IPN opublikuje 50 biogramów najważniejszych funkcjonariuszy UB z lat 1944–56

IPN opublikuje 50 biogramów funkcjonariuszy, którzy w latach 1944–56, czyli podczas największych represji komunistycznych w Polsce, pełnili funkcje kierownicze w Urzędzie Bezpieczeństwa. „Leksykon bezpieki. Kadra kierownicza aparatu bezpieczeństwa 1944–1956” ukaże się w przyszłym tygodniu.

Lektura „Leksykonu bezpieki” – jak podkreśla Archiwum IPN – umożliwi poznanie, często zaskakujących życiorysów ludzi bezpieki, a także ukaże nieznane dotąd kulisy działania UB. Publikacja powstała pod redakcją dr. Witolda Bagieńskiego i Magdaleny Dźwigał w ramach zespołowej pracy wielu badaczy.

„Wydawnictwo, będące pierwszym tomem słownika biograficznego, zawiera 50 biogramów funkcjonariuszy, którzy w latach 1944–1956, czyli w okresie największych represji wobec przeciwników systemu, pełnili funkcje kierownicze w centrali UB. Obok znanych postaci, jak choćby dyrektor Departamentu V MBP Julii Brystiger, czy okrutnego oficera śledczego Józefa Duszy, przedstawione zostały w nim biografie ludzi, którzy pozostawali dotąd w cieniu” – podali archiwiści Instytutu.

Publikowane biogramy opracowane zostały – jak zapewniają historycy – na podstawie szerokiej kwerendy archiwalnej oraz dostępnej literatury przedmiotu. Zawierają one nie tylko szczegółowe informacje na temat przebiegu służby funkcjonariuszy, ale również opisują ich losy poza resortem bezpieczeństwa. Biogramy opatrzone zostały bogatym materiałem dokumentacyjnym i ikonograficznym; to m.in. zdjęcia portretowe pochodzące z akt osobowych funkcjonariuszy.

W dostępnym online wstępie publikacji czytamy, że „Leksykon bezpieki” ma przyczynić się do uzupełnienia luki w biografistyce polskich dziejów najnowszych, a zarazem wspomóc warsztat pracy badaczy. „Tworzony jest również z myślą o szerszym gronie osób zainteresowanych powojenną historią Polski i ciekawych roli, jaką aparat represji odgrywał w funkcjonowaniu komunistycznego państwa” – napisali dr Witold Bagieński i Magdalena Dźwigał.

„W tym wymiarze życiorysy funkcjonariuszy należących do kadry kierowniczej UB mają szansę pełnić funkcję informacyjną i edukacyjną” – dodali.

Badacze zaznaczyli też, że zarówno w obecnym, jak i w kolejnych tomach tej serii, opublikowane zostaną życiorysy funkcjonariuszy zajmujących stanowiska kierownicze w jednostkach organizacyjnych, tworzących w latach 1944–1956 centralę UB. Sam termin „kadra kierownicza” tejże centrali obejmuje zbiór stanowisk od zastępcy naczelnika wydziału lub kierownika samodzielnej jednostki organizacyjnej do osoby zarządzającej całym resortem.

„Na podstawie kryteriów chronologicznego i pojęciowego, w oparciu o dostępne źródła i literaturę przedmiotu, został sporządzony wykaz około 750 funkcjonariuszy, których zaliczyć można do tej grupy” – wyjaśnili historycy.

W przyszłym tygodniu – we wtorek 19 stycznia w Centrum Edukacyjnym IPN im. Janusza Kurtyki „Przystanek Historia” w Warszawie – IPN zorganizuje spotkanie, które będzie poświęcone publikacji. W transmitowanej online dyskusji udział wezmą: prezes IPN Jarosław Szarek, a także redaktorzy dr Witold Bagieński i Magdalena Dźwigał oraz Paweł Sztama z Biura Badań Historycznych IPN. Spotkanie poprowadzi dr Grzegorz Wołk z Biura Badań Historycznych IPN.

Norbert Nowotnik (PAP)

Źródło: DZIEJE.PL

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Zbrodnie nierozliczone

W związku z 39. rocznicą wprowadzenia stanu wojennego w Polsce Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu opublikowała wyniki działań prokuratorów IPN, których zadaniem było postawienie w stan oskarżenia osób odpowiedzialnych za zbrodnie i przestępstwa stanu wojennego. Okazało się, że skierowano łącznie 97 aktów oskarżenia przeciwko 170 osobom, a sądy prawomocnie skazały tylko 41 osób. Jak zapewniał w rozmowie z PAP prokurator Andrzej Pozorski, zbrodnie stanu wojennego i działalność ówczesnego wymiaru sprawiedliwości muszą być rozliczone do końca. Mam duże wątpliwości, czy uda się ten wstydliwy dla dotychczasowych rządów problem wreszcie załatwić. Wielu z tej garstki skazanych nie poniosło odpowiedzialności, ponieważ sądy uznały, że przestępstwa się przedawniły, sprawców objęła amnestia albo w trakcie procesu zmarli. Ale nie ma się co dziwić, jeżeli pierwszych prokuratorów IPN powołano dopiero w 2000 r., bo wcześniej zajmowano się paleniem akt, a okres zbrodni stanu wojennego był tematem tabu! Podobno prokuratorzy IPN zajęli się przestępstwami sędziów i prokuratorów stanu wojennego. Uwierzę w te zapewnienia po procesie sędziego SN Józefa Iwulskiego.

Ryszard Kapuściński

źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Ważny polityk Platformy Obywatelskiej zwolnił pracownika za usunięcie „szturmówki” LGBT. Chadecy z ZChR bronią zwolnionego

Hubert Maślanka, były kandydat Platformy Obywatelskiej do Senatu RP, a dzisiaj prezes Miejskiego Zakładu Komunikacyjnego w Bielsku-Białej Sp. z o.o., która jest spółka miasta, którym rządzi szef powiatowej Platformy Jarosław Klimaszewski, zwolnił kierowcę autobusu za usuniecie „szturmówki” LGBT. – Do zdarzenia doszło 23 listopada w Bielsku-Białej. Uczestniczki Strajku Kobiet przejechały wtedy po południu ulicami miasta (…). Kierowca autobusu nr 7 MZK w Bielsku-Białej stracił cierpliwość, wyrwał flagę zawieszoną na jednym z samochodów i rzucił ją na ziemię. Protestujący opowiadali, że próbował także staranować samochody. Jedna z uczestniczek protestu złożyła oficjalną skargę do MZK. Kierowca w pisemnym oświadczeniu nie przyznał się do winy, ale jego szefowie sprawdzili zapis z kamer miejskiego monitoringu. Tam widać, jak mężczyzna zrywa flagę i rzuca ją na ziemię” – donosi wczorajsza Gazeta Wyborcza.  W obronie dyskryminowanego kierowcy z petycją do prezydenta miasta zwróciła się przewodnicząca okręgu bielskiego Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin, radna Sejmiku Województwa Śląskiego V kadencji, Monika Socha-Czyż.

Liczymy tutaj na szybką reakcję ze strony NSZZ „Solidarność” oraz Klubu Radnych Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miejskiej w Bielsku-Białej. Mało tego, chcemy zaproponować Fundacji Instytut na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris zaangażowanie po stronie zwolnionego”

– powiedziała Niezależnej Gazecie Obywatelskiej Monika Socha-Czyż.

Zwolnienie pracownika za dosadne wyrażenie poglądów – swoisty artystyczny performance, polegający na usunięciu „szturmówki LGBT”, która nie podlega ochronie prawnej w Rzeczypospolitej Polskiej przy jednoczesnym utrzymaniu zatrudnienia kierowców popierających nielegalne zgromadzenia Strajku Kobiet przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji eugenicznej są podstawą do roszczenia odszkodowawczego, które obciąży budżet spółki miejskiej. Zwolniony pracownik MZK nie popełnił wykroczenia, ani przestępstwa – a przynajmniej nie zostało to mu udowodnione przez prawomocny wyrok sądu. W zaistniałej sytuacji zamanifestował jedynie swoje przeciwstawne poglądy polityczne, a także w interesie społecznym wyraził artystyczny protest przeciwko łamaniu przez polityków niekonstruktywnej opozycji obostrzeń wprowadzonych w związku z emidemią koronawirusa.

Co do zasady wyznawanie poglądów politycznych – lewicowych, prawicowych, centralnych – nie może stanowić uzasadnionej przyczyny rozwiązania stosunku pracy z pracownikiem. Wynika to bezpośrednio z jednej z naczelnych zasad pracy – tj. zasady niedyskryminowania w zatrudnieniu. Art. 18 [3a] kodeksu pracy zakazuje dyskryminacji bezpośredniej lub pośredniej. Zakaz dyskryminacji obejmuje wszystkie etapy stosunku pracy, tj. zarówno nawiązanie, trwanie, jak i zakończenie stosunku pracy.

W judykaturze Sądu Najwyższego podkreśla się, że przepis art. 18[3b] § 1 k.p. wzorowany na art. 4 ust. 1 dyrektywy Rady 97/80/WE (obecnie korelujący z art. 10 dyrektywy Rady 2000/78/WE z dnia 27 listopada 2000 r. ustanawiającej ogólne warunki ramowe równego traktowania w zakresie zatrudnienia i pracy) zmienia rozkład ciężaru dowodu przewidziany w art. 6 k.c. w związku z art. 300 k.p. i w procesie o odszkodowanie za naruszenie zakazu dyskryminacji zwalnia pracownika z obowiązku udowodnienia faktu jego dyskryminacji. Zasada równego traktowania stanowi zasadę ogólną prawa Unii, gwarantowaną obecnie w art. 20 i 21 Karty praw podstawowych Unii Europejskiej, która wymaga, aby porównywalne sytuacje nie były traktowane w odmienny sposób, a różnica traktowania jest uzasadniona, o ile jest ona oparta na kryterium obiektywnym i racjonalnym, czyli w sytuacji, gdy pozostaje ona w związku z dopuszczalnym prawnie celem realizowanym przez sporne przepisy oraz gdy różnica ta jest proporcjonalna do celu realizowanego za pomocą danego traktowania (por. wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 9 marca 2017 r. w sprawie C 406/15; InfoCuria – Orzecznictwo Trybunału Sprawiedliwości). Z normami tymi koresponduje art. 9 i 14 europejskiej Konwencji o ochronie praw człowieka i podstawowych wolności, stanowiących, że korzystanie z praw i wolności wymienionych w niniejszej konwencji powinno być zapewnione bez dyskryminacji wynikającej z takich powodów jak płeć, rasa, kolor skóry, język, religia, przekonania polityczne i inne, pochodzenie narodowe lub społeczne, przynależność do mniejszości narodowej, majątek, urodzenie bądź z jakichkolwiek innych przyczyn. Art. 18[3ab] § 1 k.p. w aspekcie wyżej przedstawionych przepisów, a zwłaszcza art. 10 dyrektywy Rady 2000/78/WE, należy interpretować w ten sposób, że uprawdopodobnienie dyskryminacji politycznej powinno polegać na wskazaniu oświadczenia pracodawcy lub osoby reprezentującej pracodawcę, które eksponowało poglądy lub przekonania polityczne, odmienne od poglądów pracownika; zwłaszcza, gdy nacechowane było niechęcią lub brakiem akceptacji dla odmiennych poglądów albo przekonań. Jest jasnym, że zwolnienie pracownika przez polityka Platformy Obywatelskiej, Huberta Maślankę w sytuacji, gdy Panowie wspierają nielegalne protesty Strajku Kobiet są tu przesłanką, która przesądza, że bielska Platforma Obywatelska dyskryminuje pracownika spółki miejskiej za odmienne poglądy polityczne.

Każdy ma wprawdzie prawo do wolności uzewnętrzniania indywidualnie lub wspólnie z innymi, publicznie lub prywatnie, swoich przekonań politycznych, jednak uzewnętrznianie swoich przekonań politycznych przez kierownictwo zakładu pracy nie może stwarzać u podwładnych pracowników poczucia zagrożenia o stabilność zatrudnienia lub dyskomfortu psychicznego.

W tej sytuacji, domagamy się natychmiastowego przywrócenia do pracy zwolnionego kierowcy i zaprzestania wykorzystywania działalności politycznej do kształtowania zatrudnienia w spółkach miejskich”

– czytamy w petycji ZChR.

PETYCJĘ MOŻNA POPRZEĆ SWOIM PODPISEM

Piotr Galicki, http://www.ngopole.pl

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Komunistyczne złogi, precz!

Wielokrotnie pytałem: jak to możliwe, że portal Sputnik Polska zachęca do udziału w Zlotach Braterstwa Polsko-Rosyjskiego, gdzie uczestnicy bezkarnie paradują w rosyjskich mundurach i z pepeszami w rękach, albo Maciej Poręba, syn Bohdana Poręby, w mundurze bolszewickim udziela wywiadów na tle Grobu Nieznanego Żołnierza? Pytałem, dlaczego nie zdelegalizowano takich partii, jak np. Komunistyczna Partia Polski, partia Zmiana czy Komunistyczna Młodzież Polski, której członkowie piszą: „Jesteśmy organizacją skupiającą młodych ludzi identyfikujących się z ideą komunistyczną”. Ba, byli komuniści dostali znakomite miejsca na listach wyborczych Koalicji Europejskiej i reprezentują Polskę w Parlamencie Europejskim, a innych oglądamy w ławach poselskich. W programach publicystycznych pouczają nas komunistyczni aparatczycy z PZPR czy z ZSL, a Józef Iwulski jest prezesem Sądu Najwyższego! Czekałem, kiedy przestanie być łamany art. 13 Konstytucji RP: „Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się (…) do nazizmu, faszyzmu i komunizmu”. Pierwszy krok zrobił prokurator generalny Zbigniew Ziobro i wystąpił o delegalizację Komunistycznej Partii Polski.

Ryszard Kapuściński

źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Mowa

Są cztery sposoby tak zwanej narracji, czyli przekazywania innym tego, co się wie, lub wierzy się, że się wie. Oto one:


Mówienie o sprawach prostych w prosty sposób, to przekaz do… prostego wybor­cy, lub jak kto woli odbiorcy masowego. Odbiorca niemasowy zasypia, albo umiera z nudów.
Mówienie o sprawach skomplikowanych, w skomplikowany sposób, ogranicza krąg odbiorców do bardzo zainteresowanych tematem.


Mówienie w sposób prosty o sprawach skomplikowanych, to nie lada wyzwanie, któremu sprostać potrafią tylko nieliczni, ale mający stosunkowo liczne audytorium.
Najwyżej jednak ceniona jest umiejętność mówienia zawile o spra­wach oczywistych. Za to dostaje się doktoraty i habilitacje; jest się zapraszanym do telewizji.


Poza konkurencją pozostaje wulgarny bluzg czy bełkot, który nie przekazuje żadnych myśli, a jedynie uczucia – „miłości” oczywiście, jak na lewactwo przystało.


Przekazu w tej ostatniej formie proszę do mnie nie kierować, bo go nie przeczytam, nawet gdyby sprawa warta była mojej uwagi.

Źródło: Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Skandal w Żywcu. Pomnik przy Skwerze NSZ zdewastowany?

Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych VII Okręg Śląski poinformowało o zniszczeniu pomnika Żołnierzy NSZ z oddziału Henryka Flame. Na razie nie ma potwierdzonych informacji, czy usunięcie tablicy ku czci pomordowanych partyzantów jest wynikiem aktu wandalizmu, kradzieży czy niechlujstwa podczas prac remontowych. O sprawie będziemy informowali na bieżąco.

Źrodło: Stowarzyszenie Żołnierzy Rodzin NSZ

Żywiec, Skwer Narodowych Sił Zbrojnych. Jak nie „malarz”, to „kolekcjoner”… Brak słów na taki idiotyzm! Ordynarnie…

Opublikowany przez Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Narodowych Sił Zbrojnych VII Okręg Śląski Niedziela, 11 października 2020

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Wybory prezydenckie – kto poparł urzędującego prezydenta


Kto kogo poparł w 2 turze? Jedną z odpowiedzi daje regresja liniowa wyników z ponad 27 tysięcy komisji. Liczba wyborców danego kandydata drugiej turze nie może być wyższa niż w pierwszej, wyjątkami są Duda i Trzaskowski, na których mogły głosować osoby uczestniczące tylko w 2 turze. Żaden kandydat nie mógł, co wydaje się oczywiste, udzielić poparcia ujemnego, ani też przekazać 12 lipca więcej głosów niż sam uzyskał dwa tygodnie wcześniej. Metoda najmniejszych kwadratów stosowana w modelu jednak tego nie wie. Potrzebny był więc algorytm obliczania czegoś na kształt ekstremum warunkowego, gdzie funkcja arkusza kalkulacyjnego była tylko etapem. Przepraszam wszystkich, którzy orientują się znacznie mniej bądź znacznie lepiej ode mnie i przechodzę do konkluzji. W zasadzie są one dość bliskie wynikom exit poll, więc skupię się na tym, czego w badaniu exit poll nie zauważyłem.


1. Być może było, ale – na pewno ważne jest zwycięstwo PAD wśród nowych wyborców. Wychodzi to w tych rachunkach!
2. Kiedy omal nie pada rekord frekwencji widoczna jest zapaść frekwencyjna wyborców jednego z kandydatów – prawie 40% na minus
3. Informacja o 18% wyborców Biedronia głosujących na Dudę, którą podała TVP, jest dla mnie jeszcze większym zaskoczeniem.

Wyobraźmy sobie, że ankieter zadaje pytanie:
Na kogo głosował Pan w wyborach? Kiedy pada odpowiedź „na Dudę” w następnej kolejności delikwent częstowany jest pytaniem:
A na kogo pan głosował w 1 turze?
No jak to na kogo? Przecież to oczywiste, że na Biedronia!
Jeśli wśród indagowanych znajdzie sie choć 1% takich zgrywusów, uzyskamy kilkunastoprocentowy przepływ elektoratu. Stąd bierze się moja rezerwa do sondaży w sondażach. Takim właśnie jest pytanie ankietowanych wyborców z drugiej tury o preferencje w pierwszym głosowaniu.


Dlaczego niby? Pedzmy, że jestem komuchem z komuchów, sprawdzam na jakiego to Incitatusa komuna każe dziś głosiować, toji oddaję głoś rozsądku. No ale w drugiej turze to ja nie mogie, trzymajcie mie, to już wolę Dudę od złodziejskiego placformerstwa, tfu!



Tutaj pojawia się problem, że komuna chyba niekoniecznie nakazywała głosować par excellence na LGBT. Ta komuna już w pierwszej turze znalazła swojego kandydata i sądząc po mikrym wyniku Robert Biedroń nie był najważniejszą opcją. Ale nasze rozważania nie są w tym przypadku żadnym argumentem. Patrząc na suche liczby rozmaite korelacje wychodzi to dosyć jednoznacznie. Nawet w dużych miastach gdzie elektorat RB sięgał niektórych komisjach do 7% widać było tylko negatywną korelację między wynikami Dudy i Biedronia w pierwszej turze. Przy takim Kosiniaku który w skali kraju osiągał porównywalny wynik, a w niektórych komisjach znacznie niższy, rzeczona korelacja jednak była. Wprawdzie na poziomie 0,3 na 0,7 ale jednak. (Gwoli wyjaśnienia ta druga liczba dotyczy poparcia dla Trzaskowskiego). Jak więc mam odczytać i zinterpretować jeśli sucha liczba zamiast dodatniego 0,1 lub 0,2 wskazuje dla Dudy wynik poniżej zera a dla Trzaskowskiego powyżej jedynki? O ile przy Biedroniu jakakolwiek pozytywna korelacja występowała, to nigdy nie przekraczała błędów dopasowania. Muszę powiedzieć, że z różnych powodów podzieliłem komisje pod względem liczby osób głosujących. Niezależnie od tego w jakiej grupie się znalazłem, zawsze, podkreślam, zawsze Biedroń był kandydatem najbardziej negatywnie z skorelowanym z Dudą. W niektórych przypadkach był pod tym względem lepszy od Trzaskowskiego. Tak więc mój sceptycyzm, który występuje niezależnie od liczb, jest tutaj bez znaczenia. To liczby nie chcą przepuścić wyników Biedronia, by w drugiej turze budowały rezultat urzędującego prezydenta.

Gdzie więc leży źródło ewentualnych błędów w ocenie wyboru elektoratu Biedronia czy Bosaka?
Przede wszystkim w ilości. Pierwsi nieznacznie przekroczyli 2% w skali kraju, drudzy nie poszli do wyborów w drugiej turze, przez co możliwość oszacowania ich preferencji stała się podatna na różne mechanizmy, które w skali głównych kandydatów nie były istotne statystycznie. W dodatku nie wiemy, jak na ankietę reagowali wyborcy, którzy świadomie unieważnili swój głos a „nie mieściło się to w żadnej rubryce”.

Najciekawszym wnioskiem analizy jest jednak to, że gdyby głosowali wyłącznie wyborcy biorący udział w pierwszej turze, zwycięzcą mógłby zostać Rafał Trzaskowski.

Błąd analizy wynosi ok. 50 000 głosów.

Autor rg 30 lipca 2020. Źródło – PKW, opracowanie i grafiki własne

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Żli i dobrzy

Szanowni Państwo!

Ludzie dzielą się na złych i dobrych, Ci źli hodują norki, które zjadają tony odpadów mięsnych z uboju, utylizując je w ten sposób i tworząc nawóz. Kłopot złych ludzi polega na tym, że muszą się zwierzakami dobrze opiekować, bo inaczej ich futro zda się psu na budę.

Dobrzy ludzie postanowili wyzwolić futrzaki, wybijając je humanitarnie co do jednego, oczywiście dla ich dobra.

     Źli ludzie kradną pszczołom miód, dobrzy podkarmiają je cukrem, żeby nie musiały bez sensu szukać kwiatków, a ci najlepsi miodu nie jedzą, bo razi ich niewolnicza praca owadów.

     Źli ludzie zmuszają krowy do dawania mleka, kury do znoszenia jaj, hodują prosiaki, żeby je później pozjadać. Dobrzy słusznie zakażą im tych niecnych praktyk.

Dobrzy ludzie sprawdzą, czy należycie opiekujesz się swoim psem, lub kotem, bo jak nie, to ci go odbiorą i zrobią z nim co należy, żeby się więcej nie męczył.

Jeśli nawet nie masz kanarka w klatce, to i tak dobrzy ludzie w asyście policji, bez nakazu sądowego wejdą do twojego domu, żeby sprawdzić, czy nie ukrywasz gdzieś królika w kapeluszu, albo żółwia w szafie. Jeśli nie masz w niej żadnego trupa, to po wyjściu dobrych ludzi możesz go tam znaleźć.

Pozdrawiam i do następnej soboty,
Małgorzata Todd

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Białoruś – kolejny test

Jestem Polakiem, więc mam obowiązki polskie” – ten słynny cytat Romana Dmowskiego powinien być wyznacznikiem wszystkich poczynań polskich polityków. Problem w tym, że to, czym są polskie obowiązki, bardzo chętnie dyktują nam wrogie mocarstwa, a potem rozliczają z „polskości”. Czas wiec powiedzieć, jakie są dzisiaj najważniejsze polskie obowiązki.


Po pierwsze, umocnienie polskiej niepodległości. Tego nie można zrobić bez silnego, spójnego w najważniejszych sprawach państwa i bez realnych sojuszy, które zamiast zabierać nam wolność, jak Rosja, tę wolność gwarantują. Dzisiaj jest tylko jeden taki sojusznik: to USA. Wszelkie pomysły balansu między Rosją a USA to zwykła zdrada, pozbawienie Polski ochrony przed słabnącym, ale atomowym i bardzo agresywnym mocarstwem. Trzeba pamiętać, że Rosja tracąc imperialność, może reagować paroksyzmami. Nasza armia dzisiaj jej nie powstrzyma, choćby dlatego, że nie mamy broni atomowej.


Umacnianie niepodległości to też odpowiednia gra z Unią Europejską. Koncepcja Europy Ojczyzn jest dla nas bezpieczna, bo gwarantuje otwarcie granic dla ludzi i towarów bez ingerencji w styl życia i ustrój państw członkowskich. Tej koncepcji przeciwstawiają się najbardziej przeciwnicy obecnego rządu. Nic też dziwnego, że słysząc wypowiedzi Róży Thun, nie wiemy, czy bardziej pomaga Moskwie, czy zwolennikom dominacji Niemiec w UE. Jedni i drudzy mają wspólny cel: ograniczyć polską suwerenność.


W podstawowych polskich obowiązkach jest odbudowa państwa i kondycji narodu. Nie da się odbudować siły gospodarczej państwa, zamykając się na Unię. Stąd potrzeba balansu. Z drugiej strony mamy obowiązek bronić tego, co jest polską tożsamością. Bez tego nie będziemy istnieć jako naród i wcześniej czy później stracimy państwo.


Ostatnia sprawa, wypływająca z doświadczenia setek lat I Rzeczypospolitej, to budowanie wokół Polski przyjaznych sojuszy państw opierających się na tradycji republikańskiej. Taki system sojuszy zawsze tworzył ochronę dla naszego narodu i budował sferę pokoju i dobrobytu. Jeżeli popierałem walkę o niepodległość Gruzji, Ukrainy, a teraz Białorusi, to właśnie dlatego, że wynika to z tego trzeciego paradygmatu naszej racji stanu. Są w Polsce siły podające się za narodowców, które podważają sojusz z USA, chcą całkowitego zerwania z UE i izolacji od Ukrainy i Białorusi. Jeżeli w tych wszystkich trzech sprawach podważają polskie paradygmaty, to dla jakiego narodu oni pracują? W przypadku USA straszono nas roszczeniami żydowskimi. Czy oddaliśmy choćby jedną nienależną złotówkę (nie mówię o aferach)? W przypadku UE grozili wchłonięciem nas przez superpaństwo. To dlaczego nie wspierają chociaż tych działań rządu, które mają wzmocnić naszą suwerenność w UE?


Co do współpracy z państwami na wschód od Polski, szczególnie Ukrainą, Litwą i Białorusią, to z ust zatroskanych o prawdziwą „polskość” płynie istna rzeka argumentów przeciw. Tu genialnie wykorzystywane są konflikty z polskimi mniejszościami w tych państwach. Nie bez winy tych państw. Ale to przede wszystkim w naszym interesie leży, by były one niepodległe i demokratyczne. Zostawianie ich na łaskę Moskwy to zdrada interesów polskich.


Można się kłócić o to, czym są dzisiaj polskie interesy, ale na pewno nie mogą być one definiowane w Moskwie. A z pewnością są tam definiowane, gdy każde działanie ma jeden mianownik: interes Kremla. Trzeba na to wreszcie uczciwie spojrzeć i przestać się łudzić co do wielu „prawdziwych Polaków”.

Tomasz Sakiewicz

źródło: KGP

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Geneza kryzysu?

Ostatni sondaż IBRiS dla Wirtualnej Polski pokazuje, że gdyby wybory parlamentarne odbyły się teraz, to Solidarna Polska Zbigniewa Ziobry i Porozumienie Jarosława Gowina nie miałyby szans dostać się do Sejmu bez koalicji z PiS. Wyniki obu ugrupowań to odpowiednio 1,5 proc. i 1,2 proc., natomiast PiS uzyskałoby 35 proc. Podobnie siły obu koalicjantów wyglądały w poprzednich wyborach i tylko dzięki znalezieniu się na listach PiS tak wielu działaczy obu ugrupowań trafiło do Sejmu. W ubiegłym roku przed wyborami członkowie PiS ze zdumieniem obserwowali, jak ich koalicjanci otrzymują znakomite miejsca na listach wyborczych, nieproporcjonalne do ich zasług. Ba, na listach znalazły się osoby, które zapisały się do tych partii w ostatniej chwili, tylko po to, żeby móc startować w wyborach. Efekt jest taki, że pośród 235 mandatów na PiS przypada tylko 200 mandatów, na Solidarną Polskę 17, a na Porozumienie 18 mandatów. Pomijając ambicje poszczególnych polityków, to sposób układania list wyborczych doprowadził do obecnego kryzysu w Zjednoczonej Prawicy i tak głośnego demonstrowania żądań koalicjantów. W przyszłości należy pamiętać o przysłowiu: „Daj komuś palec, a on weźmie całą rękę”.

Ryszard Kapuściński

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Napisano wOgólnieKomentarzy (0)

Related Sites