Adrian Midor: Mieliśmy do czynienia z zaplanowaną i skoordynowaną próbą obalenia w Polsce legalnego rządu

Publikujemy pierwszą część wywiadu przeprowadzonego z Adrianem Midorem, Radnym Powiatu Żywieckiego oraz Przewodniczącym Klubu Gazety Polskiej w Żywcu.

 

Rafał Dudziak: W ubiegły piątek doszło do wstrząsu na polskiej scenie politycznej. Posłowie PO i Nowoczesnej po wykluczeniu z obrad Sejmu posła Michała Szczerby, zajęli mównicę uniemożliwiając Marszałkowi Sejmu prowadzenie obrad. Czy Pana zdaniem można było tego uniknąć?

Adrian Midor: Nie można było tego uniknąć.

Ale czy Marszałek Kuchciński nie poszedł za daleko wykluczając posła Szczerbę z obrad Sejmu?

Panie redaktorze, jeżeli popatrzy się na wszystkie informacje jakie są dostępne w mediach, szczególnie internetowych, to nie mam żadnej wątpliwości, że cała ta akcja w Sejmie jak również manifestacja przed Sejmem z piątku na sobotę była zaplanowaną i skoordynowaną próbą obalenia legalnego rządu. To była próba przeprowadzenia puczu.

Posłowie PO w trakcie zajmowania mównicy stwierdzili, że jeżeli Marszałek odwoła decyzję w sprawie wykluczonego posła to zejdą z mównicy i umożliwią dalsze prowadzenie obrad.

Jeżeli ktoś uwierzył opozycji w pierwszych chwilach po wykluczeniu posła Szczerby to rozumiem. Natomiast jeżeli ktoś dzisiaj w to wierzy to znaczy, że nie zaznajomił się z wszystkimi faktami. Proszę zauważyć, że Marszałek Kuchciński był prowokowany przez polityków opozycji już od czwartku. Posłowie opozycji specjalnie wydłużali swoje wystąpienia przekraczając regulaminowy czas, wygłaszali oświadczenia, po prostu uniemożliwiali prowadzenie obrad. Marszałek w końcu zareagował odpowiednio, a opozycja tylko czekała na ten moment. Jak to się stało Panie redaktorze, że wykluczenie posła miało miejsce ok. 15, a manifestacja, która rozpoczęła się przed Sejmem ok. godz. 20 została zarejestrowana już kilka dni wcześniej. Oni po prostu są nastawieni na rozwiązania siłowe i tylko szukają pretekstu do wywołania zadymy na ulicach. Oni chcą krwi bo wiedzą, że to mogłoby otworzyć im drogę do czegoś na wzór ukraińskiego Majdanu. Panie redaktorze, chcę to wyraźnie podkreślić, że takiego poziomu zdziczenia jak tamtego pamiętnego dnia przed Sejmem nie obserwowaliśmy przez 27 lat. Tyle agresji i nienawiści płynęło od tych ludzi. Jak się dzisiaj okazuje, zazwyczaj byli to ludzie związani z dwoma największymi partiami opozycyjnymi.

W tych samych dniach w Internecie pojawiła się nawet instrukcja, co należy zrobić, aby w Warszawie wywołać Majdan. Co Pan o tym sądzi?

To jest podżeganie do czynu zabronionego. Na podstawie art. 128. § 1. Kodeksu Karnego, za próbę usunięcia konstytucyjnego organu grozi kara pozbawienia wolności od lat 3 wzwyż. Ale charakter piątkowych zdarzeń tylko potwierdza, że opozycja przygotowywała się do tej próby puczu od dłuższego czasu. Tajemnicą poliszynela jest fakt, iż w sobotę w wielu regionach Polski pojawił się problem z odbiorem programów TVP, w tym TVP INFO, obecnie jedynego kanału informacyjnego, który uczciwie przekazuje społeczeństwu informacje. Operatorem kanałów TVP jest spółka Emitel, z którą powiązany jest Witold Garboś, były członek PZPR, polityk związany z SLD oraz członek Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, a od 2016 doradca Prezesa Zarządu spółki Emitel. Wiemy, że do awarii doszło również w Polskiej Agencji Prasowej. Nie chcę przesądzać co było tego przyczyną ale to wszystko muszą zbadać służby polskie odpowiedzialne za bezpieczeństwo Rzeczypospolitej Polskiej.

A jak Pana zdaniem przebiegała manifestacja pod Sejmem z piątku na sobotę?

Po głębszej analizie tamtych zdarzeń możemy zobaczyć jak to wszystko było przez opozycję przygotowane, a działania odpowiednio skoordynowane. W ostatnich dniach dochodzi do bezprecedensowych zdarzeń. Przez 27 lat nikt do tej pory nie zachowywał się tak jak ci ludzie przed Sejmem. Furorę w sieci zrobił filmik, z człowiekiem, który poprawił sobie kurtkę i spokojnie położył się na ulicy, po czym udawał martwego. Okazuje się, że to mąż pani Diduszko z Krytyki Politycznej w Warszawie, to nie są przypadkowe rzeczy. Paranoją było to, że policja, która wzorowo wykonywała swoje obowiązki, to dodatkowo musiała ratować manifestantów, którzy rzucali się pod koła jadącego samochodu z Panią Premier Szydło. To tylko potwierdza, że opozycja chce krwi na ulicy, aby uzasadnić wywołanie ulicznych rozruchów. A wie Pan co w tym jest najgorsze?

Co takiego?

Najgorsze jest to, że tacy ludzie jak Pan Petru czy Schetyna nie robią nic, aby tą falę nienawiści i agresji zatrzymać. Zachowują się wręcz przeciwnie, podżegają i nakręcają ludzi emocjonalnie do maksimum. To nie jest opozycja totalna tylko opozycja totalitarna.  W tym kontekście trzeba dodać, że tradycja Targowicy w Polsce jest bardzo długa i część opozycyjnych polityków znakomicie się w nią wpisuje. Zresztą oni świetnie czują się w towarzystwie ubeków, esbeków i komunistów z innych formacji.

To w takim razie jaki cel ma opozycja w odsunięciu obecnego rządu od władzy?

Cel jest oczywisty. W Polsce rządzi pierwszy raz obóz niepodległościowy, który uzyskał bardzo silny mandat społeczny. Żadna partia polityczna od 1989 roku nie sprawowała samodzielnych rządów.

Ale Prawo i Sprawiedliwość rządziło już w latach 2005-2007. Rząd Jana Olszewskiego też był rządem obozu niepodległościowego. Czyli już takie rządy w Polsce były.

Raczy Pan żartować. Premier Jan Olszewski, którego bardzo cenię i szanuję sprawował władzę w bardzo trudnym okresie i tylko przez niespełna 6 miesięcy. Parlament w tamtym czasie składał się z przedstawicieli 29 komitetów politycznych, był bardzo rozdrobniony. Gdy Rząd Premiera Olszewskiego chciał przeprowadzić lustrację został natychmiast odsunięty od władzy przez Lecha Wałęsę, Bronisława Geremka, Aleksandra Kwaśniewskiego, Waldemara Pawlaka i innych ludzi, którzy szkodzili Polsce.

A rządy PiS w latach 2005-2007? Sprawowali władzę.

Często słyszę takie zarzuty pod adresem Prawa i Sprawiedliwości, że już rządzili. Panie redaktorze, tylko ktoś mało życzliwy z brakiem dobrej woli albo mający ograniczoną wiedzę na temat funkcjonowania polityki opowiada takie rzeczy. Raz jeszcze powtarzam, obecne rządy są samodzielne, a w latach 2005-2007 Prawo i Sprawiedliwość musiało rządzić z dwoma koalicjantami, którzy tak naprawdę hamowali reformy i robili wszystko, aby tamtą władzę skompromitować. A dzisiaj Polska znajduje się pierwszy raz w takiej sytuacji nie tyle od 1989 roku ale od czasów okresu międzywojennego. W tym momencie obóz niepodległościowy ma pełnię władzy i dlatego opozycja totalitarna próbuje rozpętać walkę z obecnym rządem na różnych frontach. Oni się boją dalszej utarty wpływów.

Chodzi o politykę? O ich uległość wobec zagranicy?

Również. Pamiętam jak Prezydent Komorowski wygłosił kiedyś przemówienie w swoim stylu o wizji kosmopolitycznej Europy z udziałem Polski.

A więc oprócz sporu o suwerenność Polski są jeszcze jakieś inne powody takich działań opozycji, skoro mówi Pan o traconych wpływach?

Ależ oczywiście. Rząd Beaty Szydło może całkowicie pogrążyć ustalenia zawarte przy Okrągłym Stole w 1989 roku. Już widać, że opozycja i ludzie związani z politykami tracą obecnie swoje potężne wpływy, również w służbach. Niedługo zapewne rząd zacznie reformować wymiar sprawiedliwości. Zaczęto już prześwietlać oświadczenia majątkowe sędziów. Dociera do nas coraz więcej informacji o skorumpowanych osobach w wymiarze sprawiedliwości. Z tym trzeba zrobić porządek. I najważniejsza rzecz oczywiście, to rozpoczęcie permanentnej walki z korupcją. Uczciwość to jest pierwszy i podstawowy warunek do stworzenia silnej gospodarki z dobrymi rozwiązaniami. Obecny rząd to realizuje i trzeba go mocno wspierać w tych działaniach.

W jaki sposób można wspierać obecne rządy?

Po pierwsze trzeba rozmawiać ze społeczeństwem otwarcie o reformach rządu Prawa i Sprawiedliwości i pokazywać prawdę, że ten rząd walczy o polskie sprawy. Po drugie z tego co słyszałem, to już w styczniu ma być organizowana wielka manifestacja w Warszawie poparcia dla rządu. Tam trzeba być. Gdy obóz niepodległościowy był w opozycji to wielokrotnie jeździliśmy z Żywca do Warszawy wspierać nadzieję o przyszłej budowie suwerennego i wolnego państwa. Teraz gdy to ma miejsce, tym bardziej będzie trzeba jechać, aby pokazać wszystkim, również Europie Zachodniej, że obecny rząd cieszy się dużym poparciem. W naszej historii w XX wieku już raz było tak, że nadzieja, którą otrzymaliśmy w postaci odzyskania niepodległości została rozbita w pył. Dzisiaj w Polsce pierwszy raz od tamtego czasu władzę w Polsce sprawuje obóz niepodległościowy z tak dużym poparciem społecznym. Tej szansy nie można zmarnować i musimy ze wszystkich sił bronić obecnego rządu.

Dziękuję za rozmowę.

Druga część wywiadu z Adrianem Midorem, Radnym Powiatu Żywieckiego, ukaże się po Świętach Bożego Narodzenia i będzie dotyczyła kwestii samorządowych.

 

Napisano wZ miasta Żywca4 komentarze

Przygotowują pucz!

W sobotnie popołudnie zapadła decyzja o zorganizowaniu wiecu poparcia dla rządu RP przez kluby „Gazety Polskiej”. Podjęliśmy ją po piątkowych wydarzeniach w Sejmie i po chamskich zachowaniach posłów PO oraz Nowoczesnej. Ponadto okazało się, że w rozróbie przed Sejmem oprócz KOD-u brali też udział bojówkarze z Antify. Do tej pory kluby „GP” nie reagowały na to, co robią ludzie spod znaku KOD-u. To nie był nasz poziom dyskusji, nie chcieliśmy dawać im satysfakcji. Jednak sytuacja zaczyna się stawać niepokojąca. Przeciwnicy rządu chcą zdestabilizować Polskę i przygotowują pucz. Najpierw zamierzają wprowadzić do Sejmu bojówkarzy z KOD-u, którzy wraz z Antifą będą okupowali Sejm, budowali barykady i palili opony. W piątek okazało się, że zamówiono do Sejmu 1000 kanapek, zgłoszono demonstrację na 12 w nocy i zaczęto okupację sejmowej sali posiedzeń. Z kolei w sobotę aż w 11 województwach przestały działać nadajniki TVP. Plan zaczął być realizowany. Oni mają to we krwi, zawsze w grudniu uderzają w Polaków. My to wiemy, dlatego przyjechaliśmy do Warszawy pokazać rządowi, że nie jest sam i nigdy nie dopuścimy do rządów komunistów i złodziei.

 

Ryszard Kapuściński

źródło: http://www.klubygp.pl/przygotowuja-pucz/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Komitet Obrony przed Demokracją

Szanowni Państwo!

 

    W PRL-u nie zawsze i nie wszystko było na kartki. Banany „rzucano” przed świętami, ale trzeba je było wystać w kolejce. Nie było oczywiście pewności czy dla wszystkich starczy, była raczej pewność, że ostatni odejdą z kwitkiem. Pewna pani z końca kolejki zaproponowała, żeby ekspedientka sprzedawała wszystkim tylko po jednym kilogramie. Kiedy sama znalazła się przed ladą zażądała 2 kg.

 

    Taka sama zmiana reguł podczas gry przytrafiła się obecnej opozycji totalnej, żeby nie powiedzieć totalitarnej. Póki się im zdawało, że będzie rządzić wiecznie, to demokracja była dobra, ale kiedy zadziałała tak jak demokracja działać powinna, trzeba było nagle zmienić reguły gry w trybie pilnym. Kłopot w tym, że nie wypada przyznać się do złamania zasad. Pozostało tylko jedno: zamiana znaczeń. Odtąd demokratycznie wybrana władza to dyktatura. Stąd już jedne konieczny krok do obrony demokracji, która nie wiadomo na czym polega. Czyli wniosek z tego taki: faktycznie KOD powstał w obronie przegranych KODomitów i ich pociotków, ale głównie do obrony przed demokracją.

 

    No, może jeszcze w obronie „ludzi honoru”, którzy wprowadzili stan wojenny 35 lat temu.

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie udzieliło patronatu kampanii „16 dni przeciw przemocy ze względu na płeć”

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zerwało umowę z fundacją Autonomia. Jak informuje portal Polonia Christiana, z publicznych pieniędzy finansowano „skandaliczną kampanię” 16 Dni Akcji Przeciwko Przemocy ze względu na płeć. Częścią projektu była II Konferencja Kobiet na Żywiecczyźnie, o której pisaliśmy w artykule „Feministki na zamku”.

Kampania „16 dni przeciw przemocy ze względu na płeć” to międzynarodowa inicjatywa organizowana przez Center for Women’s Global Leadership. W Polsce jest koordynowana przez fundację „Autonomia”, która zajmuje się m.in. powstrzymywaniem  nietolerancji ze względu na płeć oraz orientację seksualną. Innym z celów organizacji jest upowszechnianie idei feminizmu oraz równości płci. Fundacja na swojej stronie internetowej informuje, że prowadzi szkolenia m.in. z zakresu przeciwdziałania dyskryminacji i przestępstwom motywowanym uprzedzeniami oraz z zakresu historii ruchu LGBT. Co ciekawe prezes fundacji „Autonomia” Agata Teutsch przez kilka lat była współorganizatorem tzw. Marszu Równości i Tolerancji, a także feministycznych pikiet. Portal ngo.pl nazywa Teutsch „trenerką antydyskryminacyjną i działaczką lesbijską”.

Jakkolwiek sam tytuł aktualnej kampanii nie budzi większych kontrowersji, tak zakres tematyczny, który wchodzi w skład inicjatywy może wywołać zdumienie.

Podczas szesnastu dni akcji uczestnicy kampanii mieli korzystać z wielu uprzednio przygotowanych „zasobów edukacyjnych”. Wśród nich możemy znaleźć m.in. sugestie, aby „zwracać uwagę na homofobiczne zachowania lub komentarze”, a także „zauważać swoje seksistowskie lub przemocowe wypowiedzi”. Pomysłodawcy i twórcy kampanii namawiają także uczestników do rozmowy z chłopcami oraz mężczyznami na temat płci. „Podważaj oczekiwania co do tego, co to znaczy „być mężczyzną”, i kwestionuj taki wizerunek „kobiecości”, który dewaluuje kobiety.” – czytamy na stronie internetowej inicjatorów.

Jedną z propozycji dla uczestnikow miał byc film „Fucking Amal”, opowiadający o nastoletniej Agnes, która zakochuje się w swojej koleżance z klasy. Innym szokującym filmem, który udostępniano dla zainteresowanych był obraz „Gdyby ściany mogły mówić II”, który opowiada o lesbijkach starających się o dziecko.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej nie udzieliło patronatu kampanii. Projekt fundacji Autonomia pn. „ZERo przemocy – Zaangażowanie, Edukacja, Rzecznictwo przeciwko przemocy ze względu na płeć” otrzymał jednak wysoką ocenę niezależnych ekspertów ze względu na „zaangażowanie społeczności lokalnej” i został dofinansowany w ramach FIO. 9 grudnia 2016 roku, po publikacji artykułów na portalu PCh24, Minister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rozwiązał umowę z Fundacją Autonomia, na podstawie której organizacja otrzymała dotację na realizację zadania w ramach Programu Funduszu Inicjatyw Obywatelskich na lata 2014-2020. Powodem rozwiązania umowy ze skutkiem natychmiastowym  były naruszenia, jakie stwierdzono w trakcie realizowanego przez Fundację zadania.

Przypominamy, że w promocję konferencji, która odbyła się w sali audiowizualnej na zamku żywieckim, zaangażował się burmistrz Antoni Szlagor, a wśród partnerów znalazła się firma Żywiec Zdrój, znaną między innymi ze współpracy  z Mirą Stanisławską – Meysztowicz, prezesem fundacji „Nasza Ziemia”.

Napisano wZ miasta ŻywcaKomentarzy (0)

Bohdan Smoleń nie żyje

Zmarł Bohdan Smoleń – miał 69 lat. Informację o jego śmierci potwierdził zastępca dyrektora wydziału kultury Urzędu Miasta Poznania Marcin Kostaszuk .

Urodzony w 1947 roku Bohdan Smoleń, po ukończeniu studiów (zootechnika) już od 1968 roku zaangażował się w działalność kabaretową. Aktywnie działał w ramach kabaretu Pod Budą.

Dużą sławę przyniosła mu działalność w kabarecie Tey w Poznaniu, gdzie wraz z Zenonem Laskowikiem stworzyli wiele kultowych żartów, które trafiły do annałów polskiego kabaretu.

W 1983 r. Smolenia nagrodzono na festiwalu w Opolu za monolog „A tam cicho być”. Nie obyło się bez reperkusji. Właśnie za ten monolog otrzymał oficjalny zakaz pracy od wydziału kultury KC PZPR.

Poza działalnością kabaretową, dał się również poznać jako aktor filmowy i telewizyjny.

Ze względu na pogarszający się stan zdrowia w ostatnim czasie wycofał się z życia artystycznego. Prowadził fundację Stworzenia Pana Smolenia zajmującą się rehabilitacją chorych dzieci za pomocą hipoterapii.

– U nas wystąpił publicznie chyba po raz ostatni. Miał być gościem, ale nie wytrzymał. Poprosił o mikrofon, aby powiedzieć kilka słów – wspomina w rozmowie z portalem niezalezna.pl Paweł Kuleszewicz z „Kabaretu na Woźnej”.

źródło: niezalezna.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Zaczęło się od Stefana Michnika

Sprawa Stefana Michnika to nie tylko problem rozliczenia stalinowskich zbrodniarzy sądowych. Ten żyjący w cieniu swojego brata sędzia stał się ważnym elementem, a jednocześnie symbolem przemian, które doprowadziły do powstania systemu postkomunistycznego.

Sowieci szykowali się do zmian ustrojowych co najmniej od lat 70. Zdawali sobie sprawę, że wprowadzony przez nich system był nieefektywny ekonomicznie i ostatecznie przegra rywalizację z bogatymi krajami Zachodu. To, że godzili się na pewien zakres zmian, nie oznacza, że chcieli oddać władzę. Ta miała pozostać w ich ręku, ale narody krajów przez nich opanowanych powinny dostać złudzenie demokratyzacji i liberalizacji systemu. Potrzebni im do tego byli ludzie, którzy z jednej strony mogli być wiarygodni dla społeczeństwa, z drugiej – całkowicie kontrolowalni. Najlepiej oczywiście było to robić przez agenturę i jest faktem, że trzy najważniejsze ośrodki strajkowe w roku 1980 kierowane były przez ludzi zarejestrowanych jako agenci SB. Jednak nawet liczna agentura nie była dostateczną gwarancją kontroli. Agenci nie stanowili grupy społecznej, a zawsze było ryzyko ich przewerbowania. Potrzebna była  jeszcze elita opozycji, która ze względu na swoje uwikłania osobiste i rodzinne nie była w stanie rozliczać komunistów. Tą elitą stali się ludzie powiązani z twórcami systemu sowieckiego w Polsce, a potem z różnych powodów wypchnięci poza obóz władzy. Komunistom było wszystko jedno, czy mieli to być narodowi Moczarowcy (śmiechem historii jest to, że sam Moczar był Ukraińcem, a jego pogrobowcy dzisiaj to zaciekli wrogowie jakiejkolwiek współpracy z Ukrainą), czy kosmopolici. Chodziło o wybranie grupy najbardziej efektywnej. Okazała się nią ta druga, bo była dużo bardziej wyizolowana z tradycyjnych środowisk oporu, takich jak Kościół czy żołnierze podziemia niepodległościowego. Wybrańców pozwolono wypromować, tych drugich mocno przyziemiono. Liderami wybrańców stali się Jacek Kuroń, twórca czerwonego harcerstwa, krytykujący PZPR za zbyt łagodny stosunek do Kościoła, Bronisław Geremek, sam głęboko uwikłany w komunistyczny system, i Adam Michnik, którego cała bliska rodzina była powiązana z komunistami. Oczywiście najbardziej znaną postacią w tej zsowietyzowanej rodzinie był jego starszy brat, który jako dwudziestoparolatek dopuścił się sądowych zbrodni na polskich patriotach. W wyniku walk frakcyjnych ta grupa społeczna znalazła się w opozycji do głównego nurtu w partii, a potem została z niej wypchnięta. Niezależnie od wewnątrzkomunistycznych rozgrywek tego typu elita była idealna do wykreowania nowej opozycji, która mogłaby nawet uczestniczyć we władzy. Nie obawiano się gwałtownego rozliczania komunistów przez Michnika, skoro jednym z pierwszych skazańców musiałby być jego brat.

W czasie zjazdu Solidarności w 1981 r.  ekipa Michnika i Kuronia została całkowicie odrzucona przez delegatów. Stan wojenny to „naprawił”. W nowej Solidarności już bez żadnych wyborów grali pierwsze skrzypce. I tu jednak parę razy sytuacja wymknęła się spod kontroli. Pęknięciem systemu był półroczny rząd Olszewskiego, rządy PiS w 2005 r. czy obecne miażdżące zwycięstwo PiS-u. Za każdym razem pogrobowcy komunizmu próbowali powtarzać ten sam manewr i tworzyć swoją opozycję. W 1992 r. konstruktywną opozycję bez Kaczyńskiego, Macierewicza, Parysa itp., w 2007 r. prawicę bez Kaczyńskiego, a w 2010 r. prawicę i prawicowe media „niesmoleńskie”. O tym ostatnim na razie nie będę pisał, bo parę osób po naszej stronie naprawdę się zdenerwuje.

Tak czy inaczej, Stefan Michnik do dzisiaj jest gwarantem odpowiedniej postawy elit III RP.

Tomasz Sakiewicz

źródło: http://www.klubygp.pl/zaczelo-sie-od-stefana-michnika/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Zaprzańcy z PRL‑u

Patrząc z perspektywy mijającego roku, może dobrze się stało, że powstały organizacje, w których swoje miejsce znaleźli ludzie z zapałem służący niegdyś komunistycznej władzy. Że zorganizowano wiece, w których uczestniczyli byli funkcjonariusze milicji, ZOMO, WSI, SB i inni zaprzańcy. To oni po 1989 r. założyli maski i zostali bez żadnej refleksji przyjęci przez Polaków jako pełnoprawni uczestnicy życia publicznego. Ci ludzie, przez lata wiernie służąc komunistom, niszczyli jakiekolwiek próby budowania wolnej Polski. Nie przebierali w środkach, posuwając się nawet do morderstw. Robili to z różnych powodów. Jedni, bo nienawidzili Polaków, inni za namiastkę władzy, za talony na różne dobra, za możliwość kupowania w sklepach za żółtymi firankami, a byli tacy, którzy biegali z pałką tylko za dodatkowe pół kilo szynki na święta. Ale to nasza wina! Przyjęliśmy ich do społeczeństwa, nie bacząc na ich przeszłość. Nie zostali napiętnowani i ukarani. Ten błąd możemy naprawić. Dzisiaj, kiedy zdjęli maski, broniąc swoich przywilejów, musimy spojrzeć im w twarz i wskazać im miejsce w Polsce, które powinni zająć kilkadziesiąt lat temu. Na marginesie życia publicznego.

Ryszard Kapuściński

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Trwa okupacja aresztu na ul.Rakowieckiej w Warszawie – aktualizacja

Około godziny 16.00 w dniu 12.12.2016 trzydziestu działaczy niepodległościowych rozpoczęło okupację aresztu śledczego w Warszawie na ul.  Rakowieckiej!

00:09
Jak informuje w drugiej rozmowie telefonicznej Adam Slomka – obu usuniętym silnie wykręcono ręce  i wyniesiono ich siłą na zewnątrz budynku. Policjanci [?} byli nieoznakowani, nie podali podstaw prawnych interwencji i rozpierzchli się natychmiast po dokonanej interwencji.
 
23:37
Pacyfikacja protestu!
Usunięcie Adama Słomki  i  Przemysława Sytka – KPN –  z aresztu siłą przez kilku funkcjonariuszy w kominiarkach, z napisem GIS na kurtkach, którzy wyskoczyli nagle z pomieszczenia sąsiadującego z salą, w której od kilku godzin trwał protest. [Grupa Interwencji Specjalnych to antyterrorystyczna  – z założenia – grupa działająca najczęściej na lotniskach i w sytuacjach kryzysowych – najprawdopodobniej to oni przystąpili do akcji likwidacji protestu]. 
23:30
Kilkunastu protestujących na czele z Adamem Słomką przebywało do godziny 23:30  wewnątrz aresztu na Rakowieckeij. Uniemożliwiano wchodzenie  do aresztu i wychodzenie z niego.
Grupa kilkunastu pikietujących na zewnątrz udała się na Starówkę na zaplanowane obchody pod tablicą Grzegorza Przemyka.
————————————————————————————————————
Organizatorami protestu są weterani niepodległościowi  i działacze pod egidą Stowarzyszenia „Niezłomni”. Wśród 9 postulatów jest m.in. ściganie zbrodniarzy komunistycznych i uwolnienie więźnia sumienia Zygmunta Miernika.
Zapraszamy na godz. 21.30 na wiec pod aresztem na Rakowieckiej 37. Przemówi Zygmunt Miernik, który obecnie przebywa na przepustce.
O 22.00 spodziewamy się pod aresztem około 200 opozycjonistów więzionych na Rakowieckiej, z Andrzejem Gwiazdą – mówił nam w rozmowie telefonicznej Adam Słomka.
Areszt jest obecnie otoczony kordonem policji, niczym ZOMO, i radiowozami na sygnale! Na zewnątrz gromadzi się coraz więcej osób.
Po pewnym czasie 16  protestujących, jacy pozostali w środku, zostało odizolowanych od przebywających na zewnątrz i nie ma z nimi obecnie kontaktu – donosi Ewa Stankiewicz wprost z Rakowieckiej około 22.30.
img_20161212_160209-0
Datę okupacji wybrano nieprzypadkowo – symboliczna 35. rocznica wprowadzenia stanu wojennego w Polsce przypada dziś w nocy! W Polsce więzi się Zygmunta Miernika z pobudek politycznych, a sprawcy zbrodni komunistycznych i aparat nie-sprawiedliwości sędziów i prokuratorów – także okresu stanu wojennego – do dziś nie poniósł żadnej odpowiedzialności.
Organizatorzy protestu domagają się elementarnej sprawiedliwości!
Ok. 24 planowany jest apel poleglych pod tablicą upamiętniającą Grzegorza Przemyka na ul.Jezuickiej.
NIKT NIE POWINIEN BYĆ SAM WOBEC BEZPRAWIA I BEZKARNOŚCI KOMUNY!
[info podała jako pierwsza Ewa Stankiewicz]:
https://twitter.com/ewa_stankiewicz

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Zapiski ze stanu wojennego w Żywcu

Tamtego pamiętnego dnia 28 lutego 1982 r. około godziny siedemnastej w jednym z domów w Moszczanicy spotkało się dwóch młodych mężczyzn u swojego kolegi Janusza na grę w karty. Na ławie były jakieś paluszki i małe drinki „kartkowe”. Podczas towarzyskiego spotkania młodzi przyjaciele dyskutowali o ogólnych problemach tamtego okresu. W trakcie rzucania wygranych kart na stół szczęśliwiec mówił: „Zima wasza, wiosna nasza – Śmierć komunie, Precz z komuną”. I tak w miłej atmosferze koledzy opuścili dom Janusza około godziny dziewiętnastej.

Na polu było zimno i padał obfity śnieg. Najprawdopodobniej pod wpływem atmosfery jaka w tym czasie w kraju panowała – pierwsze miesiące stanu wojennego, swój sprzeciw wobec reżimu komunistycznego wyrazili malując na dwóch wiatach przystanku PKS PZPR w konturach Polski wiszącej na szubienicy oraz hasła: „Zima wasza, wiosna nasza”, „Śmierć komunie”, po czym udali się do swoich domów.

Autorzy tych malunków zbyt długo nie cieszyli się spokojem, gdyż nazajutrz około 3:30 do ich domów zapukało zbrojne ramię władzy ludowej. Słowa funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej do rodziców, którzy zabierali ich synów były: „Zabieramy ich tylko do wyjaśnienia. Na pewno zaraz wrócą”. Gdy jeden z rodziców po dwudziestu czterech godzinach poszedł na posterunek MO w sprawie swojego syna, 53 letni mężczyzna wtedy od zgoła 29 letniego milicjanta Antoniego Klisia otrzymał odpowiedź: „Ty stary hu.. jakżeś wychował tego sku…., że sie wom ustrój nie podoba?!!” Z relacji wynika, że podczas przesłuchań byli przykuwani kajdankami do kaloryfera i bici po twarzy.

Sprawę prowadził już nieżyjący Aleksy Ryba – w latach 70-ych Wiceprokurator Prokuratury Rejonowej w Żywcu. Obaj mężczyźni Marian Harężlak oraz Stanisław Tomaszek zostali skazani za to, że 28 lutego 1982 roku w Żywcu Moszczanicy na ścianie wiaty przystanku autobusowego PKS wykonał napis publicznie nawołujący do popełnienia zbrodni, który zawierał jednocześnie fałszywe wiadomości mogące wywołać niepokój publiczny lub rozruchy.

Wyrok zapadł 15 i 18 miesięcy więzienia, który odsiadywali najpierw w Bielsku-Białej, później w krakowskim więzieniu na Montelupich, a na końcu we Wrocławiu na Klęczkowskiej. Po opuszczeniu więzienia Marian Harężlak wraz ze Stanisławem Tomaszkiem dostali tzw. wilczy bilet w jedną stronę na „Zachód”.

 

źródło: IPN /świadkowie/

Napisano wZ miasta Żywca4 komentarze

Chodźcie z nami …

Miałem okazję brać udział w debacie w TVP.INFO poświęconej wezwaniu apologetów Okrągłego Stołu do wypowiedzenia 13 grudnia posłuszeństwa rządowi Beaty Szydło. Platforma Obywatelska wydelegowała do dyskusji posła Marcina Święcickiego. Ten prominentny działacz PZPR, który zrobił karierę przy niewątpliwym wsparciu swojego teścia Eugeniusza Szyra (wicepremier PRL 1952-1972; poseł na Sejm PRL I,III,IV,VI kadencji; od marca 1976 był ministrem gospodarki materiałowej w rządach: Piotra Jaroszewicza, Edwarda Babiucha, Józefa Pińkowskiego i Wojciecha Jaruzelskiego) ma nadal czelność – jako były członek KC PZPR – stawać w kontrze tym, którzy walczyli o polską niepodległość. To raczej jego przyzwyczajenie lub natura. Nie wgłębiam się bardziej w działalność towarzysza Święcickiego po 1989 roku chociaż niewątpliwie to on stoi za złodziejską reprywatyzacją Chmielnej 11 w Warszawie.

W tym programie TVP apologeci PO, SLD, KOD i zwolennicy „pozytywnie zweryfikowanych funkcjonariuszy SB i MO” leją krokodyle łzy nad stanem polskiej demokracji. Tymczasem nikt rozumny nie zastanawia się nad hipotetycznym historycznym istnieniem „dobrych funkcjonariuszy Gestapo”. Tymczasem PO i Nowoczesna uważa, że funkcjonariusze UB/SB, którzy przeszli weryfikację czasów rządu wieloletniego posła na Sejm PRL Tadeusza Mazowieckiego otrzymali jakieś nadzwyczajne przywileje polegające na ich wybieleniu z darowaniem win włącznie. Taki parszywy płk rez. Adam Mazguła twierdzi publicznie, że, cyt. „były tam [w czasie stanu wojennego] jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu”. W gruncie rzeczy funkcjonariusze aparatu represji powinni zostać pozbawieni świadczeń emerytalnych i rentowych przez wyjęcie ze stażu pracy służby dla komunistycznego reżimu. Obniżenie im świadczeń przez weryfikację samego uprawnienia byłoby aktem sprawiedliwości społecznej. Tymczasem rodzime „zielone ludziki” finansowane przez 27 lat z naszej podatniczej kieszeni „ustawiły się” i prowadzą jakąś akcję propagandową mającą na celu osłabienie państwa polskiego. Skoro na obniżce świadczeń oprawców III RP ma zaoszczędzić 500 mln rocznie to czas zadać pytanie jakie sumy wydała III RP na ich utrzymanie. Warto tu dodać zmarłych bandytów komunistycznych z GL/AL, MSW czy komunistycznych sędziów i prokuratorów oraz kadrę dowódczą LWP. To są setki miliardów złotych wydanych tylko dlatego, bo apologeci Okrągłego Stołu dotrzymali porozumień lewicy KOR z PZPR.

System wybielania zbrodniarzy nie jest naszym rodzimym wymysłem. Oto kilka lat temu „Der Spiegel” opisywał sprawę weteranów Waffen SS.

Walcząc o władzę w powojennych Zachodnich Niemczech główne partie zabiegały o ich poparcie. Działacze CDU i SPD uwierzyli w zapewnienia organizacji zrzeszającej byłych żołnierzy formacji uznanej za „organizację przestępczą”, że może zapewnić nawet 2 mln głosów wyborców. W zamian za poparcie, główne partie polityczne pomogły byłym esesmanom uzyskać przywileje emerytalne i wpuściły ich w swe szeregi. Współcześni historycy niemieccy analizują związki demokratycznych polityków niemieckich z weteranami elitarnych jednostek bojowych SS opierając się głównie na archiwach organizacji HIAG („Stowarzyszenie Wzajemnej Pomocy”) zrzeszającej weteranów Waffen SS, rozwiązanej na szczeblu centralnym dopiero w 1992 r. Weterani Waffen SS nie mieli politycznych ambicji po 1945 roku, ale chcieli dostawać takie same ulgi socjalne i emerytury jak byli żołnierze regularnych formacji Wehrmachtu. Chcieli też oczyścić swój wizerunek po tym, jak w Norymberdze uznano ich za organizację przestępczą. Dlatego HIAG utrzymywało bliskie kontakty z rządzącą chadecją i opozycyjną SPD. Szczególnie dziwią relacje socjaldemokratów z byłymi nazistami. Lider SPD Schumacher stracił jedną z nóg podczas długiego pobytu w obozach koncentracyjnych, a mimo to po wojnie spotkał się z delegacją HIAG w Bonn w 1951 roku, otwierając weteranom Waffen SS drzwi do SPD.  Najbardziej znanym działaczem SPD, który przyznał później, że walczył w szeregach Waffen SS był laureat Nobla, Guenter Grass.  Schumacher usprawiedliwiał później swoje spotkanie z Bonn, tłumacząc, że „nie byłoby dobre dla młodej demokracji” wykluczać tak dużą grupę niezadowolonych ludzi.

W III RP nie przywracano przywilejów zbrodniarzom, a je utrzymano. Ostatnia manifestacja SB-cji pod Sejmem RP wraz z próbą porównywania sytuacji z 13 grudnia 1981 z 13 grudnia 2016 roku są jednym z elementów relatywizowania historii. Dotąd nie było potrzeby restaurowania przywilejów komunistycznych zbrodniarzy – czego widocznym znakiem był udział prezydenta Komorowskiego w pogrzebie Wojciecha Jaruzelskiego. Upadek SLD i przejęcie przez PO wielu prominentnych działaczy PZPR powoduje przykry skutek, czyli stan, w którym na przykład poseł Platformy Antoni Mężydło firmuje bądź co bądź rozgrzeszenie zbrodniarzy i jakieś wspólne z płk rez. Mazgułą inicjatywy polityczne PO, KOD i Nowoczesnej wymierzone w demokratycznie wyłoniony rząd. 2 marca 1984 roku w ramach tzw. porwań toruńskich Mężydło został uprowadzony, torturowany i więziony przez funkcjonariuszy OAS (grupy specjalnej SB) w okolicach Okonina, a następnie pozostawiony na wysypisku śmieci w Brodnicy. Dziś płk rez. Adam Mazguła publicznie twierdzi, że „były tam [w czasie stanu wojennego] jakieś bijatyki, jakieś ścieżki zdrowia, ale generalnie jednak dochowano jakiejś kultury w tym całym zdarzeniu”.

Zatem warto znać granicę, której przekroczyć nie wolno. Już 12 grudnia o 23:30 na Starym Mieście w Warszawie przy ul. Jezuickiej 2 pod tablicą upamiętniającą śp. Grzegorza Przemyka rozpoczynamy uroczystości. Weterani walki z komunizmem ze zrozumieniem odnoszą się do rozwijających się przecież życiorysów niektórych działaczy obecnej opozycji, czyli tych kolegów, którzy kiedyś w PRL byli z „nami”, a dziś zostali postawieni w jednym szeregu z „nimi”. Ważne jest to czy mają na tyle siły woli i poczucia przyzwoitości, aby w XXXV rocznicę wprowadzenia stanu wojennego nie szli ramię w ramię ze swoimi niegdysiejszymi oprawcami.

Adam Słomka

Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI,

poseł na Sejm RP I,II,III kadencji

 

 

Napisano wOgólnie7 komentarzy

Related Sites