiecką ludność”.

A prof. Norman Davies apelował, żeby w ogóle przestać obchodzić rocznicę Powstania. Powód? Bo jest w nich za dużo triumfalizmu, samozadowolenia i samobiczowania. To, że cechy te wzajemnie się znoszą było nieistotne.

„Jednym z celów powstańców było mordowanie Żydów” – ta teza historyka „Gazety Wyborczej” Michała Cichego na 50. rocznicę Godziny „W” jest sztandarowym przykładem kłamstwa III RP o warszawskim zrywie 1944 r. Taka akcja robienia z nas narodu idiotów i morderców trwa do dziś. Ale Polacy nie gęsi, nie tylko swój język mają, ale historię coraz lepiej znają.

Pisząc o hejcie na Powstanie Warszawskie trudno nie sięgnąć do źródeł. Tow. Zenon Kliszko, od 1931 r. członek Komunistycznej Partii Polski, potem PPR i PZPR, tak w 1962 r. pisał w „Nowej Kulturze”: „Powstanie było konfrontacją idei, programów ludzi – historyczną konfrontacją obozu polskiej reakcji z obozem polskiej demokracji. W wyniku tej konfrontacji powstał szeroki prąd demokratyczny, skupiający wszystkie antyfaszystowskie stronnictwa, partie i grupy polityczne na platformie ideowej Krajowej Rady Narodowej”. W praktyce tym „szerokim prądem” była importowana z Moskwy grupa polityczna o nazwie PPR, inspirowana przez Stalina. A w wyniku tej „konfrontacji idei”, przy pomocy wasalnych władz, Polska na 45 lat znalazła się pod jarzmem obcego państwa. Rozbicie przez Niemców największego polskiego ośrodka walki o niepodległość stwarzało wymarzoną sytuację dla Stalina i zależnego od niego PKWN, przekształconego w Noc Sylwestrową 1944 r. w tzw. Rząd Tymczasowy, do wprowadzenia w życie tego planu.

W ten sposób nie warto pisać o historii. Najlepiej pisać ciekawie, a nade wszystko prawdziwie.”

Tadeusz M. Płużański

źródło: http://sdp.pl/analizy/15598,ciekawie-i-prawdziwie-tadeusz-m-pluzanski-o-sztuce-pisania-o-historii

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Nowy komitet wyborczy na Żywiecczyźnie

Decyzją Komisarza Wyborczego w Bielsku – Białej II powstał komitet wyborczy pod nazwą Komitet Wyborczy Wyborców Niezależni Wojciecha Bielewicza w celu zgłaszania kandydatów na radnych w wyborach organów samorządu terytorialnego zarządzonych na dzień 21 października 2018 roku.

Pełnomocnik wyborczy komitetu: Wojciech Tomasz Bielewicz
Pełnomocnik finansowy: Tomasz Wojciech Puchalski
Skrót nazwy komitetu wyborczego: KWW Niezależni Wojciecha Bielewicza
Obszar, na którym komitet wyborczy zamierza zgłaszać kandydatów na radnych: województwo ślaskie

Źródło: portal społecznościowy

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Płaska ziemia

Szanowni Państwo!

Zdawać by się mogło, że przy takiej obfitości informacji wszelakich wystarczy umiejętnie dmuchnąć, żeby oddzielić ziarno od plew. Nic bardziej mylnego. Szukanie prawdy w gąszczu informacji i dezinformacji, to jak wędrowanie przez puszczę bez mapy, albo płynięcie przez ocean bez busoli. Ci, którym zależy na wpuszczaniu nas na bezdroża, chcą jednak czasami sprawdzić, jak daleko zabrnęliśmy. W tym celu wymyślają oczywiste absurdy typu – racje „zwolenników płaskiej ziemi” i patrzą ilu się na to „załapie”.

Nie czarujmy się – wszyscy jesteśmy podatni na sugestie, chociaż w różnym stopniu. Najlepiej mają ci, którzy dzielą ludzi tylko na: „swoich” i „obcych”. Dla lewaka swoi, to anarchiści wszelkiej maści, a obcy to narodowcy, którym trzeba mieszać szyki. I mieszają. A najlepsze są w tym ruskie trolle, bo nie mają najmniejszych skrupułów, żeby każdego obwiniać, właśnie o… sprzyjanie Rosji. Mistrzem jest niewątpliwie Tusk, który najpierw posyłał Putinowi miłosne spojrzenia i robił takież gesty, i zaraz po tym oddał śledztwo smoleńskie „przyjaciołom Moskalom”, a teraz oskarża kogo popadnie o sprzyjanie Putinowi.

A jak było dawniej? Różnice poglądów w przedwojennej Polsce były tak silne, że do dziś można spotkać płomiennych zwolenników Piłsudskiego, niechętnych Dmowskiemu i na odwrót. Między tamtą a dzisiejszą sytuacją jest jednak różnica zasadnicza. Tamte dwa obozy różniły się tylko strategią, cel był ten sam – wolna Polska. Dzisiaj terytorium Polski zasiedlają: „historyczny naród polski i polskojęzyczna wspólnota rozbójnicza”, jak ładnie to określił Stanisław Michalkiewicz.

Jasne, że cele obydwu grup są skrajnie rozbieżne. Polacy chcą Polski silnej i suwerennej, wspólnota rozbójnicza słabej, uzależnionej od mocodawców zewnętrznych, którym wiernie (chociaż może czasem nie całkiem świadomie) służą.

     Wyznawcy „płaskiej ziemi” zostali niewątpliwie zmanipulowani przez prowokatorów, ale obecnie znajdują się zapewne po obu stronach barykady.

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Suweren ma tego dość!

W maju ukazały się wyniki sondażu IBRiS o poparciu dla partii w wyborach do sejmików wojewódzkich. Według niego PiS wygrywał wybory w dwóch trzecich województw. Napisałem wtedy, jak ważne to wybory dla lokalnych społeczności, które decydują o rozwoju gmin, powiatów i miast. To tam wpływają największe środki z budżetu państwa i przesądzają o ich rozwoju. O sposobie wydawania publicznych pieniędzy decydują prezydenci miast, wójtowie i burmistrzowie. Parę dni temu ukazał się nowy sondaż IBRiS i okazało się, że nadal rośnie przewaga PiS, który może wygrać aż w 10 województwach, a koalicja PO i Nowoczesnej jedynie w czterech. To dowód na to, że Polacy nie dają się nabierać na prowokacje różnych oszołomów i realnie oceniają politykę obecnego rządu. Zdają sobie sprawę, że nie musi być tak, iż lokalne sitwy nadal będą rozkradały majątek przeznaczony na rozwój ich regionów. I na nic się nie zdadzą żenujące rozróby, kłamstwa i odwracanie uwagi Polaków od spraw dla nich istotnych. Jest duża szansa na odsunięcie od władzy bezideowych i skorumpowanych kacyków. Jak się okazuje, jest też szansa na to, że wreszcie po dekadach rozkradania Polski suweren powie: „Dość tego!”.

Ryszard Kapuściński

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Wnuk podpułkownika LWP boi się o „przyszłość zawodową”. Prowokował policjantów, teraz się żali.

Wahałem się, dopóki moje nazwisko nie wypłynęło w mediach. Wolałem pozostać anonimowy, bo pracuję w branży filmowej. Zależy mi, żeby kojarzono mnie jako operatora filmowego, a nie jako awanturnika

– powiedział w rozmowie z portalem OKO.press Michał Modlinger, który zasłynął atakiem na policjantów przed Pałacem Prezydenckim. Modliger żali się w rozmowie, że wylała się na niego fala hejtu, ale zaznacza, że dla wielu osób problemem jest jego żydowskie pochodzenie.

Skontaktowałem się z mecenasem Jarosławem Kaczyńskim 28 lipca, dwa dni po manifestacji. Wspólnie zdecydowaliśmy, że sam się ujawnię. W sobotę 30 lipca mecenas zadzwonił na policję i powiedział: “człowiek, którego państwo szukają, jest moim klientem” i poprosił o umówienie mnie na przesłuchanie na następny tydzień. Powiedzieli, że nie ma problemu. Były naciski na ujawnienie nazwiska, ale adwokat odmówił, bo miałem zjawić się w charakterze świadka, a nie oskarżonego. A to oznacza, że policja i media mogłyby ujawnić moje nazwisko.

Modlinger przyznał także, że próbował sforsować kordon policji.

To było działanie emocjonalne. Może nie miało większego sensu, ale ponieważ widziałem, że są osaczeni i szukają pomocy, uznałem, że to najlepszy pomysł. Ale nie udało mi się to. Wtedy jeden z policjantów powiedział do mnie: “wypier****j”. Co mnie dodatkowo zdenerwowało – powiedział.

Sytuacja polityczna, zachowanie policjantów wobec legitymowanych, użycie niecenzuralnego słowa wobec mnie oraz użycie gazu bezprawne – bo policjant ma obowiązek uprzedzić, a żadnego komunikatu nie było. To wszystko na siebie się nałożyło

– wyjaśnił powody swojego zachowania. Co ciekawe, Modlinger stwierdził, że porównanie policji do ZOMO było „odpowiednie do sytuacji”, choć „na wyrost”. – Moje zachowanie z perspektywy kamery może wydawać się zachowaniem na wyrost (…)

Ja jestem po prostu osobą dość ekspresyjną. Jeżeli coś mnie rozemocjonuje i na czymś mi zależy, to reaguję w sposób niestonowany

– powiedział.

Źródło – portal Do Rzeczy

Zdjęcie – portal Do Rzeczy, TVP_Info twitter.com

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Z cyklu „Czy to jest normalne?”: cieszyńska działaczka Obywateli RP przemówiła w Krakowie

Na Waszym krzyżu nie wisi już dawno Jezus.
Na tym krzyżu nosicie od dawna,
największych zbrodniarzy w historii ludzkości.
Na Waszym krzyżu wisi Stalin i Hitler.

To ich czcicie i nazywacie Królami Polski!
To ich czczą księża i biskupi!

Tak zabrzmiał fragment przemówienia działaczki Obywateli RP (wcześniej – KOD Podbeskidzie), która zyskała rozgłos w swoim środowisku po tym, jak została wyproszona z kościoła podczas protestu na mszy świętej w dniu 11 listopada 2017 roku.

Niszczycie polską historię, polskich Bohaterów, zastępując zbrodniarzami, którzy Bohaterom walczącym o wolną Polskę, odbierali życie. Odbierali życie ich Dzieciom. Niszczycie dorobek kilku pokoleń, w imię własnych, nieposkromionych żądz !

– zaatakowała rządzących uczestniczka akcji „Łańcuch Świateł” przed Sądem Okręgowym w Bielsku Białej. Całość strumienia świadomości działaczki, która na swoim profilu udostępnia między innymi post oskarżający śp. Lecha Kaczyńskiego o spowodowanie śmierci 95 (sic!) ofiar katastrofy smoleńskiej, można znaleźć tutaj. Dostępny jest też film z całego protestu środowisk lewicowych i Obywateli RP, który odbył się w Krakowie 6 sierpnia 2018 roku.

Źródło: VideoKOD, KOD Podbeskidzie

Zdjęcia: KOD Podbeskidzie, GW Bielsko Biała

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Godzina W na żywieckim rynku!

Mieszkańcy Żywca wspólnie uczcili pamięć Powstania Warszawskiego. Do inicjatywy Pana Marcina Sareckiego, który propagował ją na portalu społecznościowym, spontanicznie dołączyli się zgromadzeni w letnich ogródkach goście okolicznych pubów i restauracji, którzy oddali cześć Bohaterom wstając z miejsc, gdy punktualnie o godzinie 17  zawyły syreny na żywieckim rynku. Uczestnicy uroczystości złożyli kwiaty i znicze pod tablicą pamięci żołnierzy AK.

Cześć i chwała Bohaterom!
Do zobaczenia za rok!

Tymi słowami pomysłodawca oraz harcerze podziękowali obecnym za wzruszającą reakcję, która pozwala mieć nadzieję, że obchody rocznicy wybuchu Powstania Warszawskiego wpiszą się na stałe w kalendarz żywieckich wydarzeń.

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Related Sites