Trzeci okop komuny

Od połowy lat 80. system sowiecki jest w odwrocie. Wzmożenie ideowe i religijne po wyborze Jana Pawła II, karnawał Solidarności i wreszcie rządy Ronalda Reagana doprowadziły do zatrzymania ekspansji najbardziej agresywnego i krwawego imperium w historii świata.

Jesień ludów 1989 r. miała odbywać się pod kontrolą Moskwy i doprowadzić do zmian, które nie pozbawią sowieckich elit głównych narzędzi władzy. Komuniści wycofali się z ideologii na rzecz utrzymania resortów siłowych, służb specjalnych, mediów, bankowości i sądów. Wszystko miały spajać nowe porozumienia z Moskwą. Ten okop jednak załamał się w połowie lat 90. Państwa Układu Warszawskiego zaczęły wstępować do NATO, krusząc rosyjską strefę wpływów. Komuna wycofała się wtedy do drugiego okopu, tworząc silne grupy wpływów w różnych instytucjach oraz nieformalne lobbies zdolne do znaczącego kreowania życia politycznego. Ten okres w Polsce zakończył się wraz z rozwiązaniem WSI, rozwojem prawicowych mediów, a także powolnym, lecz coraz bardziej widocznym uniezależnianiem się drobnego i średniego biznesu od państwa i wielkich grup interesów. Komuna zeszła wtedy do trzeciego i ostatniego okopu – wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście była tam już od dawna, ale teraz ten okop stał się ostatnim szańcem starego systemu. Trzecia władza została najważniejszą władzą systemu postsowieckiego. Oczywiście ta linia obrony jest zabezpieczona wpływami w różnych miejscach naszej sceny politycznej, wsparciem niektórych polityków w UE i osłoną medialną. Rozpad trzeciego szańca dorowadzi do faktycznej likwidacji resztek komunizmu. Budowany był równie starannie jak pozostałe dwa. Przewidziano dla niego zabezpieczenia w konstytucji, która sama się zabezpieczyła przed jakimikolwiek zmianami. Tak jak wszystkie szańce nie padnie od razu, tylko po długiej walce. Zmiany jednak nadchodzą i są nieuniknione. Polacy nie chcą takich sądów, jakie były. Wymuszą te zmiany, ale trzeba do tego kolejnego wysiłku. Największym wrogiem mogą jak zwykle okazać się walki frakcyjne w obozie władzy. Przeciwnik idealnie wyczuwa różnice i słabości i w nie wchodzi. Trzeba je ukrócić, zanim łódka rozbuja się na dobre. Niestety, jest zbyt wielu takich po naszej stronie, którzy żyją z podziałów.

Tomasz Sakiewicz

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Powieść Roku 2018

Szanowni Państwo!

 

   Prawdziwe malarstwo skończyło się w pierwszej połowie XX wieku, chociaż jeszcze kilku ładnie maluje, teatr na Mrożku, chociaż jeszcze kilku próbuje coś ciekawego stworzyć, a literatura piękna, chociaż coraz szpetniejsza, ciągle jednak jakaś dziwnie żywa. Na razie nawet Internet jej nie zmógł. Nic zatem dziwnego, że monopol położył na niej twardą łapę.

 

   Empik, bo o nim tu mowa, rozrasta się jak grzyb atomowy po deszczu. Właśnie wymościł sobie nową siedzibę w Arkadii i zaprasza autorów na promocje jedynie słusznych książek. Znalazłam się tam przez przypadek i przysiadłam, żeby posłuchać, co autor tomiku opowiadań ma do powiedzenia. Był wygadany i wytatuowany. Tatuaże  świadczą oczywiście o nowoczesności, ale czy to jedyny powód wystarczający, żeby być promowanym przez Empik?

 

  Opowiadania dotyczyły USA. W stanie wojennym też wydano wspomnienia pewnej aktorki o tym, jak to się jej Stany Zjednoczone nie podobały. Jasne, gdyby się podobały, to książka by się nigdy nie ukazała. Obecny autor chwalił Amerykanów. Zastanawiałam się, co jest grane? Okazało się, że to była tylko taka przygrywka, żeby rozprawić się z tymi paskudnymi, białymi chrześcijanami, którzy „biją murzynów”. I wszystko stało się jasne. Taka powtórka z rozrywki. Nie od dziś wiadomo, że lewactwo obsiadło też kulturę i decyduje o tym, co ma się nam podobać, a co nie.

 

   Czas na dobrą zmianę również w kulturze. Proponuję zacząć od poważnego konkursu na dobrą powieść. Mamy mnóstwo utalentowanych pisarzy. Wiem co mówię, bo organizowałam konkurs na opowiadanie kryminalne. Zacznijmy wreszcie wydawać i promować wartościowe powieści polskich autorów dlatego, że są dobre, a nie dlatego, że opisują słodkie związki normalnych podobno zboczeńców. Napiszcie, co sądzicie o takim konkursie.

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Adam Słomka: Prowokacja „zielonych ludzików” w Szczyrku?!

Dziennik Zachodni – gazeta należąca do grupy medialnej Verlagsgruppe Passau – ogłosił, że jego „czytelnik” poinformował tą redakcję o „zdewastowaniu” monumentu Armii Czerwonej w Szczyrku. Gazeta grzmi, cyt. „Pomnik poświęcony 36 żołnierzom Armii Czerwonej, znajdujący się za budynkiem Poczty Polskiej w Szczyrku, został zniszczony. Ktoś rozbił płytę z napisem oraz namalował farbą znak Polski Walczącej. O dewastacji poinformował redakcję DZ jeden z naszych Czytelników. Policja dowiedziała się o całej sprawie od nas. Obecnie szuka sprawców dewastacji. „Witam, wczoraj spacerując ulicami Szczyrku za pocztą zobaczyłem zniszczony pomnik poświęcony Żołnierzom Radzieckim walczącym o wyzwolenie Polski” – tej treści mejla przesłał do redakcji DZ jeden z naszych Czytelników. Na dowód podesłał dwie fotki – jedną z pomnikiem w dobrym stanie oraz drugą, na której widać, że monument ma rozbitą płytę z napisami i namalowany znak Polski Walczącej. – Jeszcze w zeszłym tygodniu był w bardzo dobrym stanie. Został zdewastowany, nie wiem czy ktokolwiek się tą sprawą zajął… – dodał nasz Czytelnik”.  Tymczasem wygląda na to, że tajemniczy „czytelnik” jest zwykłym „zielonym ludzikiem”, a reakcja Komendy Miejskiej Policji w Bielsku – Białej, o której pisze DZ … jest śmieszno-żałosna i ośmiesza całą formację!

 

Po pierwsze, „czytelnik” DZ przesłał tej redakcji dwa zdjęcia. Nie znam detektywistycznych umiejętności mieszkańców Szczyrku ale wątpię, żeby ktoś przechadzał się po tej miejscowości jedynie w celu uwiecznienia komunistycznego, totalitarnego monumentu przed i po rzekomej „dewastacji”. Zwracam uwagę, że na zdjęciach upublicznionych przez Dziennik Zachodni pod „całym” obeliskiem są postawione znicze, w tym jeden opasany czerwono-żółtą tasiemką. Na fotografii po „przeróbce” obelisku widać tą samą tasiemkę już bez zniczy. W regionach górskich są silne powiewy wiatru, a zatem między wykonaniem zdjęć upłynęło niewiele czasu. Inaczej tasiemka już pozbawiona znicza powinna prawdopodobnie leżeć w oddaleniu, a nie w tym samym miejscu, na tym samym stopniu podejścia do monumentu.

Po drugie, „dewastacją” zajęła się natychmiast rzeczniczka MSZ Federacji Rosyjskiej Maria Zacharowa o czym poinformowała agencja „Sputnik”, który należy do operatora medialny Rossija Siegodnia należącego do rosyjskiego rządu. – W oparciu o obowiązującą między Rosją i Polską umową w sferze ochrony miejsc pamięci zdecydowanie żądamy od polskiej administracji usunięcia skutków kolejnego aktu wandalizmu, przywrócenia pierwotnego stanu pomnika w mieście Szczyrk, znalezienia i ukarania winnych. Rzeczniczka resortu dyplomatycznego przypomniała, że pomnik został wzniesiony ku czci 36 żołnierzy Armii Czerwonej, którzy zginęli w walce o wyzwolenie miasta spod okupacji nazistowskiej w lutym 1945 roku. Wandale roztłukli tablicę upamiętniającą na obelisku. Zgodnie z tymi wypaczonymi wyobrażeniami nasi żołnierze wyzwoliciele są nazywani w Polsce okupantami, a pomniki sławiące ich bohaterstwo pod płaszczykiem pseudoprawomocnych decyzji są skazane na demontaż jako niechciane świadectwa materialne decydującego wkładu Związku Radzieckiego w zwycięstwo nad faszyzmem, stają się celem dla ludzi z marginesu społecznego – przekonywała Zacharowa cytowana przez „Sputnik”.

Po trzecie, Dziennik Zachodni podał w swoim materiale, że, cyt. „Policja o dewastacji pomnika dowiedziała się od redakcji DZ. Jak wyjaśniła podinsp. Elwira Jurasz, rzecznik prasowy bielskiej Komendy Miejskiej Policji, komendant komisariatu w Szczyrku skierował na miejsce patrol. Policjanci przeprowadzili oględziny miejsca i stwierdzili uszkodzenie pomnika. Pracownik Urzędu Miejskiego w Szczyrku, który opiekuje się pomnikiem, złożył zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. Policjanci prowadzą czynności w tej sprawie w związku z naruszeniem art. 261 Kodeksu Karnego, który mówi, że „Kto znieważa pomnik lub inne miejsce publiczne urządzone w celu upamiętnienia zdarzenia historycznego lub uczczenia osoby, podlega grzywnie albo karze ograniczenia wolności”. Ze swej strony policja prosi świadków zdarzenia lub osoby mogące pomóc wykryć sprawców dewastacji pomnika o kontakt. (…) – Gwarantujemy anonimowość – powiedziała Elwira Jurasz”.

Tymczasem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji od ponad 100 dni zwleka z odpowiedzią na interpelację poselską posła dr hab. Józefa Brynkusa nr 12488, w której parlamentarzysta Kukiz’15 pyta m.in., cyt. „(…) 3. Czy MSWiA i MS uważają, że monumenty sławiące Armię Czerwoną są chronione art. 261 kk? Jeśli nie, to jakie konsekwencje ponieśli funkcjonariusze Policji i prokuratorzy, którzy zainicjowali sprawy karne za rzekome znieważenie „pomników”, np. w Katowicach, Nowym Sączu, Warszawie? Ile było takich postępowań i czym się zakończyły? (…) 6. Czy MSWiA poleciło Komendantowi Głównemu Policji uchylenie polecenia Zastępcy KGP z października 2015 roku, który polecił wzmożony nadzór nad miejscami pamięci żołnierzy radzieckich? Ile kosztował Skarb Państwa ów „wzmożony nadzór”?”.

Reasumując. Prezydent RP dr Andrzej Duda podpisał już kilka miesięcy temu znowelizowaną ustawę o dekomunizacji przestrzeni publicznej, która traktuje łagodnie totalitarne ruskie monumenty i dawała określony czas na demontaż totalitarnych symboli. MSWiA ignoruje jasne pytanie posła dr hab. Józefa Brynkusa albowiem najwyraźniej nielegalne już ruskie obiekty są nadal otoczone „wzmożonym nadzorem”. Warto zauważyć, że na monumencie w Szczyrku widniała inskrypcja, cyt. „Tu spoczywa 36 bohaterów Armii Czerwonej, którzy zginęli na polu chwały w walce o oswobodzenie Polski w dniu 22 lutego 1945″. Przeciętny uczeń szkoły średniej ma dziś świadomość, że Armia Czerwona najechała II RP w sojuszu z niemieckim Wehrmachtem. Siły zbrojne ZSRR nie wyzwalały też Polski w roku ani w 1944, ani w roku 1945 … tylko obejmowały m.in. obecne nasze terytorium nowym systemem okupacji. Jest skandalem, że pracownik Urzędu Miasta w Szczyrku złożył w sprawie monumentu jakieś doniesienie, w sprawie rzekomej jego „dewastacji”, albowiem jako urzędnik powinien akurat zadbać o jego demontaż. Publiczne „wezwanie” rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Bielsku – Białej Elwiry Jurasz, aby mieszkańcy zgłaszali swoje informacje w kwestii „zdewastowanego pomnika” jest sprzeczne z prawem, albowiem sam ruski obiekt jest i był nielegalny, albowiem od lat wiadomo, że mianem pomnika w Polsce określa się np. obelisk, któremu cześć jest należna. Oczekuję zatem, że Policja podejmie działania wyjaśniające również w odniesieniu do urzędnika ze Szczyrku, który swoim zawiadomieniem o niepopełnionym przestępstwie spowodował wszczęcie kosztownego śledztwa, a ponadto przekroczył swoje obowiązki służbowe. Nic mi nie wiadomo bowiem o tym, że podatnicy płacą za etat urzędników, którzy mają się opiekować totalitarnymi monumentami! Od bielskiej Policji domagam się też ustalenia danych „czytelnika Dziennika Zachodniego” albowiem zachodzi obawa, że ów „czytelnik” jest jednocześnie autorem „artystycznej inscenizacji” lub wygodnie siedzi w przed komputerem w Moskwie czy Sankt Petersburgu …

Uważam, że zniszczenia obelisku w Szczyrku dokonali Rosjanie lub ich dyspozycyjne „zielone ludziki”. Zatem domagam się natychmiastowego wezwania do polskiego MSZ ambasadora Federacji Rosyjskiej celem przekazaniu mu noty z protestem przeciwko niszczeniu przez samych Rosjan ich obelisków pozostawionych na naszym terytorium oraz pouczenia Rosji, że tysiące Polaków, które protestują przeciwko obecności w przestrzeni publicznych rozmaitych totalitarnych obelisków nie są „marginesem społecznym” lub „wandalami” – jak to ujmuje rzecznik MSZ Rosji! Niszczenie przez samych Rosjan lub ich agenturę totalitarnych obiektów pozostawionych nielegalnie na naszym terytorium jest też dowodem na inspirowanie działań propagandowych w celu wywołania negatywnej oceny światowej opinii publicznej i szkody na wizerunku Polski. Liczę przy tym, że Komenda Główna Policji wyjaśni powody zaangażowania lokalnej Policji w sprawie ruskiego monumentu w Szczyrku i prowadzenie czynności bez faktycznej podstawy prawnej.

 

Adam Słomka

Przewodniczący KPN-NIEZŁOMNI,

założyciel Europejskiego Centrum Ścigania Zbrodniarzy Komunistycznych i Faszystowskich,

poseł na Sejm RP I,II,III kadencji

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

TAK dla Gduli – NIE dla Pileckiego?

20 czerwca br. do Rady Miasta Żywca został skierowany przez pełnomocnika Prawa i Sprawiedliwości w Żywcu Andrzeja Widzyka wniosek o upamiętnienie na terenie miasta Żywca dwóch postaci: rotmistrza Witolda Pileckiego i Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Pod wnioskiem podpisali się m.in. Poseł na Sejm RP Kazimierz Matuszny, Starosta Żywiecki Andrzej Kalata oraz radni powiatu żywieckiego.

W odpowiedzi na powyższy apel, przewodniczący Rady Miasta Żywca Krzysztof Greń odpisał, że do tej pory do rady nie wpłynął wniosek o nadanie nazw rondom od podmiotów do tego uprawnionych, które są wymienione w Regulaminie Rady Miejskiej w Żywcu stanowiący załącznik do Statutu Miasta Żywca, który zawiera – jak pisze Krzysztof Greń – „katalog zamknięty podmiotów uprawnionych do zainicjowania procedury uchwałodawczej”.

Na profilu w mediach społecznościowych do pisma przewodniczącego Rady Miasta Krzysztofa Grenia odniósł się kilka dni temu wnioskodawca apelu o upamiętnienie dwóch Polaków – „Rada Miejska ma regulamin i jest to sprawa oczywista. Szkoda, że nie znalazło się kilku radnych aby zgodnie z regulaminem poddać pod głosowanie wniosek podpisany przez posła z Żywiecczyzny, starostę, radnych powiatowych. Wniosek dotyczył m.in Witolda Pileckiego człowieka wyjątkowego w naszej historii. Jest to dla mnie przykra informacja – pomyśleć, że w 2005 roku aby nadać Medal za Zasługi dla miasta Żywca dla zastępcy Kiszczaka Andrzeja Gduli zmieniono cały regulamin” – napisał na facebooku Andrzej Widzyk, pełnomocnik Prawa i Sprawiedliwości w Żywcu.

To fakt, że w statucie Rady Miasta nie ma zapisu o możliwości przedłożenia obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, ale jak można przeczytać wyżej, radni taki zapis mogą przegłosować w każdej chwili skoro przed laty Rada Miasta zmieniła regulamin w taki sposób, aby usprawnić przyjęcie wniosku w sprawie przyznania medalu za zasługi dla miasta Żywca dla wspomnianego Andrzeja Gduli, zastępcy Czesława Kiszczaka w ministerstwie spraw wewnętrznych w czasach komunizmu w Polsce. Pytanie brzmi, dlaczego w wielu innych polskich miastach upamiętnia się zasłużonych Polaków w walce z komunistami a w Żywcu napotykany jest opór? Gdzie apolityczność Żywca? Czy apolitycznością jest honorowanie przez władze miasta ludzi związanych z PRL?

Napisano wZ miasta ŻywcaKomentarzy (1)

Były polityk PO właścicielem Dębiny! VIDEO

Od wielu lat w Żywcu nieoficjalnie dyskutuje się na temat nieruchomości na Dębinie.

Do kogo należy to centrum wypoczynkowe?

Jak wyglądały kulisy zakupu tej nieruchomości?

Co łączy właściciela Dębiny z burmistrzem Antonim Szlagorem?

Na te wszystkie pytania staramy się odpowiedzieć w poniższym materiale filmowym. To w nim zawierają się niepublikowane do tej pory informacje.

MATERIAŁ FILMOWY – DĘBINA

 

Napisano wZ miasta Żywca10 komentarzy

Uzdrowienie służby zdrowia

Szanowni Państwo!

 

    Patrząc na pracę pewnej młodej lekarki, wpadłam na genialnie prosty sposób uzdrowienia służby zdrowia. Otóż ta młoda lekarka przyjmując chorych,  ani razu nie spojrzała nawet na pacjenta, bo i po co? Wszystko czego potrzebowała, miała przecież na ekranie komputera. Przepisała lekarstwa wcześniej stosowane, nie pytając o ich skuteczność. Wiadomo przecież, że to najważniejsze, na obniżenie cholesterolu jest nieodzowne.

 

    Nie muszę dodawać, że żeby się dostać do tej, albo jakiejkolwiek innej lekarki, trzeba swoje odstać w kolejce. A więc do rzeczy. Proponuję NFZ wejść w układ z jakąś dużą korporacją farmaceutyczną, dla której będzie to zapewne złoty interes. Trzeba opracować program internetowy, w którym pacjent będzie mógł sam się obsłużyć medycznie. Po odpowiedzeniu na kilka podstawowych pytań, komputer postawi diagnozę i przedstawi receptę, którą wystarczy wydrukować i zrealizować w najbliższej aptece. Pacjent bardziej wymagający może przejść do dalszego etapu. Tam poda wyniki analiz i dostanie lekarstwo o zupełnie innej nazwie.

 

    W ten sposób znikną kolejki i młode lekarki będą mogły wyjechać na zachód, gdzie na pewno znajdą zatrudnienie jako pielęgniarki, pielęgniarki jako salowe i wszyscy będą zadowoleni. Zwłaszcza firmy farmaceutyczne będą tak szczęśliwe, że nawet nie będą musiały angażować Ministra Zdrowia i Marszałka Senatu, żeby się w telewizji szczepili tymi szczepionkami, które jeszcze nie są obowiązkowe.

 

    Miliony uzbierane z comiesięcznego haraczu, jaki wszyscy płacimy, będzie można wydać na jakikolwiek inny zbożny cel. Jaki? Oczekuję propozycji.

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Nieznana historia Małgorzaty Gersdorf. Od działaczki Socjalistycznego Związku Studentów Polskich do I prezes SN.

Pierwsza prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf w latach 70. jako czynny prawnik była aktywnym działaczem Socjalistycznego Związku Studentów Polskich – pisze Maciej Marosz w książce „Resortowe togi”.

Próżno szukać w życiorysach prezes informacji o jej zaangażowaniu w SZSP – młodzieżówkę partii komunistycznej. A jednak Gersdorf była w połowie lat 70. członkiem Komisji Nauki Rady Uczelnianej UW.

W 1984 roku Małgorzata Gersdorf wyjeżdżała do RFN do męża Tomasza Giaro, który przebywał na stypendium w Niemczech. Zwracała się z podaniem do biura paszportów o taki dokument z prawem wielokrotnego użytku. Deklarowała zamiar uczestniczenia w wycieczce do RFN organizowanej przez Fundację Humboldta.

 

Matka pierwszej prezes SN, Alicja Nierychlewska-Gersdorf (1913-2009), również była sędzią. Od stycznia 1980 roku pracowała w Sądzie Najwyższym jako starszy specjalista. Było tak w stanie wojennym, jak i później, przez pozostałą część dekady. Przed zatrudnieniem w SN przez wiele lat Nierychlewska-Gersdorf orzekała w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie. Za swoją pracę w wymiarze sprawiedliwości była doceniana przez władze. Już w 1955 roku na wniosek resortu sprawiedliwości uhonorowano ją Medalem X-lecia Polski Ludowej. Takie samo odznaczenie przyznano wtedy komunistycznemu zbrodniarzowi gen. Henrykowi Kostrzewie – zastępcy prokuratora generalnego, gen. Czesława Kiszczaka. Odznaczenie to odebrali też gen. Grzegorz Korczyński – „zasłużony” w pracy Rządowej Komisji Walki z Bandytyzmem (czyli m.in. z żołnierzami wyklętymi), gen. Florian Siwicki czy Jerzy Putrament. Kontrolowana przez PZPR organizacja wspierająca władzę – Front Jedności Narodu – przyznał też matce szefowej SN Odznakę Tysiąclecia Państwa Polskiego. Dostała też Medal XXX-lecia Wymiaru Sprawiedliwości w Polsce Ludowej 1944-1974. Nierychlewska-Gersdorf cieszyła się też uznaniem ówczesnych władz państwowych, dzięki któremu uzyskała w 1978 roku Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Ojciec prezes SN, Mirosław Gersdorf (1915-1985), był w czasach PRL-u uznanym znawcą prawa spółdzielczego. Od 1951 roku przez niemal trzy dekady był doradcą naczelnych organów spółdzielczości polskiej.

Odegrał kluczową rolę w tworzeniu prawa spółdzielczego PRL-u. Był głównym redaktorem przepisów prawa spółdzielczego z 1961 i 1982 roku. Profesor Gersdorf był kierownikiem zakładu w Spółdzielczym Instytucie Badawczym, komórce naukowej najważniejszej polskiej instytucji zajmującej się spółdzielczością – Krajowej Radzie Spółdzielczej.

Maciej Marosz, Resortowe togi. Editions Spotkania, Warszawa 2017. Książkę można nabyć TUTAJ.

„Resortowe togi” przedstawiają funkcjonowanie Trybunału Konstytucyjnego, wskazują na jego historyczne uwikłanie i rolę jaką odegrał w sporze konstytucyjnym trwającym od 2015 roku. Obok Trybunału Maciej Marosz sportretował także Sąd Najwyższy, Krajową Radę Sądownictwa oraz instytucję Rzecznika Praw Obywatelskich.

Dzisiaj wymiar sprawiedliwości, sięgający korzeniami połowy lat 40-tych, ochraniają kasty prawnicze. System prawny i prawnicy wypełniają kluczową rolę w zapewnianiu trwałości całego rozkładu powiązań i wpływów ustalonego przez komunistów i koncesjonowaną opozycję przy Okrągłym Stole.

Dla kogoś, kto nie śledził pilnie, jak działało ministerstwo powołane do strzeżenia ładu prawnego, może wydać się zaskakujące, że jego obsada układa się w ciąg agentów bezpieki komunistycznego państwa.

Pierwszym ministrem sprawiedliwości w rządzie utworzonym po wyborach do sejmu kontraktowego został TW „Arnold” vel „Kamil”. Przekazał on pałeczkę TW „Spółdzielcy”. Po dwóch latach przerwy mi­nisterstwo wróciło we właściwe ręce – objął je KO „Carex”. Tekę mini­stra przejął od niego TW „Prym”, „Prymus”. Z tych jakże właściwych rąk resort został przekazany byłemu prominentowi prawniczemu PR­L-u, który doświadczenie pracy w resorcie sprawiedliwości nabywał w latach stalinowskich. „Resortowe togi”, rozdział „Ministrowie sprawiedliwości”

Przeprowadzona w książce diagnoza wymiaru sprawiedliwości potwierdza konieczność wprowadzenia gruntownych zmian zasad jego funkcjonowania. Wskazuje na nieodzowność nie tylko zmian systemowych ale także wymiany całych składów instytucji prawnych państwa. Pozostawienie na szczytach władzy sądowniczej osób zdegenerowanych moralnie, skończyłoby się jedynie dalszym replikowaniem się takich kadr.

Podstawowymi źródłami informacji w książce są akta IPN, jak i 6-letnie doświadczenie z sal sądowych z setek procesów, jakie miały miejsce przed Sądem Najwyższym, sądami niższych instancji, czy Trybunałem Konstytucyjnym oraz zbierane przez wiele lat materiały dziennikarskie.

Wstęp do książki napisał Wiesław Johann, Sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku.

Maciej Marosz ukończył wydziały: matematyki PW, filozofii UW i grafiki ASP. Jest dziennikarzem „Gazety Polskiej”, „Gazety Polskiej Codziennie” (od jej powstania) oraz portalu Niezalezna.pl. Wraz z Dorotą Kanią i Jerzym Targalskim stworzył serię książkową „Resortowe dzieci”.

Rozmowa z autorem:

http://vod.gazetapolska.pl/16602-resortowe-togi-nowa-ksiazka-macieja-marosza

Patronami książki są: Gazeta Polska, Gazeta Polska Codziennie, portal internetowy www.niezalezna.pl, Telewizja Republika, Radio WNET, Kurier Wnet.

Małgorzata Gersdorf, fot. Polskie Radio

źródło: niezlomni.com

Napisano wOgólnieKomentarzy (1)

Sąd Najwyższy podkreśla swoje związki z PRL-em!

Sąd Najwyższy podkreślił ścisłe związki z okresem PRL-u. Świętuje stulecie swojego powstania, włączając w to okres 1945–1989. Uroczysty jubileusz nierozliczona za udział we współtworzeniu okresu totalitarnego elita sędziowska wykorzystała do przedstawienia się w roli ofiary rzekomo niesłusznej krytyki – możemy przeczytać w dzisiejszej „Gazecie Polskiej Codziennie”.

Na obchody jubileuszu Sądu Najwyższego, zorganizowane na Zamku Królewskim w Warszawie, zaproszono licznych gości. – O  sądach nie można stale mówić źle i wyłącznie źle – mówiła podczas uroczystości I  prezes Sądu Najwyższego Małgorzata Gersdorf. Prezes wyraziła oczekiwanie, by szanowana była „dobra tradycja funkcjonowania instytucji naszego państwa i ludzi, którzy mu służą”. Prezes wypowiadała się również o zagrożeniach dla niezawisłości sędziowskiej w dzisiejszej Polsce. Zwracała się m.in. do zaproszonych przez siebie sędziów w stanie spoczynku, wśród których dominują ci, którzy orzekali w SN-ie, będąc członkami PZPR-u i partii satelickich.

Sąd Najwyższy został utworzony 1 września 1917 r. na mocy przepisów o tymczasowym zorganizowaniu sądów polskich. Dopiero rok później Polska odzyskała niepodległość. W  związku z  obchodami stulecia istnienia SN-u w jego siedzibie stanęła instalacja przedstawiająca sędziów piastujących stanowisko I  prezesa. Zestawiono tam prezesów SN-u  z  II RP z  tymi z  lat 1945–1989. O  historii SN-u  oraz jego roli w  okresie PRL-u  i  czasach postkomunizmu znacznie więcej można się dowiedzieć z książki Macieja Marosza „Resortowe togi”, która ukaże się 5 października.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Jerzy Targalski dla Frondy: Polski sen o wielkości się kończy. Bezpieka i Niemcy rozgrywają Prezydenta

Luiza Dołęgowska, Fronda.pl: Czy ma Pan wyjaśnienie, co się tak naprawdę stało, że Prezydent Andrzej Duda zawetował nagle tak ważne ustawy o reformie sądownictwa, które przecież musiał znać na wylot, skoro sam pisał do nich poprawki?

Dr Jerzy Targalski, historyk, politolog, publicysta: Ustawę zawetował, ponieważ kierował się innymi powodami, niż dobro Polski i kierował się wolą innych ,,ośrodków”, niż ośrodek partyjno-rządowy.

Które to miałyby być ,,ośrodki”, Pana zdaniem?

Przede wszystkim trzeba zdać sobie sprawę, że cała operacja jest wielopłaszczyznowa. Zacząć należy od przyczyn indywidualnych. Kiedy oficer bezpieki przystępuje do rozpracowania kogoś, to pierwszą rzeczą, którą robi jest stworzenie tzw. portretu psychologicznego. Kiedy prezydent Andrzej Duda wygrał wybory – bo ja nie sądzę, że był ,,kretem’’, czy że pozwolono mu wygrać wybory, bo wiedziano, że zdradzi – nie, to jest myślenie ex post, więc kiedy wygrał, odpowiednie służby przystąpiły do analizy.

Ja osobiście uważam, że jest on człowiekiem słabym, ,,plastikowym’’ i  że jest więźniem swojego środowiska. Nikt inny jednak w Polsce nie miał szans na wygranie wyborów, a jego zwycięstwo umożliwiło wygraną parlamentarną PiS-u. W związku z tym, bezpieka rozpoczęła rozpracowywanie przeciwnika i doszła do wniosku, że najlepszym celem z obozu reform jest Prezydent Duda. Uznano, na podstawie postawionego portretu psychologicznego, że jest osobą, którą można sterować oddziałując na jego ,,ego”.  I wtedy bezpieka wpadła na pomysł programu ,,Ucho prezesa”, i że jest to inwestycja, dająca maksimum efektu przy minimalnych nakładach. Ten serial nie był wbrew pozorom, skierowany do szerokiego kręgu odbiorców, ale miał mieć przede wszystkim jednego, konkretnego odbiorcę – był nim pan Andrzej Duda.

Jaki był zatem najważniejszy cel ,,Ucha prezesa’’?

Chodziło o to, aby Pan Prezydent doszedł do wniosku, że jeżeli zacznie walczyć i niszczyć plan reform Jarosława Kaczyńskiego, to wtedy nareszcie wszyscy uznają go za niezależnego. I to jest ten pierwszy poziom psychologiczny. Oczywiście, Andrzej Duda nigdy już żadnej niezależności nie wywalczy, bo stał się ,,niewolnikiem” bezpieki, a to się skończy tym, że na końcu będzie do niego jakiś porucznik UB i Nachrichtendienst dzwonił i mówił; ,,Duduś, zatańcz, bo Dukaczewskiemu jest smutno i chce się rozerwać”. Po prostu: Andrzej Duda, umożliwiając działalność antypolską targowicy, stał się jej więźniem. Dopiero teraz zrozumie, czym jest prawdziwa zależność – nie taka, jaką sobie wyobrażał, że ma u Jarosława Kaczyńskiego, tylko prawdziwa.

Oczywiście, gdyby Jarosław Kaczyński codziennie do Andrzeja Dudy dzwonił i mówił mu, jaki jest genialny, to ten czynnik psychologiczny pewnie by odpadł, ale tu ów czynnik odegrał bardzo ważną rolę – czyli psychologia i pierwszy poziom oddziaływania.

Drugi poziom – to jest walka bezpieki z rządem. Nie chodzi w tej całej sprawie o ustawę rządową, bo nawet gdyby to była ustawa o zwierzętach futerkowych i wpompowano by tyle pieniędzy, ile teraz wpompował Soros, to też byłyby takie same wyniki. Ale tu chodzi o obalenie rządu Prawa i Sprawiedliwości i doprowadzenie do przedterminowych wyborów. I w tym wypadku bezpieka posłużyła się Andrzejem Dudą, który uwierzył, że będzie niezależny, który przestraszył się manifestacji organizowanych przez bezpiekę i postanowił zagrać własną rolę.

Nie ma więc racji Rafał Ziemkiewicz, który mówi, że Andrzej Duda stał się politykiem niezależnym. Andrzej Duda jako polityk przestał w ogóle istnieć – o niezależności już mówiłem – a tą decyzją Andrzej Duda przekreślił poparcie wyborców Prawa i Sprawiedliwości. Jeśli zaś chodzi o  ,,Mazgułów” – to nie sadzę, żeby na niego głosowali, bo po wykorzystaniu ,,wyrzucą go na śmietnik”, bo mają własnych kandydatów. Więc tutaj jest cała operacja bezpieki, cała operacja wpływów i teraz trzeba przejść do kolejnego poziomu, czyli do otoczenia prezydenta w Kancelarii Prezydenta.

Przypominam, że Prezydent  Duda nie zwolnił nikogo z Kancelarii Prezydenta, ponieważ uważał, że nie ma pieniędzy na odprawy, ale jak dostanie w styczniu 2016 roku pieniądze na te odprawy, to ,,dopiero pokaże’’.

W takim razie chciałbym zobaczyć listę tych, którzy zostali w 2016 roku zwolnieni, bo według moich informacji nikt nie został zwolniony – trzy osoby same odeszły, więc można ich przedstawiać jako ,,zwolnionych”.  Do tego doszli ludzie z PiS-u, którzy doszli do wniosku, że będą  ,,zbiorowym naczelnikiem państwa” i jeżeli będą podpuszczali  prezydenta Dudę do tego, żeby walczył z prezesem Jarosławem Kaczyńskim –  to wtedy oni przejmą władzę i to oni będą rządzili. Czyli cały czas prym wiedzie ,,prywata na trupie Polski” – to jest tych polityków główne zawołanie.

Oprócz tego przyświecały im pomysły: ,,teraz my będziemy rozdawać karty, my musimy być górą, my będziemy tym głównym ośrodkiem dyspozycji politycznej – ale oczywiście musimy się porozumieć z innymi” – bo to są ludzie, którzy siedzą ,,okrakiem na barykadzie”.  Więc tu, oprócz bezpieki jest jeszcze kwestia tego środowiska, które teraz będzie dążyło do powołania partii prezydenckiej, rozbicia PiS-u, bo im się ubzdurało,  że jak założą ,,BBWR’’ to zastąpią Jarosława Kaczyńskiego.

Nie, nie zastąpią, sami poniosą klęskę, ale za sobą do grobu pociągną Polskę! I to jest sprawa najgorsza, bo doprowadzą do rozłamu. Rafał Ziemkiewicz myśli, że niszcząc PiS i dzieląc go ugra coś, być może kilka mandatów u prezydenta dla swojej ,,endecji”… – no to gratuluję: nie ugra żadnego mandatu, ale robotę niszczycielską wykona. Gratuluję również jego młodym, bezmyślnym zwolennikom.

Kolejny krok, który trzeba wykonać, by zobaczyć całościowy obraz obecnej sytuacji, to siatkę powyższych uwarunkowań ,,rzucić na scenę międzynarodową’’. I tu mamy, po pierwsze, naciski niemieckie. Nie znamy dotychczas treści rozmowy Angeli Merkel z Prezydentem Dudą. Jednego możemy się domyślać – że na pewno rozmowa szła w kierunku uniemożliwienia reform, ponieważ Polska w chaosie, Polska kolonialna- leży w interesie Niemiec.

Polska niepodległa, samodzielna, Polska silna – to jest koniec imperium niemieckiego w Europie. Angela Merkel mogła nawet obiecać Andrzejowi Dudzie, że wesprze jego starania o Trójmorze  bez Ukrainy, ale będzie to Trójmorze, które będzie inną formą ,,Mitteleurope’’, a nie bytem samodzielnym, gdzie wszystkie państwa stanowią jedność gospodarczą i są w stanie przeciwstawić się jednocześnie Niemcom i Rosji.

Do tego dochodzą jeszcze działania rosyjskie a oprócz Rosji – niezależnie, o czym nie można zapominać  – działania międzynarodowego lewactwa, tych wszystkich degeneratów z Unii Europejskiej, genderystów, Sorosa itd.

I jak na tym całym tle wygląda teraz nasza rzeczywistość, Pana zdaniem?

Zostały uruchomione ogromne pieniądze, żeby obalić rząd. I Andrzej Duda właśnie umożliwił obalenie rządu, ponieważ teraz nastąpi okres chaosu, w czasie którego agentura będzie robiła wszystko, żeby obniżyć rating PiS-u, żeby w przedterminowych wyborach w przyszłym roku nie dostał więcej, niż 20 procent.

A kolejne działania – to te z Ziemkiewiczem i innymi – na rozbicie PiS-u i dalsze osłabienie Jarosława Kaczyńskiego. Proszę zauważyć, że prezydent jako swojego głównego wroga wymienił Ministra Ziobrę. Dla prywaty, czyli dla prywatnej walki z ministrem Ziobrą, Prezydent Duda grzebie Polskę, ponieważ zastopowanie reformy sądów to jest dla Polski śmierć.

Żaden obywatel sądom się nie będzie mógł już przeciwstawić, jeżeli walkę z sądami przegra PiS – partia rządząca.

Sądy to jest układ, który jest gwarantem bezprawia w Polsce, a także statusu kolonialnego Polski i zastopowanie tej reformy de facto oznacza pogrzebanie Polski – i za to będzie odpowiedzialny Andrzej Duda.

Widzi Pan wszystko w ciemnych barwach, czy jest jakieś światło w tunelu?

Ja analizuję rzeczywistość a nie nadzieje, wynikające z tego, że skoro wybrali Andrzeja Dudę, to on musi postępować słusznie.

Czy przesunięcie aż do września ,,przepracowania’’ ustawy o sądach to dobry pomysł? Przecież Pan Prezydent musiał na bieżąco śledzić ustawę, jeśli sam osobiście dopisał do niej zmiany? Więc dlaczego aż tak długo ma to trwać?

Nie wiem, może ustawa ma być zmieniana, ale prezydent może ją stale wetować, a sędzia Gersdorf ma ,,obserwować, co się dzieje’’- czyli prezydent, który chciał być niezależny, już ma nadzorcę w postaci pani sędzi Gersdorf – no to ja mu gratuluję ,,niezależności’’. Nie tylko ma nad sobą Angelę Merkel, nie tylko ma wokół ludzi słabych i żądnych władzy, ale jeszcze ma Małgorzatę Gersdorf jako nadzorcę.

A gdyby miał się Pan na chwilę wcielić w doradcę Pana Prezydenta, to co bym mu Pan poradził w kontekście dobra Polski?

Ale tu nie chodzi o dobro Polski, tylko tu chodzi o prywatę!

Gdyby jednak.. – to jakie są dobre rozwiązania?

Powinien się wycofać, bo teraz nie ma już żadnego innego rozwiązania. Podjął bardzo złą decyzję, popełnia samobójstwo polityczne i pociągnął z sobą na dno Polskę.

A co w tej sytuacji powinien zrobić Jarosław Kaczyński i jaką będzie miał na to odpowiedź?

Jarosław Kaczyński jest w tak trudnej sytuacji, że tutaj nie ma dobrej odpowiedzi. Przedterminowe wybory oznaczają przegraną, bo nie będzie miał rządu większościowego. Nawet jeśli PiS by wygrał, będzie zmuszony do koalicji z bezpieką, czyli byłoby to jak powtórka z Leppera. Jeśli zaś przegra, to w ogóle nie ma o czym mówić, tak więc jest to sytuacja bez wyjścia. Tym bardziej, że bezpieka tym razem dobrze przypilnuje, żeby ci wszyscy, którzy pozostali przy Jarosławie Kaczyńskim, wylądowali w więzieniu. Więc ja spodziewam się powolnej erozji PiS-u, w tym przechodzenia na stronę prezydenta, co miałoby rozmaitym aparatczykom zapewnić bezpieczeństwo – choć to jest miraż, bo bezpieczeństwa nic im nie zapewni, choć oni będą myśleli, że jest wręcz przeciwnie.

A gdyby stało się tak, że sprawy potoczą się zgodnie z tym, jak to przedstawia Pan Prezydent i będzie miało miejsce powolne procedowanie zmian w ustawach?

Wtedy będzie pogłębiał się kompletny chaos i bezrząd, dlatego, że to co zaproponował prezydent to jest taka zmiana, które daje gwarancję, że żadnych zmian nie będzie. Nie ma innej metody, jak tylko ,,ręczne’’ wyczyszczenie sądów.

A prezydent zaproponował teraz coś takiego, żeby pod hasłem ,,zmiana’’, tak naprawdę nie było żadnych zmian. Więc teraz, jeśli ta ustawa wróci, to będzie kompletny paraliż państwa. Co więcej – proszę zwrócić uwagę na inne rzeczy: teraz wszyscy, których PiS nie pozwolił wyrzucić z kluczowych stanowisk, przejdą do jawnego sabotażu.

Przypominam, ze PiS zaakceptował sfałszowane wybory samorządowe, czyli samorządy są w rękach targowicy i np. odmówią całkowitego posłuszeństwa państwu, i zaczną wszystko sabotować np. w ten sposób, że przestaną wypłacać 500 plus. Odpowiedzialność za to spadnie oczywiście na rząd. Dalej: wszędzie na prowincji PiS nie pozwalał na zmiany kadrowe, wszędzie najwyżej awansowano żony działaczy PSL-u, ludzi najgorszego autoramentu, ponieważ bano się ludzi niezależnych i samodzielnych.

I co z tego wyniknie?

Wynika z tego, że cały ten aparat administracyjny, którego nie wymieniono – a nie wymieniono na żądanie PiS-u, przejdzie do jawnego sabotażu. A sytuacja w instytucjach jest taka, że jest tam np. dyrektorem ktoś mianowany z PiS-u, a wokoło są stare kadry, których on jest więźniem. Nastąpi więc całkowity paraliż państwa i jawny sabotaż przeciwko rządowi, co będzie powodowało cały czas spadek notowań PiS.

Czy może dojść do aż do takiej destrukcji?

Tak. Tym bardziej, że teraz rozmaici cwaniacy, którzy dotychczas popierali PiS, a nie dostali np. stanowisk, albo dostali stanowiska w ich ocenie ,,za słabe’’, będą przechodzili do obozu prezydenckiego z nadzieją, że nowa ,,partia prezydencka’’ zapewni im kariery.

I jest jeszcze jedno wielkie niebezpieczeństwo: mianowicie takie, że Angela Merkel doszła do wniosku, iż Platforma Obywatelska już jest starym modelem, i na przykład powstanie partia prezydencka nie tylko z uciekinierów z PiS-u, ale także z części działaczy Platformy. I to będzie  tzw. nowa, europejska siła, w odróżnieniu od ,,wstrętnych PIS-owców’’, która pod egidą niemiecką tu powstanie, a z drugiej strony powstanie ,,partia endecka’’, która pod dyktando moskiewskie będzie pchała Polskę do konfliktu z Ukrainą, Litwą itd.

Co wtedy zrobi Prawo i Sprawiedliwość?

Prawo i Spraweidliwość znajdzie się w kleszczach – bo tak się skończy tolerowanie wroga pod własnym bokiem. I wtedy dopiero okaże się, że postępowanie w stylu ,,nie zaostrzajmy sytuacji, nikogo nie zwalniajmy, nie róbmy żadnych zmian, bo tak jak mówił Minister Waszczykowski – pod jego światłym kierownictwem, stare kadry będą pracowały dobrze’’. To teraz właśnie ,,stare kadry’’ pokażą, co potrafią.

A proszę wobec tego powiedzieć, co się stanie, gdy dojdzie do procedowania innych ustaw i kolejnych reform?

Żadne ustawy nie będą normalnie procedowane, wszystkie będą przeciągane, będzie stała obstrukcja w Sejmie, a w momencie decydującym, gdyby się nawet udało tę obstrukcję pokonać – wtedy już Pan Prezydent zadziała.

I co, będzie wetował wszystkie z rzędu ustawy?

Teraz nawet nie dojdzie do wetowania, bo niebawem nie będzie większości w Sejmie.

Póki co, jest większość. Czyli uważa Pan, że posłowie z PiS-u zdradzą i przejdą gdzie – na stronę opozycji?

Do prezydenta. Już Ziemkiewicz taki plan przedstawił, więc ja tu nie odkrywam nic nowego. Już tydzień temu pisałem to prywatnie, więc teraz mogę to powiedzieć.

Widziałam tę odezwę, że poprze partię prezydencką i mam nadzieję, że to na razie mrzonka.

Na razie tak, ale nie rozumie pani dynamiki wydarzeń.

Być może tak, bo nie spodziewałabym się aż takiej.

Jak coś idzie, to idzie bardzo szybko. Chodzi o to, że Niemcy muszą obalić ten rząd, jeśli chcą zachować swoje imperium. A my musimy się Niemcom przeciwstawić, jeśli chcemy, żeby Polska była, istniała. Ale jak widzieliśmy, młodzieży Polska jest do niczego niepotrzebna, młodzież Polski nie potrzebuje, więc być może po prostu Polacy nie chcą mieć własnego państwa. No to nie.

I co – zostawi Pan to tak, w stylu ,,macie swoje piwo, którego nawarzyliście’’ i teraz pijcie?

A nie, nie.. właśnie PiS musi wypić teraz to, co nawarzył. Nawarzył również i w ten sposób, że związany z nim aparat PiS-owski niszczył różnych działaczy niezależnych, ponieważ uważał, że będą dla niego konkurencją. Dlatego obawiam się, że nie ma ludzi niezależnych na prowincji, którzy mogliby teraz zorganizować masowe demonstracje z poparciem dla rządu, bo nawet nie PiS, ale aparat PiS-owski tych ludzi odtrącał systematycznie. Bo to było zagrożenie – nie PSL, nie bezpieka, nie PO – tylko ludzie niezależni, którzy chcieli dużo zmieniać, ale nie byli aparatczykami, nie byli dworakami.

Dziękuję za rozmowę.

źródło: fronda.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Dzieci z Soli wybrały Kawalera Orderu Uśmiechu. To ojciec Leon Knabit

Ojciec Leon Knabit, znany rekolekcjonista i kaznodzieja z opactwa benedyktynów w Tyńcu, zostanie Kawalerem Orderu Uśmiechu. Z wnioskiem o przyznanie tego tytułu wystąpiły dzieci ze Szkoły Podstawowej Fundacji „Elementarz” w Soli-Kiczorze.

Kapituła Orderu Uśmiechu – jedynego odznaczenia przyznawanego na wniosek dzieci – zbiera się dwa razy do roku, wiosną i jesienią. Na każdym posiedzeniu przyznaje kilka lub kilkanaście odznaczeń. Rocznie otrzymuje kilkaset do tysiąca wniosków. Obradom Międzynarodowej Kapituły od 2007 roku przewodniczy Kanclerz Marek Michalak, obecny Rzecznik Praw Dziecka.

Ostatnio Order przyznany został papieżowi Franciszkowi. Ceremonia wręczenia odznaczenia odbyła się 2 sierpnia w Watykanie, a Kapitułę podczas tego wydarzenia reprezentował m. in. ks. Piotr Sadkiewicz, proboszcz parafii w Leśnej.

Wręczenie orderu Knabittowi nastąpi 22 września br. Leon Knabitt jest urodzonym w 1929 roku benedyktynem i publicystą, znanym z niekonwencjonalnych kazań. W latach 2001–2002 był przeorem opactwa w Tyńcu.

Źródło: BESKIDY.news / zdjęcie: jzelek.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites