Straż przemysłowa w stanie wojennym – przed strajkami, szpiegostwem i pożarem

stan_wojenny-620x264

Główny Inspektorat Ochrony Przemysłu MSW nie był z pewnością najważniejszą agendą tego resortu. Podlegało mu jednak kilkanaście tysięcy strażników przemysłowych, z którymi codziennie stykało się kilka milionów pracowników państwowych przedsiębiorstw PRL. Uzbrojeni funkcjonariusze straży przemysłowej działali również w żywieckich zakładach, między innymi w popularnej Śrubenie.

 Straż przemysłowa w PRL

W latach pięćdziesiątych zakłady pracy były chronione przez osławiony likwidacją bohaterów niepodległościowego podziemia Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do zadań żołnierzy KBW i podporządkowanej im straży przemysłowej należała ochrona zarówno przed przestępstwami pospolitymi, takimi jak kradzieże czy marnotrawstwo, jak i przed szpiegostwem i dywersją (najczęściej wyimaginowanymi). Po przemianach w roku 1956 większość zadań przejął Główny Inspektorat Ochrony Przemysłu MSW, który od roku 1981 znalazł się w pionie organizacyjnym SB. W listopadzie, w ramach przygotowań do wprowadzenia stanu wojennego, władze rozpoczęły reformę Ministerstwa Spraw Wewnętrznych kierując się wzorami wojskowymi.

Straż przemysłowa w stanie wojennym

Na czas obowiązywania stanu wojennego na terenie całego kraju wprowadzono szczególną regulację prawną, która przewidywała m.in. zmilitaryzowanie ważniejszych zakładów pracy. Formacje ochronne znalazły się pod ścisłym nadzorem Ministra Spraw Wewnętrznych oraz kierowanych przez niego organów Służby Bezpieczeństwa i Milicji Obywatelskiej. Z zapisów archiwalnych wynika, że Straż Przemysłowa odgrywała istotną rolę w pacyfikowaniu protestów społecznych w pierwszych dniach stanu wojennego. Świadczą o tym fragmenty notatki sporządzonej w jednym z wrocławskich ośrodków przemysłowych:

18.12.1981 – piątek

„W/g informacji str. (straży – przypisek rg) przemysłowej wydziały pracują z przerwami (rozmawiają w grupach)” „Atmosfera zła. Nastąpił podział wśród załogi między partyjnymi a bezpartyjnymi. Notuje się nagminne zdawanie legitymacji łącznie z kadrą kierowniczą. uzasadniają to uzyskaniem wiadomości o przebiegu wydarzeń w Katowicach.” „nie podaje się ręki partyjnemu. Panuje ogólne przygnębienie.”

19.12.1981

„czuwa straż przemysłowa i aktyw robotniczy” „Dyscyplina i porządek. Nawet po śniadanie do samochodu nie pozwolono pracownikowi na wyjście. Komendant (straży przemysłowej – przypisek rg) zaproponował, że pożyczy pieniądze na zakup śniadania w zakładzie, lub podzieli się własnym.”

Gry operacyjne SB

Działalność straży przemysłowej polegała więc głównie na paraliżowaniu i zastraszaniu komitetów strajkowych. Wiemy jednak, że MSW PRL przewidywało dla tej formacji również poważniejsze zadania. Z dokumentów tego resortu wynika, że już w 1973 roku przygotowano plany internowania, metody niszczenia teczek tajnych współpracowników oraz szykowano się na przemarsz wojsk sowieckich przez Polskę. Scenariusz ćwiczeń Kraj-73 idealnie nadaje się na thriller polityczny. W jednej z ćwiczebnych depesz do centrali MSW dowiadujemy się, że w całym kraju dochodzi do ataków na aktywistów partyjnych. I tak „w nocy z 9 na 10 kwietnia do mieszkania aktywisty partyjnego w Grajewie wtargnęło trzech uzbrojonych osobników, któryż terroryzując bronią całą rodzinę zamordowali wyżej wymienionego aktywistę”. Dzielna milicja, wspierana często przez wojsko, a czasem przez straż przemysłową, stawia jednak odpór przeciwnikom.

Pacyfikacje strajków

Tam, gdzie uzbrojeni funkcjonariusze straży przemysłowej sobie nie radzili, władcy PRL wysyłali kolumny czołgów przeciw protestującym robotnikom. Taka sytuacja miała miejsce 15 grudnia 1981 roku we wrocławskim Pafawagu. Pojazdy pancerne przeznaczone do pacyfikacji zakładu przybyły o godzinie 3.00 w nocy. O godzinie 4.00 przeprowadzono atak na załogę. Drogę utorowały pojazdy pancerne rozbijając bramy i mur, zrywając siatkę ogrodzenia. Za nimi wtargnęły oddziały wojska i milicji. Strajkujący w liczbie około 1000 osób byli zgromadzeni w hali W-2, nie stawiali oporu. Przed akcją milicjanci zostali poinformowani, iż znajduje się tam broń palna. Z hali wyprowadzano po 5 osób, wyłapując tych którzy nie byli pracownikami Pafawagu. Żadnej broni oczywiście nie znaleziono.

Dzień później, w kopalni Wujek, jednostki specjalne ZOMO, milicji i wojska zamordowały dziewięciu górników.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Umierali na reprywatyzację – zeznania świadków przed komisją Patryka Jakiego

My, mieszkańcy Warszawy, zostaliśmy obrabowani przez osoby, które prawdopodobnie nie miały prawa do dziedziczenia, które zabrały nam życie, pracę i zdrowie.

Tymi słowami rozpoczęła swoje krótkie oświadczenie przed Komisją Weryfikacyjną Jolanta Wasiak, której rodzina mieszkała w kamienicy przy ulicy Noakowskiego 16 od czasu jej wybudowania w 1910 roku.  Była ona zaledwie jedną z ofiar dramatu, który rozpoczął się w październiku 2006 roku. Wtedy to właśnie mieszkańcy kamienicy otrzymali informację o podwyżce czynszu o kilkaset procent. Dla wielu spośród nich oznaczało to, że kwota opłaty za mieszkanie może przekroczyć nawet cały miesięczny dochód. Koszmar lokatorów oddają kolejne fragmenty zeznania:

10 października 2006 roku zostaliśmy poinformowani o reprywatyzacji, 26 października mój mąż już dostał zawału serca, bo przyszła pierwsza podwyżka. Od tego momentu już nie mógł pracować.(…) Byliśmy cały czas nękani, chciano przez moje mieszkanie wylać śmieci do przewodu wentylacyjnego. (…) Mówiono nam, że każdy musi sobie radzić, socjalizm już się skończył. Te słowa padły w sądzie rejonowym. (…) Pani Błaszczykiewicz, matka pięciorga dzieci, zmarła nagle w 2007 roku, w wieku ok. czterdziestu lat.

(…) Urzędnicy miasta pozostawili nas samym sobie i traktowali jako zło konieczne.

Mechanizm działania spółek reprywatyzacyjnych polegał na wprowadzeniu drastycznych podwyżek czynszu skutkujących bardzo szybkim zadłużaniem lokatorów. Jednocześnie prowadzono trwające po kilka lat remonty, dla mieszkańców bardzo uciążliwe i bez pozytywnych efektów w sferze komfortu życia. Rosnące zaległości czynszowe stanowiły podstawę do eksmisji i egzekucji komorniczych na rzecz właścicieli kamienicy. Prezydent Warszawy H. G. Waltz, która nie chce zeznawać przed Komisją Weryfikacyjną i zarzuca jej brak umocowania prawnego w konstytucji RP, według Patryka Jakiego, miała zyskać na reprywatyzacji nieruchomości przy ulicy Noakowskiego ok. 5 milionów złotych.

Przypomnijmy, że tylko w samej Warszawie skutki tzw. bandyckiej reprywatyzacji odczuło kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Choć w wielu sprawach toczą się dziś postępowania prokuratorskie, tak ogromna skala procederu nie byłaby możliwa, gdyby nie  instytucjonalne wsparcie urzędów interpretujących prawo, które jednak nie doprowadzi do postawienia zarzutów.  Dziś komisja Patryka Jakiego jest jednym z pierwszych organów państwa polskiego wydającym wyroki jednoznacznie na korzyść pokrzywdzonych, unieważniającym wszystkie decyzje i zobowiązania wobec nowych właścicieli, cofającym orzeczone eksmisje. Jednak zdaniem wielu działanie te są bezprawne.

Znany jest przykład w historii, kiedy poczucie sprawiedliwości domagało się działania ponad obowiązującym prawem. Wśród konstruktorów Trzeciej Rzeszy nie brakowało bowiem wybitnych prawników, którzy skutecznie dbali właśnie o to, by ich aparat państwowy nie naruszył żadnej z abstrakcyjnych zasad praworządności. Czy oskarżeni złamali prawo obowiązujące w momencie dokonania czynu? Bo jeśli nie, to cóż… nullum crimen sine lege poenali anteriori –  nie jest przestępstwem czyn popełniony przed wejściem w życie ustawy. Co więcej, w fachowej literaturze pojawia się formuła, w myśl której proces norymberski i tokijski określa się jako „sprawiedliwość zwycięzcy” (victor’ s justice).  Nie były one rzetelne i zdaniem wielu – nie były również legalne. Tylko w jednej spawie wszyscy, teoretycy prawa, światowa opinia publiczna en masse nieznająca się w ogóle na prawie, a nawet sami oskarżeni, godzili się w pełni z opinią sędziów Trybunału – nikt spośród oskarżonych nie miał współczucia dla ofiar swoich zbrodni.

Z zeznań świadków przed komisją wyłania się ponura i przerażająca historia, w której trudno jest dostrzec choćby cień współczucia i poszanowania godności człowieka. Gorąco zapraszamy do obejrzenia materiału, z którym wszyscy powinni się zapoznać.

 

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Termin ultimatum minął – czy Atoni Szlagor spełni groźbę wobec posła PiS?

Przechwytywanie

Od kilku lat portal społecznościowy twitter stał się jedną z ważnych form komunikacji polityków z wyborcami. Do historii przejdą z pewnością wypowiedzi, które w czasie i po kampanii kierował do społeczeństwa amerykańskiego @POTUS (President Of The United States) –  prezydent Donald Trump. Za pomocą konta na twitterze inny Donald skomplikował i tak już trudne relacje polsko-ukraińskie.  Wzywanie do przeprosin za pośrednictwem tego portalu nowatorskie zapewne nie jest. Czy jednak – biorąc pod uwagę charakter sprawy i raczej dość ograniczony zasięg medialny profilu – nie mamy do czynienia z sytuacją kuriozalną?

12 listopada BMŻ opublikował wpis, który podajemy w zgodzie z oryginalną pisownią:

Panie pośle Ast niech się Pan zajmie patologią w sejmie a nie mówi o patologii w samorządach! Nie możecie jako partia wygrać wyborów samorządowych to kombinujecie w lewo w prawo z prawem wyborczym! Jeżeli Pan nie przeprosi za to stwierdzenie daję 7dni to pozwę Pana do sądu!

Termin ultimatum minął. Nie ma informacji o przeprosinach. Czy w najbliższym czasie możemy oczekiwać głosowania w sprawie uchylenia immunitetu dla posła Prawa i Sprawiedliwości?

Napisano wOgólnie2 komentarze

Żegnaj, Francjo?

Zaczyna się spełniać wizja Michela Houellebecqa z powieści „Soumission” (Uległość) wydanej w 2015 r. Autor ukazał w niej Francję, w której w wyborach 2022 r. triumfuje Bractwo Muzułmańskie. Prezydentem zostaje muzułmanin Mohammed Ben Abbes, który zamienia Francję w kraj wyznaniowy. Największe zmiany następują w edukacji: od zmian nazw uczelni, poprzez zmianę wyznania, strojów obowiązujących uczennice i ograniczenie edukacji dla dziewcząt. Pracować mogą tylko mężczyźni. Dozwolona jest też poligamia. I rzeczywiście, wszystko wydaje się zmierzać w tym kierunku. Według Francuskiej Agencji Zdrowia Publicznego w Paryżu na 100 dzieci 70 rodzi się w rodzinach muzułmańskich. Już wkrótce przewaga wyborców islamskich pozwoli im na wybranie swojego prezydenta. Przypominam o tym po bulwersującej decyzji francuskiej Rady Stanu, która powołując się na ustawę z 1905 r. o rozdziale kościoła i państwa, nakazała burmistrzowi miasta Ploërmel usunięcie krzyża wieńczącego monument Jana Pawła II. Sprawa toczyła się od 2015 r. z doniesienia dwóch (!) mieszkańców. W rezultacie dwóch lewaków narzuciło swoją wolę 10 tys. mieszkańców Ploërmel. We Francji nic już nas nie może zdziwić.

Ryszarda Kapuściński

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Jak hartowała się wazelina

Szanowni Państwo!

 

   Sowieccy okupanci zmuszali podbitych do czytania i oglądania w kinach straszliwych wypocin swoich propagandystów. Takim sztandarowym dziełem była powieść zatytułowana Jak hartowała się stal. Terror między innymi na tym polega, że poddanych zmusza się do czytania tylko tego, czego życzy sobie okupant. Z jego punktu widzenia najlepiej, żeby odbiorca nie miał alternatywy. Czasy się zmieniły i „brak papieru” na literaturę piękną niepostrzeżenie został zastąpiony takim jej zalewem, że trudno się połapać, gdzie szukać tego, co byśmy chcieli czytać, czy oglądać. Okazuje się, że komuchy są znowu górą!

 

   Poprawność polityczna doprowadzona do absurdu, wydała zatrute owoce w postaci literatury tak zakłamanej, że stalinowscy aparatczycy by się jej nie powstydzili. Przy okazji okazało się, że Zachód, który nie uodpornił się na prymitywną propagandę, uległ jej najbardziej. Za komuny w Polsce każdy angielski, amerykański, czy francuski film w kinie był wydarzeniem, bo pokazywał jakąś odrobinę prawdy o ludzkich losach, czego „demoludy” były pozbawione. I oto historia się odwróciła. Z obfitości zachodnich seriali nie da się wybrać niczego do oglądania. Postacie są tak zakłamane i niekonsekwentne w postępowaniu, że trudno to znieść. Wszystko na jedno kopyto. Można podejrzewać, że są pewne próby stworzenia czegoś ambitniejszego, ale tłumione są zapewne w zarodku. Najnowszą wiodącą produkcję telewizyjną „białego człowieka” można by zakwalifikować pod wspólnym tytułem: Jak hartowała się wazelina.

 

   Dlatego potrzebna nam dobra zmiana w kulturze, w promowaniu naprawdę dobrej literatury, która mogłaby być kanwą dla ciekawych i wartościowych seriali.

 

   Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła ogłosić konkurs na utwory beletrystyczne, ale zanim to nastąpi, ostrzcie pióra przyszli laureaci. Proponuję, żebyście na początek udostępnili swoje utwory 10-ciu życzliwym wam osobom i wysłuchali ich opinii, to bardzo skuteczna metoda uniknięcia niepotrzebnych błędów.

 

Pozdrawiam i do następnej soboty

 

Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Tadeusz Płużański w Żywcu. Tytuł prelekcji – „Rotmistrz Pilecki – Bohater Niezwyciężony”

W dniu 27 października w auli Domu Katolickiego w Żywcu o godzinie 19 odbędzie się wykład Tadeusza Płużańskiego pt. „Rotmistrz Pilecki – bohater niezwyciężony”. Prelegent jest synem prof. Tadeusza Płużańskiego, więźnia katowni UB i bliskiego współpracownika polskiego bohatera II wojny światowej. Pod wpływem wspomnień ojca napisał książkę „Bestie – mordercy Polaków”  zawierającą zapis reporterskiego śledztwa dotyczącego funkcjonariuszy stalinowskich. Pod koniec 2013 został prezesem Fundacji „Łączka”. Zasiada w Radzie Fundacji Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom. Od lipca 2017 roku pełni funkcję szefa publicystyki TVP Info.

Organizatorzy: Klub Gazety Polskiej w Żywcu, Poseł na Sejm RP Kazimierz Matuszny, Stowarzyszenie ENDECJA.

Napisano wOgólnie2 komentarze

FEDERACJA RUCHÓW KONTROLI SĄDÓW

Ruch Byłych i Przyszłych Więźniów Politycznych „NIEZŁOMNI” oraz Federacja Ruchów Kontroli Sądów zaprasza na proces za nielegalne pozbawienie wolności lidera Konfederacji Polski Niepodległej – NIEZŁOMNI Adama Słomki przez dyspozycyjnych sędziów. Proces odbędzie się w piątek 20 października br. w Sądzie Okręgowym w Katowicach przy ul. Francuskiej 38, godz. 9:30, sala 17, piętro 1 pion C.

 

Pełnomocnikiem pokrzywdzonego Adama Słomki w tym procesie jest mec. Janusz Margasiński, b. sędzia Trybunału Stanu. Najbardziej znaną sprawą z jego udziałem stał się proces milicjantów oskarżonych o zabójstwo górników w kopalniach Wujek i Manifest Lipcowy, w którym pełnił funkcję pełnomocnika rodzin górników.

 

W jutrzejszej sprawie chodzi o nielegalne pozbawienie wolności Adama Słomki na procesie w Będzinie wytoczonym za rzekome „szkalowanie” prezydenta tego miasta Łukasza Komoniewskiego z SLD przez wiec stowarzyszenia „STOP KORUPCJI”.  Podkreślamy, że do niedawna na froncie budynku Sądu Rejonowego w Będzinie wisiała tablica pochwalająca PPR zdjęta – po protestach NIEZŁOMNYCH – na polecenie Ministerstwa Sprawiedliwości.

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

33. rocznica zamordowania ks. Jerzego Popiełuszki

19 października 1984 r. funkcjonariusze IV Departamentu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych: Grzegorz Piotrowski, Waldemar Chmielewski i Leszek Pękala zamordowali ks. Jerzego Popiełuszkę, duszpasterza ludzi pracy, kapelana Solidarności. Wszyscy skazani w procesie morderców księdza wyszli z więzienia przed upływem całej kary. Do dziś nie wiadomo, czy za mordercami i ich bezpośrednim przełożonym z IV Departamentu MSW stali wyżej usytuowani mocodawcy.

Ks. Jerzy (Alfons Popiełuszko) urodził się 14 września 1947 r. we wsi Okopy k. Suchowoli na Białostocczyźnie w ubogiej katolickiej rodzinie. Jak wielokrotnie podkreślał, to m.in. dzięki religijnemu wychowaniu, które otrzymał od rodziców, zdecydował się zostać księdzem.

W 1954 r. rozpoczął naukę w szkole podstawowej w Suchowoli. Cztery lata później został ministrantem w miejscowym kościele parafialnym. W 1961 r. rozpoczął edukację w liceum ogólnokształcącym w Suchowoli.

W 1965 r., po uzyskaniu świadectwa dojrzałości wstąpił do Metropolitalnego Seminarium Duchownego pw. św. Jana Chrzciciela w Warszawie.

Po powstaniu Solidarności ks. Popiełuszko stał się jej duchowym przywódcą, warszawscy hutnicy określili go swoim kapelanem, był duszpasterzem krajowym ludzi pracy, a także służby zdrowia.

Na początku drugiego roku studiów został wcielony do wojska, do jednej z istniejących wówczas specjalnych jednostek dla kleryków w Bartoszycach na Mazurach. Tam też 7 grudnia 1966 r. złożył przysięgę wojskową. W latach 1966-1968 odbywał zasadniczą służbę wojskową. W czasie pobytu w wojsku był prześladowany i dręczony. Po powrocie z wojska ks. Jerzy ciężko zachorował.

28 maja 1972 r. w katedrze św. Jana Chrzciciela w Warszawie przyjął święcenia kapłańskie z rąk ks. kardynała Stefana Wyszyńskiego, prymasa Polski. Po święceniach został skierowany jako wikariusz na swą pierwszą placówkę duszpasterską w Ząbkach k. Warszawy.

„Młodzież Jerzego zbierała dary, które co kilka tygodni zanoszono do zakładu wychowawczego. Jego wizja Kościoła nie ograniczała się do eschatologii. Widział Kościół bardzo konkretnie, w wymiarze ludzkich potrzeb” – mówił w jednym z wywiadów proboszcz parafii Świętej Trójcy w Ząbkach, ks. Tadeusz Karolak.

Ks. Popiełuszko następnie pracował w kościele św. Anny (1975-78). Przez krótki czas był wikariuszem w parafii Dzieciątka Jezus na Żoliborzu. W maju 1980 r. został przeniesiony do parafii św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Jak wspominał znajomy ks. Popiełuszki, ks. Czesław Banaszkiewicz, mógł on prowadzić tam swoją działalność dzięki ówczesnemu proboszczowi Teofilowi Boguckiemu.

Po powstaniu Solidarności ks. Popiełuszko stał się jej duchowym przywódcą, warszawscy hutnicy określili go swoim kapelanem, był duszpasterzem krajowym ludzi pracy, a także służby zdrowia.

„Tego dnia i tej mszy św. nie zapomnę do końca życia. Szedłem z ogromną tremą. Już sama sytuacja była zupełnie nowa. Co zastanę? Jak mnie przyjmą? Czy będzie gdzie odprawiać? Kto będzie czytał teksty? Śpiewał? Takie, dziś może naiwnie brzmiące pytania, nurtowały mnie w drodze do fabryki. I wtedy przy bramie przeżyłem pierwsze wielkie zdumienie. Gęsty szpaler ludzi – uśmiechniętych i spłakanych jednocześnie. I oklaski. Myślałem, że ktoś ważny idzie za mną. Ale to były oklaski na powitanie pierwszego w historii tego zakładu księdza przekraczającego jego bramy. Tak sobie wtedy pomyślałem – oklaski dla Kościoła, który przez trzydzieści lat wytrwale pukał do fabrycznych bram” – tak ks. Jerzy wspominał swój pierwszy pobyt na terenie warszawskiej huty 31 sierpnia 1980 r. Przyjechał tam, by na prośbę strajkujących hutników odprawić mszę. Został kapelanem Solidarności w Hucie „Warszawa”.

W tym czasie nawiązywał liczne kontakty z opozycjonistami. Jak wspominają świadkowie, w jego mieszkaniu spotykali się ludzie z różnych środowisk: m.in. robotnicy, inteligencja, artyści. Kilkanaście razy w miesiącu odwiedzał związkowców w hucie, jeździł z nimi m.in. do Gdańska, gdzie spotykali się z Lechem Wałęsą. Towarzyszył im też w prywatnych uroczystościach: udzielał ślubów, chrzcił i odprawiał pogrzeby. W kościele św. Stanisława Kostki ks. Popiełuszko organizował wykłady dotyczące m.in. katolickiej nauki społecznej.

Po wprowadzeniu stanu wojennego ks. Popiełuszko był systematycznie nękany i inwigilowany przez SB i MO. Pomimo tego organizował pomoc materialną dla osób internowanych i ich rodzin, wspierał różnego rodzaju inicjatywy społeczne.

Po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. był systematycznie nękany i inwigilowany przez SB i MO. Pomimo tego organizował pomoc materialną dla osób internowanych i ich rodzin, wspierał różnego rodzaju inicjatywy społeczne, m.in. pomagał w akcji sprowadzania z Zachodu leków. W podziemiach kościoła św. Stanisława Kostki gromadzona była m.in. żywność i leki. Uczestniczył także w procesach aresztowanych za przeciwstawianie się prawu stanu wojennego. Wspierał więźniów politycznych. Nagrał kilka z rozpraw, wnosząc na salę sądową magnetofon schowany pod sutanną. Materiał, który wtedy powstał, był emitowany m.in. w radiu Wolna Europa.

Ks. Popiełuszko główny wysiłek włożył w przygotowanie i prowadzenie w kościele św. Stanisława Kostki mszy w intencji ojczyzny i tych, którzy za nią cierpią. Przybywały na nie delegacje Solidarności z całego kraju, uczestniczyli w nich intelektualiści, aktorzy oraz młodzież. Przez przyjaciół ks. Popiełuszko określany był „małym papieżem”.

W kazaniach nawoływał, by „zło dobrem zwyciężać” (wezwanie św. Pawła z Listu do Rzymian: +Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj+ ).

„Trzeba zdawać sobie sprawę z sytuacji geopolitycznej w jakiej się znajdujemy, ale jednocześnie ta sytuacja nie może być wygodną zasłoną do tego, by rezygnować z należnych narodowi praw” – mówił ks. Jerzy w jednej z homilii.

Komunistyczne władze drażniła rosnąca popularność mszy za ojczyznę. Pod koniec 1982 r. Wydział ds. Wyznań miasta stołecznego Warszawy dał temu wyraz w piśmie skierowanym do Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Msze ks. Popiełuszki jego przeciwnicy nazywali „mitingami antykomunistycznymi”.

Jednocześnie władze komunistyczne zaczęły wywierać coraz większe naciski na Episkopat, aby księdza Popiełuszkę przenieść do innej parafii i uniemożliwić mu odprawianie nabożeństw, które „przekształcają się w manifestacje polityczne, powodując zagrożenie ładu, bezpieczeństwa i porządku w Stolicy” (Pismo Urzędu ds. Wyznań do kurii warszawskiej z 26 listopada 1982 r.).

30 sierpnia 1983 r. ksiądz Popiełuszko został zatrzymany przez milicję w drodze do Gdyni, gdzie miał wygłosić kazanie. Przewieziono go do komendy MO w Łomiankach, gdzie był przez kilka godzin przetrzymywany. Prokuratura wszczęła przeciwko niemu śledztwo w sprawie „nadużywania wolności sumienia i wyznania na szkodę PRL”.

Ks. Popiełuszko główny wysiłek włożył w przygotowanie i prowadzenie w kościele św. Stanisława Kostki mszy w intencji ojczyzny i tych, którzy za nią cierpią. Przybywały na nie delegacje Solidarności z całego kraju, uczestniczyli w nich intelektualiści, aktorzy oraz młodzież. Przez przyjaciół ks. Popiełuszko określany był „małym papieżem”.

Ksiądz był obserwowany przez SB już na dwa lata przed śmiercią. Założono mu podsłuch, próbowano też doprowadzić do wypadku samochodowego. W mieszkaniu przy ul. Chłodnej funkcjonariusze SB dokonali prowokacji, podrzucając kilkanaście tysięcy ulotek, farbę drukarską, granaty z gazem łzawiącym, naboje i materiał wybuchowy. Miały to być dowody do przygotowywanego procesu sądowego. Starano się go za wszelką cenę skompromitować. Pracownicy Huty Warszawa zgłaszali do ówczesnego prymasa kard. Józefa Glempa sugestie, by dla bezpieczeństwa ks. Popiełuszki wysłać go na jakiś czas do Rzymu.

W grudniu 1983 r. ks. Popiełuszko został aresztowany, wszczęto przeciwko niemu śledztwo. Prokuratura Wojewódzka w Warszawie zarzuciła mu „nadużywanie w okresie od 1982 r. wolności sumienia i wyznania na szkodę PRL przy sprawowaniu obrzędów religijnych”. W lipcu 1984 r., po interwencji sekretarza generalnego Episkopatu Polski abp. Bronisława Dąbrowskiego, postępowanie zostało umorzone i ks. Popiełuszko został zwolniony.

W międzyczasie w prasie polskiej i sowieckiej ukazywały się artykuły, które szkalowały osobę księdza Popiełuszki. 19 września 1984 r. Jerzy Urban, pod pseudonimem Jan Rem, napisał w tygodniku „Tu i Teraz” tekst zatytułowany „Seanse nienawiści”. Stwierdzał w nim m.in.: „W kościele księdza Popiełuszki urządzane są seanse nienawiści. Mówca rzuca nie tylko kilka zdań wyzbytych sensu perswazyjnego oraz wartości informacyjnej. On wyłącznie steruje emocjami”.

Gdy zawiodły próby nacisków, zdecydowano się na bardziej radykalne działania. 13 października 1984 r. miała miejsce pierwsza próba zamordowania księdza Popiełuszki, który wracał samochodem z Gdańska z kościoła św. Brygidy do Warszawy. W okolicach Olsztynka funkcjonariusze MSW, przyszli mordercy księdza, planowali spowodować wypadek, rzucając kamieniem w przednią szybę jadącego samochodu.

Porwania ks. Popiełuszki dokonali trzej oficerowie SB z IV Departamentu MSW zwalczającego Kościół katolicki: Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski. 19 października 1984 r. wyjechali do Bydgoszczy służbowym fiatem 125p. Na trasie Toruń-Bydgoszcz zatrzymali samochód volksvagen-golf, którym jechali ks. Popiełuszko oraz jego kierowca Waldemar Chrostowski. Kierowcy funkcjonariusze założyli na ręce kajdanki i knebel na usta. Księdza, który nie chciał wejść do samochodu, oprawcy bijąc pozbawili przytomności i wrzucili do bagażnika. Chrostowskiemu w czasie jazdy udało się wyskoczyć z samochodu.

Porwania ks. Popiełuszki dokonali trzej oficerowie SB z IV Departamentu MSW zwalczającego Kościół katolicki: Grzegorz Piotrowski, Leszek Pękala i Waldemar Chmielewski. 19 października 1984 r. wyjechali do Bydgoszczy służbowym fiatem 125p. Na trasie Toruń-Bydgoszcz zatrzymali samochód volksvagen-golf, którym jechali ks. Popiełuszko oraz jego kierowca Waldemar Chrostowski.

Kiedy oprawcy zatrzymali się w okolicy hotelu „Kosmos” w Toruniu i otworzyli bagażnik, ksiądz zaczął uciekać. Po kilku uderzeniach pałką stracił jednak przytomność i znów został umieszczony w bagażniku. Podczas dalszej jazdy porywacze, obawiając się blokady dróg, zdecydowali się zabić księdza. Przywiązali do jego nóg worek kamieni, usta zakleili plastrem, a następnie wrzucili go do Zalewu Wiślanego w pobliżu Włocławka.

30 października 1984 r. w dzienniku telewizyjnym poinformowano o wyłowieniu z Wisły pod Włocławkiem ciała księdza Popiełuszki. Zwłoki były tak zmasakrowane, że rodzina identyfikowała je tylko na podstawie znaków szczególnych. Do nóg kapłana przywiązany był 11-kilogramowy worek z kamieniami.

W procesie morderców księdza Popiełuszki (tzw. procesie toruńskim) Grzegorz Piotrowski został skazany na 25 lat więzienia, jego przełożony, wiceszef IV departamentu MSW Adam Pietruszka – także na 25 lat; Leszek Pękala – na 15 lat i Waldemar Chmielewski – na 14 lat. Wszyscy wyszli z więzienia przed upływem całej kary. Piotrowski opuścił więzienie w 2001 r., Pietruszka po dziesięciu latach (1995 r.) Pękala – po pięciu (1990 r.), Chmielewski – po ośmiu (1993 r.).

Do dziś nie wiadomo, czy za mordercami i ich bezpośrednim przełożonym z IV Departamentu MSW stali wyżej usytuowani mocodawcy.

Ks. Popiełuszkę pochowano przy kościele św. Stanisława Kostki, a nie na Powązkach czy w rodzinnej Suchowoli – jak chciały ówczesne władze. W pogrzebie, 3 listopada 1984 r., wzięło udział ok. 800 tys. wiernych oraz blisko tysiąc księży. Mszy żałobnej przewodniczy prymas Józef Glemp.

Od dnia pogrzebu ks. Jerzego Popiełuszki jego grób stał się miejscem masowych pielgrzymek i modlitwy – odwiedziło go blisko 20 mln osób. Sława świętości i męczeństwa rozszerzała się nie tylko na Polskę, ale i na cały świat i trwa nadal. Przy grobie ks. Popiełuszki modlił się w 1987 roku papież Jan Paweł II, a 2005 r. kard. Ratzinger – późniejszy papież Benedykt XVI.

Od dnia pogrzebu ks. Jerzego Popiełuszki jego grób stał się miejscem masowych pielgrzymek i modlitwy – odwiedziło go blisko 20 mln osób. Sława świętości i męczeństwa rozszerzała się nie tylko na Polskę, ale i na cały świat i trwa nadal.

W 1997 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny księdza Popiełuszki. 12 lat później papież Benedykt XVI złożył podpis na dekrecie o męczeństwie księdza Jerzego Popiełuszki, co było równoznaczne z podjęciem decyzji o wyniesieniu go na ołtarze.

6 czerwca 2010 r. na placu Piłsudskiego w Warszawie została odprawiona uroczysta msza beatyfikacyjna księdza Jerzego Popiełuszki. Tuż po mszy św. ruszyła procesja z relikwiami ks. Popiełuszki do Panteonu Wielkich Polaków w Centrum Opatrzności Bożej w Wilanowie. 20 września tego roku w kaplicy domu generalnego Sióstr Anuncjatek w Thiais pod Paryżem rozpoczęło się dochodzenie w sprawie domniemanego uzdrowienia za przyczyną bł. ks. Jerzego Popiełuszki. Sprawa cudownego uzdrowienia dotyczyła 56-letniego Françoisa Audelana, który chorował na nietypową, przewlekłą białaczkę szpikową.

We wrześniu 2015 r. biskup Creteil Michel Santier poinformował, że procedura badania niedającego się wyjaśnić naukowo uleczenia śmiertelnie chorego na białaczkę za wstawiennictwem polskiego męczennika, bł. księdza Jerzego Popiełuszki zakończyła się pozytywnym skutkiem.

W listopadzie 2015 r. metropolita warszawski kard. Kazimierz Nycz mówił PAP, że cud za sprawą ks. Jerzego Popiełuszki dotyczył choroby nowotworowej; w takiej sytuacji Kościół czeka 5 lat, by mieć pewność, że doszło do uzdrowienia. (PAP)

wmk/ skz/ mjs/ rda/

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Będzie pociąg Katowice – Zwardoń – Czadca!

W przyszłoroczne wakacje spółka Koleje Śląskie planuje uruchomienie pociągu na Słowację w relacji Katowice – Zwardoń – Czadca!

To oznacza, że mieszkańcy Czechowic-Dziedzic, Bielska-Białej czy Żywca mogliby pojechać na Słowację bez konieczności przesiadki w Zwardoniu. Informację o pociągu potwierdza Michał Wawrzaszek, który jednocześnie dodaje, że obecnie jest zbyt wcześnie, aby mówić o szczegółach.

– O ile się nasze plany ziszczą to będzie to wydłużenie dotychczasowych kursów z Katowic do Zwardonia. Jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli i zostaną dopięte wszystkie formalności to kursy te zostaną wydłużone do Czadcy w wakacje w 2018 roku. Przygotowujemy się do tego, aby na początku była to jedna para pociągów w weekend. Dodam, że odcinek przygraniczny można i nadal będzie pokonać także dzięki skomunikowaniom w Zwardoniu pociągów Kolei Śląskich z pociągami słowackich kolei ZSSK – podkreśla Michał Wawrzaszek.

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że najprawdopodobniej wydłużony zostanie obecny pociąg „Rachowiec” relacji Zawiercie – Zwardoń.

źródło: beskidzka 24

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Jacek Majchrowski – prezydent in blanco?

 

Jacek Majchrowski był wojewodą krakowskim w latach 1996-1997, następnie prezydentem Krakowa od 2002 roku. Są ludzie, którzy twierdzą, że obie te funkcje piastował bezprawnie

Jacek Majchrowski urodził się przed dniem 1 sierpnia 1972 roku, a wiec jest w kręgu osób, które muszą złożyć oświadczenie lustracyjne wraz ze zgłoszeniem własnej kandydatury w wyborach.
Oczywiście takie oświadczenie w przypadku kolejnych wyborów można zastąpić oświadczeniem o wcześniejszym złożeniu oświadczenia lustracyjnego, co pan Jacek Majchrowski czyni.

Do naszej redakcji dotarły jednak osoby, którym IPN dostarczył odpis pierwszego oświadczenia lustracyjnego urzędującego prezydenta Krakowa.
Otóż oświadczenie to zawiera co prawda podpis Majchrowskiego, ale … nie jest zakreślone, czy krakowski prawnik przyznaje się do współpracy z peerelowskimi służbami, czy też temu zaprzecza!
Druk oświadczenia jest więc drukiem in blanco, co oznacza, że pan Majchrowski oświadczenia nie złożył!

O niezbyt chlubnej przeszłości pana Jacka Majchrowskiego przed laty pisała Gazeta Polska. W pochodzącym z września 2007 r. artykule Teczka Majchrowskiego Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk wprost stwierdzili, że „z posiadanych przez nas dokumentów wynika, że obecny prezydent Miasta Krakowa Jacek Majchrowski doniósł SB, iż jego studentka dała mu ulotkę wydaną w podziemiu”.Nie tylko zresztą.
„W operacyjnym zainteresowaniu bezpieki znalazł się w marcu 1973 r. Początkowo kontaktował się z nim funkcjonariusz Wydziału III SB w Krakowie ppor. T. Baran, który odbył z nim trzy tzw. rozmowy sondażowe. Podczas nich Majchrowski miał przekazywać informacje dotyczące m.in. środowiska Stowarzyszenia „PAX”. Następnie kontakty z Majchrowskim przejął Wydział VIII Departamentu I MSW i osobiście kpt. E. Fulczyński. Wywiadowcy nadali mu wówczas kryptonim „Nick”. W kwietniu 1975 r. Majchrowski miał dwukrotnie spotkać się z Fulczyńskim w kawiarniach „Literacka” i „Cracovia”. Tam miał przekazać oficerowi SB garść informacji na temat „Tygodnika Powszechnego” oraz włoskiego Centro Studi Europeo, którego był stypendystą w 1974 r. i gdzie spotkał m.in. Jasia Gawrońskiego, Karola Popiela i Dominika Morawskiego. Podczas jednego ze spotkań „Nick” rzekomo dostarczył też krótką informację na temat Centro Studi Europeo. Wyraził też „zgodę na utrzymywanie kontaktu, ale zastrzegł się, że wolałby nic nie podpisywać”. W późniejszym okresie kpt. Fulczyński jeszcze kilkakrotnie spotkał się z „Nickiem”, który opowiadał o swoich planach naukowych i związanych z tym wyjazdach do Anglii (m.in. do Instytutu im. gen. W. Sikorskiego w Londynie) i USA (między innymi do Instytutu Piłsudskiego w Nowym Jorku) w latach 1977–1978. Zależało mu na pomocy SB w uzyskaniu paszportu. Zobowiązanie „Michała” W związku ze zbliżającymi się wyjazdami zagranicznymi, 25 czerwca 1977 r. Majchrowski miał zgodzić się na podpisanie „zobowiązania do zachowania tajemnicy”, będącego jednocześnie „zgodą na pomoc w zakresie rozpoznawania dywersyjnej działalności antypolskiej prowadzonej przez ośrodki zagraniczne”. (…)
23 marca 1981 r. w kawiarni „Ratuszowa” z Majchrowskim spotkał się ppor. Zbigniew Charewicz z Wydziału XI Departamentu I MSW. Miał rozeznać ewentualną zasadność prowadzenia rozmów z „Nickiem”. I znów Majchrowski opowiadał o potrzebie wyjazdu naukowego do USA i o ubieganiu się o stypendium w Instytucie Piłsudskiego w Nowym Jorku, przy jednoczesnym dystansowaniu się od „Solidarności” i podkreślaniu swojego „oddania” dla PZPR. I choć odmówił przekazywania informacji na temat spraw krajowych, to „potwierdził też bez zastrzeżeń swoje zobowiązanie z 1977 r. do współpracy z SB w zakresie rozpoznawania dywersyjnej działalności antypolskiej prowadzonej przez ośrodki zagraniczne”.
http://media.wp.pl/kat,1022939,title,Teczka-Majchrowskiego,wid,9217950,wiadomosc.html

Po publikacji powyższego materiału Jacek Majchrowski zagroził redakcji sądem, jednak na groźbie najwyraźniej się skończyło.
Ale to niejedyny sędzia zarejestrowany przez wywiad. Są wśród nich sędziowie TK Adam Jamróz (ps. Lardo) i Marian Grzybowski (ps. Krakatau), o czym w maju podczas rozprawy dotyczącej ustawy lustracyjnej przed Trybunałem Konstytucyjnym informował poseł PiS Arkadiusz Mularczyk. W tym samym charakterze miał współpracować obecny prezydent Krakowa (dawniej sędzia TS) Jacek Majchrowski. Kilka dni temu o kulisach jego kontaktów z SB pisała „Gazeta Polska”. Majchrowski wszystkiemu zaprzeczył i zapowiedział pozwanie tygodnika do sądu.

http://www.rp.pl/artykul/60367.html?print=tak&p=0

Czy Jacek Majchrowski był współpracownikiem komunistycznej Służby Bezpieczeństwa?
W znajdującej się w IPN teczce o oznaczeniu IPN BU 01593/151 znajduje się jego zobowiązanie do współpracy pochodzące z 1977 roku.
O przynajmniej jednym przypadku złożenia donosu informuje cytowany wyżej artykuł.
Jednak najbardziej nawet fanatyczny współpracownik komunistycznych służb nie traci biernego prawa wyborczego w przypadku złożenia oświadczenia lustracyjnego, w którym przyznaje się do swojej ówczesnej „roboty”.

 

Tymczasem zarzut, jaki Majchrowskiemu postawił komitet wyborczy brzmi:
Mimo ustawowego obowiązku nie złożył on oświadczenia lustracyjnego. A to oznacza, że nie może być kandydatem w nadchodzących wyborach.
Nawet na radnego.
Ale wniosek skierowany do IPN w tym zakresie przez krakowski komitet wyborczy został oddalony stwierdzeniem, że weryfikacja aktualnie pozostającego w obrocie prawnym oświadczenia lustracyjnego Jacka Majchrowskiego z dnia 6 listopada 2007 r. , zarejestrowana pod sygn. Ppl/Kr97/08, została w dniu 29 października 2010 roku zakończona zarządzeniem o pozostawieniu sprawy bez dalszego biegu wobec nie stwierdzenia wątpliwości (…).
Jednak naoczny świadek, który widział udostępniony w IPN dokument, twierdzi, że Majchrowski nie złożył oświadczenia, a jedynie podpisał niewypełniony blankiet!!! Taki zarzut nie może być odrzucony jedynie wskutek widzimisię jakiejkolwiek osoby!

 

Jeśli tak jest w istocie, to Jacek Majchrowski wszystkie funkcje publiczne sprawował nielegalnie. Ba, to oznacza również, że korupcja sięgnęła wyżyn Państwowej Komisji Wyborczej.
IPN powinien zatem rozwiać wątpliwości – albo okazując oryginał oświadczenia lustracyjnego prezydenta Krakowa, albo też kierując sprawę do właściwego sądu, który pozbawi Jacka Majchrowskiego biernego prawa wyborczego na najbliższą dekadę.
Każde inne zachowanie będzie tylko pogłębiało nieufność do Państwa i przeświadczenie o wszechogarniającej korupcji.

źródło: 3OBIEG.PL   http://3obieg.pl/jacek-majchrowski-prezydent-in-blanco

zdjęcie: niezalezna.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites