Archive | Ogólnie

30 lat od przekazania insygniów władzy prezydenckiej. Smutna refleksja.

Polecamy Państwu znakomity tekst publicysty, historyka, syna prof. Tadeusza Płużańskiego – bliskiego współpracownika rotmistrza Witolda Pileckiego Pana Tadeusza Płużańskiego.

22 grudnia 1990 r. na Zamku Królewskim w Warszawie odbyła się wielka uroczystość. Wielka, ale z biegiem lat coraz bardziej ukrywana – zarówno przez zwolenników, jak i krytyków tego wydarzenia. Otóż prezydent Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia legalnej, prawowitej, konstytucyjnej władzy nowo wybranemu pierwszemu prezydentowi nowej Polski Lechowi Wałęsie.Były to: chorągiew RP, pieczęć Kancelarii Prezydenta, oryginał Konstytucji z 1935 r. oraz Order Orła Białego. Bo Wałęsie – ani reszcie okrągłostołowej „elity”– nie zależało na tym, aby wracać do jakiejś przedwojennej Polski, jej prawodawstwa i tradycji. Chcieli budować PRL bis. Dlatego doszło tylko do symbolicznego gestu.Ale najpierw słowo o Ryszardzie Kaczorowskim, bo o Lechu Wałęsie nie będę się tu rozpisywał.Urodzony 26 listopada 1919 r. w Białymstoku, harcerz, komendant Szarych Szeregów w tym mieście, więzień sowieckich łagrów, uczestnik bitwy pod Monte Cassino.Do historii Kaczorowski przeszedł przede wszystkim jako ostatni prezydent II Rzeczypospolitej na uchodźstwie. Po 1989 r. wrócił do ojczyzny, zginął w katastrofie smoleńskiej, po czym podmieniono Jego zwłoki. Wracając do wstydliwie pomijanego dziś wydarzenia. Scenariusz powinien być zupełnie inny – nie tylko symboliczny. Należało najpierw przywrócić obowiązującą niezmiennie od dziesięcioleci konstytucję kwietniową z 1935 r. w miejsce konstytucji stalinowskiej, napisanej w Moskwie (z osobistymi poprawkami Stalina) i ogłoszonej przez komunistów nigdy niewybranych przez Polaków w żadnych wyborach. Bo dzisiejsza konstytucja – tak zażarcie broniona przez ludzi chorujących wciąż na homo sovieticus – jest kontynuacją stalinowskiej ustawy z 1952 r.I druga fundamentalna sprawa. Po przywróceniu polskiego – zamiast komunistycznego – prawa automatycznie władzami Polski stawał się Rząd RP na uchodźstwie i prezydent. Ta władza, która funkcjonowała po 17 września 1939 r. najpierw w Rumunii, potem we Francji, a wreszcie przetrwała dekady w Wielkiej Brytanii, zachowała ciągłość II RP – prawdziwie niepodległego państwa polskiego. W przeciwieństwie do tzw. Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej, która była sowiecką kolonią, zależną od Moskwy.A przynajmniej należało Polaków z Londynu: prezydenta, ministrów, przedstawicieli partii politycznych – prawowitych reprezentantów Rzeczypospolitej (w przeciwieństwie do komunistów) – dopuścić do współrządzenia.Stało się inaczej: komuniści dogadali się z koncesjonowanymi, starannie wyselekcjonowanymi przez siebie solidarnościowcami (kluczową rolę w tej swoistej „rekrutacji” odgrywał pierwszy milicjant PRL towarzysz generał Czesław Kiszczak). I całkowite odrzucili dorobek II Rzeczypospolitej, wyrzucając do kosza rząd londyński i konstytucję kwietniową.Niestety, z Polską Piłsudskiego, Dmowskiego, Paderewskiego, Daszyńskiego, a potem Kaczorowskiego, Sabbata, Andersa – wolną Polską wolnych Polaków, przy Okrągłym Stole wygrała Polska „ludowa” funkcjonariuszy, agentów i poddanych Kremla: Bieruta, Gomułki, Jaruzelskiego, Kiszczaka i Urbana. Ten stan w wielu aspektach – przez brak powszechnej dekomunizacji – trwa do dziś.I w prawdziwie wolnej, niepodległej RP nie stałby Pałac Stalina.

Tadeusz Płużański

źródło:

facebook Tadeusz Płużański, naszapolska.pl

źródło zdjęcia: https://www.rp.pl/artykul/1210013-Rzeczpospolita-Londynska.html

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Zbrodnie nierozliczone

W związku z 39. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego w Polsce Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu opublikowała wyniki działań prokuratorów IPN, których zadaniem było postawienie w stan oskarżenia osób odpowiedzialnych za zbrodnie i przestępstwa stanu wojennego. Okazało się, że skierowano łącznie 97 aktów oskarżenia przeciwko 170 osobom, a sądy prawomocnie skazały tylko 41 osób. Jak zapewniał w rozmowie z PAP prokurator Andrzej Pozorski, zbrodnie stanu wojennego i działalność ówczesnego wymiaru sprawiedliwości muszą być rozliczone do końca. Mam duże wątpliwości, czy uda się ten wstydliwy dla dotychczasowych rządów problem wreszcie załatwić. Wielu z tej garstki skazanych nie poniosło odpowiedzialności, ponieważ sądy uznały, że przestępstwa się przedawniły, sprawców objęła amnestia albo w trakcie procesu zmarli. Ale nie ma się co dziwić, jeżeli pierwszych prokuratorów IPN powołano dopiero w 2000 r., bo wcześniej zajmowano się paleniem akt, a okres zbrodni stanu wojennego był tematem tabu! Podobno prokuratorzy IPN zajęli się przestępstwami sędziów i prokuratorów stanu wojennego. Uwierzę w te zapewnienia po procesie sędziego SN Józefa Iwulskiego.

Ryszard Kapuściński

źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Ważny polityk Platformy Obywatelskiej zwolnił pracownika za usunięcie „szturmówki” LGBT. Chadecy z ZChR bronią zwolnionego

Hubert Maślanka, były kandydat Platformy Obywatelskiej do Senatu RP, a dzisiaj prezes Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej Sp. z o.o., która jest spółka miasta, którym rządzi szef powiatowej Platformy Jarosław Klimaszewski, zwolnił kierowcę autobusu za usuniecie „szturmówki” LGBT. – Do zdarzenia doszło 23 listopada w Bielsku-Białej. Uczestniczki Strajku Kobiet przejechały wtedy po południu ulicami miasta (…). Kierowca autobusu nr 7 MZK w Bielsku-Białej stracił cierpliwość, wyrwał flagę zawieszoną na jednym z samochodów i rzucił ją na ziemię. Protestujący opowiadali, że próbował także staranować samochody. Jedna z uczestniczek protestu złożyła oficjalną skargę do MZK. Kierowca w pisemnym oświadczeniu nie przyznał się do winy, ale jego szefowie sprawdzili zapis z kamer miejskiego monitoringu. Tam widać, jak mężczyzna zrywa flagę i rzuca ją na ziemię” – donosi wczorajsza Gazeta Wyborcza.  W obronie dyskryminowanego kierowcy z petycją do prezydenta miasta zwróciła się przewodnicząca okręgu bielskiego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, radna Sejmiku Województwa Śląskiego V kadencji, Monika Socha-Czyż.

Liczymy tutaj na szybką reakcję ze strony NSZZ „Solidarność” oraz Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miejskiej w Bielsku-Białej. Mało tego, chcemy zaproponować Fundacji Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris zaangażowanie po stronie zwolnionego”

– powiedziała Niezależnej Gazecie Obywatelskiej Monika Socha-Czyż.

Zwolnienie pracownika za dosadne wyrażenie poglądów – swoisty artystyczny performance, polegający na usunięciu „szturmówki LGBT”, która nie podlega ochronie prawnej w Rzeczypospolitej Polskiej przy jednoczesnym utrzymaniu zatrudnienia kierowców popierających nielegalne zgromadzenia Strajku Kobiet przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej są podstawą do roszczenia odszkodowawczego, które obciąży budżet spółki miejskiej. Zwolniony pracownik MZK nie popełnił wykroczenia, ani przestępstwa – a przynajmniej nie zostało to mu udowodnione przez prawomocny wyrok sądu. W zaistniałej sytuacji zamanifestował jedynie swoje przeciwstawne poglądy polityczne, a także w interesie społecznym wyraził artystyczny protest przeciwko łamaniu przez polityków niekonstruktywnej opozycji obostrzeń wprowadzonych w związku z emidemią koronawirusa.

Co do zasady wyznawanie poglądów politycznych – lewicowych, prawicowych, centralnych – nie może stanowić uzasadnionej przyczyny rozwiązania stosunku pracy z pracownikiem. Wynika to bezpośrednio z jednej z naczelnych zasad pracy – tj. zasady niedyskryminowania w zatrudnieniu. Art. 18 [3a] kodeksu pracy zakazuje dyskryminacji bezpośredniej lub pośredniej. Zakaz dyskryminacji obejmuje wszystkie etapy stosunku pracy, tj. zarówno nawiązanie, trwanie, jak i zakończenie stosunku pracy.

W judykaturze Sądu Najwyższego podkreśla się, że przepis art. 18[3b] § 1 k.p. wzorowany na art. 4 ust. 1 dyrektywy Rady 97/80/WE (obecnie korelujący z art. 10 dyrektywy Rady 2000/78/WE z dnia 27 listopada 2000 r. ustanawiającej ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy) zmienia rozkład ciężaru dowodu przewidziany w art. 6 k.c. w związku z art. 300 k.p. i w procesie o odszkodowanie za naruszenie zakazu dyskryminacji zwalnia pracownika z obowiązku udowodnienia faktu jego dyskryminacji. Zasada równego traktowania stanowi zasadę ogólną prawa Unii, gwarantowaną obecnie w art. 20 i 21 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, która wymaga, aby porównywalne sytuacje nie były traktowane w odmienny sposób, a różnica traktowania jest uzasadniona, o ile jest ona oparta na kryterium obiektywnym i racjonalnym, czyli w sytuacji, gdy pozostaje ona w związku z dopuszczalnym prawnie celem realizowanym przez sporne przepisy oraz gdy różnica ta jest proporcjonalna do celu realizowanego za pomocą danego traktowania (por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 9 marca 2017 r. w sprawie C 406/15; InfoCuria – Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości). Z normami tymi koresponduje art. 9 i 14 europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, stanowiących, że korzystanie z praw i wolności wymienionych w niniejszej konwencji powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie bądź z jakichkolwiek innych przyczyn. Art. 18[3ab] § 1 k.p. w aspekcie wyżej przedstawionych przepisów, a zwłaszcza art. 10 dyrektywy Rady 2000/78/WE, należy interpretować w ten sposób, że uprawdopodobnienie dyskryminacji politycznej powinno polegać na wskazaniu oświadczenia pracodawcy lub osoby reprezentującej pracodawcę, które eksponowało poglądy lub przekonania polityczne, odmienne od poglądów pracownika; zwłaszcza, gdy nacechowane było niechęcią lub brakiem akceptacji dla odmiennych poglądów albo przekonań. Jest jasnym, że zwolnienie pracownika przez polityka Platformy Obywatelskiej, Huberta Maślankę w sytuacji, gdy Panowie wspierają nielegalne protesty Strajku Kobiet są tu przesłanką, która przesądza, że bielska Platforma Obywatelska dyskryminuje pracownika spółki miejskiej za odmienne poglądy polityczne.

Każdy ma wprawdzie prawo do wolności uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swoich przekonań politycznych, jednak uzewnętrznianie swoich przekonań politycznych przez kierownictwo zakładu pracy nie może stwarzać u podwładnych pracowników poczucia zagrożenia o stabilność zatrudnienia lub dyskomfortu psychicznego.

W tej sytuacji, domagamy się natychmiastowego przywrócenia do pracy zwolnionego kierowcy i zaprzestania wykorzystywania działalności politycznej do kształtowania zatrudnienia w spółkach miejskich”

– czytamy w petycji ZChR.

PETYCJĘ MOŻNA POPRZEĆ SWOIM PODPISEM

Piotr Galicki, http://www.ngopole.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Komunistyczne złogi, precz!

Wielokrotnie pytałem: jak to możliwe, że portal Sputnik Polska zachęca do udziału w Zlotach Braterstwa Polsko-Rosyjskiego, gdzie uczestnicy bezkarnie paradują w rosyjskich mundurach i z pepeszami w rękach, albo Maciej Poręba, syn Bohdana Poręby, w mundurze bolszewickim udziela wywiadów na tle Grobu Nieznanego Żołnierza? Pytałem, dlaczego nie zdelegalizowano takich partii, jak np. Komunistyczna Partia Polski, partia Zmiana czy Komunistyczna Młodzież Polski, której członkowie piszą: „Jesteśmy organizacją skupiającą młodych ludzi identyfikujących się z ideą komunistyczną”. Ba, byli komuniści dostali znakomite miejsca na listach wyborczych Koalicji Europejskiej i reprezentują Polskę w Parlamencie Europejskim, a innych oglądamy w ławach poselskich. W programach publicystycznych pouczają nas komunistyczni aparatczycy z PZPR czy z ZSL, a Józef Iwulski jest prezesem Sądu Najwyższego! Czekałem, kiedy przestanie być łamany art. 13 Konstytucji RP: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się (…) do nazizmu, faszyzmu i komunizmu”. Pierwszy krok zrobił prokurator generalny Zbigniew Ziobro i wystąpił o delegalizację Komunistycznej Partii Polski.

Ryszard Kapuściński

źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Mowa

Są cztery sposoby tak zwanej narracji, czyli przekazywania innym tego, co się wie, lub wierzy się, że się wie. Oto one:


Mówienie o sprawach prostych w prosty sposób, to przekaz do… prostego wybor­cy, lub jak kto woli odbiorcy masowego. Odbiorca niemasowy zasypia, albo umiera z nudów.
Mówienie o sprawach skomplikowanych, w skomplikowany sposób, ogranicza krąg odbiorców do bardzo zainteresowanych tematem.


Mówienie w sposób prosty o sprawach skomplikowanych, to nie lada wyzwanie, któremu sprostać potrafią tylko nieliczni, ale mający stosunkowo liczne audytorium.
Najwyżej jednak ceniona jest umiejętność mówienia zawile o spra­wach oczywistych. Za to dostaje się doktoraty i habilitacje; jest się zapraszanym do telewizji.


Poza konkurencją pozostaje wulgarny bluzg czy bełkot, który nie przekazuje żadnych myśli, a jedynie uczucia – „miłości” oczywiście, jak na lewactwo przystało.


Przekazu w tej ostatniej formie proszę do mnie nie kierować, bo go nie przeczytam, nawet gdyby sprawa warta była mojej uwagi.

Źródło: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

13 grudnia w Żywcu odsłonięto tablicę upamiętniającą Ofiary Katynia i Smoleńska

13 grudnia 2020 r. na zabytkowej dzwonnicy w Żywcu przy Konkatedrze Narodzenia Najświętszej Maryi Panny została odsłonięta i poświęcona tablica katyńsko-smoleńska. Oba wydarzenia, zbrodnia katyńska oraz katastrofa smoleńska po 10 kwietnia 2010 r. stały się nierozerwalnymi wydarzeniami, które odnoszą się do umiłowania Pamięci, Prawdy i Miłości do Ojczyzny.

Polacy po 1989 r. mogli dowiedzieć się dużo więcej na temat prawdy o zbrodni w Katyniu aniżeli w okresie PRL-u, kiedy za poruszanie tego tematu władze komunistyczne represjonowały Polaków. Ale również w okresie III RP wielokrotnie temat sowieckiego ludobójstwa był albo pomijany albo przykładano do niego zbyt małą wagę. To dopiero Lech Kaczyński zdecydowanie podjął działania na rzecz budowania polityki historycznej i przywracania pamięci o polskich bohaterach. Dlatego pamięć o Nim w treści odsłoniętej dzisiaj tablicy jest żywa i pokazuje istotę Jego prezydentury, niestrudzenie broniącej polskiej racji stanu.

Niewątpliwie, po 10.04.2010 r. ludzie w Polsce pod wpływem emocji odczuwali potrzebę upamiętnienia 96 Polaków lecących do Katynia w celu oddania hołdu pomordowanym polskim bohaterom w lesie katyńskim. W dążenia upamiętnienia Ofiar Katastrofy Smoleńskiej włączyło się także środowisko tygodnika „Gazety Polskiej”. Zaczęło powstawać jeszcze więcej Klubów Gazety Polskiej niż dotychczas. Miliony Polaków bardzo przeżyło tą katastrofę i postanowiło włączyć się w upamiętnianie osób, które miały reprezentować nas w uroczystościach w Katyniu. Wielu Polaków dopiero po katastrofie zaczęło dostrzegać jak wizerunek Prezydenta Lecha Kaczyńskiego za jego życia był zniekształcany a wobec niego samego stosowano niespotykany w żadnym innym przypadku po 1989 roku przemysł pogardy. Miliony Polaków zaczęło interesować się działalnością publiczną Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, jego dorobkiem, wizją państwa i zaangażowaniem w budowanie Polski silnej, sprawiedliwej i solidarnej.

Inicjatywę upamiętnienia Ofiar Katynia i Smoleńska w Żywcu jako pierwsze podjęło środowisko Klubu Gazety Polskiej, a następnie dołączały kolejne środowiska. Koncepcji upamiętnienia było kilka. Ostatecznie zwyciężyła koncepcja wzniesienia tablicy pamiątkowej na dzwonnicy przy Konkatedrze. Z rozmów z mieszkańcami wynikało, że wielu ludzi miało pragnienie stworzenia takiego miejsca w naszym mieście, gdzie można byłoby zapalić znicz, złożyć kwiaty, upamiętnić ludzi, którzy zginęli na służbie Ojczyźnie. Najlepszym świadectwem tego było to, że setki mieszkańców złożyło datki na tablicę, stając się jednoczesnymi jej fundatorami.

W treści tablicy został upamiętniony tragicznie zmarły Prezydent RP Lech Kaczyński, który przewodniczył delegacji a jednocześnie swoją postawą i działaniem pokazał nie jeden raz jak powinno się bronić interesów naszej Ojczyzny, czym na stałe zasłużył sobie na miejsce wśród panteonu polskich bohaterów narodowych. Ta tablica to również pamięć o wielu innych bardzo zasłużonych osobach z życia publicznego, Prezydencie II RP Ryszardzie Kaczorowskim czy śp. Annie Walentynowicz (w okresie komunistycznego reżimu represjonowanej w Żywcu, w tym czasie kiedy przebywała w naszym mieście), którzy lecieli w imieniu nas wszystkich oddać hołd inteligencji polskiej zamordowanej w 1940 r.

W końcu, ta tablica na dzwonnicy w Żywcu to również pamięć o tym, że w 1940 r. na terenie Rosji Sowieckiej wśród ponad 21 tysięcy Polaków zamordowano także brutalnie strzałem w tył głowy mieszkańców naszej ziemi żywieckiej, było ich ok. 70 osób. To Ci o których wiemy, że zostali zamordowani, a o ilu jeszcze nie wiemy? Na to pytanie aktualnie próbują odpowiedzieć historycy. Jedno jest pewne, od dzisiaj już wszyscy synowie naszej żywieckiej ziemi – zamordowani w 1940 r. przez sowietów – mają miejsce swojej pamięci także w naszym mieście. Cześć Ich Pamięci!

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Oblicze życia

W ostatnich tygodniach w naszej ojczyźnie jesteśmy świadkami do tej pory niespotykanego na taką skalę ataku na kościoły, na duchownych, na wartości chrześcijańskie. W tym czasie trzeba zadać sobie pytanie po której stronie chcemy być po stronie cywilizacji życia czy po stronie cywilizacji śmierci. Polecamy Państwu poniższy film, który zachęca do refleksji. „My potrzebujemy Boga, a więc to nam jest potrzebna obrona wartości, obrona naszego związku z Panem Bogiem, to dla nas jest ważne żebyś my przyjmowali wyraźne postawy, także takie praktyczne” dziennikarz, pisarz Witold Gadowski.

„Strajk kobiet ujawnił, czego naprawdę chce skrajna lewica. Na ulicach pojawili się obrońcy kościołów. Program odpowiada na pytanie, kim są i dlaczego postanowili bronić świątyń katolickich.”

źródło: kanał na youtube Radio Maryja

źródło zdjęcia: Aleteia

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Niezbędnik adwentowy na każdy dzień

Polecamy znakomity pomysł na podjęcie wysiłku w tym okresie adwentowym. Codziennie otwieramy okienko w którym znajdują się ciekawe duchowe teksty i na końcu zawsze jest duchowe wyzwanie. Zachęcamy do znalezienia kilku minut dziennie na te krótkie przemyślenia na każdy dzień.

Ponadto na internetowej stronie diecezji bielsko – żywieckiej zamieszczane będą rozważania adwentowe dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Zachęcamy do zapoznania się z tą propozycją.

Co gdyby znany z dzieciństwa czekoladkowy #KalendarzAdwentowy przenieść w sferę duchową?
Portal niedziela.pl na czas Adwentu przygotował specjalny internetowy kalendarz adwentowy.
#NiezbędnikAdwentowy to cykl rekolekcyjny, w którym każdego dnia, odkrywając kolejne okienko kalendarza, będziecie odkrywać nowe materiały pomocne w duchowym wzroście.
Oprócz tego każdego dnia będzie czekało na Was duchowe wyzwanie.
Przeżyjmy ten wyjątkowy czas razem.
Niech to będzie nowy początek!

Poniżej link do kalendarza duchowego.

https://www.niedziela.pl/artykul/61597/Kim-dla-mnie-jest-Jezus

źródło: niedziela.pl, parafiazywiecka.net

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

1 XII 1947 r. rocznica zamordowania kapitana Henryka Flamego.

1 XII 1947 kapitan Henryk Flame „Bartek”,  dowódca grup leśnych VII (Śląskiego) Okręgu NSZ, został zamordowany strzałem w plecy w restauracji w Zabrzegu przez funkcjonariusza MO Rudolfa Dadaka. U sprawcy wykryto „chorobę psychiczną” i sprawę przeciwko niemu umorzono. Morderca został awansowany i przeniesiony. – Tamta władzę sprawę wyczyściła. Podjął ją IPN po 2000 roku. Sami kombatanci, podkomendni kapitana Flamego po 1989 roku, gdy można już było mówić prawdę, zaczęli tego się dopominać – powiedział Tomasz Greniuch z Instytutu Pamięci Narodowej w Opolu.

Redaktor Tadeusz Płużański:

Dlaczego kapitan Henryk Flame „Bartek” jest tak ważny dla polskiej historii, dla polskiego wojska, dla działalności żołnierzy wykletych, dlaczego warto dziś o nim wspominać niemal w wigilię zamordowania go 1 grudnia 1947 r.?

Naczelnik Delegatury IPN w Opolu dr Tomasz Greniuch: Panie Redaktorze przede wszystkim Henryk Flame to jest taki archetyp polskiego oficera, oficera niezłomnego. Od 1936 r. w wojsku, pilot myśliwca, uczestnik wojny wrześniowej, następnie konspiracji antyniemieckiej i następnie antysowieckiej. Mamy kilka przekazów ustnych m.in. jego najbliższych, że Henryk Flame zawsze wypowiadał się, że będzie walczył zarówno z sowietami jak i z niemcami. Dwóch wrogów stawiał na równi. To właśnie czyni go tym bezkompromisowym oficerem. Człowiek zupełnie oddany sprawie, ktory w roku 1946, w maju 1946 rok po wojnie zdecydował sie na przeprowadzenie defilady wojskowej w Wiśle, żeby pokazać. Dokładnie to jest niezwykła historia rok po wojnie już w górach pojawiali się turyści, nawet komuniści zorganizowali na 3 maja specjalną akcję, żeby pokazać społeczeństwu, że w górach już nie ma partyzantów. Klika wycieczek pracowniczych ściągnięto z Górnego Śląska i oto Ci turyści z niedowierzaniem patrzyli jak do letniskowej i uzdrowiskowej miejscowości Wisła w marszowym kroku ze śpiewem na ustach schodzą żołnierze z ryngrafami z Matką Boską Częstochowską na piersi i z orzełkami w koronie. To był niezwykły moment nie tylko dla historii Podbeskidzia, ale dla całego kraju, bo cała akcja naprawdę nabrała propagandowego wydżwięku. Do samego Bolesława Bieruta dotarła informacja, że przez Wisłę miało przemaszerować nawet 3 tysiące żołnierzy. Agenci UB panicznie, przed strachem raportowali, że tak naprawdę całe dzieło wojskowe, bo to była operacja wojskowa, odcięcie całego regionu przecież, bo przecież żeby przeprowadzić taka defiladętrzeba najpierw odciąć Wisłę i inne miejscowości właściwie od świata. Więc oni podali Ci agenci, że to prawdopodobnie był desant II Korpusu Gen. W. Andersa. To też pokazuje w jak marnym stopniu ubecy mieli zinflirtowane podziemie niepodległościowe. Dopiero to później zmieniło sie wszystko 2 miesiące później gdy Henryk Wendrowskiprzekonał łączników a następnie „Bartka” o tym pomyśle przerzutu na Zachód i często się mówi tak, że ten największy sukces operacyjny Bartka czyli defiladazez Wisłę miała być swoistym początkiem końca jego zgrupowania. Bowiem gdy B. Bierut dowiedział się o tej defiladzie to był na pewno dla niego wielki policzek, dla jego autorytetu, dla jego władzy i on ponoć zdecydował, że tych ludzi ma nie być, to była klasyczna zemsta (T. Płużański – czerwonego mordercy). Ci ludzie nie mieli zostać aresztowani, nawet osądzeni przez te komunistyczne sądy, oni mieli zostać zlikwidowani, mieli zostać wymazani z historii naszego kraju. Na szczęście wspaniała postawa tych, którzy przeżyli i niezłomna postwa rodzin tak naprawdę doprowadziła do tego, że w 2016 roku ważna cezura czasowa pierwsi zamordowani zostali ekshumowani. Dzięki czemu możemy dzisiaj mówić o tym, że ta historia ma ciąg dalszy.

Tadeusz Płużański: A owa defilada w Wiśle 3 maja 1946 r. była też pełna entuzjazmu i nie tylko żołnierzy , ale też własnie przypadkowych osób, mieszkańców samej Wisły, miała być taką namiastką tej defilady parady w Londynie, w której Polacy mieli wziąść udział, ale niestety za sprawą zdrady też Zachodu nie wzięli udziału.

Polecamy wysłuchać całą rozmowę pod poniższym linkiem.

https://polskieradio24.pl/5/3/Artykul/2628936?fbclid=IwAR30pKCHK6Y0QljzH_dfRthQarsvzrP2AJAlXemdayZKsD1yp7nErVMFYCw

Pamiętajmy o naszych bohaterach, którzy już po wojnie dalej walczyli z komunistycznym okupantem.

źródło: polskieradio24.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

„Zwracam się do Ursuli von der Leyen,…”

Szokujący zwiastun. Miejmy nadzieję, że organy ścigania szybko zainteresują się tą sprawą.

„OCZY DIABŁA” – DOKUMENT PATRYKA VEGI – ZWIASTUN.

„Oczy diabła” to dokument przepełniony okropnymi i obrzydliwymi wątkami. Patryk Vega opowie w nim o historiach dzieci sprzedawanych na organy. Już sam zwiastun szokuje.

źródło: youtube, o2.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites